oby.watel
25.01.19, 20:26
- Jestem przekonany, że będziemy gotowi do następnych zwycięstw (…), że zatrzymamy marsz PiS po władzę - odgrażał się pod koniec listopada lider PO Grzegorz Schetyna, którego dziennikarze i komentatorzy dość zgodnie uznali za największego wygranego wyborów samorządowych. - Mamy poczucie zwycięstwa i dzisiaj jesteśmy po prosty szczęśliwi - zapewniał.
Oglądając wyniki wyborów i sondaże poczuł się pewnie, więc postanowił pokazać, że nie musi się z niczym i nikim liczyć bo sam potrafi zaprowadzić partię na śmietnik historii. To wtedy Platforma zgotowała swojemu mniejszemu partnerowi wrogie przejęcie ośmiorga posłów i posłanek, na czele których stała Kamila Gasiuk-Pihowicz (w nagrodę została wiceszefową nowo powstałego klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej - Koalicji Obywatelskiej). Efektem tego było zredukowanie Nowoczesnej - po transferze partia miała raptem czternaścioro posłów i posłanek - do rangi koła poselskiego. Gdyby nie późniejszy transfer Jacka Protasiewicza z klubu PSL-UED, Nowoczesna na trwałe straciłaby miano i przywileje klubu poselskiego.
- To nie jest żadne pożeranie, tylko budowanie, integrowanie środowisk i budowanie wspólnego klubu - kluczył Schetyna, gdy na antenie TVN24 dopytywano go o zaskakujące posunięcie Platformy. Jego stanowiska nie podzielił nikt spośród politycznych sojuszników. - Po zjedzeniu Nowoczesnej przez Schetynę nie wyobrażam już sobie, aby był twarzą zjednoczonej opozycji - w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" nie pozostawił złudzeń Władysław Frasyniuk. - Nadzieją na pobicie coraz brutalniej działającego Prawa i Sprawiedliwości jest Donald Tusk - wbił szpilę przewodniczącemu Platformy.
Ale w swojej krytyce działań największej partii opozycyjnej nie był odosobniony. W podobnym tonie wypowiadali się wszyscy ci, z którymi Schetyna chciał budować wielkie porozumienie na wybory europejskie i później parlamentarne. - To utrudnia zbudowanie zaufania na kolejne wybory, a to musimy zrobić - zdawkowo stwierdziła szefowa Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer, gdy na początku stycznia w Radiu ZET zapytano ją o utratę przeszło jednej trzeciej klubu poselskiego. - Oczywiście, że w tej chwili łatwiej mi się buduje z jednymi podmiotami, a trudniej z innymi. Łatwiej mi się buduje np. z PSL-em ze względu na gest, który wykonał PSL, Kosiniak-Kamysz... - dodała.
Widząc, co spotkało Nowoczesną, potencjalni koalicjanci Platformy dwa razy zastanowią się, zanim podejmą z nią współpracę. Zaufanie zostało bardzo poważnie nadszarpnięte i to w momencie, gdy nikt się tego nie spodziewał. - Budowanie wspólnego bloku ze Schetyną to ułożenie się na talerzu. Nie jesteśmy zainteresowani położeniem się na talerzu Schetyny - w rozmowie z OKO.press przyznał Adrian Zandberg, jeden z liderów Partii Razem. Schetynie nie pobłażał także prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. - To, co się wydarzyło, nie zadziałało dobrze dla Grzegorza Schetyny. Powiedziałem mu to wczoraj w osobistej rozmowie. Uważam, że straciła na tym i Platforma, i Grzegorz Schetyna - skomentował w rozmowie z telewizją wPolsce.pl.
Jeśli nie ma się charyzmy, pomysłów, nie potrafi się wizją potrwać tłumów, to trzeba wyborców przekupić. Doskonale nadaje się do tego konwencji "Kobieta. Polska. Europa", na której wyborcy usłyszą tyle obietnic, że oniemieją. Zwłaszcza kobiety dowiedzą się, że jak tylko PO dorwie się do koryta, to natychmiast zrobi, wdroży, ratyfikuje wszystko, czego nie zrobiła przez osiem lat. Poprze nawet te ustawy, przeciw którym dotąd razem z PiS-em głosowała.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,24397423,zwrot-w-lewo-polityczne-odbicie-wyzwanie-rzucone-biedroniowi.html