Polska laboratorium europejskiego antysemityzmu

29.12.17, 10:31
"Na początku XX wieku ziemie polskie były laboratorium europejskiego antysemityzmu"

Wiele osób przywołuje sprawę Dreyfusa jako dowód na rozpowszechnienie postaw antysemickich na przełomie XIX i XX wieku. Tyle że w przypadku Dreyfusa opór wobec ksenofobicznej, nacjonalistycznej, rasistowskiej kampanii uformował tożsamość nowoczesnej Francji. W Polsce czegoś takiego nie było - z Grzegorzem Krzywcem rozmawia Estera Flieger.

Grzegorz Krzywiec – historyk Polskiej Akademii Nauk. Specjalizuje się w badaniu ruchów prawicowych w Polsce. Autor książek „Szowinizm po polsku. Przypadek Romana Dmowskiego (1886-1905)” i „Polska bez Żydów. Studia z dziejów idei, wyobrażeń i praktyk antysemickich na ziemiach polskich początku XX wieku (1905-1914)”

Zbliża się stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości, a pan pisze o antysemityzmie jako kluczowym zjawisku w polskim życiu publicznym.
Nie było moją intencją nadanie książce wymiaru politycznego. To wynik tego, że ona idzie w poprzek nurtów dominujących obecnie w historiografii i polityce historycznej.

Nie oszczędził pan Henryka Sienkiewicza.
„Polska bez Żydów” jest o polskich elitach kulturotwórczych. Skupiłem się na postaciach emblematycznych, więc musiałem napisać o Henryku Sienkiewiczu to, czego wcześniej się o nim nie pisało.

Będzie uproszczeniem powiedzieć, że Henryk Sienkiewicz był antysemitą?
Starałem się uczciwie i rzetelnie opisać ewolucję jego poglądów, ale Sienkiewicz na pewnym etapie życia przejął antysemickie wyobrażenia, posługiwał się nimi i je reprodukował. Rozległa korespondencja pisarza pokazuje nie tylko obraz jego kręgu rodzinnego i towarzyskiego, ale również dokumentuje motywacje jego wyborów politycznych.

Od końca 1905 roku Henryk Sienkiewicz wprost afirmował Narodową Demokrację, a już wcześniej posługiwał się językiem jej retoryki, również w wystąpieniach publicznych. Starał się też aktywnie na tę retorykę wpływać.

W mniejszym stopniu te zmiany dotyczyły utworów literackich, choć i tam następują charakterystyczne przesunięcia, które nazwałem „zawężeniem perspektywy w postrzeganiu świata społecznego”.

Kolejne pokolenia myślały takim Sienkiewiczem?
Tak, on miał wpływ na środowiska wcześniej krytyczne wobec agresywnego antysemityzmu. W jego kręgach rozpowszechnione były różne formy antysemickich uprzedzeń i stereotypów, najczęściej tych mających źródło w tradycyjnej religijności i obyczajowości oraz biegnących wzdłuż linii podziałów klasowych.

To był kulturowy dystans wobec judaizmu, który postrzegano jako anachronizm, oraz wyższościowe postawy wobec Żydów, których opisywano jako społecznych pariasów zbyt gwałtownie przełamujących bariery obyczajowe. Antysemityzm przybierał różne formy - od stereotypów i klisz, przez dobrze zakorzenione, tradycyjne uprzedzenia, aż po eliminacyjne postacie judeofobii.

Kim był wówczas Żyd dla Polaka?
Przed 1905 rokiem popularne były stereotypy Żydów jako nieuczciwych handlowców, ekspansywnych przedsiębiorców i finansistów. Potem popularna stała się koncepcja „Judeopolonii”, czyli teoria, wedle której Żydzi chcieli na ziemiach polskich zbudować własne państwo. W kolejnych latach Żyd stopniowo stał się rewolucjonistą - już nie tylko obcy, ale również wrogi.

Rewolucjonista to bandyta, a bandyta to Żyd. Dlatego przełomem w historii polskiego antysemityzmu była rewolucja 1905 roku w Rosji.
Którą opisuję w kategorii kulturowej traumy, bo jej obserwatorom towarzyszyły przeświadczenie o upadku tradycyjnego ładu i norm oraz strach przed przemocą „motłochu”.

Wraz z rewolucją powstała przestrzeń publiczna, w której popularne wtedy stało się myślenie, że na rewolucji stracili Polacy, żeby zyskać mogli niezasymilowani Żydzi, którzy po 1905 roku otrzymali prawa pozwalające im na udział w życiu publicznym.

Wspólnie te zdarzenia tworzyły grunt, na którym rosły zapotrzebowanie na myślenie spiskowo-konspiracyjne i coraz bardziej rozbudowane jego racjonalizacje. Tak narodziła się nowoczesna polityka strachu.

Istnieje coś specyficznego dla polskiego antysemityzmu?
Po 1905 ziemie polskie - na początku zabór rosyjski, a potem także austriacki i pruski - były laboratorium europejskiego antysemityzmu: gwałtownie rozkwitły wszystkie znane z tego czasu formy i racjonalizacje kulturowych niechęci i wrogości wobec Żydów.

Zaskoczeniem było dla mnie to, w jak wielkim i nieoszacowanym przez naukę stopniu „nowoczesny” antysemityzm rasistowski kształtował wcześniejsze, wywodzące się z chrześcijaństwa formy judeofobii. Stawiam tezę, że formowanie się polityczności i społeczności katolickiej jest organicznie związane z antysemityzmem.

Antysemityzm, który się wtedy ukształtował, wykroczył daleko poza interesujący pana w książce okres 1905-14.
To dlatego, że antysemityzm stał się w wielu środowiskach polskich fundamentem nowoczesnej, polskiej myśli politycznej i tożsamości narodowej. Pewien typ dyskursu zaczął określać ramy narodowego myślenia w taki sposób, że w zasadzie nie dało się od niego uciec. Chciałem pokazać, że choć korpus nowoczesnego antysemityzmu i niemal całe jego oprzyrządowanie ukształtowały się na ziemiach polskich w pierwszych dekadach XX wieku, to próby walki z antysemityzmem pozostały w powijakach.

Wiele osób lubi się odwoływać do przykładów zachodnioeuropejskich - to przykład kulturowego snobizmu - i przywołuje m.in. sprawę Dreyfusa jako dowód na rozpowszechnienie postaw antysemickich w Europie na przełomie XIX i XX wieku. Tyle że w przypadku Dreyfusa opór wobec ksenofobicznej, nacjonalistycznej, rasistowskiej kampanii uformował tożsamość nowoczesnej Francji. W Polsce czegoś takiego nie było.

Pisze pan: „dla [polskiej] lewicy socjalistycznej, w odróżnieniu od austriackiego, niemieckiego i czeskiego ruchu socjaldemokratycznego, sprzeciw wobec postaw antysemickich nie stał się częścią »pakietu światopoglądowego«”.
W tym widzę pewną specyfikę ziem polskich tego czasu. Należą do tej przestrzeni, gdzie ujawnili się jednostkowi przeciwnicy antysemityzmu (zwykle na kulturowej lewicy, choć nie tylko), ale nigdy nie byli na tyle silni i wpływowi, by wytworzyć odpowiedni język i środki komunikacji politycznej. W tym sensie moja książka jest opowieścią o słabościach i pęknięciach w polskiej tradycji demokratycznej - choć nie da się powiedzieć jednoznacznie, czy w warunkach i przy wszystkich ograniczeniach czasów mogło być inaczej.

Fragmenty prasy z epoki przypominają okładki „Do Rzeczy” lub „Sieci”, również krzyczące o ataku na krzyż i upadku cywilizacji europejskiej. Momentami książka brzmi bardzo aktualnie.
Niestety. To dla mnie bardzo smutne i dojmujące uczucie, że moja książka w wielu miejscach okazuje się opowieścią o pewnym formacie polskiej nowoczesności, która w pełni objawiła się w okolicach 1905 roku i która zdaje się trwać po dziś dzień.

CDN...
    • diabollo Re: Polska laboratorium europejskiego antysemityz 29.12.17, 10:32
      Mówi pan, że współczesny nam antysemityzm jest podobny?
      Jeśli prawdziwa jest moja teza o kluczowym znaczeniu figury Żyda jako obcego i wroga dla kształtowania nowoczesnej tożsamości narodowej, to jej pozostałości powinny wpływać także na myślenie współczesne. Antysemityzm nie odgrywa już tak istotnej roli politycznej jak kiedyś, na przykład mobilizując do wyborów, ale publiczne głoszenie poglądów antysemickich nie dyskwalifikuje w debacie publicznej, o przykłady nietrudno.

      Podobnie jak w przeszłości egzystują na obrzeżach życia społecznego subkultury antysemickie, które mają rosnący wpływ na opinię publiczną - i to nie dzieje się w jakichś mrocznych zakamarkach polskiego internetu, wystarczy pójść do kiosku albo księgarni. Trzeba hipokryzji albo złej woli, żeby twierdzić, że to nie będzie wpływać na jakość i kształt debaty publicznej.

      Pogłębiająca się polaryzacja życia politycznego wpływa na eksplozję tego rodzaju postaw - ja z uporem maniaka zwracam uwagę, że myślenie o wspólnocie zagrożonej przez wrogów błyskawicznie się aktualizuje, co widać było w czasie kryzysu uchodźczego lub w dyskusji o gender. „Żydzi” ciągle funkcjonują w tym pakiecie i są organicznym elementem tego kodu kulturowego.

      Jeszcze gorzej wygląda tzw. polityka historyczna. Pojęcie „żydokomuny” jest pełnoprawną figurą prawicowego dyskursu, którego już się nawet nie problematyzuje, bo wzięcie jakiegoś zjawiska w nawias historyczny uprawnia w zasadzie do powiedzenia wszystkiego.

      Czy jest bezpośrednia kontynuacja antysemityzmu opisanego przez pana w książce?
      Nie ma kontynuacji w skali 1:1, ale istnieją i mają się dobrze niemal wszystkie zjawiska przeze mnie opisane. Może poza publicznie artykułowanym rasizmem.

      wyborcza.pl/osiemdziewiec/7,159012,22833282,na-poczatku-xx-wieku-ziemie-polskie-byly-laboratorium-europejskiego.html
      • diabollo Re: Polska laboratorium europejskiego antysemityz 29.12.17, 12:03
        Dzisiaj fobie antysemickie zastąpiły fobie antyislamskie.

        Kłaniam się nisko
        • grzespelc Re: Polska laboratorium europejskiego antysemityz 30.12.17, 13:50
          Nie do końca.
          • diabollo Re: Polska laboratorium europejskiego antysemityz 30.12.17, 23:45
            Oczywiście nie całe prawactwo jest na czasie.
            Tymczasem dyplomacja państwa Izrael pokochała się z tzw. "ojcem" Rydzykiem. Radio Maryja odwołuje hejt antysemicki.
            Biędzie hejt na UE+Niemcy=Muzułmanie.
            To dziwna "matematyka" prawacka, ale nie gorsza od tej z Radia Maryja, kiedy oświecona i odnowiona tzw. "duchem świętym" pani HGW startująca w wyborach na prezydenta RP przeciw Wałęsie była dyskredytowana jako... "Żydówka".

            Ale kto by tam takie rzeczy pamiętał.

            Kłaniam się nisko.
            • diabollo Re: Polska laboratorium europejskiego antysemityz 31.12.17, 13:10
              Łatwo sobie wyobrazić warunki układu pomiędzy MSZ Izraela a tzw. "ojcem" Rydzykiem:
              "My legitymizujemy twoją bajeczkę jak to cały Naród Polski dzielnie ratował Żydów w czasie wojny, ty w zamian kończysz z hejtem na Żydów i skupiasz się na masonach z Brukseli i na muzułmanach".

              W polityce liczą się interesy.

              Kłaniam się nisko.
              • oby.watel Re: Polska laboratorium europejskiego antysemityz 31.12.17, 13:36
                Jaką korzyść odniosą sygnatariusze takiej umowy? Bajeczka jest już watykańska. Watykan przejął już dawno prawa autorskie do niej. Żydzi do niczego nie są potrzebni.
                • diabollo Re: Polska laboratorium europejskiego antysemityz 31.12.17, 19:09
                  W Radiu Maryja już nie usłyszymy o "Judejczykach" i "Holocaust industry". Za to Telewizja Trwam retransmituje Dzień Judaizmu, a ojciec dyrektor zachwyca się "multikulturowością Izraela". Która "jest piękna, wzbudza szacunek i powoduje wielkie ubogacenie".

                  Schodzę w głąb toruńskiego sanktuarium Maryi Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II – świątyni ojca dyrektora Tadeusza Rydzyka. Jest chłodno. Czarno-biało-złote wnętrze kaplicy Pamięci przywodzi na myśl waszyngtoński pomnik Weteranów Wojny w Wietnamie. Dominuje czarna ściana z nazwiskami – w tym wypadku to Polacy ratujący Żydów podczas okupacji. Setki imion, daty, całe rodziny. Na przykład Decowie z Hadli Szklarskich w powiecie przeworskim. Przygotowali w lesie schronienie, w którym ukryła się rodzina Szinfeldów. Niemcy odkryli bunkier, Małka Szinfeld na torturach wydała Deców. Teraz czterej mężczyźni z rodu sąsiadują na czarnej, marmurowej płycie z innymi sprawiedliwymi na literę „D”.

                  Jeszcze osiem lat temu główny twórca toruńskiej świątyni Andrzej Ryczek, były architekt miejski Torunia, aktualnie mieszkaniec New Jersey, zapowiadał, że ustawi w przyziemiu ołtarze-epitafia dla polskich bohaterów poległych w Katyniu, powstaniu warszawskim i pod Monte Cassino. Na antenie radia można było usłyszeć o „mauzoleum poświęconym wszystkim, co zginęli za ojczyznę”. A jednak w zeszłym roku w maju konsekrowano świątynię zawierającą... polskie Yad Vashem. Tych, co zginęli, ale nie za ojczyznę, tylko za Żydów.

                  W uroczystościach wzięła udział delegacja ambasady Izraela.

                  Przy szabatowych świecach
                  – Czy rebe Rydzyk przystąpił do loży B’nai B’rith? – zapytał po tym wydarzeniu popularny prawicowy bloger gajowy Marucha, przywołując najstarszą żydowską organizację samopomocową. „Obserwując jego zaangażowanie w prożydowską (...) propagandę, uzasadnione jest twierdzenie, że został niezrzeszonym, lecz niezwykle aktywnym wolontariuszem tejże loży”.

                  Gajowego Maruchę – właściwie Mirosława Wiechowskiego – starsi internauci znają jako lidera grupy dyskusyjnej Ciemnogród, która przeżyła szczyt popularności dwie dekady temu. Młodsi – jako twórcę radykalnie prawicowej witryny Wirtualnapolonia.com. W realu to szwedzki emeryt o polskich korzeniach, znajomy niegdysiejszego niedoszłego prezydenta Stana Tymińskiego, ultraprawicowego publicysty Radia Maryja Stanisława Michalkiewicza oraz działacza kilku skrajnych ugrupowań, niegdyś lidera „Solidarności” w Ursusie Zygmunta Wrzodaka.

                  Marucha jako jeden z pierwszych dostrzegł, że w Radio Maryja coś się zmienia. Nieco później czujnością wykazał się komentator portalu Prawica.net, nick „Robercik”: „Nie wiem jak państwo, ale jak od Rydzyka od dawna czuję niezbyt dobrą woń (...) ...miejscowi kapłani przekabaceni przez globalistów korzystając z autorytetu jakim cieszą się wśród tubylców i przemycają im obcą doktrynę”.

                  Ale to, że Toruń zmienia ton, dostrzegli nie tylko internetowi harcownicy. Wiktor Ferfecki z „Rzeczpospolitej” opisał kolację szabatową, przy której w listopadzie zeszłego roku zasiedli obok siebie ambasadorka Izraela Anna Azari, wiceszef MSZ Jan Dziedziczak, wicemarszałek Senatu Adam Bielan, ojciec Rydzyk i spec od międzynarodowego PR-u Jonny Daniels. Publicysta „Rz” spytał: „Skąd to ocieplenie?”.

                  Nie wszyscy przy stole zastawionym chałkami i kieliszkami z winem musieli wiedzieć – a „Rz” o tym nie wspomina – że pani Azari i redemptorysta z Torunia już wcześniej znali się osobiście.
                  Spotkali się po raz pierwszy we wrześniu 2016 r. w ambasadzie Izraela, do której ojciec dyrektor pojechał, by podziękować za udział attaché kulturalnej Anny Ben Ezrze w toruńskich uroczystościach konsekracyjnych.

                  Rozmowa w cztery oczy trwała godzinę. Zakonnik wręczył ambasadorce album ze zdjęciami kaplicy Pamięci. Biuro prasowe ambasady podało, że dyplomatka i redemptorysta dyskutowali o „najlepszych sposobach budowania dialogu polsko-żydowskiego”. Ksiądz wyraził też zachwyt nad „multikulturowością Izraela, która bardzo mu imponuje”. Sam Rydzyk podkreślił, że „ta wielokulturowość jest piękna, wzbudza szacunek i powoduje wielkie ubogacenie i urozmaicenie”.

                  Później nastąpiła rewizyta. Rzecznik ambasady Michał Sobelman przyjechał do Torunia na kongres naukowy, który zorganizowała Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej. Temat: „Przywracanie pamięci o zapomnianych bohaterach II wojny światowej. Pomoc Polaków w ratowaniu Żydów”. Ministerstwo Spraw Zagranicznych dopłaciło do spotkania w prywatnej uczelni ojca dyrektora ponad 100 tys. zł.

                  Kongres – o którym dużo można się było dowiedzieć z radia i Telewizji Trwam – nie był jedynym poświęconym Żydom przedsięwzięciem, jakie mogli docenić słuchacze i widzowie. Już w styczniu zeszłego roku Trwam retransmitowała Dzień Judaizmu w Toruniu, pokazała wystawę „Życie sztetla w sztuce Żydów polskich” oraz koncert inspirowany twórczością przedwojennego rzeszowskiego kompozytora Nachuma Sternheima.

                  Tadeusz, Paweł i Jonathan
                  Od pewnego czasu ojciec dyrektor ma poza panią ambasador dwóch innych, nowych przyjaciół.

                  Paweł Rytel-Andrianik, rocznik 1976, jest doktorem hebraistyki i judaistyki, profesorem uniwersytetu papieskiego w Rzymie, od dwóch lat rzecznikiem Episkopatu Polski. A także członkiem stowarzyszenia chrześcijańskich przyjaciół Yad Vashem. W tej roli od kilku lat zbiera informacje o polskich Sprawiedliwych, przede wszystkim kapłanach i zakonnicach.

                  Rytel-Andrianik pochodzi z Sokołowa Podlaskiego, dawnego sztetlu, pół godziny jazdy autem od Treblinki. Wydał książkę „Dam im imię na wieki. Polacy z okolic Treblinki ratujący Żydów”. Podarował egzemplarz ojcu Tadeuszowi, a ten zrewanżował się miejscem na antenie.

                  Za jej pośrednictwem ksiądz Paweł zaczął tłumaczyć słuchaczom, że potrzebą nowych czasów jest zmiana obrazu Polaka, który wysysa antysemityzm z mlekiem matki, na Polaka-Sprawiedliwego wśród Narodów Świata.
                  To dlatego redakcje RM, TV Trwam i „Naszego Dziennika” zaczęły gromadzić świadectwa o pomocy Żydom. – Dostajemy po 50 zgłoszeń dziennie – cieszył się o. Rydzyk już w grudniu 2013 r., wkrótce po starcie kampanii.

                  Do dnia konsekracji kaplicy Pamięci świadectw uzbierało się ponad 20 tysięcy. Redakcja zarejestrowała je na dyskach, a rejestracja została uznana za wystarczającą weryfikację. W ten sposób media ojca Rydzyka w rok wyłowiły tylu Sprawiedliwych, co historycy z Yad Vashem przez ponad pół wieku.

                  – To największa w świecie tego typu akcja – podsumował koordynator, czyli ksiądz Rytel-Andrianik.

                  Z akcji cieszy się też drugi przyjaciel redemptorysty, gość – i sponsor – szabatowej kolacji Jonny Daniels. Wpływowy lobbysta, doradca deputowanych Knesetu i izraelskich ministrów, właściciel agencji public relations, ostatnio gość Radia Maryja i Telewizji Trwam.

                  CDN...
                  • diabollo Re: Polska laboratorium europejskiego antysemityz 31.12.17, 19:11
                    Ten angielski Żyd, 30-latek w kipie, były komandos, kilka dni temu znalazł się na wszystkich czołówkach, gdy zawiadomił polską prokuraturę o propagowaniu rasizmu oraz dyskryminacji na Marszu Niepodległości 11 listopada. Wcześniej – w 2014 r. – skutecznie zaprosił posłów Knesetu na obchody wyzwolenia Auschwitz. Wkrótce potem założył fundację From the Depths, która zajmuje się pielęgnowaniem pamięci o Holocauście i Sprawiedliwych. Rok temu gościł w Toruniu na uroczystościach rocznicowych Radia Maryja, w styczniu razem z członkiem Knesetu Orenem Hazanem odwiedził kaplicę Pamięci.

                    Według Katarzyny Andersz, autorki dobrze poinformowanego żydowskiego magazynu „Chidusz”, to właśnie Daniels sprawił, że doradcy Białego Domu przed wizytą Donalda Trumpa nie odwiedzili słynnego warszawskiego muzeum Polin, za to spotkali się z o. Rydzykiem i zajrzeli do Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. Rodziny Ulmów w Markowej na Podkarpaciu.

                    PRZECZYTAJ TAKŻE: Dzień po wymordowaniu przez Niemców rodziny Ulmów na polach w Markowej znaleziono ciała 24 Żydów. Zginęli z rąk ukrywających ich chłopów

                    Pożegnanie z judeosceptykami
                    Jak zaskakujące są nowe przyjaźnie, najlepiej widać na tle dawnych ulubieńców toruńskiej rozgłośni. Choćby prof. Jerzego Roberta Nowaka, autora książki „Kogo muszą przeprosić Żydzi”. Zwany powszechnie „ideologiem Radia Maryja”, zasłynął tezą, że Żydzi w II wojnie światowej wymordowali się sami. Cała Polska usłyszała o Nowaku, gdy „Fakt” opisał jego spotkanie autorskie i przytoczył brawurowe cytaty w rodzaju: „W okresie okupacji najgroźniejsi dla Żydów byli właśnie Żydzi”.

                    Dziś profesora nie ma już na antenie. Dostał od Rydzyka bana. To samo spotkało przed śmiercią prof. Bogusława Wolniewicza. Jedynego zadeklarowanego ateistę, któremu wolno było przemawiać z Torunia, a który przekonywał, że „...trwające u nas od dawna nachalne forsowanie żydowskiego punktu widzenia staje się nie do zniesienia". W ostatnich trzech latach uspokoił się też trzeci dyżurny judeosceptyk Stanisław Michalkiewicz.
                    Dawny bliski współpracownik Janusza Korwin-Mikkego, współzałożyciel Unii Polityki Realnej i autor pracy „Studia nad żydofilią”, przed dekadą tłumaczył na falach Torunia, że „Judejczykowie próbują wymusić na naszym rządzie zapłatę haraczu zwanego dla niepoznaki rewindykacjami, a stoi za tym Światowy Kongres Żydów – główna firma koncernu Holocaust industry”. Alarmował z anteny, że Polska jest upokarzana „rozdmuchiwaniem incydentu w Jedwabnem czy propagandowymi imprezami w Kielcach, w rocznice tak zwanego pogromu”, oraz informował o „środowisku Wyborczej będącym fragmentem lobby żydowskiego w Polsce”, które usiłuje „ograbić”.

                    Dziś Michalkiewicz unika tematyki żydowskiej jak ognia. Nawet jeśli ktoś ze słuchaczy nie wytrzyma i wyrwie się z „Judejczykami”, od razu zostaje uciszony albo rozłączony.

                    Tu zaszła zmiana
                    Środa, noc, wracam autem z pracy z Warszawy do domu na Kujawach. Jak zwykle włączam Radio Maryja. Dziś w „Rozmowach niedokończonych”, flagowej audycji rozgłośni, mowa o kryzysie imigracyjnym.

                    Młody redemptorysta odbiera telefon od publiczności. Anonimowy słuchacz dzieli się informacją o tym, kto stoi za konfliktem syryjskim. Kto? Żydzi. Dlatego że Baszar al-Asad już prawie kupował komponenty do budowy bomby atomowej od dyktatora Korei Północnej. I tylko obalenie reżimu Asadów – wspólnie przez Państwo Islamskie, rebeliantów oraz naiwny Zachód – pozwoliło Mosadowi odsunąć arabską broń nuklearną od granicy Izraela.

                    Ojciec prowadzący mityguje: – Drogi panie, na tę teorię nie ma żadnych dowodów, naszym tematem jest kryzys z uchodźcami. Proszę się pożegnać, dać antenę innym.
                    – Dobrze – ustępuje słuchacz. – To ja powiem o uchodźcach.

                    Kto stoi za całym kryzysem? Żydzi. Bo finansista George Soros, chcąc zniszczyć chrześcijańską Europę, finansuje przerzut nielegalnych na kontynent, aby zmieszać muzułmanów z chrześcijanami, białych z czarnymi i na koniec uzyskać homogeniczną, ogłupiałą masę bez jednakiej tożsamości, koloru skóry, najlepiej bez płci. A kim jest Soros, to wiemy: żydowski oszust spekulant, który zasłynął...

                    Redemptorysta przerywa monolog, zrzuca słuchacza z anteny. Numer telefonu anonima ląduje w komputerowych katalogu tych, których się nie odbiera.

                    Opisuję ten przypadek ze szczegółami, przez 25 lat z czymś takim się nie spotkałem. Wcześniej prelegenci – świeccy i zakonni – albo antysemickim wypowiedziom przyklaskiwali, albo reagowali porozumiewawczym „wicie, rozumicie”, jak to jest z Żydami, ale lepiej bądźmy cicho, bo może Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nas podsłuchuje, nie daj Bóg, wybuchnie afera, a to szkodzi radiu.

                    Teraz wierny słuchacz dostał regularny opieprz.

                    PRZECZYTAJ TAKŻE: George Soros. Magik, spryciarz, wywrotowiec

                    Dzieci jednego Boga
                    Dzwonię do Jonny’ego Danielsa i pytam, czy to jemu zawdzięczamy zwrot w polityce Radia Maryja.
                    – Jeżeli zauważył pan taką zmianę, to jest mi bardzo miło, choć na pewno nie tylko ja się przyczyniłem. Przede wszystkim wielką pracę wykonał sam o. Rydzyk. Uważam, że to człowiek, który ma największą szansę zmieniać antysemickie nastawienie małej, ale niewątpliwie istniejącej części polskiego społeczeństwa. Bo on jest dla tych osób wiarygodny bardziej niż ktokolwiek inny.

                    Początki relacji z księdzem były trudne, lecz obaj – jak to ujmuje Jonny – poszli dalej, bo byli siebie ciekawi. Zakonnik pytał żydowskiego lobbystę między innymi o to, dlaczego Izraelczycy niechętnie patrzą na kapłanów w sutannach chodzących po Jerozolimie. Dyrektor był na wielu pielgrzymkach w Ziemi Świętej i widywał takie przykre sytuacje. Daniels tłumaczył, że Polacy również reagowaliby zaskoczeniem, gdyby widzieli Żydów w jarmułkach i z pejsami na Jasnej Górze.

                    – Ojciec Rydzyk przyznał: „No rzeczywiście, nigdy o tym w ten sposób nie myślałem”. Od takich drobiazgów zaczął się przełom w naszym wzajemnym zaufaniu i przeszliśmy do rzeczy ważniejszych. Zostałem zaproszony do „Rozmów niedokończonych” i proszę mi wierzyć, nikt mnie tam nie cenzurował. Siedziałem sam w studio z mikrofonem przed nosem. Mogłem mówić, co chcę. Rozmawiałem ze słuchaczami o wszystkim: o Sprawiedliwych i o szmalcownikach, o prawie Izraela do własnego państwa, od króla Dawida począwszy. I zmieniłem o 100 procent przekonanie na temat przeciętnego słuchacza stacji. A wielu z rozmówców być może zmieniło zdanie o Żydach i Izraelu.

                    – Nie sądzi pan, że ze strony o. Rydzyka to może być wyrachowanie? Lepiej robić swój biznes – prasowy, geotermalny, edukacyjny – w zgodzie z Żydami niż przeciw.

                    – Sądzę, że jego metamorfoza jest autentyczna. I wierzę, że ma szczere, religijne, podłoże. Jesteśmy przecież dziećmi jednego Boga.

                    Koran – nowy Talmud
                    W podobnym ekumenicznym tonie – a jednocześnie po swojemu enigmatycznie – wypowiedział się pytany o kontakty z ambasadą Izraela dyrektor Rydzyk: – Niektórzy sądzą, że jestem antysemitą, niektórzy z kolei, że filosemitą. Ważniejsze jest jednak, co mi mówi Bóg.

                    A co mówią obserwatorzy? Autorka magazynu „Chidusz” jest sceptyczna: nie o Boga tu chodzi i nie o wzajemną ciekawość katolika i Żyda. Relacje między Jonnym i Tadeuszem są głównie merkantylne. Prezes From the Depths pomaga redemptoryście zrzucić łatkę antysemity, zakonnik daje lobbyście dostęp do salonów władzy. Wśród klientów firmy Jonny Daniels Public Relations znalazła się już pierwsza spółka skarbu państwa – LOT.

                    CDN...
                    • diabollo Re: Polska laboratorium europejskiego antysemityz 31.12.17, 19:12
                      W prostszy sposób rzecz widzi Rafał Maszkowski. Wieloletni recenzent Radia Maryja i autor strony poświęconej stacji uważa, że interes interesem, ale wszystko obraca się wokół poręcznej ideologii, która pozwala zachować rząd dusz. A Żydzi już stracili seksapil.
                      – Antysemityzm zelżał, ostatnio może nawet zniknął z anteny, bo radio ma wreszcie swój wymarzony rząd i już nie potrzebuje straszyć Żydem. Miesiąc temu słuchałem audycji o poznańskim kościele postawionym w miejscu, gdzie – jak chce ludowa legenda – Żydzi mieli kilkaset lat temu kłuć wykradziona hostie. Słowo „Żyd” nie pojawiło się ani razu. Już nie ma tematu Żydów w rządzie, bo rząd jest swój. Tematu żydowskich roszczeń też nie, bo możemy spać spokojnie, nasza władza się na to nie zgodzi. Znikły miliony żydowskich imigrantów z Ameryki Południowej, którymi straszono przez lata, bo nasz MSZ nikogo takiego przecież nie wpuści.

                      Teraz lista strachów to: homoseksualiści, trzecia płeć i ideologia gender. Niemcy i głupia polityka kanclerz Merkel. A przede wszystkim islam, uchodźcy, minarety w Polsce. Zagrożenia bliższe, bo bardziej namacalne, szeroko obecne w świadomości publicznej, a więc lepiej przemawiające do wyobraźni.

                      – Tu też wierzymy w rząd, ale jednak się boimy – mówi badacz Radia Maryja. Bo wiemy – starsi z telewizji, prasy, młodsi z mediów społecznościowych – że te siły są podstępne, działają na wielu polach, wlewają się przez najbliższe granice.

                      Dlatego – podsumowuje Maszkowski – antyislamskość zastąpiła w radiu i Telewizji Trwam antysemityzm. A Koran stał się nowym Talmudem.

                      ***
                      26 listopada w toruńskiej świątyni odbędzie się międzynarodowe sympozjum „Pamięć i nadzieja”. Wystąpią Żydzi uratowani przez Polaków z Holocaustu. Patronami są fundacja From the Depths premier Beata Szydło, marszałek senatu Stanisław Karczewski i Jarosław Kaczyński.

                      wyborcza.pl/magazyn/7,124059,22657931,rydzyk-ty-zydzie-jak-radio-maryja-ociepla-stosunki-z-tel.html
                      • grzespelc Re: Polska laboratorium europejskiego antysemityz 01.01.18, 13:37
                        O, kurczę, to ja nie jestem na bieząco! CZłowiek nie słucha, to i nie wie smile

                        Merci pour m'avoir mis au point.
              • diabollo Żydzi zdradzili 31.12.17, 18:57

                hartman.blog.polityka.pl/2017/11/27/zydzi-zdradzili/
Pełna wersja