Moralność kato-polo

17.09.17, 20:11
Akcenty są trochę różnie rozłożone (partia przy korycie upiera się, że trzeba i można, a partię opozycyjne upierają się, że bez sensu, bo prawnie się nie da), ale wszyscy jak jeden mąż (i żona), politycy wszystkich opcji powtarzają, że Polska ma MORALNE PRAWO do reparacji od Bundesrepubliki za zniszczenia w Polsce podczas II wojny światowej, od zakończenia której leci właśnie 73 rok.

Tuzy moralności, dzieci mentalne Jana Pawła numer 2 obcykane z "etyki" ginekologicznej, twierdzą i utrzymują, że to bardzo moralnie, żeby niemieckie wnuki płaciły (polscy katolicy trochę gubią się w obliczeniach zawrotnych sum) za zniszczenia spowodowane przez swoich dziadków wnukom polskich ofiar. Przy czym oczywiście wnuków jednych i drugich podczas wrażych okropności na świecie nie było.

Taki to katolicki, moralny koncensus w Polsce zapanował.

Kłaniam się nisko.
    • diabollo Re: Moralność kato-polo 17.09.17, 21:49
      A poza tym ci pożyteczni idioci Putina może podkręcą procent czy dwa więcej dla AfD w najbliższych wyborach do Bundestagu.

      Kłaniam się nisko.
    • diabollo Re: Moralność kato-polo 17.09.17, 21:51
      krytykapolityczna.pl/felietony/oleksij-radynski/co-macierewicz-robil-w-kijowie/
    • diabollo Re: Moralność kato-polo 17.09.17, 22:33

      Nie wiem skąd się wzięły takie poglądy u mojego dawno nieżyjącego ojca, który doświadczył nazistowskiego obozu pracy w okupowanej Polsce. Mianowicie ojciec twierdził, że te wszystkie patologie ludzkie w czasach ekstremalnych (o których w cale nie chciał opowiadać) to rzecz absolutnie nie narodowa, ale czysto antropologiczna z tematu "odjebuje małpie homo sapiens w pewnych okolicznościach".

      Wbrew dzisiejszej propagandzie rządowej Niemcy nie wypierają się przeszłości, i oczywista była dla ojca bezpośrednia odpowiedzialność Niemiec z tamte tragedie. Ale próbował mi wytłumaczyć, że to trochę bardziej skomplikowane. Mianowicie w obozie nigdy nie dostał osobiście od Niemca. Za to dostawał regularny wpierdol od oddziałowego Polaka, trochę starszego i większego, który biciem zmuszał ich do roboty za dodatkową miskę zupy. I przechwalał się z jakiego "dobrego domu" pochodzi z Poznania i jak to jego ojciec przed wojną był polskim oficerem.

      Chyba wszystkie doświadczenia czasów pogardy umarły wraz ze świadkami i zaczynamy tę paranoję nacjonalistyczną na egzystencjalnym wkurwie znowu zdziczałego (bardziej na peryferiach) kapitalizmu powtarzać od nowa.

      Kłaniam się nisko.
Pełna wersja