Gdyby ktoś jeszcze nie wiedział...

04.11.12, 14:06
Maciej Lasek: I wybuch i rzekome polecenie zejścia na 50 m - to wszystko są kłamstwa smoleńskie

Całość:

wyborcza.pl/1,75248,12788658,Maciej_Lasek__I_wybuch_i_rzekome_polecenie_zejscia.html
    • kora3 Diabollo:) 04.11.12, 14:51
      Z tym "poleceniem zejscia" to śmiech na sali, jak to mówią, puste krzesłąsmile Wieża wcale nie wydaje żadnych poleceń załogom, wieża podaje parametry i cześc. To po pierwsze, a po drugie, nawet jakby z wieży "polecono" cokolwiek, to załoga ma to w dupie, szczegolnie, gdyby "polecenie" było takiego rodzaju, że byłoby sprzeczne z procedurami i zdrowym rozsądkiem.

      Co do wybuchu - raczej od ujawnienia czarnych skrzynek był absolutnie wykluczony - załoga nic nie mowi na ten temat, tak samo, jak na temat jakiejś awarii.

      Rodzi sie natomiast pytanie dlaczego dowódca załogi Jaka 40. KŁAMAŁ w temacie owych "poleceń" wieży i podtrzymywał to kłamstwo po ujawnieniu zapisów, choć tam słychać przecie, ze mówił do załogi tupolewa co innego! Dlaczego kłamstwa te podtrzymywał mechanik, który popełnił teraz samobójstwo i dlaczego obaj panowie nie dostali zarzutów skłądania fałszywych zeznań.
      • grzespelc Re: Diabollo:) 05.11.12, 10:53
        > Rodzi sie natomiast pytanie dlaczego dowódca załogi Jaka 40. KŁAMAŁ w temacie o
        > wych "poleceń" wieży i podtrzymywał to kłamstwo po ujawnieniu zapisów, choć tam
        > słychać przecie, ze mówił do załogi tupolewa co innego!

        Słyszałem teorię, że może rosyjskiego nie znają i im się myli "pażałsta" z "padiesiat", czy jakoś tak...
        Ale myślę, że po prostu usiłują chronić własne tyłki, bo złamali przepisy.
        • kora3 Widzisz Grzesiu 05.11.12, 11:34
          Mnie ta linia "obrony" swoich tyłkow mocno zdumiewa. Głownie dlatego, że:
          1. Samo wybranie się załogi, która nie posługuje się (nikt z niej) jeżykiem kontaktu z wieżą (a ten język jest zapisany w AIP) JUZ jest razącym naruszeniem przepisów
          2. Niezależnie od tego, co z racji nieznajomości jezyka załoga mogłą zrozumieć z tego, co mówi wieża, nie miała prawa łamać procedury dot. wysokości minimalnej. NAWET gdyby wieza, własna żona, pan prezydent, albo Matka Boska ją do tego namawiali, zachęcali itd.
          W brednie typu, że wieża im "kazałą" jest na połowę minimów bez widoczności pasa i oni w zwiazku z tym zeszli, może uwierzyc laik, który procedur nie zna. Rzecz w tym, że zeznań załogi Jaka 40. nie słuchali laicy i nie laicy je analizowali.
          Zatem przyznanie się, że posłuchali sugestii wiezy, by zejsc poniżej minimów bez widoczności byłoby strzałem w kolano - nie wolno im było tego robić, nawet, w co bardzo wątpię, gdyby wieza im istotnie coś takiego sugerowała.
          3. Skoro nie znali jezyka na tyle dobrze, by kumać, co wieża mówi w zakresie PODSTAW, to jak zdołali zrozumieć, że sugeruje ona im i załodze tupolewa zejscie na 50 metrów? Zakładając, że prawidłowo zrozumieli "piatdiesjat mietrow" to wcale nie musiało ozbaczać sugestii do zejścia na ten pułap bez widoczności! To mogła być widocznośc realna pionowa, albo realna pozioma (czyli widocznośc na pasie w dal) - ten parametr się podaje!
          Nieprawdopodobne dla mnie jest, że ktoś jest w stanie pomylic "pazałujsta" z "piatdiesjat" bo na tyle nie zna jezyka i to przyznaje, a rozumie, że wieza sugeruje zejscie na 50 metrów.
          4. Załodze nie wolno zejsc ponizej minimalnej, ale wwieży w ogóle nie wolno czynić takich sugestii. Skoro, jak twierdzi dowódca Jaka wieza takie sugestie, czy wrecz nakazy (?) wysuwała do załogi, to u licha dlaczego zaraz po wyladowaniu ta załoga drogą radiową nie powiadomiła o tym RAZACO sprzecznym z procedurami zachowaniu wieży swoich przełożonych? Miała taki OBOWIĄZEK. Tymczasem telsty o 50 metrach i nakzach z wiezy pojawiły się dopiero PO katastrofie
    • kora3 Przeprzystojny, czytałes ten tekst ? 04.11.12, 17:58
      mam na myśli to, co zalinkowałeś - oczywiscie.

      Bo ja tak o tak mi się nasuwa, że w związku z tym, co ten pan mówi, jesli mówi prawdę, to ktoś powinien zdrowo beknąć.

      Od razu powiem, że z moich informacji wynika, że wieża nie moze kazać załodze odejśc na drugi krąg (nazywa się tak krąg oczekiwania na mozliwośc lądowania) jesli wczesniej na to lądowanie udzieliła zgody. Może to zasugerowac jedynie. Możliwosc odesłąnia załogi w trakcie manewru jest możliwa tylko gdyby zaistniały jakieś okoliczności typu: inna maszyna na kusie kolizyjnym do lądujących, nad którą nie ma kontroli (np. samolot z terrorystami), zablokowanie pasa (wypadek na pasie, zwalone drzewo, wybuch na pasie). W takich sytuacjach oczywiscie lotnisko się zamyka, ale moze się teoretycznie stac tak, że takie zdarzenie nastąpi kiedy samolot już podchodzi do siadania i wówczas wieza go zawraca. W innym przypadku - nie, nawet jesli zmieniają się niekorzystnie warunki wieza ma o tym poinformowac oczywiscie, ale nie moze NAKAZAĆ załodze niczego.

      Abstrahując od tego. Pan Lasek twierdzi, że załoga Jaka nie znałą jezyka rosyjskiego, do tego stopnia, że nie pojmowała co doń wieza mówi. Z racji tego, że wieża mając swiadomoć, iż załoga Jaka 40. nie rozumie kontrolerów nie przeszłą na angoelski, wnosze ze jezyka tego nie znała, a na smoleńskim lotnisku jezykiem porozumiewania się wiezy jest rosyjski. Wszystko faknie, ale jesli tak jest, to ta informacja jest zapisana w AIP dla tego lotniska. Czyli lecąca na nie załoga jest zawsze świadoma, że z wiezą porozumie się TYLKO po rosyjsku. Jak to się zatem stało, że załoga JAka 40. nie znała rosyjskiego i kto te załogę z moimi bądź co bądź kolegami po fachu smile dopuścił do lotu na Siewiernyj?

      Kolejna szokująca sprawa, o której mówi pan Lasek to brak ważnych uprawnień dla załogi Tupolewa. Jak mogło dojśc w ogóle do sytuacji, że jakikolwiek samolot, nie wspomnę o tym już z miłosierdzia, że rzadowy, z pierwszą parą na pokładzie i kupą innych ludzi waznych w PL, leci z załogą bez uprawnień? Kto do tego dopuścił i kto za to beknął?

      Jasne, prawdą jest to, co pisałam kiedyś - to, że pilotu skończy się waznośc kwitów, to nie znaczy, że on nie umie latac. Umie, ale te włąsnie kwity, to jest jak mówi pan Lasek podstawa! Głupią qrva prywatną awionetką, gównianą maleńką wilgą, jaczyną jakimś, czy cesną nie wolno nawet w myslachsmile wznieść się bez waznych papierów. Za to jest tylko jedna droga - na ziemi, do prokuratury! Za samą PRÓBE wystartowania bez kwitów można beknąć, a tu qrva rzadówka leci sobie z prawie setką ludzi pilotowana przez gości bez kwitów? To jest wręcz nieprawdopodobne!
      Kiedy po katastrofie nalatywano na ministra Klicha - broniłam go. Nie in tworzył liste pasazerów, a obwiniano go za lot wszystkich dowódców razem, choć nie ma procedury zabraniającej tego. Ale QRVA załoga była MON-owska i to ON odpopwiadał za to, kto siada za wolantem i na reszcie strategicznych miejsc! Nie, mózgi załogi sie wraz z utratą waznosci kwitó nie resetują i wiekszosc smile pilotów mimo utraty tej waznosci pamięta i zna procedury. Ale takeigo pilota to mozna sobie "wykorzystać" w sytuacji pokazanej kiedyś w takim filmiku "Czy leci z nami pilot?"- zatruty, czy jakoś inaczej otumaniony pilot i reszta załogi w pasazerce pada i stewardessa rozpaczliwie szuka kogoś, kto UMIE pilotować, kwitów nie musi miećsmile
      W każdym innym momencie pilot bez kwitów moze komuś poradzić, doradzić, ale za wolantem nikt nie ma prawa go zobaczyć!

      Niemozebnie wqrzają mnie i nuża już te gadki Jarkacza i Macierewicza, ale - nie sądziłam, ze kiedyś taka sytuacja sie zdarzy - musze przyznać pisuarom rację w tym względzie, że lot został przygotowany niedbale i ze złamaniem prawa. I winę za to ponosi MON, którym kierował minister Tuska - czyli Klich. WE najgłupszym areoklubie sprawdzają ważnosc licencji, a co dopiero w służbach mundurowych! Trzech raptem pilotów tutek było w 26 pułku i nie było komu "przypolnować" waznosci ich licencji? Toż w takiej SG, czy policji gdzie nie latają maszyny ani tak wielkie, ani pasażerskie, jakby wykryto, że jakiś pilot leciał bez licencji waznej (i bez katastrofy nawet) to spadłaby pewnie głowa naczelnika wydziału, szefa wyszkolenia a i nie wiadomo, czy nie szefa BL. Jak ZAGINEŁA dopiero Kania z Podlaskiego OSG to momentalnie weszło tam BL i tzw. policja wewnetrzna SG i pierwsze co chcieli zobaczyć to PAPIERY! Od śmigła i od załogi, wszystko. Jakby było przeterminowane to nqczelnik i szef wyszkolenia mogliby zaraz sie zbierać do proka i to ze szczoteczkami do zebów, bo na dłużej na pewno. A jeszcze nie było wiadomo CO się stało, nie było info, że Kania spadłą na Białorusi i załoga nie żyje, jeszcze ich nawet NIE ZNALEZIONO.

      Nam przy katastrofie tutki wmawiano, że wszystko było ok - załopga sprawna, wyszkolona - ale jak się okazuje - bez kwitów. To jakaś kpina Diabollo i błagam nie wmawiaj mi, ze wszystko jest ok.
      Nie, nie sądze, że brak kwitów pilotów był przyczyną katastrofy- jak mówiłam pilot się po utracie waznosci kwitu nie resetuje do poziomu laika. Nie w tym rzecz. Rzecz w tym, jak to wszystko zostało przygotowane! Jedna załoga bez uprawnień, druga bez znajomości rosyjskiego lecą na lotnisko z wieża tylko rosyjskojęzyczną, bez ILS-u, przy słabych warunkach atmosferycznych. To kpina jest zwyczajnie ...
      • diabollo Re: Przeprzystojny, czytałes ten tekst ? 04.11.12, 18:09
        To wszystko (np. brak uprawnień) jest doskonale opisane w raportach MAK i Millera.
        Tam są wszystkie błędy i nadużycia piękie opisane.
        Ale jakoś "teoria zamachu" z bombą z nitrogryceliny sprzedaje się lepiej.

        Kłaniam się nisko.
        • kora3 A nie przyszło Ci do głowy, że może to jest na ręk 04.11.12, 18:40
          ę całkiem panu Tuskowi Diabollo? Tak sobie myslę teraz: Kaczyński i oszołomy gadają głupoty, które w rozsądnej czesci społeczeństwa budzą tylko smiech albo politowanie, ale ZAJMUJĄ i tymczasem nikt się nie zainteresował KTO i JAK odpowiedział za "przygotowanie" tego lotu, za brak znajomości rosyjskiego załogi JAKA 40., która lądując złamała wszelkie procedury i naraziła na śmierć swoich pasażerów. Dlaczego nikt z tej załogi nie stanął przed sądem, dlaczego nie wiemy kto był odpowiedzialny personalnie od najniższego szczebla w 26 pułku za posłanie do smoleńska tych dwóch załog? W wojsku ustalenie tego jest bajecznie ŁATWE przecież.
          Zamiast tego dowiadujemy sie o błazenadach Kaczyńskiego i jego ekipy, którymi się coraz bardziej ośmiesza.

          Powiadasz, że "yeoria zamachu" lepiej się sprzedaje? Możliwe, rzeczywiscie tak jest, że najszybciej i najlepiej w oczy rzuca sie idiota i idiotyzm. Tylko jakoś pan Tusk odpowiadając na brednie Kaczyńskiego nie zająknie się przy okazji o tym, ze jego szanowna ekipa dała ciała i posłałą kogo posłała. Mógłby powiedzieć np. "ten i ten został wydalony dyscyplinarnie ze służby, tego i tego postawimy wnet przed sądem" - a tu bracie głucha cisza w tym temacie, za to ze strony pana Tuska i jego ekopy głośno o tym, jak Kaczyński miesza i obraza (fakt) i o tym, że z naszej strony WSZYTKO BYŁO W PORZO. A było? Poproszę o konkretne Twoje zdanie - było?
          • diabollo Re: A nie przyszło Ci do głowy, że może to jest n 04.11.12, 19:23
            kora3 napisała:

            > ę całkiem panu Tuskowi Diabollo? Tak sobie myslę teraz: Kaczyński i oszołomy ga
            > dają głupoty, które w rozsądnej czesci społeczeństwa budzą tylko smiech albo po
            > litowanie, ale ZAJMUJĄ i tymczasem nikt się nie zainteresował KTO i JAK odpowi
            > edział za "przygotowanie" tego lotu, za brak znajomości rosyjskiego załogi JAKA
            > 40., która lądując złamała wszelkie procedury i naraziła na śmierć swoich pasa
            > żerów. Dlaczego nikt z tej załogi nie stanął przed sądem, dlaczego nie wiemy kt
            > o był odpowiedzialny personalnie od najniższego szczebla w 26 pułku za posłanie
            > do smoleńska tych dwóch załog? W wojsku ustalenie tego jest bajecznie ŁATWE pr
            > zecież.
            > Zamiast tego dowiadujemy sie o błazenadach Kaczyńskiego i jego ekipy, którymi s
            > ię coraz bardziej ośmiesza.
            >
            > Powiadasz, że "yeoria zamachu" lepiej się sprzedaje? Możliwe, rzeczywiscie tak
            > jest, że najszybciej i najlepiej w oczy rzuca sie idiota i idiotyzm. Tylko jako
            > ś pan Tusk odpowiadając na brednie Kaczyńskiego nie zająknie się przy okazji o
            > tym, ze jego szanowna ekipa dała ciała i posłałą kogo posłała. Mógłby powiedzie
            > ć np. "ten i ten został wydalony dyscyplinarnie ze służby, tego i tego postawim
            > y wnet przed sądem" - a tu bracie głucha cisza w tym temacie, za to ze strony p
            > ana Tuska i jego ekopy głośno o tym, jak Kaczyński miesza i obraza (fakt) i o t
            > ym, że z naszej strony WSZYTKO BYŁO W PORZO. A było? Poproszę o konkretne Twoje
            > zdanie - było?

            Ładne trumny sprowadzili ze słonecznej Italii.
            Słuchaj, to nie są pytania do mnie.
            Tutaj możesz sobie sciągnąć raport Millera:
            www.eostroleka.pl/raport-komisji-jerzego-millera-pdf,art25602.html
            Tutaj raport MAK (po angielsku do ściągnięcia)
            www.wspolczesna.pl/assets/pdf/GW41599112.PDF
            Można sobie poczytać, pozachwycać się.
            Faktem natomiast jest, że komisją pana Millera ta ekipa rządowa rzetelnie przyczyny wypadku lotniczego wyjaśniła.

            A dlaczego jeden pilot JAKa40 siedzi przy PISSda-Prezesie i Maciarewiczu w czasie słynnego posiedzenia we wtorek, gdzie padły oskarżenia o zamordowanie 96 osób... a drugi lotnik się powiesił?
            Może właśnie dlatego, że pali im się koło dupy i przynajmniej żyjącemu przyjdzie w końcu beknąć przed sądem za łąmanie prawa i narażanie życia wielu ludzi.

            Kłaniam się nisko.
            • diabollo Re: A nie przyszło Ci do głowy, że może to jest n 04.11.12, 19:48
              A jeszcze co do Klicha, to wszak poleciał (sama jak pamiętasz oczekiwałem jego dymisji na drugi dzień po wypadku), choć przecież to nie minister był od sprawdzania czy pilot ma uprawienia, a szofer rządowej limuzyny ma ważne prawo jazdy.

              Od tego był tzw. Dowódca Sił Powietrznych, niejaki gen. Błasik. A ten jak wiadomo w czasie słynnego lądowania, kiedy piloci łamali wszelkie procedury, aż się w końcu rozbili, owy Dowódca siedział za ich plecami, oczywiście nieprzypięty pasami, lekko napierdolony alkoholem... a przepraszam, żona gen. Błasika zeznała, że generał miał przyjąć Komunię Świętą, więc napierdolić się nie mógł, co jest ostatecznym dowodem na to, że Ruskie nie potrafili dobrze robić badań toksykologicznych trupów, które znaleźli w kabinie pilotów...
              Zeszargali tylko "honor" generała.

              Kłaniam się nisko.
              • kora3 Re: A nie przyszło Ci do głowy, że może to jest n 04.11.12, 19:54
                Nie do końca tak Diabollo - papiery to jest sprawa administracyjna i jak najbardziej powinny ministra interesować, oczywiscie niekoniecznie osobiscie.
                Jego biuro powinno systematycznie otrzymywać raporty i je weryfikować. Najwyraźniej tego nie robiło, a on to olewał.
                • diabollo Re: A nie przyszło Ci do głowy, że może to jest n 04.11.12, 20:02
                  Oczywiście, że piloci byli pod presją.
                  Trudno spekulować, jak fakt braku uprawnień to wzmacniał czy nie.

                  Co ciekawe nie znali języka rosyjskiego, nie byli "zgrani", nie było współpracy, etc, etc.

                  A dlaczego ludzie robią głupie rzeczy - to już pytanie do filozofów, a nie komisji badania wypadków - ich zadanie jest określenie co głupiego zrobiono i żeby takiej głupoty w przyszłości nie powtarzać.

                  Kłaniam się nisko.
                  • kora3 Re: A nie przyszło Ci do głowy, że może to jest n 04.11.12, 22:48
                    diabollo napisał:

                    > Oczywiście, że piloci byli pod presją.
                    > Trudno spekulować, jak fakt braku uprawnień to wzmacniał czy nie.


                    No wiesz - zasadniczo, gdy człowiek ma coś zrobić w obecności "bardzo waznej osoby" to każdy jest pod presją, choć osoba "bardzo waznej osoby" moze być różna.

                    Ale moim zdaniem świadomośc, że ma się delikatnie mówiąc razące braki w wymaganych dokumentach i perspektywę, że pieniacz z przerośnietym ego moze to wykorzystać jesli zachowasz się rozsadnie może wg mnie znacznie te presję wzmagać.

                    > Co ciekawe nie znali języka rosyjskiego, nie byli "zgrani", nie było współpracy
                    > , etc, etc.


                    nie , to nie jest nawet ciekawe Diabciu - to jest NIEPRAWDOPODOBNE wrecz. NAzywajmy rzeczy po imieniu, te "ecetery" też smile
                    >
                    > A dlaczego ludzie robią głupie rzeczy - to już pytanie do filozofów, a nie komi
                    > sji badania wypadków - ich zadanie jest określenie co głupiego zrobiono i żeby
                    > takiej głupoty w przyszłości nie powtarzać.


                    Wiesz, moim skromnym oczywisciesmile zdaniem pyatnie o przyczyny głupiego kolokwialnie mówiąc mówiąc zachowania wcale nie jest tylko do filozofów szczególnie gdy mamy do czynienia z zawodem typu pilot.
                    Wbrew temu, co się niektórym zdaje, to własnie dziedzina nauki pt. psychologia, a nie filozofia zajmuje się badaniami reakcji ludzi w sytuacji stresowej, stawiania pod murem itp. Jesli przy tym mówimy o kimś, od kogo zależy nasze życie, to sprawa robi sie jeszcze mniej filozoficzna wg mnie.

                    PS. Diabollo miły - ponawiam do Cię prośbę o to, by nie czepiano się mnie bez powodu na tym forum. Próbawałam dojśc do porozumienia, ale jak widzisz sam, bezskutecznie. Mam dośc
            • kora3 Diabollo kochany mój :) 04.11.12, 19:50
              Nieco poniżej smile piszę o bardzo prawdopodobnej przyczynie tej katastrofy. Mogła nią być presja, tyle, że jak tam wyjaśniam - Lech Kaczyński nie musiał powiedzieć ani słowa, ani nawet brzydko popatrzeć na pana Protasiuka, ba nawet pan Kazana nie musiał się nań skrzywić.

              Pytanie, czy TWOIM zdaniem to ok, że lecieli ludzie bez kwitów i bez znajomości jezyka jest nie do Ciebie? Pytałam o Twoje prywatne zdanie...

              Diabollo, w raporcie Millera NIE ma wyjaśnienia przyczyn katastrofy. Tam są tylko suche fakty. Wg mnie istotne jest nie tylko to, że pilot nie stosował się o procedur, ale także DLACZEGO.

              Co do panów z Jaka - pan Muś mój drogi był o ile mnie pamieć nie myli (a moze) mechanikiem. Mechanik jak sama nazwa wskazuje ma się zając mechaniką na statku powietrznym, a nie pilotażem i decyzjami o lądowaniu, albo nie. Prosto mówiąc tyle ma do powiedzenia w tych tematach, co jak to mówią "Żyd za okupacji". Beknąc zatem tylko mógłby za fałszywe zeznania, ale jak znam życie o ile nie zna rosyjskiego mógłby sie wybronić, że tak zrozumiał rozmowe wieży z pilotami, a potem twierdził, że powiedziano o tym załodze tupolewa i on to słyszał, bo był w szoku. To nie powód by się zabijać...tym bardziej, ze pan Muś był już chyba na skórze. Dowodca Jaka podobno się wybronił, że kiedy on lądował to warunki były na granicy minimów, ale nie poniżej. Dla ekipy Tuska niepolitycznie byłoby teraz go scigać, bo zaraz byłby wrzask, że chcą mu zamknąć usta - niech się sam pogrąży, to moze zaczekać.

              Ale dlaczego nie beknął nikt z 26 pułku, Klich? Oni też wszyscy są pid skrzydłami Kaczki i MAciorki? Nie wydaje mi się jakoś smile
    • kora3 Wazne - presja i kasa 04.11.12, 19:32
      Zacznę od kasy - w innym watku Diabollo piszesz, że musimy się wszyscy zrzucić teraz na odszkodowanie dla "Agaty" i jej matki - ano musimy, choć akurat chyba nie jesteśmy zgodni co do tego czyja to odpowiedzialność. Ale nie w tym rzecz w sumie - ćwierć miliona ojro, niemałosad

      No to teraz może zastanówmy się ile nas kosztowały hojnie rozdane przez rząd D. Tuska (tego samego, który wg mnie pozwolił na to, bo szaleńcze zabobony komuś uniemozliwiły wyegzekwowanie prawa, za co teraz ja m.on muszę zapłącić). Pomińmy odszkodowanie za prezydencką parę - jakby tej nie oceniać, był to urzedujący i demokratycznie wybrany prezio z małżonką i o ile wiem głowa państwa jest tak ubezpieczona. Ale ta reszta - nie. Kupa kasy na odszkodowania, renty dla członków rodzin, o jakich nikt z szaraków nie moze pomarzyć, łącznie z tymi co ich bliscy pogineli w pożarze w Gdańsku, hli w K-cach, kopalniach czy innych katastrofach lotniczych, czy kolejowych.

      Smiem przypuszczać,m ze to nas bedzie kosztowało wiecej, niż te 250 tys. dla "agaty" i jej matki razem. Rzec możemy, że no to było zrządzenie losu (wersja dla niewierzących, takze w zamachsmile). Czyżby? Nie do końca być może smile Nie, nie będzie o trotylu, ani o helu, bedzie o faktach. Z tego co twierdzi pan Lasek do smoleńska tutką poleciała załoga nie tylko bez kwitów, ale i niemająca doświadczenia w lądowaniu nieprecyzyjnym za to skłonna do brawury i omijania procedur. Pominę miłosiernie kwestię, jak to mozliwe, ze tacy ludzie latają na rządówkach i się ich toleruje. Dowódcą statku jest kpt. Protasiuk, który podczas pamiętnego lotu pana prezydenta Kaczyńskiego do Azerbejdżanu był drugim pilotem. Potem zaś ośmielił się być chory, gdy pan prezydent miał lecieć do Brukseli i wynikły perturbacje, bo byłą jedna załoga, a premier nie chciał (słusznie) lecieć z prezydentem.

      Od razu w zwiazku z tzw. incydentem gruzińskim (jakim, wszyscy wiemy) po katastrofie pojawiły się głosy, że niewykluczone, iż na załogę była wywierana presja, by wylądowac za wszelką cenę, bez względu na warunki. Wielu podkreślało, ze nie wypada nawet takich insynuacji czynićsmile tym bardziej, ze pan prezydent może ostro potraktował wóczas kp. Pietruczuka, czyli dowodce lotu do Azerbedżanu (ostro - zelżył go publicznie i wyzwał od tchórzy), a potem nie odpuszczał, ale ostatecznie pan Klich go odznaczył za jego decyzję (zdaniem Gosiewskiego i Karskiego za tchórzostwo i niesubordynację), wiec i kpt. Protasiuk, nauczyny tym doświadczeniem kolegi nie miał się czego bać, jesli chciał powiuedzieć "panu prezydentu", że z lądowania nici.
      No i mozna by tak zamknąć ten temat, ale ja jestem Korcia i mnie ...korci. Bo wcale nie jest wykluczone, że kpt. Protasiuk był w dużo bardziej niekomfortowej sytuacji niż jego kolega Pietruczuk! Nie tylko dlatego, że tamten zwyczajnie nie chciał zmienić planów, a ten musiałby odlecieć na zapasowe. Także dlatego, że nie miał waznych papierów i o tym wiedział!

      Mogł i powinien przypuszczać, ze informacja o konieczności odlotu na zapas wprawi "wodza" w szał - drugi raz pilot krzyżuje mu plany, chodzi o prestizowa wizytę itd. Kanał dużo gorszy niż z Pietruczukiem i wiekszy szał i gniew - wqrviony "wodz" mu nie odpuści a on nie ma waznych papierów! Jesli poleci na zapas i tak Kaczyński "wywącha" ze on i reszta nie miała kwitów. Wyleci z hukiem i wilczym biletem, bo po takim złamaniu procedur ujawnionym publicznie zadne linie lotnicze, ani inne latające struktury go nie wezmą. Sytuacja jest coraz gorsza - warunki się pogarszają, ale Jak 40. na nieszczęscie decyduje sie na lądowanie i (na szczęscie) szczesliwie siada. Gdybyż jeszcze oni polecieli na zapas, byłoby łatwiej - "wódz" pojąłby może ze się nie dało. Ale nie - JAK już siedzi. Qrva jesli teraz polecę na zapas to po mnie, mogę się pożegnać z pracą, pewnie i sankcje mnie nie ominą - kpt. Protasiukowi nie pomagała pewnie mysl, że razem z jego głową zlecą inne, wyżej osadzone. - Musimy przyziemic, wtedy nikt nie bedzie pytał o papiery, on bedzie zadowolony, nie przyjdzie mu do głowy sprawdzac czy mieliśmy wszystkie kwity. Musimy, przecież już się nieraz w trudnych warunkach udawało ....

      Czy tak własnie było? Nie wiem, ale przyznasz, że to niewykluczone. Presja na pilota, który widział szał KAczyńskiego i jego podkopy pod Pietruczukiem i miał swiadomośc, ze nie miał podstaw zeby siadać za wolantem i że to wyjdzie, jesli Kaczyński bedzie nań wsciekły musiała być ogromna. Kaczyński nie musiał robić nic, nawet nózką tupnąć ...

      Kto za to odpowiada? No prosta odp. KAczyński, bo dał szoł wczesniej. Ale nie! Pilot być moze obawiałby się jego wrzasków, ale nie na tyle, by ryzykować życie. Tym bardziej, że Pietruczuka Klich "wybronił" - tylko, ze wielce prawdopodobne, że Pietruczuk miał w porzadku papiery! I nie musiał się obawiać, że Kaczor SŁUSZNIE sciągnie mu na łeb prokurature i dyscyplinarkę! Wina pilota jest bezsporna - nie miał uprawnien, nie miał lecieć. Ale nad nim byli jeszcze inni, którzy mieli go komntrolowac, m.in. w tym zakresie czy ma w porzadku papiery. Na szczycie tej piramidki był pan minister Klich.

      Być moze właśnie za błędy tych ludzi, których nikt nie kwapi się rozliczyć zapłąciliśmy kupę kasy odszkodowań i rent. O kasie i presji miało być, wiec ból ludzi po stracie bliskich - pominę.
      • diabollo Re: Wazne - presja i kasa 04.11.12, 19:54
        Przepiękna Koro, zgadzamy się.
        Chodzi o ćwierć miliona peelenów, nie ojro.
        Agacie i jej mamie odszkodowanie oczywiście należy się jak psu zupa zgodnie z orzeczeniem Trybunału Praw Człowieka.

        Kłaniam się nisko.
        • kora3 Re: Wazne - presja i kasa 04.11.12, 20:02
          a to się omyliłam, sorry.

          JAsne, ze im się należy - czy ja to gdzieś kwestionowałam? - po prosyu sobie wskazywaliśmy kto jest nam winien te kase terazsmile

          A jak oceniasz moją teorię presji na pana Protasiuka?
          • diabollo Re: Wazne - presja i kasa 04.11.12, 20:04
            Oceniam Twoją teorię jako bardzo prawdopodobną.
            Kłaniam się nisko.
            • chickenshorts Re: Wazne - chrystus i kasa 04.11.12, 20:19
              diabollo napisał:

              > Oceniam Twoją teorię jako bardzo prawdopodobną.

              Eh?.... Przepiekna Kora od dziennikarstwa... eh?
              • chickenshorts Re: Wazne - chrystus i kasa 04.11.12, 20:20
                chickenshorts napisał:

                > diabollo napisał:
                >
                > > Oceniam Twoją teorię jako bardzo prawdopodobną.
                >
                > Eh?.... Przepiekna Kora od dziennikarstwa... eh?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja