diabollo
26.10.17, 07:59
Ziobro sugerował po śmierci Magdy Żuk, że stoją za tym arabscy handlarze ludźmi. Nic się nie potwierdziło
Po śmierci Magdy Żuk w Egipcie minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro bez cienia dowodu utrzymywał, że stoi za tym siatka handlarzy kobietami z krajów arabskich. Wczoraj nawet podległa mu Prokuratura Krajowa przyznała, że nie ma to cienia dowodu.
Tą sprawą media żyły przez kilka miesięcy. 30 kwietnia br. w egipskim szpitalu umiera spędzająca tam urlop 27-letnia Magdalena Żuk z Bogatyni. Opiekujący się nią lekarze od początku informują, że kobieta była w bardzo złym stanie psychicznym. Że zmarła po tym, jak rzuciła się z drugiego piętra szpitala.
Polskie media wysyłają do Egiptu korespondentów. Prawicowe podsycają antyarabską nagonkę. Internet roi się od teorii spiskowych, którym za pożywkę służy film, zamieszczony w sieci przez partnera kobiety. Na nagraniu Magda płacze, prosi, by ją z Egiptu zabrać, opowiada o tajemniczych ludziach, którzy „znają różne sztuczki”.
– Została wielokrotnie zgwałcona. Podano jej tabletkę gwałtu – orzeka kilka dni po śmierci kobiety Krzysztof Rutkowski, detektyw działający bez licencji.
Swoje dodają tabloidy: – Zmarła po zażyciu narkotyku zombie – informuje „Super Express”. „Gazeta Polska” na pierwszej stronie śmierć Magdy łączy nawet z funkcjonowaniem „układu wrocławskiego”, tworzonego rzekomo przez polityków PO i Nowoczesnej.
Ziobro ogłasza swoje podejrzenia
Wkrótce, 10 maja, na specjalnie zwołanej konferencji prasowej, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro występuje w towarzystwie prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiwego. Pokazuje filmy z monitoringu, na którym widać roztrzęsioną Polkę. Informuje, że sekcja zwłok kobiety została już zakończona. Udział wzięli w niej m.in. Marek Gorzkowicz z prowadzącej śledztwo w sprawie śmierci polskiej turystki Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze i przedstawiciel Zakładu Medycyny Sądowej z Wrocławia. Ziobro nie ujawnia jednak wyników badania, bo jak stwierdza, będą one teraz poddane analizie śledczych.
Po czym nie popierając jej żadnymi dowodami, przedstawia hipotezę okoliczności śmierci Polki – że mogła ona paść ofiarą szajki handlującej ludźmi.
– Taka działalność mogła dotyczyć nie tylko pani Magdaleny – mówi na konferencji Ziobro. – Wyjaśniane będą też inne wątki, które przy tej sprawie się pojawiły, związane z podejrzeniami o handel kobietami i czerpanie korzyści z wykorzystywania kobiet dla celów seksualnych z użyciem przemocy, podstępu czy też środków chemicznych.
Na jakiej podstawie Ziobro tak twierdzi? Nie podaje.
Towarzyszący mu prokurator krajowy Bogdan Święczkowski informuje, że oto powołuje specjalny zespół, mający pracować nad sprawą śmierci Magdy Żuk.
Prokuratura przyznaje, bo tabloid przypomniał
Potem o sprawie już politycy PiS nie mówią ani słowa. Aż do wczoraj, gdy Prokuratura Krajowa, na czele której wciąż stoją Ziobro ze Święczkowskim, przyznaje: „W śledztwie dotyczącym okoliczności śmierci Magdaleny Ż. nie ujawniono obrażeń mogących wskazywać, że Polka padła ofiarą gwałtu albo innych aktów przemocy. Wynika to z opinii biegłych z Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej we Wrocławiu, którzy na zlecenie prokuratury badali materiał pobrany w czasie sekcji zwłok zmarłej”.
Komunikat prokuratury to reakcja na wczorajszą publikację tabloidu „Fakt”, który napisał to, co było wiadomo już w maju po śledztwie Egipcjan, że najbardziej prawdopodobnym powodem śmierci polskiej turystki było załamanie nerwowe. Tabloid przypomniał znane od wielu miesięcy ustalenia biegłych, że podczas sekcji śledczy odkryli w jej organizmie ślady silnych leków psychotropowych, zażywanych w leczeniu psychoz, schizofrenii i depresji.
Zbigniew Ziobro nie znalazł wczoraj czasu, by tym razem osobiście poinformować o nietrafności swoich majowych twierdzeń.
wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,35771,22565543,jak-ziobro-polegl-na-sprawie-magdy-zuk.html