wybór, gdy nie ma wyboru

02.10.12, 00:00
Kurczak i Gaika natchnęli mnie do napisania o tym tutaj, ale tak naprawdę nie jest to u mnie ani mysl nowa, ani odkrywcza. I to zarówno w skali kraju, jak i lokalnie.

W pewnym mieście jest prezydent od dawna krytykowany. Że nie mysli o miescie, ze robi nie to, nie tak, ze taki i ze siaki. Własnie minął mu półmetek trzeciej kadencji na stołku.
Ludziska czasem sie obudza i pytają - jak to jest: gosc jest taki do ... a już trzeci raz zwycieza w I turze. Odp. jest banalna - on nie jest najlepszy, on jest "najlepszy", najbardziej znany z najgorszych kandydatów. Przegląd kandydatów z innych niż owego prezia list (partyjnych i bezpartyjnych) jest oszałmiający: jakiś "biznesmen" nie wiadomo czym sie trudniący bełkoczacy coś od rzecz, skrajny nacjonalista ziejący nienawiscią, gośc wystawiony, male niechetny, by wygrać, bo mu się nie uśmiecha, drugi podobny, jakby zdziwiony tym, ze kandyduje i szef klubu radnych, który głos zabierał na sesji jak go zmuszono, pomniejsze dziwaczne indywidua szalonych ekologów i bezrobotnych Kononowiczów pominęsmile I aktualny prezio - łądny, miły, chetnie gadający, przedstwiający jakiś plan (znów się ludzie złapią), mówiący do ludzi niby mądrze, zresztą nieważne jak, - w ogóle mowiacysmile ZNANY, w odróznieniu od pozostałej reszty, zaczynający swą kolejną kampanie od chwili ogłoszenoia wyników wyborów, a nie 3 miechy przed nastepnymi .... Nie bedzie dla Was już zagadką kto wygrywa?
    • diabollo Re: wybór, gdy nie ma wyboru 02.10.12, 07:44
      Tak wyglądają stosunki społeczne po ponad dwóch dekadach ideologicznych rzadów katolickiego zabobonu...

      Kłaniam się nisko.
      • kora3 Sorry Diabciu, ale ja już rzygam tym katozabobonem 02.10.12, 16:04
        przepraszam, ale wszystko mu przypisujesz. Co katozabobon ma do tego, że ludzie nie mają realnie na kogo zagłosować?
        • oby.watel Re: Sorry Diabciu, ale ja już rzygam tym katozabo 02.10.12, 16:34
          Diabollo natychmiast przestań przyprawiać panią Redaktor o mdłości.

          Przyjmij do wiadomości, że katozabobon nie ma tu nic do rzeczy. I kandydować może nawet kandydat nienamaszczony przez proboszcza. Bo i tak wygra ten, który proboszczowi będzie szedł na rękę i nie robił wbrew. Ale co to ma wspólnego z katozabobonem?
          • kora3 W mój zwiazek z Diabciem prosiłabym się nie wtrąca 02.10.12, 16:56
            ćsmile To raz.

            Dwa - nie wiem czym Ty sie trudnisz zawodowo, bo jakoś się nie przyznajesz, ale dobrze, ze nie tym samym co ja np. czy o zgrozo - Grzesiek, bo dopiero by było "wesoło"smile

            Nie, nie kazdy kandydat musi być "namaszczany" - znam wielu ludzi piastujących wysokie funkcje samorzadowe mających przeszłosc aktywnych działączy PRL-owskich, a takze nie zwiaznych ze starym systemem, ale otwarcie przyznających, ze z KRK im nie po drodze.

            Tych ludzi takze cechuje to, ze są znani i obojetnie, czy są w ekipie akltualnie rzadzacej, czy w opozycji - widać ich, coś robią, jest o ich dzałalnosci głośno i jest w granicach ich mozliwosci skuteczna. Lokalnie duzo mniej się dla wyborcy liczy przynależnosc partyjna kandydata, bo bardzo wiele list wyborczych do samorzadów nie jest listami partyjnymi, a listami stowarzyszeń, komitetó wyborczych itd. Nierzadko poszczególni kandydaci na nich jedni są wcale niezwiazani z żadną partią, a inni przeciwnie - są, albo sa sympatykami jakichś, ale dla wyborcy nie ma to przy niezaleznej liscie znaczenia, bo w takich wyborach bardziej głosuje się na człowieka, niż na jakąś listę.

            A zeby człowiek miał poparcie w wyborach, musi być znany! Dlatego zwykle do sejmików i rad "wchodza" tacy, którzy już w nich zasiadali przynajmniej raz. Wchodzi też "swieży narybek", gdy sama lista jest wysoko w wyborach. I ten narybek ma szansę całą kadencję się wykazywać jakoś. I czasem się wykazuje, a czasem mandat swój sprowadza do podnoszenia ręki zgodnie z wolą klubu i spania na komisjach obowiazkowych. Takiego delikwenta na ogół nikt nie kojarzy i jego szasne na powtórny wybór są niewielkie, chyba, ze ma szczescie, albo wykonuje zawód, w którym czesto sie styka z ludźmi i go zapamietają pozytywnie z tego zawodusmile Przeważnie dotyczy to lekarzy (dobrych) i wykładowców akademickich oraz nauczycieli.
            • kora3 A zeby było zabawniej 02.10.12, 17:04
              To z wymienionych przeze mnie w pierwszym poście kandydatów najbardziej "kościołowi" byli: bełkoczący biznesmen (członek Rodzin Katolickich i rady parafialnej) oraz ten jakby zdumiony, ze kandyduje (kuzyn wysoko ustawionego kaplana KRKsmile No i jakoś owo namaszczenie im nie przyniosło sukcesu w wyborach.
        • diabollo też rzygam katozabobonem 02.10.12, 21:50
          kora3 napisała:

          > przepraszam, ale wszystko mu przypisujesz. Co katozabobon ma do tego, że ludzie
          > nie mają realnie na kogo zagłosować?

          Ludzie muszą sobie najpierw uświadomić jaką mamy panującą ideologię i jej "odpowiedzialność" za istniejące stosunki społeczno-polityczne.
          Bez dostrzeżenia tego oczywistego faktu, trudno o jakiekolwiek zmiany.

          To nie jest kwestia tego, czy jest na kogo kłosować. Peło też teoretycznie może coś w kwestii katopatologii społecznej zrobić.

          SLD już rządzilo i co z tego? Grało tak samo, jak elektorat zmanipulowany katozabobonem pozwalał...

          Kłaniam się nisko.
          • kora3 No dokładnie 03.10.12, 10:23
            wiec temu własnie smile załozyłam wat o tym co mozemy zrobić, bo na zmianę całej "kadry politycznej" bym nie liczyła w tej 5-latcesmile
            • diabollo Re: No dokładnie 03.10.12, 11:52
              Chciałem tylko, czcigodna Koro, zasugerować, że politycy (jak mawiał skompromitowany pan Hołdys) to margines społeczny.
              Wbrew pozorom nie są tutaj najważniejsi.
              Gadają to, co im wychodzi z sondaży, że spodoba się publice.

              Żeby zmienić panujące stosunki społeczno-polityczne trzeba zmienić sposób myślenia publiki...

              Dobrą robotę odwalają różne środowiska, np. Krytyka Polityczna.
              Cóż, skoro propaganda katolickiego zabobonu ma 2 godziny indokrtrynacji w szkole od małego, tysiące ambon i dziesiątki tysięcy agitatorów i wspomagających ich dziesiątki tysięcy działaczy...

              Kłaniam się nisko.
              • kora3 Bardzo dobrze chciałeś zasugerowac Diabollo 03.10.12, 13:58
                Co prawda pan Hołdys ma rację, ale zwróc uwagę, ze ów margines społeczny smile stanowi u nas prawo. Margines ten społęczny wybiera publika i jej wybory polegają na dwóch sposobach: przekonania lub negowania.
                Przekonanie to wybór marginesu, którego poglądy są zbiezne z poglądami wybiającego, negowanie mamy wówczas, gdy zbiezne nie są, ale wybierający chce wyborem jednego kandydata zablokować ewenetualny wybór innego. Taki sposób nazywa się selekcją negatywną.

                Tak czy owak nie ma mozliwosci dokonania zmian prawnych bez zmiany składu marginesu społęcznego. Aby ten skład się zmienił, musi zmienić się mentalnośc publiki, która zacznie głosować na odpowiednie jednostki z marginesu, ale te jednostki muszą istnieć, żeby pyblika miała na kogo głosować. Zgodzisz sie?
    • chickenshorts Re: wybór, gdy nie ma wyboru 02.10.12, 09:14
      kora3 napisała:

      > Kurczak i Gaika natchnęli mnie do napisania o tym tutaj, ale tak naprawdę nie j
      > est to u mnie ani mysl nowa, ani odkrywcza. I to zarówno w skali kraju, jak i l
      > okalnie.

      Byc PaniRedaktor natchnieniem - toz to zaszczyt, przywilej.... i spelnione marzenie! Ze skala mi trudno sie pogodzic, ale... trudno.

      > W pewnym mieście jest prezydent od dawna krytykowany. Że nie mysli o miescie, z
      > e robi nie to, nie tak, ze taki i ze siaki. Własnie minął mu półmetek trzeciej
      > kadencji na stołku.
      > Ludziska czasem sie obudza i pytają - jak to jest: gosc jest taki do ... a już
      > trzeci raz zwycieza w I turze. Odp. jest banalna - on nie jest najlepszy, on je
      > st "najlepszy", najbardziej znany z najgorszych kandydatów. Przegląd kandydatów
      > z innych niż owego prezia list (partyjnych i bezpartyjnych) jest oszałmiający:
      > jakiś "biznesmen" nie wiadomo czym sie trudniący bełkoczacy coś od rzecz, skra
      > jny nacjonalista ziejący nienawiscią, gośc wystawiony, male niechetny, by wygra
      > ć, bo mu się nie uśmiecha, drugi podobny, jakby zdziwiony tym, ze kandyduje i s
      > zef klubu radnych, który głos zabierał na sesji jak go zmuszono, pomniejsze dzi
      > waczne indywidua szalonych ekologów i bezrobotnych Kononowiczów pominęsmile I aktu
      > alny prezio - łądny, miły, chetnie gadający, przedstwiający jakiś plan (znów si
      > ę ludzie złapią), mówiący do ludzi niby mądrze, zresztą nieważne jak, - w ogóle
      > mowiacysmile ZNANY, w odróznieniu od pozostałej reszty, zaczynający swą kolejną k
      > ampanie od chwili ogłoszenoia wyników wyborów, a nie 3 miechy przed nastepnymi
      > .... Nie bedzie dla Was już zagadką kto wygrywa?

      W pewnym miescie zwanym Olsztyn, Prezydent tegoz rzadzil zza krat, a byl sie za nimi znalazl za gwalcenie pracownic.... Nie wierzysz?

      pl.wikipedia.org/wiki/Czesław_Jerzy_Małkowski
      W kraju zwanym Polska takie rzeczy sa prawie norma, a dziennikarze tzw. terenowi skutecznie milcza, ze sie tak wyraze... No, ale jest to kraj pelen wartosci smile


      • kora3 Wiesz Qrczaku, a ja jak byłam w Londku 02.10.12, 16:00
        to spotkała mnie tam niemiła obsługa w pubie - powaznie. Uwazam, ze to twoja sprawa, bo pracujesz w Londku w pubiesmile Dobrze rozumuję?smile

        Ja się za wszystkie lokalne media nie mam zamiastu "spowiadać", wypowiadać, ani się, a tym bardziej ich tłumaczyćsmile Odpowiadam za SIEBIE, za to co JA napiszę i nie mam w moim i innych tez odczuciu czego się wstydzić. Pracuję w medium niezaleznym od polityków jakichkolwiek, samorzadów itp. i cieszy mnie to.

        Nie wyguglowałam sobie sprawy Małkiewicza, dlatego głowy nie dam, ale nie za bardzio wierzę, ze żadne lokalne media nie informowały o jego sprawie. Po prostu nie wierze, że w Olsztynie i okolicy nie ma żadnych niezaleznych mediów, aczkolwiek jest to niewiara bez dowodu, bo nie znam nikogo stamtąd blizej smile
        • chickenshorts Re: Wiesz Qrczaku, a ja jak byłam w Londku 02.10.12, 18:00
          kora3 napisała:

          > to spotkała mnie tam niemiła obsługa w pubie - powaznie. Uwazam, ze to twoja sp
          > rawa, bo pracujesz w Londku w pubiesmile Dobrze rozumuję?smile

          Super! Jak zwykle...

          Ale chyba jednak kiedy w Londkowym pubie Ty bylas raczylas byc, ja pewnie bylem w Krakowie i uczylem, sorry, nauczalem angielskiego jezora dziatwe nasza lojczystom... czyli niemila obsluga nie ma nic wspolnego ze mna, ani ojczyzna nasza swieta... smile

          > Ja się za wszystkie lokalne media nie mam zamiastu "spowiadać", wypowiadać, ani
          > się, a tym bardziej ich tłumaczyćsmile Odpowiadam za SIEBIE, za to co JA napiszę
          > i nie mam w moim i innych tez odczuciu czego się wstydzić. Pracuję w medium nie
          > zaleznym od polityków jakichkolwiek, samorzadów itp. i cieszy mnie to.

          Moglabys to robic rowniez zgodnie z sumieniem niecieszacej sie Polska Polki, a takich - podejrzewam - jest wiekszosc w kraju zwanym P. W koncu dziennikarska... cos tam, cos tam... nie jest po to, zeby Ciebie cieszyc, ale... itd... etc...

          > Nie wyguglowałam sobie sprawy Małkiewicza, dlatego głowy nie dam, ale nie za ba
          > rdzio wierzę, ze żadne lokalne media nie informowały o jego sprawie. Po prostu
          > nie wierze, że w Olsztynie i okolicy nie ma żadnych niezaleznych mediów, aczkol
          > wiek jest to niewiara bez dowodu, bo nie znam nikogo stamtąd blizej smile

          To sie przejedz (na koszt firmy, of course) i sprawdz! I wtedy pogadamy... smile
          • kora3 Re: Wiesz Qrczaku, a ja jak byłam w Londku 02.10.12, 18:22
            Ale niewazne gdzie byłeś smile Pracujesz w pubie w Londku teraz i masz odpowiadać za wszystkich pracujących w pubach w Londku, prostesmile A nauczyciele angola - też mają swoje grzeszki. W liceumie dziecko mej kolezanki miało takiego, że naciągał na korki, jak sie nie chodziło, to najwyzej dost był. Nic to, ze to zapewne nie TY - nauczyciel angola w ojczyźnie to był, wiec wytłumacz się szybkosmile

            Rozczaruje Cię - nie wybieram sie prywatnie do Olsztyna w najbliższym czasie, a zawodowo też nie, bo zwyczajnie ani ja, ani moja firma nie mamy tam nijakiego interesu. Nie sądze, by taka postawa wzbudziła Twe zdziwienie, a takze oburzenie. W dupie mam jak działają lokalne media w Olsztynie, szczególnie gdym mam sporo włąsnej pracy w miejscu gdzie mam pracować...
            Ty też nie pójdziesz szukać tego pubu w Londku, wiec me zapewne rozumieszsmile

            Qrczaku - są lokalne media zalezne. Niektóre - otwarcie - jakieś samorzadowe gazetki wydawane przez miasta, gminy, starostwa i nie otwarcie - takie, które "sprzyjają". Te drugie dzielą się na sprzyjające po linii - medium udaje niezalezne, ale ma taką a nie inną linię - sprzyja np. jakiemuś ugrupowaniu, konkretnemu człowiekowi na swieczniku, wiec o tym ugrupowaniu czy gosciu są same peany, a wobec adektwatnych oponentów - krytyka. Ale bywa tak, że jakaś gazeta "sprzyja" z powodu ...konkretnego dziennikarza. Np. takiego piszacego z terenu, zwykle odleglejszego od centrali, kiedy wydawca nie orientuje się w sytuacji w mieście oddalonym i np. 150 km. Jesli taki dziennikarz nie jest obiektywny a nie jest też zbyt nachalny w działąniu, to dośc łatwo moze krecić swoje lody i sprzedawać informacje tak, by wykazać jakąś tezę.

            Jak widzisz sprzedaję Ci hehe tajniki lokala od kuchni wcale nie broniąc ślepo mej grupy zawodowej smile Wiecej napisze potem, bo musze do galerii smile
            • chickenshorts Re: Wiesz Qrczaku, a ja jak byłam w Londku 02.10.12, 19:17
              kora3 napisała:

              > Ale niewazne gdzie byłeś smile Pracujesz w pubie w Londku teraz i masz odpowiadać
              > za wszystkich pracujących w pubach w Londku, prostesmile A nauczyciele angola - te
              > ż mają swoje grzeszki. W liceumie dziecko mej kolezanki miało takiego, że nacią
              > gał na korki, jak sie nie chodziło, to najwyzej dost był. Nic to, ze to zapewne
              > nie TY - nauczyciel angola w ojczyźnie to był, wiec wytłumacz się szybkosmile


              Well, I do apologize!... and am sorry!


              > Rozczaruje Cię - nie wybieram sie prywatnie do Olsztyna w najbliższym czasie, a
              > zawodowo też nie, bo zwyczajnie ani ja, ani moja firma nie mamy tam nijakiego
              > interesu.

              Aha, a jednak... interes! Spoleczny czy ino osobisty?...

              > Nie sądze, by taka postawa wzbudziła Twe zdziwienie, a takze oburzen
              > ie. W dupie mam jak działają lokalne media w Olsztynie, szczególnie gdym mam sp
              > oro włąsnej pracy w miejscu gdzie mam pracować...

              Czy wszyscy dziennikarze maja pojemne dupy, czy tylko niektorzy?...

              > Ty też nie pójdziesz szukać tego pubu w Londku, wiec me zapewne rozumieszsmile

              To Ty mnie nie znasz jednak zupelnie.... Pojde i dam w morde... Dawaj namiary!

              > Qrczaku - są lokalne media zalezne. Niektóre - otwarcie - jakieś samorzadowe ga
              > zetki wydawane przez miasta, gminy, starostwa i nie otwarcie - takie, które "sp
              > rzyjają". Te drugie dzielą się na sprzyjające po linii - medium udaje niezalezn
              > e, ale ma taką a nie inną linię - sprzyja np. jakiemuś ugrupowaniu, konkretnemu
              > człowiekowi na swieczniku, wiec o tym ugrupowaniu czy gosciu są same peany, a
              > wobec adektwatnych oponentów - krytyka. Ale bywa tak, że jakaś gazeta "sprzyja"
              > z powodu ...konkretnego dziennikarza. Np. takiego piszacego z terenu, zwykle o
              > dleglejszego od centrali, kiedy wydawca nie orientuje się w sytuacji w mieście
              > oddalonym i np. 150 km. Jesli taki dziennikarz nie jest obiektywny a nie jest t
              > eż zbyt nachalny w działąniu, to dośc łat
              wo moze krecić swoje lody i sprzedawać
              > informacje tak, by wykazać jakąś tezę.
              > Jak widzisz sprzedaję Ci hehe tajniki lokala od kuchni wcale nie broniąc ślepo
              > mej grupy zawodowej smile Wiecej napisze potem, bo musze do galerii smile

              Innymi slowy, same shit, diffrerent packaging (www.ldoceonline.com/dictionary/packaging)...
              albo w ojczystym: ten sam chuj tylko w innym opakowaniu, eh? Yes/No?
              • kora3 :) Qrczaczku umiłowany 02.10.12, 19:56
                Ani w tym mój prywatny interes, ani społeczny - z prostej przyczyny - nie mam na załozenie gazety, ani też technicznych mozliwości załozenia jej w Olsztynie. Wiec jesli faktycznie nie ma tam żadnych niezależnych gazet, to nie dam razy w interesie społecznym, tego zmienić. Biorę się za to, co mam szanse zmienic,a nie za cały swiat smile

                Nie wiem o jakiego cha Ci chodzi Qrczaczku. Doprecyzuj ...


                Korcia
                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
                • chickenshorts Korciu, nie grzesz.... anim ja 02.10.12, 20:27
                  ... szczegolnie milowany ,ani chce byc - nie ta branza!

                  kora3 napisała:

                  > Ani w tym mój prywatny interes, ani społeczny - z prostej przyczyny - nie mam n
                  > a załozenie gazety, ani też technicznych mozliwości załozenia jej w Olsztynie.
                  > Wiec jesli faktycznie nie ma tam żadnych niezależnych gazet, to nie dam razy w
                  > interesie społecznym, tego zmienić. Biorę się za to, co mam szanse zmienic,a ni
                  > e za cały swiat smile

                  Ocztwiscie! I nawet duren mojego kalibru to rozumie... ale, darling, zajmowanie sie pfirami systemu placzliwie i glosno, zaniast wasami systemu = gowniane dziennikarstwo, sorry za szczerosc...


                  > Nie wiem o jakiego cha Ci chodzi Qrczaczku. Doprecyzuj ...

                  Zalezna/niezalezna - jeden chuj w kraju... itd, etc...


                  • kora3 Masz prawo do oceny, choć nie 02.10.12, 21:35
                    przypuszczam, byś znał moje materiały, ale skoro uwazasz, że zajmuje sie duperelamiu płaczliwie i głośno, to tak uwazaż. Z głosno sie zgadzam, z płączliwie hehe (całkiem nie mój klimat ) nie, z duperelami - zdarza sie, ale to są popierdki, wiec niegłośno, bo ni ma o czym ...

                    Na pewno nie jest to dziennikarstwo na miarę długaśnych przemysleń, ze jest źle, bo na takowe nie mam kwalifikacji - żadnych. Dla mnie dziennikarstwo to ruch, działanie, niezaleznosci własnie, a nie pisanie pupulistycznych tasiemców pod kogokolwiek. Kazdy ma swój gust darlingu smile
                    • oby.watel Re: Masz prawo do oceny, choć nie 03.10.12, 15:44
                      Jak możesz posądzać drogi Qrczaq p. Red. publikującą w prasie podziemnej o pisanie płaczliwych tasiemców. Sam możesz sprawdzić o czym pisze wychodząc poza stereotypy i internet. W dół i pierwszy link po lewej. Nie zapomnij wyłączyć komputera jak skończysz.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja