diabollo
27.03.18, 07:47
Fundamentaliści kradną Kościół, czyli jak abp Michalik przypomniał Stalina
Jacek Żakowski
Abp Józef Michalik poinformował na stronie internetowej Episkopatu Polski, że prawo do aborcji to „spuścizna stalinizmu”. To nieprawda. ZSRR zakazał aborcji w 1936 r., prawo zmieniono po śmierci Stalina.
Wiele osób prostowało informację arcybiskupa, prawda z pewnością do niego dotarła. Mamy więc moment próby, która pokaże, jakie wartości uznaje obecny Episkopat i jego były przewodniczący.
Każdy może się mylić, arcybiskup i Episkopat także. Testem uczciwości jest stosunek do własnego błędu. Uczciwość nakazuje sprostować i przeprosić. Kto tego nie robi, ten błąd zamienia w kłamstwo i staje się kłamcą.
Episkopat i abp Michalik mogą wyjść z twarzą, ogłaszając, że zakaz aborcji jest „jedną z najsmutniejszych spuścizn stalinizmu”. Jeśli biskupi wierzą w szlachetne wartości, które głoszą, tak się stanie. W Wielkim Tygodniu pokuta w imię uczciwości byłaby naturalna.
Trudno mi jednak w to uwierzyć. Bo dobrze widać, że w antyaborcyjnej krucjacie chodzi nie o prawdę, życie, współczucie, miłość bliźniego i inne moralne wartości, ale o polityczny fetysz i o świecką władzę nad społeczeństwem.
Statystyki są nieubłagane. Najwięcej aborcji jest w krajach, w których prawo zakazuje usuwania ciąży. Zwykle idzie to w parze z ograniczeniem dostępu do antykoncepcji, brakiem wychowania seksualnego w szkołach i upowszechnianiem fałszywej wiedzy o seksualności. Gdyby więc zwolennikom zakazu aborcji chodziło o to, by nie zabijano „życia poczętego”, dbaliby o dostępność skutecznej antykoncepcji i o upowszechnienie seksualnej wiedzy. Wiadomo, że jest przeciwnie.
Słowo stalinizm, którego arcybiskup użył, jest tu idealnie na miejscu. Nie ze względu na stalinowskie zbrodnie, ale dlatego, że antyaborcyjną krucjatę łączy ze stalinizmem fundamentalistyczna wiara, iż jedni ludzie mogą mieć praktycznie nieograniczone prawo decydowania o życiu innych ludzi i całych społeczeństw. To prawo kiedyś przyznawali sobie stalinowcy, a dziś przyznają je sobie większość polskich biskupów i grupka fundamentalistycznie zradykalizowanych świeckich katolików.
Swoją walkę o zdobycie kontroli nad naszym życiem abp Michalik i inni katoliccy fundamentaliści przedstawiają jako „wołanie o zachowanie Bożego prawa – nie zabijaj!”. To byłoby piękne. Nie brzmi jednak wiarygodnie, bo fundamentaliści dużo uwagi poświęcają „zabijaniu” nielicznych „nienarodzonych”, a milczą, gdy dziesiątki tysięcy już narodzonych Polaków jest zabijanych przez braki służby zdrowia, smog albo depresje.
Różni ludzie i organizacje budują swoją polityczną siłę za pomocą kłamliwych narracji. Fundamentaliści religijni, rynkowi, konserwatywni, lewaccy, liberalni są najdalsi od prawdy. Zawsze takie grupki istnieją.
Sprowadzanie masowego i mającego wielowiekowe tradycje Kościoła do takiej roli jest złe. Katolicy powinni się tej manipulacji sprzeciwić. Inaczej zakłamani fundamentaliści ukradną im Kościół, tak jak ukradli go pobożnym muzułmanom i – dawniej – szlachetnej lewicy.
wyborcza.pl/7,75968,23190092,fundamentalisci-kradna-kosciol-czyli-jak-abp-michalik-przypomnial.html