Nierówności puchną, bogaci pompują majątki

22.01.18, 07:20
Forum Ekonomiczne w Davos. Nierówności puchną, bogaci pompują majątki

Aż 82 proc. bogactwa wytworzonego w zeszłym roku na świecie trafiło do kieszeni superelity - 1 proc. najbogatszych. To wnioski z najnowszego raportu organizacji charytatywnej Oxfam. Biedniejsza połowa mieszkańców Ziemi - aż 3,7 miliarda ludzi - nie wzbogaciła się wcale.

Termin publikacji raportu o znaczącym tytule „Nagradzać pracę, nie bogactwo” nie jest przypadkowy. Już dziś rozpoczyna się Światowe Forum Gospodarcze w Davos, na które przybywają tysiące najbogatszych i najbardziej wpływowych osób na świecie.

W tym roku w Davos zapowiada się prawdziwe zderzenie porządków myślenia, poglądów politycznych i gospodarczych - prawdziwe mierzenie geopolitycznych sił. Do małego alpejskiego kurortu zjedzie się niespotykana od dekad wierchuszka: prezydent USA Donald Trump, prezydent Francji Emmanuel Macron, szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker, niemiecka kanclerz Angela Merkel, brytyjska premier Theresa May, a to tylko początek tej listy. Także polska oficjalna delegacja będzie wyjątkowo „topowa” - pojawić się ma zarówno prezydent Andrzej Duda, jak i premier Mateusz Morawiecki.

Dlaczego to tak istotne? Bo to polityka i ekonomia sprawiły, że poziom nierówności i napięć na świecie sięga dziś zenitu. Także członkowie bogatych społeczeństw czują rozczarowanie. To z nierówności i pogłębiającej się przepaści między bogatymi i biednymi wzięły się brexit, wyborcze zwycięstwo Donalda Trumpa, wzrost nastrojów rasistowskich i nacjonalistycznych.

A jednocześnie to właśnie w Davos od kilku lat słychać bardzo głośno krytykę obecnych porządków na świecie, a nierówności co roku wymieniane są przez World Economic Forum jako jedno z najważniejszych zagrożeń dla gospodarki i świata. Mamy więc do czynienia z czymś w rodzaju schizofrenii.

Jasne jest, że część wzrostu nierówności to efekt hossy na rynkach finansowych. Bo majątki bogaczy to nie tylko ich domy czy jachty, ale też firmy, które posiadają.

Oxfam tradycyjnie szokuje alarmistycznymi obliczeniami:

majątek miliarderów od 2010 roku rósł w tempie 13 proc. rocznie. To sześć razy szybciej niż płace zwykłych robotników;
prezes jednej z największych marek modowych tylko w jeden dzień zarabia tyle co pracownica szwalni w Bangladeszu zarobi w całym swoim życiu. W USA jednodniowe wynagrodzenie prezesa równa się rocznej pensji pracownika;
potrzeba 2,2 miliarda dolarów rocznie, by podnieść płace wietnamskich pracowników szwalni do poziomu minimum socjalnego. Kwota spora, ale równa jedynie jednej trzeciej pieniędzy wypłacanych przez pięć największych firm sektora odzieżowego swoim udziałowcom;
w zeszłym roku liczba miliarderów rosła najszybciej w historii, co dwa dni majątek kolejnej osoby przekraczał umowną granicę, w sumie na świecie jest już ponad 2 tys. takich ultrabogaczy (9 na 10 to mężczyźni);
na podstawie wyliczeń banku Credit Suisse można oszacować, że 42 najbogatsze osoby na świecie mają taki sam majątek jak biedniejsza połowa społeczeństwa (rok temu 61 bogaczy równoważyło biedniejszą połowę).

Nierówności rosną: 1 proc. najbogatszych ma 50 proc. majątku
Najczęstszym argumentem broniącym systemu sprzyjającego nierównościom jest to, że zysk i bogactwo są premią za talent, ciężką pracę i podejmowanie ryzyka.

- Skrajne bogactwo nie jest efektem pracy - odpowiada Oxfam i przytacza szacunki, według których aż jedna trzecia majątków miliarderów została przejęta w spadku. W ciągu następnych 20 lat przekażą oni swoim spadkobiercom 2,4 biliona dolarów.

Gromadzeniu majątku sprzyjają też monopole i „kolesiowskie” powiązania biznesu z władzą.

- Gwałtowny przyrost liczby miliarderów to nie efekt dobrze prosperującej gospodarki, tylko oznaka wadliwego systemu gospodarczego - mówi Winnie Byanyima, dyrektor zarządzająca Oxfam. Jej zdaniem przekroczona została granica możliwej minimalizacji kosztów i maksymalizacji zysków dla akcjonariuszy.

W Davos Byanyima znów będzie apelować o ograniczenie dywidend i zapewnienie pracownikom pensji pozwalającej na przeżycie (w Nigerii płaca minimalna musiałaby wzrosnąć trzykrotnie, by zapewnić godziwy poziom życia) oraz o wyrównywanie nierówności pomiędzy kobietami a mężczyznami. Jeśli nic nie będziemy robić, to płaca oraz możliwości zatrudnienia kobiet i mężczyzn zrównają się za 217 lat.

Całość

wyborcza.pl/7,155287,22925145,nierownosci-puchna-bogaci-pompuja-majatki.html
    • oby.watel Re: Nierówności puchną, bogaci pompują majątki 22.01.18, 11:03
      Na świat nie mamy wpływu, ale w Polsce możliwy jest powrót do czasów sprawiedliwości społecznej, gdy robotnik zarabiał 20 dolarów miesięcznie i żył jak panisko. I nie było żadnych nierówności, bo sekretarz partii zarabiał niewiele więcej. A różnica polegała na tym, że robotnik nie dostawał talonów na dobra wszelakie i nie mógł sobie wybudować willi na państwowym za państwowe. Gdyby Kim-Dzong-Un był właścicielem firmy, a nie państwa, to też byłby na cenzurowanym, choć jego zarobki od zarobków szwaczki dzieli go przepaść.

      Jedno dziwić musi. Dlaczego mianowicie te 99% godzi się na taki stan rzeczy. Wystarczy, żeby pracownicy fabryk przestaną pracować, ekspedienci sprzedawać, a majątki tego jednego procenta zaczną się kurczyć szybciej niż dziś rosną. Zamiast tego wszyscy drzwiami i oknami pchają się, żeby pracować u burżuja.

      Wyborcza to doskonała ilustracja jak powinno być. Gdy Agora zaczęła robić bokami to wywalono prawie 200 pracowników na zbitą mordę i przyznano podwyżki zarządowi. Dzięki temu dziś za jedyne 19,90 zł można przekonać się, że ci, którzy zostali są wybitnymi specjalistami. Tak wybitnymi, że nawet z polszczyzną bywają na bakier.
Pełna wersja