diabollo
29.03.18, 14:52
Danecki: Nie bądźcie miłe, dziewczyny, bądźcie radykalne. Martin Luther King miły nie był
Kuba Danecki
"Nie bądźcie takie radykalne" - słyszą feministki. "Schowajcie plakaty z cipkami, nie denerwujcie ludzi". Martin Luther King też słyszał, że ma być miły, a niemal każde z jego działań było oceniane jako szkodliwe dla sprawy. Tyle że byciem miłym nie da się wywalczyć społecznej zmiany, a krytyka to nie głos w debacie. To narzędzie pacyfikacji.
To nie tak, że da się wywalczyć społeczną zmianę byciem miłym. Spuszczenie z tonu, odejście od swoich postulatów, kapitulacja i kompromisy nic nie dadzą.
Za każdym razem po Czarnych Protestach czy po Manifach pojawiają się głosy mędrków, że "to szkodzi waszej sprawie", bo hasła są "zbyt radykalne", bo plakaty z cipką szokują "zwykłych ludzi" i mogą ich odstraszać. Te głosy można wsadzić bardzo głęboko w tyłek historii. Spasione misie zawsze będą karciły każdą osobę, która podniesie głowę, żeby walczyć o swoje prawa.
Tylko jedna piąta Amerykanów popierała czarnoskórą mniejszość, która łamała segregację rasową w autobusach i siadała na miejscach dla białych. W 1961 roku 61 proc. Amerykanów twierdziło wręcz, że protestujący szkodzą integracji rasowej.
Nieestetyczna walka prześladowanych
W maju 1963 roku 37 proc. Amerykanów oceniało Martina Luthera Kinga źle. W sierpniu tego samego roku odbył się marsz na Waszyngton, w trakcie którego dr King wypowiedział słowa, które zainspirowały miliony ludzi na całym świecie do walki o swoje prawa – „Miałem sen”. Tylko 23 proc. Amerykanów popierało ten marsz, a opinia o Kingu stawała się coraz gorsza. W 1966 roku zdecydowanie źle myślało o nim już 63 proc. Amerykanów.
Opinia publiczna nie lubi wichrzycieli. Jeśli ktokolwiek domaga się równości, respektowania swoich praw, wolności wyboru – musi liczyć się z oporem. Ci, którzy co dzień nie doświadczają dyskryminacji i nie muszą obawiać się o swoje zdrowie i życie nie zrozumieją walki prześladowanych. Zawsze będzie niepotrzebna, zbyt radykalna, nieestetyczna.
W październiku 1964 prawie trzy czwarte Amerykanów zgadzało się ze stwierdzeniem, że skoro czarnoskórzy wyrazili już swoje oburzenie i pojawiły się pierwsze akty prawne spełniające część ich postulatów, powinni przestać demonstrować. Było to rok przed ustawą o prawach wyborczych, która ograniczyła dyskryminację Afroamerykanów przy urnie i cztery lata przed uchwaleniem „Fair Housing Act” uznawanego za zwieńczenie ruchu na rzecz zakończenia segregacji.
CDN...