diabollo
17.06.15, 01:56
W państwie, w którym prezydent (elekt) wdzięcznie lata za hostią wypuszczoną z rąk biskupa, w którym premier lata do Watykanu, a ludzie podróżują pielgrzymkami; w państwie, w którym egzorcystów jest więcej niż hydraulików, a miejsc w szpitalach mniej niż relikwii; w państwie, w którym ludzie bardziej wierzą w cuda niż w sprawiedliwość - w takim państwie niezwykle potrzebni są ateiści.
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej
Ateizm - przypominam - jest intelektualną i duchową postawą, która może asymilować różne idee, przekonania, światopoglądy i której nie ogranicza wąski zbiór dogmatów i przesądów. Ateista jest racjonalny w myśleniu, z reguły otwarty na innych i na różne formy duchowości. Nie jest też powiedziane, że jest gorszy pod względem moralnym od osób wierzących, bo więzienia pełne są tych ostatnich, a młodzież, mimo 960 godzin katechezy, na którą państwo wydaje rocznie ponad 1 mld zł, nie jest bynajmniej lepsza od młodzieży wychowanej w krajach zlaicyzowanych, do których notabene chętnie emigruje.
Państwo świeckie - przypominam, bo już mało kto pamięta - jest miejscem, gdzie funkcjonować mogą różne Kościoły, a ludzie o odmiennych światopoglądach żyją w poczuciu wolności i równości, gdzie władza - dokładnie tak jak głosili wygnani z kraju bracia polscy, a zasymilowali Anglicy - troszczy się o dobrobyt swoich obywateli, a Kościół o ich zbawienie. W Polsce jest odwrotnie: Kościół robi, co chce, by umocnić swą polityczną władzę oraz dobrobyt, a władza świecka nie robi nic, by umocnić swoją. Już chyba zresztą zapomniała, że mogłaby ją mieć.
W tym kontekście warto odnotować, że wśród nas są jeszcze ateiści i że właśnie mieli swoje święto. Za sprawą wicemarszałkini Wandy Nowickiej odbyła się kilka dni temu wielka gala nagród Kryształowego Świecznika. Nagrody przyznawane są za wkład w budowę świeckiego państwa, to znaczy wspieranie wolności obywatelskich, praw mniejszości i różnorodności. Mówiąc językiem metaforycznym, chodzi o krew, tętno i serce demokracji.
Nagrody otrzymali poeta i aktor Krzysztof Pieczyński za głos rozsądku i ochronę różnych form duchowości; Monika Płatek za odważne promowanie praworządności i konstytucyjną troskę o mniejszości; Leszek Jażdżewski za akcję "Świecka szkoła", to znaczy propozycję, by Kościół sam finansował katechezę, a państwowe pieniądze szły na posiłki dla dzieci i zajęcia pozalekcyjne; Agnieszka Abémonti-Świrniak za inicjatywę "Rodzicielskiej Biblioteki Laickiej"; Grażyna Juszczak za obronę idei szkoły bez krzyży.
Uroczystość była wzruszająca. Krzysztof Pieczyński ucieszył się, że jako ateista "nie pomyka sam", a Monika Płatek stwierdziła, że nie rozumie, dlaczego nagradza się ją za odwagę, bo robi tylko to, co do niej należy, choć jak myśli, że to właśnie wydaje się ludziom szczególnie odważne, to naprawdę zaczyna się bać. Nie bójmy się jednak. Nie pomykamy sami. Są nas miliony. Jak widać po kierunku emigracji młodych - a młodzi są dziś busolą zmian - przyszłość należy do świeckości i ateizmu. Choć jeszcze nie teraz.