diabollo
24.02.18, 13:34
... co takiego twierdzi dr. Gdula...
Prof. Gdula zbadał wyborców PiS. Teraz pokazuje, co może odebrać władzę partii rządzącej
Maciej Gdula wsadził kij w mrowisko swoimi badaniami dotyczącymi wyborców PiS-u. Jego książka "Nowy autorytaryzm" pokazuje, że partię rządzącą mógłby pogrzebać sojusz klasy ludowej i średniej.
Miastko - pod tą nazwą ukryta została miejscowość, w której PiS uzyskał niemal 50-procentowe poparcie. Badacze pytali o 500 plus, o Trybunał Konstytucyjny, o próby zmian kompromisu aborcyjnego. Autorzy zbadali klasę ludową i średnią, także małomiasteczkową, pracująca w szkole w szpitalu, w urzędzie, również drobnych przedsiębiorców. Jak tłumaczą, to oni są niedostatecznie brani pod uwagę jako wyborcy PiS.
Badacz ucieka od klisz, jakie zwykło się nakładać na zwolenników Prawa i Sprawiedliwości. Pokazuje m.in. klasy społeczne nie tylko w oparciu o status ekonomiczny, lecz także (a może przede wszystkich) o kwestie kulturowe.
W audycji Agnieszki Lichnerowicz prof. Gdula opowiadał o swojej koncepcji klas społecznych. Badacze w Miastku skupili się na dwóch klasach: ludowej i średniej. Efekty tych badań mogą zaskoczyć. Bo na przykład klasa ludowa charakteryzuje się familiaryzmem, praktycyzmem i konserwatywną tolerancją – czyli taką, której nie narzuca się innym.
- Żyj i dać żyć innym. Takie podejście jest w zasadzie publicznie nieobecne, bo zazwyczaj uważa się, że klasa ludowa to bardzo konserwatywni ludzie. Ale oni są konserwatywni wobec swoich. Wobec obcych już nie. Gdy badaliśmy nastawienie do osób homoseksualnych, to bardzo często pojawiało się takie stwierdzenie: ja nie wiem, nie znam, a jak sobie chcą to niech sobie będą - tłumaczył prof. Gdula.
Agnieszka Lichnerowicz: Mnie bardzo ciekawy wydaje się praktycyzm. Okazało się, że klasa ludowa popiera PiS z powodów praktycznych.
Prof. Maciej Gdula: Ludzie mówią na przykład, że łatwiej jest żyć, bo 500 plus to program solidarnościowy, a nie tylko do własnego portfela. I z tego praktycyzmu wychodzi wizja wspólnoty. To jest też taki zdrowy chłopski rozum. Oni rzeczywiście popierają w całej rozciągłości działania Jarosława Kaczyńskiego, ale obecne jest podejście, że „wybraliśmy i patrzymy co robią”. Nie jest tak, że bezgranicznie kochamy i ufamy naszego przywódcę. Niech się sprawdzą.
A z kolei klasa średnia to porządek, samodyscyplina, aspirowanie.
- Tak, to jest bardzo ważne w życiu klasy średniej. Ona dąży do porządku i do pewnego rodzaju kontroli i wywyższenia. To też się wiąże z tą liberalną utopią, bo z jednej strony mówimy, że nie ma klas, ale z drugiej strony jak chcemy kogoś obrazić, to wiemy jak to zrobić. Zwracając się do kogoś „wsioku” na przykład.
Albo sięgnąć po muzykę, modę. Na przykład disco polo. I nie powie się wtedy, że to inna muzyka, tylko gorsza. Ale jak się taki niewprawny słuchacz wyedukuje, to będzie taki jak my.
- Wiadomo. Co zabawne, na przykład pani Alicja, jedna z bardziej malowniczych postaci w badaniu, była zwolenniczką PiS-u, ale zaznaczyła, że nie słucha disco polo i nie poszłaby pracować do Biedronki. To jest to jednak to poczucie wyższości.
To jest moc kulturotwórcza, z której nie zdają sobie sprawy przedstawiciele klasy średniej. Albo zdają sobie sprawę, a udają, że sobie nie zdają.
- Myślę, że to jest naturalne dla klasy średniej i mam wrażenie, że to bywa obsługiwane też przez bardzo różne siły polityczne. Nie tylko PiS bierze z tego przykład. Platforma do pewnego stopnia też z tego czerpała i na przykład przez niechęć do moheru też wykorzystywała pewne klasowe hierarchie.
To nie jest tak, że różnice nie są możliwe do zasypania poprzez aspekt redystrybucyjny, czy poprzez zrównanie ekonomiczne. Tylko te różnice są bardzo silne. Z jednej strony mamy godność, na którą nie ma miejsca w przestrzeni publicznej. Pomyślmy, w ilu reklamach widzieliśmy osoby pracujące fizycznie? Także pracodawcy, co ciekawe, zwracają dzisiaj na to uwagę, że jednym z czynników, które powodują problemy na rynku pracy, jest to, że ludzie nie wybierają pracy fizycznej, bo ona jest nieatrakcyjna? Nie ma kultury dobrej roboty.
CDN...