diabollo
15.10.18, 07:29
Po Marszu Równości w Lublinie. Zdaliśmy egzamin z wolności
Paweł Krysiak
Wojewoda Przemysław Czarnek nazwał uczestników Marszu Równości zboczeńcami. To jest najwyższy przedstawiciel rządu na Lubelszczyźnie. Taką twarz ma państwo PiS.
Są dwa Lubliny. Jeden ma twarz wojewody Przemysława Czarnka, drugi Anny Dąbrowskiej, prezeski stowarzyszenia Homo Faber, która przemawiając w sobotę pod Centrum Spotkania Kultur, mówiła o Lublinie dla wszystkich, dla ludzi o różnych kolorach skóry, narodowościach, językach, sprawnościach, orientacjach seksualnych, dla starych i młodych.
Wojewoda w jednym chórze z ONR
W sobotę wygrał ten piękniejszy Lublin. Mimo chuligańskich ataków Marsz Równości przeszedł ulicami miasta. Jednak nie pocieszajmy się. Na Krakowskim Przedmieściu widziałem w sobotę setki młodych ludzi, którzy przyszli specjalnie po to, żeby pobić uczestników Marszu Równości. Policja oddzieliła czoło marszu od bandytów, ale oni byli tak zdeterminowani, że z pięściami rzucali się na funkcjonariuszy. Kibole, bandyci, skrajni narodowcy? Było ich bardzo dużo.
Nie wiem, kim oni są, ale wiem, kto był organizatorem kontrmanifestacji wymierzonej w Marsz Równości. To środowiska związane z ONR-em, czyli organizacją radykalnych narodowców. Ich przyjacielem jest właśnie wojewoda Czarnek, który przemawia pod ich sztandarami.
Dwa tygodnie temu – po wydaniu zgody przez ratusz na Marsz Równości w Lublinie – politycy PiS zaatakowali. Wojewoda Czarnek określił marsz jako promocję „dewiacji”, „zboczeń” i „wynaturzeń”. Szef klubu radnych PiS Tomasz Pitucha napisał na Facebooku, że marsz propaguje homoseksualizm i pedofilię. Do chóru dołączył ks. Mirosław Matuszny, proboszcz parafii Nawrócenia św. Pawła, który nawoływał, by „w imię Chrystusa stawić czoło sodomickiemu terrorowi”. Warto pamiętać, kto siał nienawiść.
Fora kibolskie i nacjonalistyczne kipiały od hejtu. Ktoś napisał: „Może dałoby radę pokierować zboków na Majdanek?”, i zamieścił zdjęcie pieców krematoryjnych.
Tu jest miasto wolności
Prezydent Krzysztof Żuk tłumaczył, że wystraszył się fali przemocy i zakazał marszu w trosce o bezpieczeństwo mieszkańców. I rzeczywiście, widziałem w sobotę, co się działo na Krakowskim Przedmieściu, kiedy turyści przerażeni hordami chuliganów uciekali w popłochu ze wszystkich kawiarenek.
Podtrzymuję jednak, że decyzja o zakazie organizacji Marszu Równości wydana przez prezydenta Krzysztofa Żuka była błędem. Są chwile, kiedy trzeba wejść na barykadę i krzyknąć: Tu jest Lublin, miasto wolności! Faszyści nie przejdą!
Lublin to zrobił i zdał egzamin z wolności.
A co z państwem? Uosabia je w Lublinie wojewoda Przemysław Czarnek.
wyborcza.pl/7,75398,24043129,po-marszu-rownosci-w-lublinie-zdalismy-egzamin-z-wolnosci.html