Lech Kaczyński: Oskarżyć tego zbira

28.05.18, 07:51
Mamy dowód na to, że na postawienie ciężkich oskarżeń Tomaszowi Komendzie naciskał prokurator generalny Lech Kaczyński

Wojciech Czuchnowski, Ewa Wilczyńska

Mamy dowód na to, że na postawienie ciężkich oskarżeń Tomaszowi Komendzie naciskał ówczesny prokurator generalny Lech Kaczyński. 18 lat później Komenda okazał się niewinny, a PiS zrzuca winę na poprzedni rząd.

Kaczyński był ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym w latach 2000-01 za rządów prawicowej AWS – Akcji Wyborczej Solidarność. Szedł do resortu jako „szeryf” z programem ścigania przestępców, mówił o przywróceniu kary śmierci.

Gdy w listopadzie 2000 r. udzielał wywiadu „Wyborczej”, był ministrem od pół roku. Zabiegał, by prokuratorzy żądali surowych kar i częściej występowali o areszty. Wprowadził też zwyczaj bezpośredniego ingerowania szefa Prokuratury Generalnej w działania podwładnych. „Wykorzystujemy instytucję nadzoru dla wywierania nieustannego nacisku na zaostrzenie działań prokuratury. Ster został przestawiony, choć oczywiście przed okrętem jeszcze długa droga” – mówił Kaczyński w rozmowie z Jarosławem Kurskim.
Oburzał się na „liberalne podejście” oskarżycieli i sądów do przestępców. Jako koronny przykład „patologii” podał sprawę gwałtu i morderstwa w Miłoszycach, której ofiarą w sylwestra 1996/97 padła nastolatka. Prokuratura we Wrocławiu nie była w stanie znaleźć sprawców. Kaczyński mówił: „Brutalnie zgwałcono, a później zamordowano 15-letnią dziewczynkę, właściwie jeszcze dziecko. Znaleziono jej ciało z rozerwanymi narządami rodnymi. I prokurator powiada pełnomocnikowi rodziny, że co najwyżej może jednemu ze sprawców postawić zarzut gwałtu. Są ślady zębów tego zbira, ślady DNA, wszelkie możliwe znaki – i nie można postawić zarzutu. Taki sposób interpretacji praw człowieka, które czynią przestępców bezkarnymi, a ofiary bezbronnymi, stanowi zagrożenie dla porządku społecznego”.

„Zbirem” był Tomasz Komenda. W 2018 r. okazało się, że jest niewinny. Jego sprawa jest przykładem jednej z największych pomyłek sądowo-prokuratorskich w Polsce. Wypuszczony na wolność Komenda walczy teraz o odszkodowanie. W piątek zeznawał, że był w śledztwie bity i zmuszany do zeznań. Katowano go też w więzieniu.
Czy oskarżenie Komendy było efektem nacisków ówczesnego prokuratora generalnego?
Kaczyński "docisnął" prokuraturę
Kaczyński zainteresował się sprawą zbrodni po interwencji Ewy Szymeckiej, adwokatki rodziców zamordowanej Małgosi. – Gdy opowiadałam mu o sprawie, złapał się za głowę i powiedział, że jeżeli chociaż połowa z tego, co mówię, jest prawdą, to musi się zająć tą sprawą. Po rozmowie ściągnął akta sprawy do Warszawy – wspomina prawniczka.
Niedługo później Komendę, który był już w areszcie, oskarżono o gwałt ze szczególnym okrucieństwem. Przeciwko niemu miały świadczyć badania DNA i odcisk szczęki zostawiony na ciele ofiary; został także rozpoznany na portrecie pamięciowym.
Kaczyński „docisnął” dolnośląską prokuraturę. Jesienią 2000 r. publicznie mówił, że są tam zmiany personalne. Jako powód podał m.in. opieszałość w śledztwie ws. zbrodni miłoszyckiej.

Odwoływano prowadzących sprawę. W kwietniu 2001 r. prokurator Tomasz Fedyk skierował do sądu akt oskarżenia przeciwko Tomaszowi Komendzie. A potem Komendę skazano na 25 lat.
– Takie wypowiedzi jak w wywiadzie są formą presji. W tamtych czasach każdy pogląd ministra to było zalecenie do wykonania – ocenia dla „Wyborczej” Kazimierz Olejnik, który objął funkcję po Kaczyńskim.
Ziobro oskarża Suchocką
Gdy Komenda został zwolniony, Zbigniew Ziobro, obecny szef resortu sprawiedliwości, zasługi przypisał sobie. Jego zastępca Patryk Jaki dodawał, że „za rządów PO Komenda wciąż by siedział”. Ziobro zaprzeczał, by oskarżenie niewinnego człowieka było efektem rewolucji w prokuraturze, której symbolem był Lech Kaczyński (Ziobro był jednym z jego najbliższych współpracowników). Według Ziobry Kaczyński nie miał ze sprawą nic wspólnego. Winą za błędy w śledztwie Ziobro obciążał poprzedniczkę szefa Hannę Suchocką.
W wywiadzie z 2000 r. Kurski pyta Kaczyńskiego o „ryzyko pomyłki sądowej”. – Każda działalność wiąże się z ryzykiem pomyłki i nie ma takiej procedury, która może ją wyeliminować – odpowiada.

wyborcza.pl/7,75398,23461472,lech-kaczynski-oskarzyc-tego-zbira.html
    • diabollo Re: Lech Kaczyński: Oskarżyć tego zbira 28.05.18, 07:52
      wyborcza.pl/7,75968,23460754,lech-kaczynski-chce-byc-kreatorem-nowej-mody.html
      • oby.watel Re: Lech Kaczyński: Oskarżyć tego zbira 28.05.18, 12:44
        Ciemny lud nie czyta Gazety. A gdyby mu coś strzeliło do głowy i chciał przeczytać, to należy mu to uniemożliwić ukrywając za paywallem. Po co ma wiedzieć, że PiS w czymś maczał palce? Na pewno znajdą się ludzie, którym będzie żal. Ja na pewno nie zapłaczę po pazernej, chciwej Agorze próbującej zbić kapitał w czasach, gdy trzeba robić wszystko, by dotrzeć z informacją do jak najszerszego kręgu odbiorców. Materiałów autorskich w tym medium jak na lekarstwo. Albo przepisują z innych mediów i każą sobie za to płacić, albo publikują sensacje typu "Opadły jej majtki, nie zgadniesz co miała pod spodem". Gdy TVN publikowało informacje o blokadzie niepełnosprawnych gazeta zajmowała się duperelami. Za co oni żądają pieniędzy?
        • oby.watel Tylko u nich! 28.05.18, 12:50
          Właśnie portal gazeta.pl poinformował o czym napisał portal wyborcza.pl.
        • oby.watel Tylko nie u nich 28.05.18, 14:11
          Hieny nawet na informacjach o próbie zabójstwa próbują zarobić.
          • diabollo Re: Tylko nie u nich 28.05.18, 22:38
            A Ty dalej nie rozumiesz, że za gazetę trzeba płacić?
            Kłaniam się nisko.
            • diabollo Re: Tylko nie u nich 28.05.18, 22:42
              Za darmo to masz postprawdę i oddanie swoich danych na sprzedaż.
              Jako zwolennik turbokapitalizmu powinieneś jednak rozumieć, że nie ma darmowych obiadów?

              Kłaniam się nisko.
            • oby.watel Re: Tylko nie u nich 29.05.18, 10:08
              Uważam, że niektóre informacje powinny być powszechnie dostępne. Zgodziłeś się ze mną, co nie przeszkadza Ci kolejny raz rżnąć głupa i demonstrować swojej wyższości... czort wie jakiej, bo przecież chyba nie intelektualnej. Kompletną bzdurą jest stwierdzenie, że "za gazety trzeba płacić". Otóż nie trzeba mój drogi. Można. Jeśli się uważa, że warto, że jest za co. Na przykład za wywiad z Kaczyńskim zapłaciłem, bo w owym czasie prenumerowałem Gazetę Wyborczą. Nie uważam, że "trzeba płacić" drugi raz za to samo. Dlatego jestem Ci niewymownie wdzięczny, co wyrażałem wielokrotnie i wyrażam teraz kolejny raz, że wklejasz praktycznie 100% wartościowych treści jakie się ukazują w tym medium. Fakt, że daaaawno tego nie robiłeś pozwala domniemywać, że nawet Ty dłuuuugo nie znajdowałeś tam niczego godnego uwagi.

              Nie wiem czy coś dotrze, ale doceń przynajmniej starania.

              Co do doprawdy, to sam jesteś mistrzem w jej kreowaniu i rozpowszechnianiu. I to niedoścignionym. Wystarczy wspomnieć negowanie rachunku ekonomicznego, banialuki na temat OFE czy krzywa Laffera, która według Ciebie jest ściemą. Kto jak kto, ale Ty na postprawdę jesteś podatny jak mało kto i łykasz ją bezrefleksyjnie bez popitki.
              • grzespelc Re: Tylko nie u nich 01.06.18, 19:42
                Especially 4 u: www.youtube.com/watch?v=WhGThSNQb7k
                • oby.watel Re: Tylko nie u nich 01.06.18, 20:17
                  Dziękuję. Ale nie rozumiem związku. Nie podzielam poglądu bolszewików, że wszystko powinno być za darmo, a rozdawnictwo pieniędzy przywraca "godność".
    • diabollo Re: Lech Kaczyński: Oskarżyć tego zbira 29.05.18, 08:12
      Po tym, jak Lech Kaczyński zainteresował się sprawą zbrodni w Miłoszycach, od śledztwa odsunięto "za opieszałość" prokuratora i zdymisjonowano jego przełożonego. Kolejny śledczy błyskawicznie wysłał do sądu akt oskarżenia przeciwko Tomaszowi Komendzie.

      Po naszej poniedziałkowej publikacji jako pierwszy zaatakował „Wyborczą” wiceszef resortu sprawiedliwości Patryk Jaki. W TOK FM powiedział, że nasz tekst „jest obrzydliwy” i „jest wielką manipulacją”. Zaprzeczył, by Kaczyński (w latach 2000-2001 minister sprawiedliwości i prokurator generalny) wpływał na to, żeby prokuratura we Wrocławiu oskarżyła Tomasza Komendę o gwałt i morderstwo.
      Głos zabrała także Prokuratura Krajowa. Stwierdziła, że nasz artykuł „zawiera nieprawdziwe informacje”, i dodała, że „w dokumentacji sprawy nie ma żadnych poleceń prokuratora generalnego dotyczących sposobu zakończenia tego postępowania”.
      Być może w dokumentacji śledztwa nie ma takich śladów, ale zachowały się one w publicznych wypowiedziach urzędników resortu, prokuratorów i samego Kaczyńskiego.
      W poniedziałek przypomnieliśmy jego wywiad dla „Wyborczej”. Sprawę zbrodni w Miłoszycach, za którą Tomasz Komenda niewinnie spędził 18 lat w więzieniu, Kaczyński wymieniał jako koronny przykład na liberalne podejście i nieudolność prokuratury. Komendę nazwał zbirem i degeneratem. Mówił: „Są ślady zębów tego zbira, ślady DNA, wszelkie możliwe znaki, i nie można postawić zarzutu. Taki sposób interpretacji praw człowieka, które czynią przestępców bezkarnymi, a ofiary bezbronnymi, stanowi zagrożenie dla porządku społecznego”. Atakował też prowadzącego śledztwo prokuratora, mówiąc, że nie jest zdrowy moralnie. Otwarcie twierdził, że jest zwolennikiem „nieustannych nacisków na zaostrzanie działań prokuratury”.

      ZOBACZ TEŻ: Lech Kaczyński: Chcę być kreatorem nowej mody - rozmowa z 13.11.2000 r.
      Sprawą zbrodni miłoszyckiej Kaczyński zainteresował się po interwencji Ewy Szymeckiej, adwokatki rodziców 15-letniej Małgosi zamordowanej w noc sylwestrową 1996/1997. Prawniczka napisała list, w którym wymieniła liczne nieprawidłowości w śledztwie, m.in. znikające dowody, porzucanie przez śledczych wątków dotyczących potencjalnych podejrzanych. Kaczyński zaprosił Szymecką na spotkanie. – Gdy opowiadałam mu o sprawie, złapał się za głowę i powiedział, że jeżeli chociaż połowa z tego, co mówię, jest prawdą, to musi zająć się tą sprawą – mówi Szymecka.
      Dokładnej daty nie pamięta, ale mówi, że spotkanie z ministrem sprawiedliwości miało miejsce mniej więcej w połowie 2000 roku. – Lech Kaczyński ściągnął po tej rozmowie akta sprawy do Warszawy – dodaje.
      Tomasz Komenda przebywał już wtedy w areszcie pod zarzutem gwałtu ze szczególnym okrucieństwem. Przeciwko niemu świadczyły badania DNA i odcisk szczęki zostawiony na ciele ofiary, został także rozpoznany na portrecie pamięciowym.

      ZOBACZ TEŻ: Tomasz Komenda obwinia o stratę 18 lat w więzieniu sześć osób: dwóch prokuratorów, dwóch policjantów, głównego świadka i obrońcę
      Decyzję o zatrzymaniu Komendy podpisał w kwietniu 2000 roku prokurator Stanisław Ozimina, czwarty z kolei, który kierował tą sprawą (jego poprzednika Marka Janczyńskiego odwołano za opieszałość, Jacek Klimowicz zmarł na raka, a Renacie Procyk-Jończyk odebrano śledztwo, gdy podjęto decyzję, że sprawą zamiast Prokuratury Rejonowej w Oławie zajmie się Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu).
      O tym, że zmiany personalne we wrocławskiej prokuraturze są potrzebne, Lech Kaczyński po raz pierwszy publicznie powiedział w październiku 2000 roku. Jako powód podał m.in. opieszałość w śledztwie ws. zbrodni miłoszyckiej. Zaczęły się spekulacje na temat odwołania Marka Gabryjelskiego, szefa wrocławskiej prokuratury. On sam w wywiadzie z 27 października 2000 roku stwierdził: „Takie zastrzeżenia się zdarzają. Znana mi jest dość krytyczna ocena ministra sprawy w Miłoszycach. Ja również oceniam ją krytycznie. Bez wątpienia prokurator generalny, kiedy uzna, że potrzebne są pewne zmiany, może takie decyzje podjąć. Trudno mi komentować pogląd mojego najwyższego przełożonego”.
      Gabryjelski zdążył jeszcze w styczniu 2001 roku odsunąć od sprawy Stanisława Oziminę, który – po wniosku Szymeckiej – został ukarany za opieszałość i przekazać nadzór nad śledztwem Tomaszowi Fedykowi.

      W lutym 2001 roku Lech Kaczyński podpisał dekret o odwołaniu Gabryjelskiego ze stanowiska z dniem 1 marca. Rzeczniczka ministra Anna Kamińska tłumaczyła wtedy: „To próba poprawienia efektywności pracy wrocławskiej prokuratury. Minister nie ma żadnych zarzutów do pracy Marka Gabryjelskiego i podziękował mu za współpracę”. Miesiąc później, w kwietniu 2001 roku, prokurator Tomasz Fedyk skierował do sądu okręgowego akt oskarżenia przeciwko Komendzie. Trzy lata później skazano go prawomocnym wyrokiem na 25 lat więzienia.
      ZOBACZ TEŻ: Prokuratura przesłuchała Tomasza Komendę. "Takich przeżyć się nie zapomina"
      Teraz okazało się, że dowody były naciągane, a Komenda był w śledztwie bity i zmuszany do składania obciążających zeznań. Jego sprawa jest jedną z największych pomyłek polskiego wymiaru sprawiedliwości.

      wyborcza.pl/7,75398,23466825,lech-kaczynski-i-sprawa-tomasza-komendy.html
      • grzespelc Re: Lech Kaczyński: Oskarżyć tego zbira 29.05.18, 17:56
        Podobno jak go zwalniał, to przyjechał i w filmowym stylu powiedział "Pan już tu nie pracuje". Teraz wiemy, że to styl, który wziął się od Trumpa. Co nieco mieli wspólnego, tyle że Kaczyński nie był półanalfabetą.
        • diabollo Re: Lech Kaczyński: Oskarżyć tego zbira 30.05.18, 07:39
          Tak, ci młodzi (wtedy) spin-doktorzy co robili kampanie PISSowi jak Bielan i Kamiński byli zafascynowani na USA i tamtejszymi wzorcami cyrku politycznego.

          Kłaniam się nisko.
Pełna wersja