Dodaj do ulubionych

Deklaracja fanatyzmu

28.05.14, 23:26
Agata Diduszko-Zyglewska

Trzy tysiące lekarzy zobowiązało się do łamania polskiego prawa. Co na to minister zdrowia?

Wanda Półtawska, przyjaciółka Jana Pawła II, prowadziła przez ponad 30 lat Instytut Teologii Rodziny przy Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. W dużej mierze to jej refleksji na temat rodziny kobiety na całym świecie zawdzięczają anachroniczną i uprzedmiotawiającą je politykę polskiego papieża, która objawiała się m.in. takimi działaniami, jak jego niesławny list do arcybiskupa Sarajewa, który nakazywał zgwałconym w czasie wojny kobietom rodzić dzieci poczęte w wyniku gwałtów, czy dokument Ordinatio Sacerdotalis, w którym papież stanowczo ukrócił marzenia katoliczek o kapłaństwie, ponieważ nie widział żadnego powodu, żeby kobiety współrządziły wielomilionową wspólnotą wiernych, która co najmniej w połowie składa się z kobiet właśnie.

Poglądy Wandy Półtawskiej, nieprzyjaciółki bezpłodnych par i afrykańskich dziewczynek, wpłynęły też zapewne na nieustępliwość papieża w kwestii stosowania metody in vitro, a także antykoncepcji. Do tej pory z powodu epidemii HIV/AIDS co roku umiera w Afryce około miliona ludzi, którzy zgodnie z zaleceniami Kościoła katolickiego nie stosują prezerwatyw, ale posiłkują się innymi niepotępionymi tak skutecznie metodami profilaktyki. Na przykład wielu mężczyzn wierzy, że przed zakażeniem chroni stosunek z dziewicą.

Teraz Wanda Półtawska, przyjaciółka Radia Maryja, zaapelowała do polskich lekarzy, żeby podpisali tzw. deklarację wiary. Napisana kuriozalnym, archaicznym, stylizowanym na Stary Testament językiem deklaracja zobowiązuje ich do łamania Przyrzeczenia Lekarskiego (to współczesny odpowiednik Przysięgi Hipokratesa) oraz obowiązującego w Polsce prawa. A niezwiązanym „świętym sakramentem małżeńskim” zakazuje w ogóle używania penisów i wagin!

Ale po kolei. Wanda Półtawska, nieprzyjaciółka ateistów i innowierców, sformułowała swoją deklarację w sześciu punktach, z których pięć uniemożliwia uprawianie zawodu lekarza. Każdy potencjalny pacjent polskiej służby zdrowia powinien dla własnego bezpieczeństwa uważnie przeczytać ten dokument.

Punkt pierwszy: WIERZĘ w jednego Boga, Pana Wszechświata, który stworzył mężczyznę i niewiastę na obraz swój.

Ten punkt jest najlżejszy i nie uniemożliwia uprawiania zawodu lekarza.

Tylko co ja, jako pacjentka, mam zrobić z informacją, że lekarz, do którego przyszłam, wierzy w Pana Wszechświata, który stworzył mężczyznę i niewiastę na obraz swój, albo że wierzy w Latającego Potwora Spaghetti?

Mogę ją oczywiście potraktować jako ostrzeżenie. Dlatego każdy lekarz, który podpisał deklarację wiary, powinien wysłać informację o tym do Ministerstwa Zdrowia i przybić ją na drzwiach swojego gabinetu – tak byłoby uczciwie wobec pacjentów.

Punkt drugi: UZNAJĘ, iż ciało ludzkie i życie, będąc darem Boga, jest święte i nietykalne:
– ciało podlega prawom natury, ale naturę stworzył Stwórca,
– moment poczęcia człowieka i zejścia z tego świata zależy wyłącznie od decyzji Boga. Jeżeli decyzję taką podejmuje człowiek, to gwałci nie tylko podstawowe przykazania Dekalogu, popełniając czyny takie jak aborcja, antykoncepcja, sztuczne zapłodnienie, eutanazja, ale poprzez zapłodnienie in vitro odrzuca samego Stwórcę.

Od kiedy pierwszy szaman podał pierwszy wywar pierwszemu pacjentowi, medycyna zajmuje się walką z tak ujętymi prawami natury. A praca lekarza w dużej mierze polega na dotykaniu, otwieraniu, zszywaniu, wstawianiu sztucznych części i podawaniu ratujących życie leków. Zgodnie z Przyrzeczeniem Lekarskim lekarz ma też obowiązek „stale poszerzać swą wiedzę lekarską i podawać do wiadomości świata lekarskiego wszystko to, co uda mu się wynaleźć i udoskonalić”. Zatem człowiek, który wierzy, że ciało ludzkie jest nietykalne, a „zejście z tego świata zależy wyłącznie od decyzji Boga”, i który próbuje swoich sił w zawodzie lekarza, stanowi poważne zagrożenie dla nieszczęśników, którzy zostaną jego pacjentami. Łamie także polskie prawo, które, jak wiadomo, zezwala na sztuczne zapłodnienie, stosowanie antykoncepcji i przerywanie ciąży w określonych sytuacjach, a w ustawie o planowaniu rodziny określa prawa reprodukcyjne obywateli.

Punkt trzeci: PRZYJMUJĘ prawdę, iż płeć człowieka dana przez Boga jest zdeterminowana biologicznie i jest sposobem istnienia osoby ludzkiej. Jest nobilitacją, przywilejem, bo człowiek został wyposażony w narządy, dzięki którym ludzie przez rodzicielstwo stają się „współpracownikami Boga Samego w dziele stworzenia” – powołanie do rodzicielstwa jest planem Bożym i tylko wybrani przez Boga i związani z Nim świętym sakramentem małżeństwa mają prawo używać tych organów, które stanowią sacrum w ciele ludzkim.

Punkt trzeci zawiera brawurową teorię płci jako przywileju (od razu nasuwa się pytanie: kim są nieuprzywilejowani?) oraz surowy zakaz pozasakramentalnego używania narządów płciowych. A więc dyskryminuje osoby żyjące w związkach innych niż katolickie małżeństwa, a także osoby samotne, bezpłodne pary i osoby LGBTQ. Każdy psycholog, seksuolog i ginekolog, który się pod tym podpisze, musi w efekcie zrezygnować z wykonywania zawodu, ponieważ nie będzie w stanie pomóc swoim pacjentom.

Ponieważ Wanda Półtawska, nieprzyjaciółka wszystkich, którzy lubią seks, nie wspomina o dyspensie na sikanie, nieżonaci puryści będą zapewne musieli unikać dotykania penisa, „który stanowi sacrum w ciele ludzkim” także podczas tej jakże popularnej czynności. Ale w sumie czego się nie robi dla wiary.

Mam za to dobrą wiadomość dla uprawnionych do używania „tych organów” – gotowe projekty strojów odpowiednich do praktykowania dzieła stworzenia można znaleźć w książkach poświęconych modzie wczesnego średniowiecza.

Punkt czwarty: STWIERDZAM, że podstawą godności i wolności lekarza katolika jest wyłącznie jego sumienie oświecone Duchem Świętym i nauką Kościoła i ma on prawo działania zgodnie ze swoim sumieniem i etyką lekarską, która uwzględnia prawo sprzeciwu wobec działań niezgodnych z sumieniem.

A co z przyrzeczeniem niesienia pomocy „chorym bez żadnych różnic, takich jak: rasa, religia, narodowość, poglądy polityczne, stan majątkowy i inne, mając na celu wyłącznie ich dobro i okazując im należny szacunek”? Żeby móc spełnić to przyrzeczenie, nie można kierować się „nauką” Kościoła katolickiego, bo stoi ona w sprzeczności z nauką, prawem i etyką lekarską. Wolność lekarza, nawet katolika, kończy się tam, gdzie zaczynają się prawa pacjenta, a to może być trudne do pogodzenia z zaleceniami Ducha Świętego.

Ten punkt deklaracji wiary jest zapewne odpowiedzią Wandy Półtawskiej, nieprzyjaciółki nauki, na zeszłoroczne stanowisko Komitetu Bioetyki PAN w sprawie granic powoływania się przez lekarzy na klauzulę sumienia przy odmowie udzielania świadczeń medycznych. W opinii Komitetu polscy lekarze nadużywają klauzuli i nie rozumieją, że prawa pacjenta wynikające z ustaw mają pierwszeństwo wobec tego, co dyktują im ich indywidualne sumienia.

Punkt piąty: UZNAJĘ pierwszeństwo prawa Bożego nad prawem ludzkim, aktualną potrzebę przeciwstawiania się narzuconym antyhumanitarnym ideologiom współczesnej cywilizacji, potrzebę stałego pogłębiania nie tylko wiedzy zawodowej, ale także wiedzy o antropologii chrześcijańskiej i teologii ciała.

Punkt piąty informuje wprost, że podpisani pod deklaracją nie zamierzają przestrzegać prawa obowiązującego w naszym kraju, ponieważ obowiązuje ich inne. Jak odniosą się do faktu, że antyhumanitarne ideologie, o których mowa, zawarte są w obowiązującej wszystkich polskich obywateli Konstytucji, w ustawie o planowaniu rodziny i w europejskiej karcie praw podstawowych?

CDN...
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Deklaracja fanatyzmu 28.05.14, 23:27
      Punkt szósty: UWAŻAM, że – nie narzucając nikomu swoich poglądów, przekonań – lekarze katoliccy mają prawo oczekiwać i wymagać szacunku dla swoich poglądów i wolności w wykonywaniu czynności zawodowych zgodnie ze swoim sumieniem.

      No cóż, lekarze, którzy nie chcą narzucać swoich prywatnych poglądów i przekonań pacjentom, nie powinni podpisywać deklaracji, która zobowiązuje ich do łamania polskiego prawa na rzecz prawa, którym kieruje się konkretna grupa religijna. Co więcej, tak jak nauczyciele, politycy i inni przedstawiciele zawodów zaufania publicznego powinni pilnować tego, żeby ich prywatne przekonania nie wpływały na ich profesjonalne zobowiązania.

      I tu dochodzimy do sedna problemu: w każdym kraju znajdą się instytucje i ludzie, którzy nawołują do działania wbrew prawu. Jednak kiedy jakaś grupa obywateli wyraża oficjalnie chęć pójścia za tym wołaniem, sprawą powinno zająć się państwo.

      W niedzielę pielgrzymka służby zdrowia złożyła na Jasnej Górze tzw. wotum wdzięczności dla Jana Pawła II w postaci „Deklaracji wiary” wyrytej na kamiennych tablicach. Deklarację podpisało około trzech tysięcy lekarzy. Ci lekarze nie będą mogli wykonywać rzetelnie i w zgodzie z prawem swojego zawodu.

      Czekam z niecierpliwością na reakcję ministra zdrowia, który jest zobowiązany dbać o bezpieczeństwo pacjentów, i o zapewnienie im dostępu do wszystkich oferowanych przez NFZ świadczeń.

      www.krytykapolityczna.pl/artykuly/opinie/20140528/diduszko-deklaracja-fanatyzmu
      • diabollo Re: Deklaracja fanatyzmu 28.05.14, 23:32
        Czcigodna Pani Diduszko,

        Obawiam się, że minister zdrowa zrobi wszystko, żeby deklaracji Trzech Tysięcy lekarzy-katolików nie zauważyć.
        I nie zrobić NIC.

        A tak między nami: Pani mu się dziwi?
        A co on może?

        Kłaniam się nisko.
        • podjadek57 Re: Deklaracja fanatyzmu 29.05.14, 11:40
          Minister będąc w takim rządzie a nie innym nic nie może oprócz robienia sobie dobrze - kariery.

          Wszystkie członki opadają sad
          Coraz bardziej odnoszę wrażenie, że kręcimy się jak gówno w przeręblu. Ruch wirowy zapewniony dzięki różnicom w naszym (nie)postrzeganiu Świata.
          Tymczasem ów przerębel jest coraz mniejszy.
    • diabollo Brawa dziewczyny i chłopaki medycy! 29.05.14, 20:05

      Lekarze przeciw Deklaracji Wiary. 'Jestem lekarzem, nie księdzem. Mam ratować życie i zdrowie. Po to Bóg stworzył medycynę'

      Paweł Kośmiński

      "Pokażmy, że nie rządzi nami Sumienie w Duchu Świętym, ale kierujemy się dobrem pacjenta i Kodeksem Etyki Lekarskiej!" - pod takim hasłem zbierają się na Facebooku lekarze, którym nie spodobała się Deklaracja Wiary Lekarzy. Nie tylko oni. W popularnym serwisie internetowym powstała też strona Deklaracja Wiary Pacjentów Świeckich


      O podpisanie "Deklaracji Wiary Lekarzy" zwróciła się do medyków wieloletnia przyjaciółka Karola Wojtyły - Wanda Półtawska. Jej apel odniósł spodziewany skutek, podpisało się pod nim 3 tys. osób - lekarzy i studentów. Finał akcji był iście teatralny. Uczestnicy ogólnopolskiej pielgrzymki służby zdrowia wyrytą - niczym 10 przekazań na kamiennych tablicach - deklarację złożyli na Jasnej Górze.

      A w niej zapewnienia o "pierwszeństwie prawa Bożego nad prawem ludzkim", odwołania do Dekalogu i Stwórcy. "STWIERDZAM, że podstawą godności i wolności lekarza katolika jest wyłącznie jego sumienie oświecone Duchem Świętym i nauką Kościoła i ma on prawo działania zgodnie ze swoim sumieniem i etyką lekarską, która uwzględnia prawo sprzeciwu wobec działań niezgodnych z sumieniem" - czytamy. Sygnatariusze domagają się "szacunku dla swoich poglądów i wolności w wykonywaniu czynności zawodowych zgodnie ze swoim sumieniem".

      Dobro pacjenta, a nie Duch Święty

      Na reakcję środowiska lekarskiego długo nie trzeba było czekać. Na Facebooku utworzono już wydarzenie "Nie podpisuję Deklaracji Wiary Lekarzy!". "Pokażmy, że w Polsce są lekarze, którzy składali przysięgę przed Rektorem a nie Biskupem. Pokażmy, że nie rządzi nami Sumienie w Duchu Świętym, ale kierujemy się dobrem pacjenta i Kodeksem Etyki Lekarskiej!" - zachęcają jego organizatorzy.

      I przypominają art. 3 Kodeksu etyki lekarskiej. Mowa w nim o tym, że "lekarz powinien zawsze wypełniać swoje obowiązki z poszanowaniem człowieka bez względu na wiek, płeć, rasę, wyposażenie genetyczne, narodowość, wyznanie, przynależność społeczną, sytuację materialną, poglądy polityczne lub inne uwarunkowania".

      "Odrzucamy Deklarację Wiary Lekarzy jako manifest Środowiska Ochrony Zdrowia!" - deklarują. W ciągu kilkunastu godzin chęć uczestnictwa w wydarzeniu zadeklarowało ok. 1,3 tys. osób. "Jestem lekarzem. Nie księdzem. Mam ratować życie i zdrowie. Po to Bóg stworzył medycynę" - napisał Andrzej. "Ta deklaracja, a w szczególności punkt 2, pozbawia mnie - jako chirurga - po prostu chleba" - to już Justyna. Sylwia zwraca uwagę, że deklaracja odbije się nie tylko na pacjentach, ale i farmaceutach.

      Ale poparcie dla akcji wyrażają też osoby innych profesji. "Dziękujemy za odwagę, normalność i humanitaryzm" - pisze Ewa. "Dobro człowieka na pierwszym miejscu, a przekonania religijne prywatnie" - dodaje Sławomir.

      Wiara, ale w fakty, wiedzę i doświadczenie

      Ale nie tylko lekarze postanowili zareagować. W popularnym serwisie społecznościowym powstała też strona "Deklaracja Wiary Pacjentów Świeckich". "My, pacjenci publicznej służby zdrowia o świeckich poglądach, protestujemy przeciwko pierwszeństwu prawa Bożego w kontekście usług medycznych" - piszą pomysłodawcy.

      W swoim dokumencie deklarują "wiarę w medycynę jako złożoną naukę opartą na faktach, wiedzy, badaniach i doświadczeniu, a nie przekonaniach religijnych praktykującego ją lekarza". Od lekarzy domagają się poszanowania własnych przekonań, "szczególnie w kontekście stosunku zależności pacjent-lekarz" oraz umożliwienia im "korzystania ze świadczeń medycznych zgodnie ze swoim sumieniem".

      Podkreślają, że płacąc podatki, "mają prawo do korzystania z pełni świadczeń medycznych zagwarantowanych im przez prawo i dostępnych w ramach obecnej wiedzy medycznej".

      Na Deklarację Wiary Lekarzy zareagowali też politycy. "Prawo szariatu: prawo Boże nad ludzkim" - skomentowała jeszcze w środę minister do spraw równego traktowania Agnieszka Kozłowska-Rajewicz. Poseł SLD Marek Balt nazwał to "skandalicznym cofaniem się w czasy średniowiecza".

      W czwartek SLD zaapelowało do ministra Bartosza Arłukowicza. Sojusz chce od szefa resortu zdrowia deklaracji, że jeżeli jakiś lekarz nie przyjmie pacjenta ze względu na światopogląd, NFZ zerwie z nim kontrakt. - Jesteśmy sobie w stanie wyobrazić pacjenta który jedzie na operację, a tam czeka na niego chirurg, ale z kropidłem - mówił podczas konferencji rzecznik partii Dariusz Joński.

      W sprawie dokumentu oficjalnie nie wypowiedziały się na razie ani Ministerstwo Zdrowia, ani Naczelna Izba Lekarska.

      wyborcza.pl/1,75478,16059418,Lekarze_przeciw_Deklaracji_Wiary___Jestem_lekarzem_.html
    • diabollo Lekarze, którzy stają się hipokrytami 01.06.14, 10:37
      Jarosław Makowski, Kazimierz Bem

      Czy katolik nie płonąłby z oburzenia, gdyby lekarz świadek Jehowy odmówił wykonania transfuzji krwi bliskiej mu osoby w państwowym szpitalu?

      Któż nie marzy o lekarzu, który za pensję wypłaconą przez państwo nie bierze dodatkowych ''upominków''? Który jest w gabinecie w czasie godzin pracy? Który nie prowadzi prywatnych zabiegów w państwowych placówkach? Który nie kryje błędów kolegów w imię źle pojętej solidarności zawodowej? Lekarzu, który, gdyby spełnił powyższe warunki, byłby idealnym chrześcijaninem?

      Kilka tysięcy medyków zawiesiło poprzeczkę wyżej. Obwieścili, że ich sumienie i katolicka wiara de facto nie pozwalają na wypisywanie leków antykoncepcyjnych czy badania prenatalne.

      Deklaracja lekarzy i farmaceutów dotyka istotnego problemu - granicy, jaką państwo powinno postawić swobodzie praktykowania religii.

      Król Zygmunt August mawiał, że nie może być królem ludzkich sumień. Możemy wierzyć w Trójjedynego Boga, w Jahwe, w Allaha, w Wielkiego Potwora Spaghetti albo też nie wierzyć w nic. I polskie prawo gwarantuje swobodę kultu religijnego "w granicach przewidzianych prawem".

      W Polsce można budować kościoły, meczety, synagogi, buddyjskie świątynie czy hinduskie aśramy. I głosić w nich miłość bliźniego, pogardę dla niewiernych czy ateistów. Dopóki kaznodzieja nie nawołuje do zabicia innych ludzi, kamienowania cudzołożnic, bicia żon czy składania ofiar z ludzi, państwu nic do tego.

      Popisowa hipokryzja: ''Edukacja, antykoncepcja, aborcja. Ile to kosztuje?''

      A co zrobić, gdy grupa wyznawców twierdzi, że sprawowanie niektórych obowiązków przewidzianych przez państwo narusza ich sumienie? Gdyby na przykład wciąż istniał pobór, kwakrzy mogliby podnosić, że obowiązku służby w wojsku nie mogą wykonać. Demokratyczne państwo prawa taki argument winno uszanować. Czym różnią się lekarze katolicy od poborowych kwakrów?

      Jeśli lekarz, zatrudniony w państwowej, a więc świeckiej przychodni czy szpitalu odmawia wykonywania przewidzianych i dozwolonych przez państwo zabiegów czy podania dopuszczonych do obrotu leków, winien być z takiej przychodni czy szpitala zwolniony. Niech znajdzie takie miejsce zatrudnienia, gdzie nie będzie targany konfliktem tegoż sumienia. Albo otworzy prywatną klinikę, gdzie wyraźnie zaznaczy, iż pewnych zabiegów się w niej nie wykonuje.

      Czy katolik nie płonąłby z oburzenia, gdyby lekarz świadek Jehowy odmówił wykonania transfuzji krwi bliskiej mu osoby w państwowym szpitalu, zasłaniając się religią? Na tej samej zasadzie lekarz katolik nie może nie wykonać legalnych badań czy przepisać środków antykoncepcyjnych.

      Lekarze, którzy chcą narzucić swoim pacjentom własne przekonania religijne, krzycząc, iż w przeciwnym razie są prześladowani, stają się hipokrytami. Zachowują się jak pacyfista, który zgłasza się na ochotnika do armii zawodowej, chce pobierać pobory, ale nie zamierza używać broni, gdyż to narusza jego światopogląd i "pacyfistyczne sumienie".

      Państwowy szpital nie jest miejscem kultu religijnego. Badania medyczne nie są mistycznymi obrzędami liturgicznymi, a wypisanie recepty to nie akt wiary. Szpital jest miejscem, gdzie medycyna i ludzki talent spotykają się, by ulżyć ludzkiemu cierpieniu i pomóc godziwie - i w miarę bezboleśnie - przejść przez życie.

      *dr Kazimierz Bem - prawnik, teolog, pastor ewangelicko-reformowany w USA, członkiem redakcji protestanckiego ''Pisma er''. **Jarosław Makowski - filozof, publicysta, dyrektor Instytutu Obywatelskiego. Niedawno opublikował ''Wariacje Tischnerowskie''(2012)


      Bioetycy się nie znają: ''Sumienie lekarza jest najważniejsze. Pacjent? Na drugim miejscu''

      www.youtube.com/watch?v=nGbg0vlSE4c&feature=player_embedded
      wyborcza.pl/magazyn/1,137948,16067617,Lekarze__ktorzy_staja_sie_hipokrytami.html
    • diabollo Cała medycyna ingeruje w 'nietykalne' ciało 01.06.14, 10:40

      Cała medycyna ingeruje w 'nietykalne' ciało ludzkie

      Elżbieta Cichocka

      "Deklaracja wiary lekarzy" podpisana przez 3 tys. polskich lekarzy, ratowników i pielęgniarki w niezwykle uwznioślonych słowach kryje treści przerażające. Jeśli jej sygnatariusze poważnie traktują to, co sami podpisali, natychmiast powinni porzucić zawód medyczny.

      "Uznaję, że ciało ludzkie i życie, będące darem Boga, jest święte i nietykalne. Moment poczęcia i zejścia człowieka z tego świata zależy wyłącznie od decyzji Boga".

      Cała medycyna jest ingerencją w "nietykalne" ciało ludzkie. Trudno zrozumieć, jak profesor Bogdan Chazan, jeden z sygnatariuszy deklaracji, godzi to twierdzenie z wykonywaniem cesarskiego cięcia, które przecież robi. Nie budzi w nim konfliktu sumienia to, że brutalnie ingeruje w nietykalność ciała, przecinając powłoki brzuszne matki? W dodatku ratuje życie, co zapewne sprzeciwia się boskiemu planowi, bo przecież trudności w porodzie naturalnym nie powstały bez przyczyny.

      Nie tylko zresztą wszelkie operacje są jawnym pogwałceniem nietykalności ciała, ale nawet podawanie leków zakłóca boski plan wobec człowieka. Bo bez leków pewnie by umarł w naturalny sposób.

      Medycyna rzeczywiście stawia przed ludźmi trudne dylematy i każe dokonywać niełatwych wyborów.

      Do kiedy podtrzymywać życie ludzkie i za jaką cenę? Czy lepiej pozwolić 96-letniej staruszce umrzeć spokojnie w domu, czy też na oddziale intensywnej terapii, podłączonej do monitorów i całej imponującej techniki, ale za to dwa dni później? To nie jest przykład wymyślony. Taką nieprzytomną pacjentkę przewieziono ze szpitala powiatowego do stołecznej kliniki, a lekarz, który wezwał helikopter, tłumaczył anestezjologom klinicznym: my u nas w szpitalu eutanazji nie wykonujemy.

      Granica między ratowaniem życia a uporczywą terapią jest dzięki technice mocno zamazana, nie każdy lekarz we własnym sumieniu potrafi ją wyznaczyć. Granicę między spokojną, naturalną śmiercią a śmiercią w torturach dzięki maszynom podtrzymującym życie wyznaczył lekarz, który był uczulony na problem eutanazji. To niesłychana pycha twierdzić w deklaracji, że sumienie każdego lekarza powinno wyznaczać jego postępowanie, bo oświeca je Duch Święty. A co, jeśli któremuś z nich sufluje diabeł?

      Być może tez deklaracji nie należy traktować dosłownie, bo nie o całe leczenie ludzi tu chodzi, tylko o narządy, które ma każda kobieta i każdy mężczyzna poniżej pępka, a które wedle sygnatariuszy są sacrum. Jeśli tak, to zakamuflowana obietnica zawarta w deklaracji, że lekarze będą łamać obowiązujące prawo w imię wolności sumienia, automatycznie eliminuje ich z publicznego systemu zdrowia.

      Lekarz nie może odmówić recepty na środki antykoncepcyjne, wymawiając się sumieniem. Szczególnie taki lekarz, który w prywatnym gabinecie te środki zapisuje tej samej pacjentce. Lekarz nie może zataić przed pacjentką, że urodzi dziecko, które będzie całkowicie niezdolne do życia. Nie może też odmówić skierowania na badania genetyczne, jeśli ciąża budzi poważne obawy o stan dziecka. Prywatnie tacy lekarze mogą przyjmować, ale pod warunkiem, że uświadomią każdemu pacjentowi, na co im ich sumienie pozwala, a na co nie. I to jeszcze przed rozpoczęciem leczenia.

      Sygnatariusze deklaracji oczekują "szacunku dla swoich poglądów i wolności w wykonywaniu czynności zawodowych zgodnie ze swoim sumieniem". Szacunek można mieć do pewnych poglądów, a inne tolerować. Ale tolerancja kończy się tam, gdzie poglądy naruszają prawa innych członków społeczeństwa. Oprócz sumienia jest jeszcze prawo. Za sprzeniewierzenie się sumieniu czeka kara boska, a za łamanie prawa każdy powinien ponosić konsekwencje.

      Doczekaliśmy się wojny religijnej. W historii takie wojny były najokrutniejsze.

      wyborcza.pl/1,75968,16067561,Cala_medycyna_ingeruje_w__nietykalne__cialo_ludzkie.html
    • uff.o Re: Deklaracja fanatyzmu 01.06.14, 12:47
      znamienne jest to iz forma tej 'lojalki' która jak mniemam ma na celu odnowę moralną społeczeństwa zdziczałego nadmiarami wolności, skłania się, niewątpliwie świadomie, ku tablicom mojżeszowym i Dekalogu, niż ku przesłaniu chrześcijańskich wartości miłości bliźniego, wybaczania wzajemnego (czyli tolerancji względem inności) i spełniania skarbu serca i Nowego Przykazania Miłości. Wstyd. I właściwie jest to akcja antychrześcijańska i antyreligijna. Żałosne i prymitywne, ale też nieuchronne w procesie przezwyciężania mentalności masowej, powierzchownej. Prawdziwi katolicy, osoby otwarte i nowoczesne (Broń Boże Polonusy), jakich spotykam w Stanach, śmieją się z takiej dziecinady. Rozumiem też iż jest to deklaracja ludzi którzy są przerażeni zmianami jakie mają miejsce obecnie na świecie i z jakichś powodów tkwią zamknięci w kokonie powierzchownej pseudoreligijności która zapewniała im względny spokój i poczucie bezpieczeństwa, zdewastowane postępem cywilizacyjnym. Ale skoro nie ma zła bez dobra i vice versa, to tacy ludzie też mogą się przydać, jako jakieś antidotum i równowaga dla nadużyć racjonalizmu. W końcu nie jest ich chyba aż tak dużo, a media jak zwykle rozpętały cyrkową histerię.

      Życie jest zbyt krótkie żeby się śpieszyć.
      Prawdziwy pluralizm byłby wtedy, gdyby żaden system nie był traktowany jako jedynie słuszny.
    • oby.watel Przypieczętowanie tuskoikzmu 01.06.14, 18:12
      Lekarze wypieli się na polskie prawo. Tusk zapadł się pod ziemię. Jego wierny przydupas Arłukowicz nabrał wody w usta. Coś bąknął, że będzie zdeterminowany, ale dopiero jak konowały kogoś wyprawią na tamten świat w tak spektakularny sposób, że nie będzie się tego dało wytłumaczyć sumieniem. A i wtedy władza nie kiwnie palcem. Nie wspominając już o tym, że w tym kraju można bezkarnie i otwarcie deklarować odmowę wykonywania obowiązków. PiSie wróć i weź w końcu konowałów w kamasze!
    • diabollo Katolicki przekręt 02.06.14, 18:51
      Jest ateistą, a jego nazwisko widnieje pod "deklaracją wiary". "Zostałem zmanipulowany"

      Wiktor Sułkowski jest lekarzem anestezjologiem. Zwrócił się do nas, bo znalazł swoje nazwisko na publikowanej w mediach liście lekarzy, którzy podpisali tzw. deklarację sumienia. - Nie zgadzam się. Zostałem zmanipulowany - mówi w rozmowie z Gazeta.pl.


      Anna Pawłowska, Gazeta.pl: Jak to się stało, że znalazł się pan na liście lekarzy, którzy podpisali tzw. deklarację sumienia?

      Wiktor Sułkowski: Zostałem przez przedstawiciela Izby Lekarskiej zaproszony na konferencję "Ból i cierpienie", która była organizowana na Uniwersytecie im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Byłem tam słuchaczem jako lekarz i specjalista leczenia bólu, bo taką poradnię również prowadzę. Podczas konferencji chodziły panie z listą i zbierały podpisy.

      Co to była za lista?

      - Jak tłumaczyły, chodziło o poprawianie świadomości lekarzy na temat bólu i cierpienia. I dlatego złożyłem podpis. Była mowa o humanizacji medycyny, o poprawie jakości życia, o problemie medykalizacji życia... Proszę sobie wyobrazić: na schodach w auli podchodzi pani i mówi tego rodzaju rzeczy. Kto tego nie podpisze? A okazało się, że jest to tzw. deklaracja wiary.

      Na kartce, na której pan się podpisał, nie było żadnych informacji na ten temat?

      - Nie. Była to po prostu lista, na której podpisywali się różni ludzie.

      Dlaczego sądzi pan, że to właśnie ten podpis stał się przyczyną umieszczenia pana na liście lekarzy popierających deklarację sumienia?

      - Nie przypominam sobie żadnej innej sytuacji, w której cokolwiek takiego podpisywałem. Czuję się zmanipulowany. Tak nie może być. Dlatego zależy mi, żeby w mediach pojawiło się moje sprostowanie. Nie jestem katolikiem, wychowałem się w wierze prawosławnej, a obecnie nie mam z religią żadnych związków. Moje poglądy można określić jako ateistyczne i antyklerykalne. Nie zgadzam się z tą deklaracją. Jest całkowicie sprzeczna z moimi przekonaniami. Dlatego nie zgadzam się na publikowanie mojego nazwiska w takim kontekście.

      Czym jest deklaracja sumienia?

      - Lekarze podpisywali się pod sześciopunktową "deklaracją wiary lekarzy" - jako wotum wdzięczności za kanonizację Jana Pawła II, która jest pomysłem Wandy Półtawskiej, lekarza i wieloletniej przyjaciółki Karola Wojtyły, późniejszego papieża. Jak wynika z zapisów deklaracji, na jej podstawie lekarze chcą odmawiać wykonywania aborcji, przepisywania antykoncepcji, a także przeprowadzania zabiegów in vitro. Nie zgadzają się też na udział w zabiegach zmiany płci.

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,16079330,Jest_ateista_i_antyklerykalem__a_jego_nazwisko_widnieje.html#MT
    • podjadek57 Są takie rzeczy w niebie i na ziemi, 03.06.14, 12:48
      o których się nie śniło filozofom.
      Nie ukrywam, że jak mi czas pozwoli, lubię posłuchać programów pana Tomasza Stawiszyńskiego "Niedziela filozofów czyli potyczki z życiem". W ostatnią niedzielę, też było ciekawie.
      A najbardziej smakowita była rozmowa z panią dochtór Hanną Wujkowską zwolenniczką deklaracji wiary. Zachęcam do odsłuchu, bo takiej wykładni etyki, wiedzy a nawet filozofii, ja jeszcze nie słyszałem.
      www.rdc.pl/publikacja/niedziela-filozofow-czyli-potyczki-z-zyciem-3/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka