oby.watel
27.08.17, 00:51
13-letnia dziś Karina twierdzi, że została zgwałcona przez 30-letniego Pawła R. Jej płacz, krzyki i wołanie o pomoc w październiku 2016 r. usłyszeli sąsiedzi mężczyzny. Wyważyli drzwi do pokoju i uratowali dziewczynkę. Wołomińska prokuratura umorzyła postępowanie ws. gwałtu. Biegli potwierdzili, że R. współżył z Kariną, co ścigane jest z urzędu, ale mężczyzna nie został ukarany.
Za obcowanie płciowe z małoletnim poniżej 15. roku życia grozi od 2 do 12 lat więzienia, ale postępowanie wobec Pawła R. umorzono. Śledczy odmówili komentarza przed kamerą w tej sprawie. W przesłanym oświadczeniu wyjaśnili jedynie, że "postanowienie o umorzeniu śledztwa nie jest prawomocne, co oznacza, że postępowanie do chwili obecnej nie jest zakończone. Brak prawomocności orzeczenia wynika z wadliwego jej doręczenia stronom postępowania."
Feministki dostające histerii z powodu akcji uświadamiającej w sprawie pigułki gwałtu w sprawie dziecka milczą jak zaklęte, nie rozdzierają szat, nie udzielają się w mediach. Gdyby sprawca coś dziewczynie powiedział, albo zrobił jej zdjęcie u zamieścił na Facebooku, można by go oskarżyć o seksizm. A on ja tylko zgwałcił. O taki drobiazg nie warto kruszyć kopii.
Polsat