Wesołych Świąt!

23.12.17, 03:56
Wszystkim niewierzącym, wierzącym i wierzącym inaczej - Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku 2018!

Kłaniam się nisko
    • diabollo Zapalmy światła, czyli co ateistę obchodzi Boże Na 23.12.17, 04:05
      wyborcza.pl/7,161389,22805487,zapalmy-swiatla-czyli-co-ateiste-obchodzi-boze-narodzenie.html
      • oby.watel Re: Zapalmy światła, czyli co ateistę obchodzi Bo 23.12.17, 11:51
        Jestem pod wrażeniem! Skoro można było za tekst napisany w 2015 roku wziąć kasę raz, to dlaczego nie wziąć drugi raz w 2015? Informacje serwowane przez to medium są równie świeże?
      • diabollo Re: Zapalmy światła, czyli co ateistę obchodzi Bo 26.12.17, 09:32
        Wklejam cały tekst:

        Z punktu widzenia ateisty święta nie są celebracją wydarzenia religijnego, tylko czegoś jak najbardziej świeckiego i doczesnego - rodzinnej wspólnoty. Bo prawdziwie biedny jest ten, kto jej nie ma
        Tekst był opublikowany w "Dużym Formacie" 24 grudnia 2015 r.

        Miałem już napisany poprzedni felieton, pesymistyczny jak pozostałe - i nagle sobie uświadomiłem, że czwartek wypada w Wigilię. Uznałem, że swoje ulubione tematy, czyli grożące światu katastrofy urbanistyczną, ekologiczną, atmosferyczną, energetyczną, żywnościową, technologiczną, militarystyczną i polityczną, przeniosę na jakiś inny dzień (razem z wolnymi wnioskami). Dziś wypada jednak zrobić przerwę w ponuractwie.

        Co ateistę obchodzą święta Bożego Narodzenia? To pytanie często się pojawia w tym okresie. W takim razie poświęcę ten felieton odpowiedzi.

        Z punktu widzenia ateisty w świętach najważniejsze jest to, co pobożni chrześcijanie uważają za odejście od "prawdziwej" treści tych świąt.
        Z naszego punktu widzenia jest po prostu powrotem do pierwotnej treści rzymskich Saturnaliów czy żydowskiej Chanuki - to święto nadziei.

        W grudniu na półkuli północnej dzień robi się coraz krótszy, a noc coraz dłuższa. Trudno się oprzeć wrażeniu, że słońce gdzieś znika i w końcu zajdzie na dobre. Za kręgiem polarnym zresztą naprawdę tak jest.

        W czasach naszych przodków dochodziła do tego obawa, czy udało się zgromadzić dość zapasów na zimę. Dziś ciepło dopływa do większości naszych domów wodociągiem, gazociągiem czy furmanką z koksem. Żywność jest zawsze w sklepie za rogiem.

        Ale nawet w dzisiejszej Polsce nie wszyscy mogą korzystać z dobrodziejstw tej asekuracyjnej siatki, którą pod nami rozpościera współczesna cywilizacja.

        A nawet ci, którzy korzystają, korzystają z niej od niedawna - zimowy głód i chłód to coś, co w Polsce pamiętamy choćby ze stanu wojennego.

        A nie tak daleko od nas, w sąsiednim kraju, zrujnowanym przez wojnę domową, ten głód i chłód będzie udziałem większości mieszkańców wielkomiejskich blokowisk - na pierwszy rzut oka tak podobnych do polskich. To nasi sąsiedzi. Z których znaczna część była niedawno naszymi rodakami.

        Krótko mówiąc, nawet współczesny Polak, który właśnie na parkingu w hipermarkecie pakuje do bagażnika siatki z obfitymi zakupami - odczuwa choć odrobinkę tego strachu, na który lekarstwo odkryli nasi praprzodkowie na długo przed narodzinami chrześcijaństwa. Święto światła, obfitości i nadziei.

        Skoro jest ciemno - to zapalmy światła. Skoro boimy się głodu - to zróbmy wielką ucztę.
        Najlepiej te światła zapalmy z jakichś specjalnych, unikalnych lamp czy świec, które przez resztę roku trzymamy gdzieś w szafie tylko na tę okazję. A ucztę zróbmy z dań, które formalnie są daniami postnymi, które w normalnych warunkach jedlibyśmy tylko z biedy, z braku lepszych alternatyw: czyli jak ryba, to nie łosoś czy dorada, tylko śledź i karp. Jak pierogi - to bez mięsa. Jak owoce - to suszone i w kompocie.

        Ale na przekór wszystkiemu przyrządźmy je tak, żebyśmy przez resztę roku marzyli o powtórzeniu tej uczty. Żebyśmy przełykając najpyszniejsze sashimi w japońskiej restauracji, jednak wzdychali, że wszystkie te specjały są niczym wobec wigilijnego karpia według przepisu teścia albo śledzika od bratowej.

        I skoro tej nadziei nie ma znikąd, to chociaż dajmy ją sobie nawzajem. Z punktu widzenia ateisty święta nie są celebracją wydarzenia religijnego, tylko czegoś jak najbardziej świeckiego i doczesnego - rodzinnej wspólnoty.

        Bo prawdziwie biedny jest ten, kto jej nie ma. Choćby i miał kluczyki do lamborghini i konto na Kajmanach pełne zer, jest biedniejszy od kogoś, kto ma bliskich, z którymi może wspólnie urządzić wielką grudniową ucztę.

        Dlatego jako ateista z wszystkich świętych wierzę tylko w Świętego Mikołaja. Oczywiście nie jako twór nadprzyrodzony, ale jako personifikację tej wspólnoty.

        Coś powoduje, że co roku dorośli ludzie pakują się w jakieś przedziwne maskarady i konspiracje, żeby tylko ukryć przed dziećmi, że chcą im sprawić odrobinę radości.
        Więcej w tym magii niż w "Harrym Potterze".

        Dlatego wszystkim czytelnikom życzę nadziei. Polska jest dziś podzielona jak nigdy dotąd i te podziały będą biegły przez niejeden wigilijny stół.

        Każda polska rodzina, w której tego dnia nie dojdzie do kłótni, w której wuj chodzący na smoleńskie miesięcznie i stryj demonstrujący pod transparentem KOD zamiast skakać sobie do oczu, podzielą się jedzeniem i wręczą sobie dary - jest nadzieją dla Polski. Kruchą, zgoda. Ale lepszej już w tym roku nie będzie.

        Uratować nas już może tylko Święty Mikołaj swoimi ciepłymi skarpetami i swetrem z reniferkiem.

        wyborcza.pl/7,161389,22805487,zapalmy-swiatla-czyli-co-ateiste-obchodzi-boze-narodzenie.html
        • grzespelc Re: Zapalmy światła, czyli co ateistę obchodzi Bo 30.12.17, 12:29
          Powielanie hasła, że niby to polska taka podzielona jest straszenie głupie i nie ma żadnych podstaw.

          Nie istnieje żadna polska pisowska. Jest władza i społeczeństwo, które chce ogłupić. Niektórym udało się im oszukać, ale nie na długo.
          Ja tam żadnych podziałów nie czuję.
          • diabollo Re: Zapalmy światła, czyli co ateistę obchodzi Bo 31.12.17, 00:47
            Tak, czcigodny Grzespelcu. Coś w tym jest.
            To jak za tzw. "komuny". Rząd i jego propaganda też wtedy twierdziła, że społeczeństwo jest "głęboko podzielone", tylko jakoś wtedy też nie znałem zwolenników władzy.
            Jak dzisiaj...

            Kłaniam się nisko.
          • oby.watel Re: Zapalmy światła, czyli co ateistę obchodzi Bo 31.12.17, 10:27
            To może pora odblokować rozmówców? Jak się trzyma łeb niczym struś w doniczce, to poczuć można coś jedynie wtedy, gdy ktoś zacznie się dobierać.
    • gaika Re: Wesołych Świąt! 23.12.17, 19:29
      Dzięki serdeczne, Diabollo.

      Wszystkim Wam ukojenia nerwów, czymkolwiek są zszargane.

      P.S.
      Kto widział Podjadka?
      • diabollo Re: Wesołych Świąt! 30.12.17, 13:00
        Podjadku!? Żyjesz?
        Kłaniam się nisko
    • gumpel Re: Wesołych Świąt! 24.12.17, 23:17
      Ks. Adam Boniecki w Świątecznym „Tygodniku Powszechnym:” - „Wierzący i niewierzący, wszyscy jakoś świętujemy Boże Narodzenie, co jest piękne, jak wszystko, co ludzi łączy”.

      Z pozdrowieniami
      G.
      • grzespelc Re: Wesołych Świąt! 25.12.17, 21:41
        A g. prawda. Ja nie. I bez p..nia o łączeniu. Pozdrawiam z urlopu.
        • diabollo Re: Wesołych Świąt! 26.12.17, 00:06
          A też pozdrawiam z urlopu znad Morza Bałtyckiego w Ojczyźnie.
          Bałtyk zimą w ocieplającym się klimacie jest... jak zima w Tokio.

          Kłaniam się nisko.
Pełna wersja