podjadek57
30.09.17, 09:49
Wczoraj na FB pan Grzegorz Sroczyczyński poinformował:
"Szanowni Czytelnicy, Drodzy Przyjaciele, odchodzę z „Gazety Wyborczej“. Zdecydowałem i kropka.
Przez osiemnaście lat pracy tutaj robiłem już chyba wszystko: pisałem teksty własne, redagowałem teksty cudze, skracałem, ciąłem, dopisywałem, ściągałem na minus pięć, dmuchałem na plus osiem, liczyłem konary, kręciłem czoła oraz wydębiałem zajawki z gospo. Nauczyłem się też wymyślać nieistniejące dowcipy o Stirlitzu do „Gazety na Plażę“, prowadzić tamże rubrykę „Żarty raczej czerstwe objaśnia Marcin Świetlicki“ (bardzo ubolewam, że polegała głównie na złośliwościach pod adresem wybitnego publicysty i wielkiego Polaka Cezarego Michalskiego), pisać krótkie atrakcyjne zapowiedzi gazetowych dodatków (jedna z nich brzmiała „Już jutro w Wysokich Obcasach modne garsonki poleca Maria Janion“, co pozwoliło mi nabyć kolejną umiejętność - pisania sprostowań), następnie nauczyłem się „zarządzania zasobami ludzkimi“ w dziale promocji i marketingu, dołączania płyt z kolędami Krzysztofa Krawczyka w liczbie półtora miliona egzemplarzy (takie nakłady miała wtedy Gazeta), zwalczania „Faktu“ kolekcją papieską o cudach (tak, tak, to moja wina), skracania tekstów Andrzeja Kublika o gazociągu Nabucco (zresztą fascynujących), redagowania tekstów o Kaczyńskim, pisania tekstów o Kaczyńskim, niepisania tekstów o Kaczyńskim, zmuszania ojców założycieli III RP do wielogodzinnych spowiedzi w „objazdowym konfesjonale Sroczyńskiego“ (określenie za C. Michalski, Dzieła, tom MCMLXXVII, s. 1875, ibidem, op. cit, eadem, opus opere, edito citata), a na końcu nauczyłem się nawet gryźć rękę, która mnie wykarmiła. To ostatnie zadanie - zlecone mi na Nowogrodzkiej, gdzie mam podziemny tunel z dywanikami - sprawiało mi szczególnie wiele satysfakcji zawodowej, przyniosło też kilka dziennikarskich nagród i ogólnie się opłaciło (również finansowo, bo jedną ręką Michnika obsmarowywałem, a drugą brałem od niego srebrniki i chrupałem macę z chrześcijańskich dzieci). Dziś melduję wykonanie zadania i odchodzę ku uldze niektórych.
Zostawiam w Gazecie wielu przyjaciół, troje wybitnych redaktorów oraz fantastyczny odmłodzony zespół, który - mam nadzieję - przeprowadzi Wyborczą przez trudne czasy, rozrusza ją ideowo oraz będzie jej robił rozmaite psikusy. Na razie nie wiem, gdzie będzie można mnie czytać. Słuchać można co niedzielę po 9-tej w TOK FM w audycji „Świat się chwieje“.
Grzegorz Sroczyński"
I jeszcze to:
www.wirtualnemedia.pl/artykul/grzegorz-sroczynski-odchodzi-z-gazety-wyborczej-dalej-bedzie-mial-program-w-tok-fm
Mam nadzieję, że znajdzie sobie miejsce, do dalszej ciekawej działalności. Zobaczymy. Niewątpliwie Wyborcza wiele straciła. Pozostali w niej panowie Gadomski i Majcherek. Wyznawcy pana Balcerowicza. Nie sądzę też, że jego audycja w TokFM dłużej potrwa.
Moje przeczucia wskazują, że Grzegorz Sroczyński nie przyłączył się do "opozycji totalnej" a widoczne i słyszane było, że dojście PiS do władzy upatrywał we "wszystkich grzechach III RP" (za S. Sierakowskim) w obszarze ekonomii, polityki społecznej.
Poniżej przypominam nagrodzony wywiad:
wyborcza.pl/magazyn/1,124059,14601270,Wkurzyl_sie_pan__Swietnie_.html
Ps.
Jak myślicie czy p. Adam Michnik wyrazi jakieś podziękowania za wieloletnią współpracę, życzenia na nowej drodze życia?