diabollo
10.11.17, 07:46
Polska jak Rumunia za Ceausescu. Dyktator wierzył, że kobiety da się zmusić do rodzenia. Podobnie myślą fundamentaliści z Ordo Iuris
Aleksandra Sobczak
Komunistyczna Rumunia w filmach i książkach od dawna jest pokazywana jako przykład wyjątkowego okrucieństwa wobec kobiet i całych rodzin. Do niedawna nikt poważnie nie myślał o tym, że dzisiejsza Polska może iść w tym kierunku. Byliśmy naiwni.
Kobiety mogły usunąć ciążę jedynie nielegalnie, wpadały w ręce szarlatanów. Wiele umierało. Czasem dochodziło do komplikacji, musiały iść do szpitala. Tam pojawiała się najpierw służba bezpieczeństwa, a dopiero gdy powiedziały, kto przeprowadził aborcję, pomagał im lekarz. Jeśli przeżyły, ze szpitala szły od razu do więzienia. Mężowie zostawali bez żon, a dzieci, które już były na świecie, bez matki. Mężowie dawali drapaka, dzieci zabierało sobie państwo i umieszczało w nędznych sierocińcach. Dzieci, które przyszły mimo wszystko na świat, były niechciane. W Rumunii do dziś mówi się o pokoleniu decret,ei – dekrecików”.
To skutki przepisów całkowicie zakazujących aborcji w Rumunii, które Herta Müller opisała w książce „Moja ojczyzna była pestką jabłka”. Wprowadził je Nicolae Ceausescu. W ciągu 23 lat ich obowiązywania z powodu powikłań po aborcji zmarło 10 tys. kobiet. Tak podają oficjalne statystyki, ale wielu zachodnich badaczy uważa, że są zaniżone.
Komunistyczna Rumunia w filmach i książkach od dawna jest pokazywana jako przykład wyjątkowego okrucieństwa wobec kobiet i całych rodzin. Do niedawna nikt poważnie nie myślał o tym, że dzisiejsza Polska może iść w tym kierunku.
Byliśmy naiwni. Od ponad roku jesteśmy zaskakiwani radykalnymi pomysłami na ograniczenie prawa kobiet do decydowania o swoim życiu rodzinnym i płodności. Jesienią 2016 r. setki tysięcy kobiet wzięły udział w „czarnym proteście”, bo nie godziły się na przepisy zmuszające do rodzenia ciężko uszkodzonych płodów. Wtedy rząd się ugiął, ale radość protestujących była przedwczesna.
Organizacja Ordo Iuris wymyśliła, jak bez zmiany ustawy antyaborcyjnej zbliżyć Polskę do komunistycznej Rumunii. A prokurator krajowy przekazuje ten pomysł do wykorzystania swoim podwładnym.
Ceausescu – podobnie jak fundamentaliści z Ordo Iuris – wierzył, że kobiety da się zmusić do rodzenia. „Wkładały do macicy wszystko, co było ostre. Wiadomo, robiły się rany, ale o to chodziło, żeby wywołać krwotok i żeby to się wreszcie wylało” – opowiada bohaterka książki „Bukareszt” Małgorzaty Rejmer.
W tej chwili Polska ma jedne z najbardziej restrykcyjnych przepisów w Europie. Efekt – kilkadziesiąt Polek z zachodniej i południowej Polski jedzie codziennie na aborcję do Niemiec, Czech lub na Słowację. Mieszkanki centralnych i wschodnich województw z konieczności częściej wybierają tabletki kupowane przez internet. Co w nich jest i dlaczego czasem powodują potworne krwotoki? Nie dowiemy się, to zmartwienie samych kobiet.
Może narastający fundamentalizm zmusi mężczyzn do wyjścia z przyjemnego przekonania, że ten problem ich nie dotyczy? Nowa interpretacja przepisów powoduje, że ojciec może pójść do więzienia za jakikolwiek odruch empatii wobec nastoletniej córki, która wpadła i nie chce rodzić.
Rok temu wśród uczestników „czarnego protestu” było zaledwie kilka procent mężczyzn. Niewielu z was chciało nas wesprzeć, gdy sprawa dotyczyła tylko praw kobiet. Może podniesiecie głowy, gdy teraz wasze bezpieczeństwo jest również zagrożone?
wyborcza.pl/7,75968,22626060,polska-jak-rumunia-za-ceausescu-dyktator-wierzyl-ze-kobiety.html