Dojdziemy do prawdy - albo i nie

11.10.17, 07:22
Wojciech Czuchnowski

- Być może prawdy nie da się ustalić - mówił prezes PiS podczas kolejnej miesięcznicy smoleńskiej. Jarosław Kaczyński zdaje się wątpić we własne oskarżenia o "straszliwej zbrodni" i o zamachu z 10 kwietnia 2010 r.

– Będzie prawda, której dzisiaj nie znamy, albo stwierdzenie, że tej prawdy do końca dzisiaj ustalić się nie da – mówił w swoim zwyczajowym wystąpieniu podczas obchodów 90. już miesięcznicy. Kolejny raz Kaczyński zmienia ton i odchodzi od narracji „zamachowej”, lansowanej latami przez Antoniego Macierewicza i całą partię.

We wtorek Kaczyński ponownie zakreślił datę, kiedy mają powstać „ostatnie raporty” o katastrofie smoleńskiej. Ma to być 10 kwietnia 2018 r. – w dziesiątą rocznicę i 96. miesięcznicę katastrofy. – Na wiosnę przyszłego roku powinno być wszystko jasne i gotowe. Wtedy spotkamy się tu po raz ostatni – podkreślał.

Po raz pierwszy zakończenie miesięcznic Kaczyński zapowiedział w sierpniu tego roku. Był wtedy pod wrażeniem protestów ludzi, którzy sprzeciwiali się robieniu polityki na smoleńskiej tragedii, wymuszaniu przez władze ekshumacji i próbowali blokować marsze PiS. Wtedy też po raz pierwszy widać było, że jest zniecierpliwiony brakiem rezultatów śledztw, do których zaangażowano najważniejsze instytucje państwa rządzonego przez jego partię.

Spiskowych teorii nie potwierdziła prokuratura, a powołana przez Macierewicza podkomisja MON skompromitowała się twierdzeniami o „bombie termobarycznej”, która miała wybuchnąć na pokładzie samolotu.

Teraz Kaczyński daje do zrozumienia, że coraz poważniej bierze pod uwagę, iż zamachu nie da się udowodnić. Jego ostatnie wystąpienie miało przygotować „lud smoleński” na taki właśnie rezultat „dochodzenia do prawdy”. I przygotować na koniec wielkiego oszustwa, które wyniosło PiS do władzy.

Kaczyński wie, że nawet jego najwięksi zwolennicy muszą mieć czas na przyjęcie nowej narracji. Dlatego już od pewnego czasu nie przesądza o tym, co stało się w Smoleńsku. W jego przemówieniach „straszliwą zbrodnię” sprzed zwycięskich wyborów powoli zastępuje „prawda, której dzisiaj nie znamy”. Nie ma już „poległych”, ale są „ci, którzy zginęli”. Jest wreszcie zapowiedź kapitulacji teorii, która dzisiaj jest dla PiS wyłącznie obciążeniem.

Wygląda na to, że zamach zrobił swoje, zamach może odejść.


wyborcza.pl/7,75968,22495212,kaczynski-dojdziemy-do-prawdy-albo-i-nie.html
    • podjadek57 Re: Dojdziemy do prawdy - albo i nie 11.10.17, 09:08
      albo napiszemy, że tworzący modlitewny łańcuch nic nie mają wspólnego z katolikami a pan socjolog autorytatywnie stwierdzi, że "Polaków opanował rodzaj głupoty"
      • podjadek57 Re: Dojdziemy do prawdy - albo i nie 11.10.17, 09:45
        albo
        https://pbs.twimg.com/media/DL1XGT3XcAA_bFe.jpg

        i co z tego?
    • oby.watel Re: Dojdziemy do prawdy - albo i nie 11.10.17, 11:22
      W. Czuchnowski napisał:
      > Ma to być 10 kwietnia 2018 r. – w dziesiątą rocznicę i 96. miesięcznicę katastrofy

      Wszystko pięknie, ale jakim cudem w 10 rocznicę będzie 96 miesięcznica? Niestety, większość informacji podawanych przez Gazetę Wyborczą jest równie rzetelna. Nie każdy możne sobie jednak pozwolić na płacenie za to.
Pełna wersja