Od pucybuta do milionera?

01.08.18, 08:00
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,161770,23737569,fejfer-od-pucybuta-do-milionera-serio-naprawde-ten-slogan.html#Z_BoxOpinionImg
Kamil Fejfer

Jest coś, co może tłumaczyć część pogardy tzw. prostych ludzi do elit. Są to nieprzejrzyste kanały awansu społecznego w Polsce.
Dziennikarka Eliza Michalik na swoim facebookowym profilu zamieściła komentarz, który błyskawicznie rozszedł się po sieci.„Jesteś dziennikarką i mieszkasz w Warszawie, nie znasz prawdziwego życia”. „Stać cię na latte, nie znasz prawdziwego życia”, „Chodzisz do fryzjera, na miłość boską, co ty wiesz o prawdziwym życiu?”. Kto i kiedy zdecydował, że prawdziwe życie jest tylko na wsi, w biedzie czy braku wykształcenia i perspektyw, w wielodzietności, nałogach i posiadaniu paru stów miesięcznie na życie? Kto i kiedy uznał, że jeśli jesteś zdolną, utalentowaną, zaradną kobietą, fajnym, mądrym, zamożnym mężczyzną, to twoje życie nie jest prawdziwe?” – pisze Eliza Michalik. Zgodzę się, że zbitka „prawdziwe życie” jest niefortunna. Eliza Michalik ma też rację, że jej życie, podobnie jak życie jej znajomych z wyższej klasy średniej, jest nie mniej prawdziwe niż życie ekspedientki z marketu w małym miasteczku zarabiającej minimalną. Ale nie bądźmy dziećmi, wiadomo, co stoi za tym określeniem – chodzi o życie częściej występujące, któremu bliżej do normy, do codziennego doświadczenia większości.Dumna ignorancjaNajpierw przypomnijmy liczby. Średnią pensję, która w 2017 roku wyniosła 3050 złotych na rękę, zarabia mniej niż 30 proc. Polaków. Mediana (połowa pracujących zarabia mniej, a połowa więcej) to około 2500 złotych na rękę. „Prawdziwe życie” to po prostu życie bliżej tej mediany. Życie Elizy Michalik na rozkładzie dochodów jest czymś nadzwyczajnym, rzadko spotykanym, nietypowym. A przecież przynależność do klasy średniej wyższej nie przejawia się jedynie w grubości portfela. To uprzywilejowanie w pozyskiwaniu zleceń, w dostępie do lepszej jakości usług edukacyjnych czy zdrowotnych. Uzyskiwanych również kanałami nieformalnymi (co oczywiście nie znaczy, że nielegalnie).Mówi się tyle o jakiejś wydumanej pogardzie elit dla prostych ludzi - pogardzie, której ja nie widzę (…). I znam wielu mieszkańców owych wsi i małych miasteczek, którzy mają wszystko w nosie, biorą zasiłki, bo im się nie chce, oddają się piciu na umór lub zaleganiu całymi dniami przed głupimi serialami – pisze Eliza Michalik. Nie wyzłośliwiając się nad tym, że dziennikarka w jednym zdaniu pisze o tym, że nie widzi pogardy, po to, żeby w kolejnym ją pokazać, warto się zastanowić nad postawionymi przez nią tezami. Michalik złości się na ludzi, którzy w małych miejscowościach nie pracują, tylko biorą zasiłki. Po pierwsze, jestem bardzo ciekaw, czy Eliza Michalik poszłaby do pracy za takie pieniądze, które oferuje się na lokalnych rynkach pracy. Raczej wątpię. Po drugie, te straszne zasiłki. Polska do niedawna (przed 500+) była w ogonie krajów europejskich, jeśli chodzi o wydatki na politykę społeczną. A jednocześnie byliśmy w czołówce krajów, jeśli chodzi o największy odsetek osób zdezaktywizowanych zawodowo, czyli takich, o których zapewne pisze Michalik – niepracujących i nieszukających pracy. Za nami są między innymi Rumunia i Bułgaria, kraje, gdzie zasiłki są jeszcze niższe niż do niedawna w Polsce.

CDN...
    • diabollo Re: Od pucybuta do milionera? 01.08.18, 08:00
      Dezaktywizacja zawodowa to złożony problem pojawiający się na styku kiepskich instytucji publicznych (część młodych matek nie chodzi do pracy, ponieważ w okolicy nie ma żłobków i przedszkoli dla ich dzieci, wolą więc zostać w domu i się nimi opiekować), braku miejsc pracy, kiepskich dojazdów, źle zaprojektowanych systemów pomocowych (najlepszym przykładem jest punkt odcięcia na poziomie 800 zł na osobę w rodzinie w programie 500+). Sprowadzenie tego wszystkiego do alkoholu albo siedzenia na zasiłkach to przykład dumnej ignorancji.Osoby biedne pracują więcej niż bogateKolejną sprawą jest mit, że osoby biedne są biedne, bo mniej pracują. Tymczasem jeśli porównamy czas pracy i zarobki, to okaże się, że statystycznie biedniejsi pracują więcej niż bogatsi. Oczywiście Eliza Michalik może powiedzieć – i będzie miała rację – że to dlatego, że aby zarabiać więcej, należy się pilniej uczyć, zdobywać kwalifikacje, obstawiać te branże, w których się lepiej zarabia. Problem w tym, że zdobywanie kwalifikacji i obstawianie odpowiednich branż to również kwestia klasowa. Dzieciaki z bogatszych domów są statystycznie lepiej wykształcone i lepiej obstawiają dobrze płatne branże. Nie tylko z powodu tego, że w lepszych firmach mają wujków, rodziców i znajomych, ale również dlatego, że na starcie mają know-how, które pozwala im dokonywać lepszych wyborów. Jeżeli skoncentrujemy się tylko na tym, że każdy jest indywidualnie odpowiedzialny za swój los, to w żaden sposób nie będziemy potrafili wyjaśnić tego zjawiska.Oczywiście duża część z nas zna osoby, które wyszły z biedy i wdrapały się na szczyt. I takim ludziom należy się szacunek i podziw. Ale statystyki mówią, że to raczej wyjątki niż reguła.Istnieje to, co widzimyDlaczego mimo statystyk jesteśmy przekonani, że każdy może się wdrapać na szczyt? To z powodu ogólnoludzkiej przypadłości - błędu konfirmacji. Przejawia się on tym, że intuicyjnie szukamy dowodów na poparcie założonej przez nas tezy i pomijamy dowody, które przeczą naszym intuicjom. Psycholog społeczny Jonathan Haidt w książce „Prawy umysł” stwierdza wręcz, że osoby inteligentne od mniej inteligentnych odróżnia to, że te pierwsze skuteczniej bronią swoich mylnych przekonań. Jeśli więc uważamy, że życie zależy od nas, to szukamy wyłącznie dowodów na to, że tak właśnie jest. A nic do nas tak nie przemawia jak dowody typu „mam znajomego z małego miasteczka, któremu się udało”.
      Jeśli ktoś jest już blisko szczytu, to zadaje się z ludźmi o podobnym statusie. A wśród nich z pewnością znajdą się osoby z małych miejscowości. Ale ze szczytu nie widać milionów osób z małych miejscowości, które się z nich nie ruszyły mimo ciężkiej i uczciwej pracy. Wszyscy jesteśmy poznawczo bardzo niedoskonali i w naszej rekonstrukcji rzeczywistości, jak pisał w świetnej książce „Pułapki myślenia” Daniel Kahneman - „istnieje tylko to, co widzimy”. Dlatego tak ważne jest patrzenie na statystyki i dane.Nieprzejrzyste kanały awansu społecznegoTo nie elita gardzi zwykłym człowiekiem, ale zwykły człowiek gardzi elitą, nie szanuje jej, mówiąc „Ty nie znasz prawdziwego życia” – stwierdza Michalik.Kwestię prawdziwości tego, czy elita gardzi zwykłym człowiekiem, mamy, przynajmniej w jakimś stopniu, rozstrzygniętą przez wpis Michalik. Członkom elity nadzwyczaj często zdarza się widzieć biedniejszych jako nierobów, którzy zamiast wziąć się do roboty, siedzą na zasiłkach i piją. Tłumoków, którzy – kiedy był na to czas – zamiast się uczyć, najpierw grali w piłkę, a później imprezowali.Ale wydaje mi się, że Polacy po prostu lubią gardzić innymi. I to bez względu na klasową przynależność. To tylko moja intuicja, nie mam na to żadnych naukowych dowodów. Mam wrażenie, że w Polsce do pogardy jesteśmy kulturowo zaprogramowani. Że dla zbyt wielu z nas to funkcjonalność domyślna; aby ją wyłączyć, należy pogrzebać w ustawieniach. Że pogarda dla sporej części z nas jest jak choroba, której nabawiamy się podczas socjalizacji i którą trzeba po prostu leczyć.
      Jest jednak coś, co może tłumaczyć część pogardy (która niezaprzeczalnie istnieje) żywionej przez osoby niżej sytuowane do wyżej sytuowanych. Otóż są to nieprzejrzyste kanały awansu. Osoby biedniejsze po prostu nie rozumieją tego, w jaki sposób się awansuje. Nie dlatego, że są głupi, tylko dlatego, że w dużej mierze ścieżki awansu, o których byliśmy nauczani od początku kapitalizmu, te wszystkie slogany typu „od pucybuta do milionera”, „ucz się ucz, bo nauka to potęgi klucz”, albo już nie istnieją, albo w Polsce nie istniały nigdy. Model kapitalizmu, w którym od prostego robotnika w fabryce przez szefa zmiany można było dojść do dyrektora, dawno się zdezaktualizował. Jeśli jesteś nisko wykwalifikowanym robotnikiem, to zapewne nim zostaniesz. Będziesz tylko podróżował między jedną kiepsko płatną pracą a drugą. Z drugiej strony menedżerowie to często osoby, które rzadko pracowały na dole. To świetnie wykształceni ludzie urodzeni w wysokiej klasie społecznej, którzy nigdy w życiu nie musieli przechodzić upokarzającego rytuału rozmowy kwalifikacyjnej. Ta nieprzejrzystość klasowych pozycji może drażnić.

      CDN...
      • diabollo Re: Od pucybuta do milionera? 01.08.18, 08:01
        Niektóre anegdoty warto zachować dla siebieZostałam dziennikarką, a moi znajomi są dziennikarzami, pisarzami, biznesmenami, prezesami, sportowcami i prawnikami i nie będę za to przepraszać. Korzyć się przed panią czy panem bezrobotnymi, czy jakimikolwiek innymi. Bo co? Bo ich życie, za które oni są odpowiedzialni, to moja wina? – pisze dziennikarka na swoim facebookowym profilu. Zanim się zastanowimy, czy biznesmeni i dziennikarze powinni przepraszać i korzyć się przed bezrobotnymi, warto zwrócić uwagę na banalną, ale ważną rzecz. Jeżeli jest się osobą publiczną i publicznie wypowiada się jakiś sąd, to należy mieć świadomość tego, że będzie on różnie odczytywane przez różne osoby. Jeżeli Rafał Trzaskowski pisze o tym, że pobierał lekcje po francusku u Bronisława Geremka w Kolegium Europejskim w Natolinie, gdzie podyplomówka kosztuje 100 tysięcy złotych (czyli tyle, ile przeciętny Polak zarabia w 3 lata), to niektórych może to po prostu złościć. Niektóre żarty, anegdoty i poglądy po prostu lepiej trzymać na spotkania z bliższymi znajomymi.A czy dziennikarze, pisarze, biznesmeni, prezesi, sportowcy i prawnicy powinni przepraszać i korzyć się przed bezrobotnym? Zdecydowanie nie. Ale – to mój prywatny pogląd – wysoka pozycja społeczno-ekonomiczna to rodzaj odpowiedzialności i zobowiązania wobec tych na dole. Elita powinna podjąć próbę zrozumienia, że osoby nieco niżej to ludzie, którzy uczą ich dzieci, opiekują się nimi w szpitalach, sprzątają ulice, po których chodzą, robią im jedzenie i budują ich domy. Przepraszanie i korzenie się – nie. Okazywanie szacunku i zrozumienia – zdecydowanie tak.
        • oby.watel Re: Od pucybuta do milionera? 01.08.18, 10:44
          Łoł, że się tak wyrażę. Uprawiającą propagandę priopisowska gwiazda portalu oko.press znalazła zastosowanie na portalu gazeta.pl i jak mawiał Mickiewicz "śmieszy, tumani, przestrasza". Znalazła też wiernego czytelnika i miłośnika! Łoł! zakrzyknę jeszcze raz gromko. Gazeta mogłaby być awangardą, gdyby nie to, że nie oni jedni zatrudniają pismaków, którzy nie znają się kompletnie na tym, o czym piszą. Ale za to robią to po kosztach. Dlatego z taką bezmyślną gorliwością rzucają się na ochłapy ciśnięte przez prezesa. Prezes uznał elity za wrogów suwerena, a Fejfery gorliwie starają się wyjaśnić dlaczego. Uzasadniając tę tezę wysilają oba zwije w mózgu aż do wyprostu tłumaczą dlaczego, choć oni też są elity, bo to wynika wprost z definicji tego słowa, to oni nie są elity, bo elity to oni, i oni zawiedli, a oni zawód dostrzegli, bo im prezes wskazał, dlatego nie zawiedli. Tu nie trzeba okupacji, zaborów, rosyjskiej supremacji. Tu wystarczą głupcy, bezmyślne małpy, którym zamiast brzytwy ktoś dał klawiaturę i szeroki dostęp do suwerena.

          Jak kolosalne pierdoły wypisuje ten tani, bezmózgi wyrobnik klawiatury najlepiej świadczy przypadek pewnego wójta gminy Pcim, który co prawda pucybutem nie był, ale milionów się dorobił dzięki władzy, czyli legalnie.
          • diabollo Re: Od pucybuta do milionera? 01.08.18, 11:57
            Poza obelgami argumentów brak.
            Kłaniam się nisko
            • oby.watel Re: Od pucybuta do milionera? 01.08.18, 12:44
              Cieszę się, że podzielasz moją opinię na temat tekstu Fejfera. Właśnie dlatego wszelkie reżimy zawsze prędzej czy później muszą upaść — stawiają na wiernych, a nie mądrych. Wielu tyranów zostało wybranych w demokratycznych wyborach, bo wyborcy prędzej zawierzą kłamcy, obiecującemu gruszki na wierzbie, niż mądremu.
              • diabollo Re: Od pucybuta do milionera? 01.08.18, 12:52
                Nie zrozumieliśmy się. Fejfer trafił w sedno. Argumentacji u Ciebie brak.
                Demokracje upadają (a w PL zaczyna być to normą), bo elity przez swoją głupotę i tępotę (tu nawet nie chodzi, że one jakoś zle, ale bezdennie głupie) doprowadzają lud do frustracji, która wynosi tyrana do władzy.

                Kłaniam się nisko
                • oby.watel Re: Od pucybuta do milionera? 01.08.18, 16:17
                  Aha. I Fejfer to odkrył? Głupotę elit? Ale coś tu nie sztymuje. W jaki sposób elity miały głupcom wytłumaczyć, że jeśli władza rozdaje im ich pieniądze, to oni za to w ogólnym rozrachunku słono zapłacą? Rozumiem, że elity byłyby wtedy mądre gdyby obiecały,k że rozdadzą nie tyle, co PiS, lecz znacznie więcej? Tylko kto onkologowi uwierzy, że raka można wyleczyć za pomocą namaszczania olejem, smarowania wodą święcona, nakładania rąk i modlitwą?

                  Na obecną sytuację nie złożyła głupota elit, lecz wiele innych czynników. Po pierwsze lewizna z SLD zmieniła zmienioną przez AWS ordynację. Gdyby Miller z towarzyszami tego nie zrobił, dziś PiS nie rządziłoby samodzielnie. Ale prawdziwy nóż w plecy demokracji wbiły nie elity, ale bolszewicy Zandberga . I Fajfery wmawiające ciemnemu ludowi jakie to Razem jest wspaniałe, że to objawienie i zbawienie na polskiej scenie. Ponad pół miliona dało się nabrać, dzięki czemu SLD przepadło, a PiS rządzi samodzielnie.

                  Fajfer, podobnie jak opozycja, są za głupi, żeby pokusić się o próbę zastanowienia się co robić, jak wybrnąć z tego bagna w które wdepnęliśmy. A warto by na przykład zmienić sposób liczenia głosów, żeby nie mogła powtórzyć się sytuacja, gdy ugrupowanie zdobywszy 37% głosów zdobywa 52% mandatów, a ponad 7% głosów przepada.

                  PiS zmienia ordynację. Co zrobi PO? Zrobi wszystko, by korzystne dla siebie zmiany umożliwić i będzie wmawiać durniom, że nic nie dało się na to poradzić.
                  • diabollo Re: Od pucybuta do milionera? 01.08.18, 18:27
                    next.gazeta.pl/next/7,151003,23739506,prognozy-wzrostu-pkb-wyraznie-w-gore-polska-gospodarka-dostala.html#Z_BoxBizCz
                    • oby.watel Re: Od pucybuta do milionera? 01.08.18, 18:59
                      Uprawiających propisowskę propagandę w gazecie jest więcej, sam Fejfer jaskółki nie czyni. Oczywiscie jeśli państwowy bank podnosi prognozę i twierdzi, że będzie 5% (wcześniej Morawiecki zapowiedział, że będzie 5% i się sprawdziło), to na pewno będzie 5%. I co z tego?

                      W artykule jest link:
                      "O dobrym drugim kwartale czytaj tutaj: PKB rośnie mocniej, niż wstępnie szacowano. Pierwszy kwartał na piątkę z plusem, ale szczegóły rozczarowują"
                      Wygląda na to, że nie pasował do propagandowej tezy bo zniknął.

                      Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, głównym czynnikiem wzrostu gospodarczego w Polsce w pierwszym kwartale pozostawał popyt krajowy, który wzrósł o 6,8 proc., wobec wzrostu o 5,1 proc. w czwartym kwartale.

                      Jak tłumaczyć dziecku, że jak wsadzi drut do kontaktu, to go trzepnie, a może nawet poparzyć? Jak tłumaczyć komuś, kto wszystkie rozumy pojadł, że pycha kroczy przed upadkiem i w ogólnym rozrachunku to prof. Balcerowicz ma rację, a nie mgr Morawiecki? Jest dobrze. Jest tak dobrze, że Morawiecki obiecał rolnikom, że dostaną rekompensatę za suszę i straty plonów. Kiedyś. A zbliżają się wybory. Jeśli chłopki -roztropki PiSiu nie poprą, to kto poprze?
                      • diabollo Re: Od pucybuta do milionera? 01.08.18, 19:42
                        No, właśnie, żeby odsunąć faszyzm od koryta, trzeba mieć za sobą lud.
                        Jeżeli wmawialiście od 30 lat, że socjal to zło, od 3 lat wmawiacie, że okrojony Kindergeld rozwali gospodarkę, a nie rozwala, a wręcz przeciwnie gospodarka kwitnie jak nigdy wcześniej, to lud sobie myśli, że to jednak faszyści mają rację.

                        Kłaniam się nisko.
                        • oby.watel Re: Od pucybuta do milionera? 01.08.18, 19:55
                          Ach, to na tym polega ten brak inteligencji. Po prostu prosty człowiek chce wbrew woli ludu odsunąć faszyzm od koryta, choć ludowi faszyzm przy korycie w niczym nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie. Lud się cieszy, bo faszyści dali ludowi pieniążki a gospodarka kwitnie. Przynajmniej w oficjalnej propagandzie. Co prawda jak przychodzi co do czego to okazuje się, że pieniędzy wystarcza jedynie dla swoich, ale jak Jaskowi plony wyschły, a Frankowi zgniły, to Władkowi nic do tego, sami sobie winni, bo wspierali PO i niech im teraz PO pomorze chłe chłe chłe. Niemniej jednak wdawało mi się, że skoro gardzisz inteligencją, to sam masz trochę oleju we łbie i wiesz, że z tego jak jest nie można wysnuwać zbyt daleko idących wniosków, bo gospodarka to nie jeden czynnik, lecz wiele. I z tego, że jeden napędza koniunkturę nie wynika, że ta koniunktura będzie trwała w nieskończoność.

                          Tak. Masz rację. Wpompowano w gospodarkę kilkadziesiąt milionów i to pobudziło popyt. Teraz wpompowano trochę mniejszą kwotę jednorazowo i to też pobudzi. Ale te bodźce się kończą. Zwłaszcza, że inflacja zaczyna zjadać te profity. Jedno tąpnięcie na Bliskim Wschodzie i będziemy mieć paliwo po 10 zł i galopadę cen.
    • oby.watel Od ciemnoty do miernoty 05.08.18, 11:49
      Kamil Fejfer idzie za ciosem i całkowicie za darmo, na głównej stronie gazety hejtuje swoich oponentów. Zmusza ktoś ludzi, żeby siedzieli w małych miastach?. Czytelnicy krytykują, Fejfer odpowiada — nosi tytuł materiału, w którym Feifer wziął na warsztat opinie użytkowników i dał im odpór. I to jaki odpór! Na miare poziomu całego portalu czyli koszmarnie wysoki.

      Już na początku zaczyna się jak u Hitchcocka, a później... szkoda czasu na bełkot. Czytalnik pyta:
      Dlaczego [Michalik] miałaby pracować poniżej własnych kwalifikacji i możliwości?
      Fejfer odpowiada:
      Ludzie - jakby na złość - nie chcą wpasować się w wizję proponowaną przez wolnorynkowych populistów i wciąż mieszkają w małych miasteczkach, wciąż pracują za niewielkie pieniądze. Dlaczego nie zaoszczędzą na dwa miesiące życia w innym mieście i się tam nie przeniosą, żeby szukać lepszej pracy, jak radzi estrim?

      Skąd Fejfer wziął się w Warszawie i odwala chałturę w oko.press i w gazecie? Ilu więc ludzi w małych miejscowościach pracuje poniżej swoich kwalifikacji?

      Tragedia normalności i szczęście PiS-u polega na tym, że media z małymi wyjątkami opanowane zostały przez tuzy intelektu pokroju Fejfera. PiS ten patent z powodzeniem zastosował w Trybunale Konstytucyjnym, sądach powszechnych, a teraz próbuje w Sądzie Najwyższym.
Pełna wersja