Najsmutniejsza historia o patriarchacie

27.01.18, 16:07

krytykapolityczna.pl/felietony/kaja-puto/najsmutniejsza-historia-o-patriarchacie-ever/
    • oby.watel Najsmutniejsza historia o pierdach 27.01.18, 18:03
      Pierdy produkowane przez panów na forach i panie na portalach są nie tylko obraźliwe wobec tysięcy myślących ludzi, ale nierzadko świadczą o tym, że autorzy nie tylko często nie mają prącia, ale także pojęcia o czym dywagują. Wbrew temu co się przemądrzałej żeglarce roi pasażer nie musi umieć pilotować samolotu, nie musi umieć sterować statkiem pasażerskim, ba! nie musi nawet posiadać prawa jazdy jadąc samochodem.

      Pani Elżbieta mówi:
      Dlaczego on nie krzyczał, dlaczego ja nie zawracam. Może wtedy bym jakoś razem z nim wpadła na to, że autopilot jest włączony. Wyłączyłam go dopiero, kiedy przestałam męża słyszeć. Już wtedy ryczałam jak bóbr. Bo wiedziałam, że zostawiam zdrowego, świadomego człowieka na wodzie. Czas stanął mi w miejscu. Na zegarek spojrzałam około drugiej w nocy. Ale pilota wyłączyłam wcześniej.

      Pani Kaja wie swoje:
      Guzik do wyłączenia autopilota i uruchomienia silnika były zapewne w zasięgu jej ręki, guzik służący do wysłania w eter informacji o człowieku za burtą wraz z położeniem geograficznym jachtu – w zasięgu kilku kroków.

      Może znajdzie się ktoś, kto wyjaśni jaką wartość mają - zostańmy przy kobiecej nomenklaturze - pierdy takie jak podlinkowany i czemu służą? Może odpowiedź jest tu?

      Dlaczego nie trenowaliśmy pomocy osobie, która znajduje się za burtą? Nie ćwiczył też ze mną nigdy komendy "człowiek za burtą". Nigdy nie było na to czasu. Choć ja i on wiedzieliśmy, że to może się nam przydać. Mógł choć raz pokazać mi, co mam robić, gdyby coś się działo. Taki trening np. raz w tygodniu mógłby go uratować... Zawsze jest coś ważniejszego do zrobienia. Gdyby mi choć raz pokazał, co w takich przypadkach robić.

      Gdyby choć raz zabrał mnie do tego telefonu i pokazał jak go włączyć. Ale nie chciał go wcześniej uruchamiać, bo połączenia były bardzo drogie. Sam także ograniczał połączenie przez satelitę. Dlatego potem miałam takie kłopoty z włączeniem tej maszynerii. Ale i tak zrobiłam to.


      Dzielna kobieta poradziła sobie, przeżyła. Facet, który powinien zostać nominowany do nagrody Darwina, nie przeżył. Jaki to wszystko ma związek z pierdami Kaji Puto?
    • grzespelc Re: Najsmutniejsza historia o patriarchacie 28.01.18, 23:57
      Faktycznie smutna (nie cierpię używania słowa "ever", to jest strasznie dziecinne popisywać się obcymi słówkami).

      Ale mam wrażenie, że ta wyuczona bezradność dla części kobiet tamtego pokolenia, a i czasem dla niektórych młodszych jest bardzo wygodna...



Pełna wersja