Młodzi zwracają Kościołowi bilet.

21.06.18, 18:03
Młodzi zwracają Kościołowi bilet. Sęk w tym, że odchodzą wprost w objęcia narodowców

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,161770,23575186,mlodzi-zwracaja-kosciolowi-bilet-sek-w-tym-ze-odchodza-wprost.html#MT

A jak Wy myślicie?

Kłaniam się nisko.
    • diabollo Re: Młodzi zwracają Kościołowi bilet. 21.06.18, 18:10
      "Po drugie, nie ma prostej korelacji między powszechną obecnością Kościoła w przestrzeni publicznej a stopniem zaangażowania religijnego. Przeciwnie: jest dokładnie odwrotnie. Im więcej religii w szkole, na akademiach, w szpitalach, komisariatach i rządzie, tym proces laicyzacji przyśpiesza. Biskupi kompletnie nie rozumieją, że wciskając religię siłą w przestrzeń publiczną, zamieniają ją w ideologię, którą młodzi, co pokazują badania, odrzucają."

      Moim zdaniem książątka kościoła ginekologicznego doskonale to rozumieją. Ale od dawna są sparaliżowani strachem przed tzw. "laicyzacją", która już dawno miała do nas przyjść z Zachodu. Oni po prostu mają gdzieś jakąś przemyślaną religijność indywidualnej owcy czy barana. Oni już dawno postawili na przetrwanie (i wyżywienie 40 tys chłopa kompletnie do żadnej uczciwej roboty się nie nadających) przez dominację sfery państwowej i politycznej. Katozabobon jako ideologia państwowa i narzucana przez państwo.
      Narzucone przemocą państwa rytuały to też skuteczna tresura. Przyzwyczajenie jest drugą naturą.

      Tak kombinują grubasy w biskupich purpurach.

      Czy mają rację? Zobaczymy.

      Kłaniam się nisko.
      • oby.watel Re: Młodzi zwracają Kościołowi bilet. 22.06.18, 09:25
        diabollo napisał:

        > Moim zdaniem książątka kościoła ginekologicznego doskonale to rozumieją. Ale od
        > dawna są sparaliżowani strachem przed tzw. "laicyzacją", która już dawno miała
        > do nas przyjść z Zachodu. Oni po prostu mają gdzieś jakąś przemyślaną religijn
        > ość indywidualnej owcy czy barana. Oni już dawno postawili na przetrwanie (i wy
        > żywienie 40 tys chłopa kompletnie do żadnej uczciwej roboty się nie nadających)
        > przez dominację sfery państwowej i politycznej. Katozabobon jako ideologia pań
        > stwowa i narzucana przez państwo.
        > Narzucone przemocą państwa rytuały to też skuteczna tresura. Przyzwyczajenie je
        > st drugą naturą.

        Czyli uważasz, że modły wznoszone na Kongresie Kobiet przez wierzące feministki są jak najbardziej w porzo, bo dzielne białogłowy nie klęczą przed książątkami kościoła ginekologicznego tylko przed książątkami alternatywnymi? To co dopiero "laicyzacja", boki zrywać.
        • diabollo Re: Młodzi zwracają Kościołowi bilet. 22.06.18, 11:50
          Możesz wyjaśnić, czcigodny, o co Ci chodzi z tymi "modłami na Kongresie Kobiet"?

          Kłaniam się nisko
          • oby.watel Młode zwracają się ku Kościołowi 22.06.18, 13:59
            Hmmm. Na czym polega problem? Może pomogą słowa uczestniczki Kongresu kobiet, która wgramoliła się na mównicę czy może raczej ambonę, otworzyła usta i rzekła do mikrofonu:
            — To pierwsza modlitwa w historii Kongresu Kobiet. Spotykamy się w czasie, w którym tak dużo mówi się o obcych, o uchodźcach. A my chcemy się dziś razem pomodlić.
            W dalszej części kazania mówiła, że czytając różne święte księgi, odnajduje się tego samego Boga.

            Uczestniczki Kongresu Kobiet czytały fragmenty I Księgi Mojżeszowej, gdzie Bóg każe Abrahamowi wyruszyć w drogę i mówi, co spotka proroka oraz jego lud. Drugie czytanie to błogosławieństwo dla Ismaela. Wszystko przerywane było muzyką wykonywaną na żywo i wspólnym odśpiewanym pieśni o Abrahamie.

            — Narody całej Ziemi oddajcie Bogu cześć — śpiewały uczestniczki.

            Tu masz całość. Następny Kongres Kobiet odbędzie się Licheniu czy na Jasnej Górze? Jak myślisz?
            • oby.watel Jak dzieuchy traktują dziwuchy 22.06.18, 14:28
              Na Kongresie Kobiet kobiety paplą o prawach kobiet. Teraz, zajęte modlitwą przestały dostrzegać inne kobiety, które nie zjechały na Kongres, żeby się pomodlić i poplotkować, ale żeby imprezkę ochraniać. Opisała to Maria Świetlik:

              Podczas gdy uczestniczki paneli mogły korzystać z VIP-owskiej toalety i darmowych posiłków w wydzielonej restauracji, pracownica firmy wynajętej przez organizatorki Kongresu zmuszona była kilkanaście godzin stać (choć obok było dostępne krzesło) bez możliwości odejścia choćby na chwilę, by coś zjeść lub wypić. To odrażający przykład nadużycia władzy klasy średniej nad kobietami i ich ciałami. Bo te nadużycia w Polsce dotyczą nie tylko sfery praw reprodukcyjnych, lecz także każdej innej potrzeby fizjologicznej, takiej jak zdrowie, odpoczynek, picie i jedzenie (gdy szef w pracy nie pozwala usiąść, mieć przerwę na herbatę, odebrać nadgodzin czy wziąć zwolnienia lekarskiego).

              Przechodziłam obok tej ochroniarki - pani Beaty (imię zmieniłam) - kilka razy, zawsze stała na baczność, więc w końcu ją zapytałam, czemu nie usiądzie i zaczęłyśmy gadać o warunkach jej pracy na Kongresie. Potem przyniosłam Beacie kawę i ciastko, poprosiłam też znajome, które zostawały na Kongresie dłużej, by do niej zajrzały później z czymś do jedzenia. Wieczorem rozmawiałyśmy jeszcze przez telefon, dzięki czemu dowiedziałam się, jak słabo została zabezpieczona ta masowa impreza. Za mało pracowników ochrony, brak opieki medycznej itd. Oszczędności i outsourcing - dwie zmory III RP - znów dały o sobie znać. I opowiedzieć o nich mogą tylko pracownice i pracownicy.

              Autorytarny model relacji szef - pracownik występujący w polskich firmach (prywatnych i państwowych) staje się modelem relacji społecznych w ogóle. Nie dziwmy się, że terroryzowani w miejscu pracy ludzie są nie tylko sfrustrowani, lecz także bardziej skłonni do kanalizowania tego stresu w faszyzm czy przyzwolenie na zamordystyczną władzę. Ta refleksja powinna być trzonem debaty o deficycie demokracji w dzisiejszej Polsce.

              Nie zbudujemy społeczeństwa prawdziwej wolności, jeśli nie będziemy jej zapewniać w relacjach pracy. Dopóki takie słowa nie padną z głównej sceny Kongresu Kobiet, pozostanie on wydarzeniem bez wpływu na realną zmianę społeczną - bardzo, bardzo nam potrzebną.


              Co na to prof. Magdalena Środa, na co dzień i od święta pełna frazesów o prawach kobiet, parytetach i innych farmazonach które prawi w wielkiej obfitości? Uznała że ochroniarka mogła sobie stać bez jedzenia i picia, bo ona, Środa, biegała. A jak Środa biega, to chamka stoi i podziwia biegająca profesorzynę. Odpowiedź Magdaleny Środy dla Marii Świetlik:

              Być może normy i obowiązki pewnych osób pracujących w budynku, który wynajmowałyśmy, są takie, że (jako ochraniarz/ochraniarka) muszą stać. Najpewniej jest to zapisane w umowie o pracę, ale nie Kongres ją zawierał, bo my tam gościłyśmy dwa dni. Nie sądzę też, by podobna opresja była trwała: niektórzy z nas w pracy muszą stać, inni ciągle siedzą, co jest na co dzień moją przypadłością. Policja, która nas chroniła, też stała, i to na zewnątrz! Więc najprawdopodobniej nie miała szans na spotkanie dobrej samarytanki pani Świetlik. I stała tak nieświadoma opresji, jaką zgotowały jej kobiety z klasy średniej.

              Więcej, ja nie usiadłam ani przez chwilę, tylko biegałam. Dwa dni! Tak samo wiele innych organizatorek, stały również wolontariuszki, by pokazywać odpowiednie sale i pomagać osobom zagubionym w tym wielkim gmachu. Przed budynkiem, gdzie odbywał się Kongres Kobiet, stała Pani, która od dziesięciu lat protestuje przeciw naszym postulatom: ma na sobie wielkie prześcieradło z hasłami niechęci wobec praw kobiet. Stała, stała i nie chciała usiąść, chociaż proponujemy jej zawsze krzesło i posiłki. Prowadząca Kongres Dorota Warakomska też nie siedziała, tylko biegała po scenie.

              Jeśli zaś mowa o toaletach, to były dla wszystkich takie same i każdy mógł wejść do sfery VIP, bo chodziło tam nie o luksusy, tylko o miejsce, gdzie panelistki mogły sobie przedyskutować swoje debaty. Ale rzeczywiście w sali VIP było bardzo mało krzeseł, więc na ogół stałyśmy. Przy okazji chciałam przeciwko temu zaprotestować. Tę poważną kwestię stania z całą pewnością uczynimy tematem kolejnych debat i protestów, zwłaszcza że w głównej sali były osoby, które siedziały cały czas i ani na chwilę nie wstały. To niepełnosprawni. Myślę że pani Świetlik powinna się zająć akurat tą sprawą z pożytkiem dla siebie i dla świata.


              Mnie osobiście ta sytuacja nie dziwi. Im więcej ducha świętego na Kongresie, tym więcej buty i arogancji, a mniej przyzwoitości. Ale przynajmniej szczerze.
            • diabollo Re: Młode zwracają się ku Kościołowi 22.06.18, 14:39
              Odnośnie Lemańskiego czy Bonieckiego to dawno tłumaczyłem, że to dużo bardziej niebezpieczne klechy niż grubasy z episkopatu. Bo L i B wzbudzają sympatię, szacunek i zaufanie. Grają pięknie rolę ofiar i przynoszą bocznymi drzwiami katozabobony do miejsc, w których katozabobony wydawał się już przebity osinowym kołkiem.

              Jeżeli chodzi o walkę o prawa pracownicze to akurat to świetnie, że ktoś to wyciągnął i zawstydził organizatorki. Prawa pracownicze kobiet to powinien być jeden z pierwszych punktów feminizmu.

              Kłaniam się nisko
              • oby.watel Re: Młode zwracają się ku Kościołowi 22.06.18, 17:44
                diabollo napisał:
                > Jeżeli chodzi o walkę o prawa pracownicze to akurat to świetnie, że ktoś to wyc
                > iągnął i zawstydził organizatorki. Prawa pracownicze kobiet to powinien być jed
                > en z pierwszych punktów feminizmu.

                Zawstydził? Gdzie ten wstyd znalazłeś w Środowej ripoście? Podziwiam Twój talent do naginania rzeczywistości do swoich wyobrażeń.

                Ale muszę, po prostu muszę oddać hołd… kobietom. Tak! Kobietom, które od Kongresu Kobiet trzymały się zawsze z daleka i nigdy, w żadnych wyborach nie poparły nawiedzonych pseudoobrończyń, które przywilejów domagają się wyłącznie dla siebie. Środa potępiająca Kościół ginekologioczny i klepiąca paciorki przyprawia o mdłości.
    • oby.watel Re: Młodzi zwracają Kościołowi bilet. 21.06.18, 19:20
      Ze smutkiem stwierdzam, ze nie da się wyzwolić z wiary. Niechodzenie do kościoła wcale nie oznacza, że niechodzący wyzwolił się, przejrzał na oczy. Oznacza tylko, że jest do zagospodarowania. Podobno można być nawet wierzącą lesbijką.
    • diabollo Re: Młodzi zwracają Kościołowi bilet. 22.06.18, 07:28
      Dlaczego Kościół traci młodych ludzi? "Ten proces trwa w Europie od lat, teraz dotarł do Polski

      Z najnowszych badań Pew Research wynika, że młodzi ludzie w Polsce masowo odwracają się od Kościoła. - Rozdźwięk między nauczaniem a rzeczywistością wielu wiernych odrzucił i wciąż odrzuca od Kościoła. Po długim okresie ten rozdźwięk dociera również do Polski - komentuje prof. Stanisław Obirek, teolog, historyk, były jezuita.

      Czytasz ten artykuł, bo jesteś prenumeratorem Wyborczej. Dziękujemy!
      Ośrodek Pew Research Center sprawdził poziom religijności w 106 krajach świata. Badania pokazały ogromny jej spadek w Polsce, szczególnie wśród młodych osób, przed czterdziestką. Różnice między młodymi i starymi dotyczą nie tylko modlitw i coniedzielnej mszy. W grupie 40 plus 40 proc. deklaruje, że religia jest bardzo ważna w ich życiu. Wśród młodych ten wskaźnik wynosi zaledwie 16 proc. Jeżeli popatrzymy na różnicę, jesteśmy liderem na skalę światową. Wyprzedzamy Grecję, Chile, Rumunię, Portugalię i Liban. Dwa kraje, w których młodzi częściej deklarują przywiązanie do religii, to Ghana i Gruzja.
      Według dominikanina o. Tomasza Dostatniego Kościół musi poszukać nowych środków komunikacji z młodzieżą. – Już 30 lat temu Jan Paweł II mówił, że młodzież jest „wiosną Kościoła”. Polski papież starał się poszukiwać języka, jakim można docierać do młodych ludzi. Dziś Franciszkowi też zależy na tym, by nie utracić komunikacji z młodym pokoleniem. Jest człowiekiem niemłodym, ale stale poszukuje. Na Twitterze obserwuje go kilkanaście milionów osób – mówi o. Dostatni. – Franciszek stara się komunikować prostymi sygnałami, symbolami, bo wie, że czas młodości to czas, kiedy człowiek ustawia sobie całą hierarchię swoich wartości. Wtedy budzi się wymiar osobistej religijności.
      Badania prowadzone przez abp. Grzegorza Rysia w archidiecezji łódzkiej pokazują z kolei, że sam sposób komunikacji Kościołowi może nie wystarczyć. Bo np. seks przed ślubem za niedopuszczalny uważa 6,7 proc. badanych, przeciw antykoncepcji jest zaledwie 6 proc. maturzystów.
      • diabollo Re: Młodzi zwracają Kościołowi bilet. 22.06.18, 07:29
        – Wynik tych badań obrazuje zjawisko, które w Europie obserwujemy od kilkudziesięciu lat. Ma ono swoje początki podczas prac nad encykliką „Humanae vitae” z 1968 r. Wielu katolików poczuło rozczarowanie, że papież Paweł VI nie wziął pod uwagę progresywnych pomysłów, które zgłaszali w trakcie prac. Ten rozdźwięk między nauczaniem a rzeczywistością wielu wiernych odrzucił i wciąż odrzuca od Kościoła – komentuje prof. Stanisław Obirek, teolog, historyk, były jezuita.
        Jeden z kluczowych i najbardziej krytykowanych fragmentów encykliki to zakaz używania środków antykoncepcyjnych. – Po długim okresie ten rozdźwięk dociera również do Polski. To opóźnienie wynika zapewne z funkcji, jaką Kościół pełnił do 1989 r. – dodaje prof. Obirek.
        Co może naprawić Kościół
        Na początku czerwca na spotkaniu w Katolickiej Agencji Informacyjnej abp Ryś zwrócił uwagę na trzy aspekty, które Kościół musi poprawić. Pierwszy to praca z rodzicami dzieci pierwszokomunijnych – bo nie przekazują wiary swoim pociechom i sami mają kłopot z wiarą. Drugi to formacja młodzieży po bierzmowaniu – bo dla wielu ten sakrament jest pożegnaniem z Kościołem. Zdaniem hierarchy to dlatego, że nie ma dla nich żadnych propozycji, które zaangażowałyby ich w życie Kościoła. Trzeci obszar wymagający naprawy to powołania do kapłaństwa. Choć co trzeci ksiądz w Europie to Polak, ta liczba wkrótce może radykalnie spaść. Do seminariów zgłasza się coraz mniej chętnych i niektóre diecezje już mają problem, bo rok do roku wyświęca się mniej księży, niż idzie na emeryturę.

        CZYTAJ TAKŻE: Dlaczego młodzi emigrują z Kościoła

        Ambiwalentny stosunek młodzieży do przestrzegania nauki Kościoła nie umknął uwadze Watykanu. Na październik papież Franciszek zwołał synod poświęcony młodzieży. Teraz jego przyszli uczestnicy dostali roboczy dokument „Instrumentum laboris”, który będzie podstawą obrad. Pojawia się w nim wprost stwierdzenie, że skandale w Kościele – w tym seksualne – spowodowały spadek zaufania i wiarygodności tej instytucji w oczach młodych ludzi.

        „Wielu młodych, pochodzących przede wszystkim z terenów bardzo zsekularyzowanych, nie prosi Kościoła o nic, ponieważ nie uważają go za rozmówcę ważnego w ich życiu” – piszą autorzy dokumentu. Biskupi będą też debatować na temat bezrobocia wśród młodych, które według papieża Franciszka powoduje wykluczenie i prowadzi do uzależnień od alkoholu czy narkotyków. Wreszcie autorzy instrukcji twierdzą, że Kościół musi się zmierzyć z tematami homoseksualizmu czy gender, bo młodzi – bez jego udziału – dyskutują na te tematy swobodnie i bez tabu.

        Dokument powstał w ramach przygotowań do synodu, na podstawie opinii zawartych w ankietach przeprowadzanych przez episkopaty na całym świecie. Zawiera też wnioski z przedsynodalnego spotkania z marca.
        – Myślę, że papież Franciszek chce, by problem młodzieży był szeroko dyskutowany. Tak było już z poprzednim synodem: wtedy udało się skonfrontować część konserwatywnych episkopatów, w tym Polski, z tematyką osób żyjących w związkach niesakramentalnych – komentuje prof. Obirek.

        wyborcza.pl/7,75398,23577946,dlaczego-kosciol-traci-mlodych-ludzi-ten-proces-trwa-w-europie.html
Pełna wersja