oby.watel
21.09.12, 19:37
Litera:
Kto wiedząc, że zagrożenie nie istnieje, zawiadamia o zdarzeniu, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób lub mieniu w znacznych rozmiarach lub stwarza sytuację, mającą wywołać przekonanie o istnieniu takiego zagrożenia, czym wywołuje czynność instytucji użyteczności publicznej lub organu ochrony bezpieczeństwa, porządku publicznego lub zdrowia mającą na celu uchylenie zagrożenia, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
Duch:
No i co z tego, że nikogo o niczym nie zawiadamiał i do głowy mu nawet nie przyszło, że stanowi zagrożenie? Przepis jest, a telefon miał ze sobą, wiec mógł.
Zapytałem, czy mogę zostawić na chwilę torbę ze sprzętem. Pani ze sklepu z antykami kiwnęła głową i wskazała mi miejsce. Podziękowałem i wyszedłem. (...)
Na policję nie dzwoniła jednak ekspedientka sklepu, a jej dwie koleżanki, pracownice pobliskiej kawiarni, którym opowiedziała o dziwnym pakunku. 22-letnią kelnerkę przestraszył widok wystających z torby kabli. Spanikowane dzwoniły na zmianę na policję. Policja odczytała to jako dwa niezależne źródła informacji.
Mimo że złożył wyjaśnienia, przeprosił, a nawet wyraził skruchę, stanął przed sądem jako oskarżony.
W tym pojebanym kraju lepiej na wszelki wypadek mieć zawsze ze sobą szczoteczkę do zębów bo nigdy nie wiadomo o co zostanie się oskarżonym i trafi do paki. Zwłaszcza, że głąby nawet przepisów nie rozumieją...
www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,12529118,Proces_jak_u_Kafki__Dziennikarz_zostawil_torbe_w_sklepie.html