Dodaj do ulubionych

Etyka a Normy współżycia społecznego .....

03.02.19, 13:38
Ponieważ Pan Diabollo założył całkiem ciekawy wątek pt.: "Czy filantropa jest etyczna?"
, to mnie się przypomniało pytanie (gdzieś z netu) pt.: "Etyka & Normy Współżycia Społecznego.", - stąd też ten nowy wątek.

Wprawdzie na ten temat znam trochę opinii innych ludzi i mam też swoje, to ciekawi mnie co Wy Koledzy o tym myślicie?
A więc takie oto pytanie: Czy normy etyczne i normy współżycia społecznego mają ze sobą jakieś punkty wspólne, - a jeżeli mają to które z tych norm?

Żeby nie było dla mnie zarzutu, że nie chcę mych poglądów w tej sprawie ujawnić, to z góry uprzedzam, że zaraz po pierwszym poście będę je stopniowo ujawniał.

Zapraszam do dyskusji.

Pozdrawiam .....
Obserwuj wątek
      • suender Re: Etyka a Normy współżycia społecznego ..... 03.02.19, 19:19
        diabollo 03.02.19, 17:42

        > sam pierwszy i najlepiej obszernie się wypowiedział.

        Zgodnie z obietnicą robię to, ale na razie w telegraficznym skrócie, żeby było co napisać w następnych postach:

        Moim zdaniem różnica pomiędzy ETYKĄ a NORMĄ WSPÓŁŻYCIA SPOŁECZNEGO (NWS) jest taka, że ETYKA ma swój expressis verbis wyartykułowany katalog norm, a ta druga nie ma takowego. To nastręcza wielkie trudności w jednoznacznym ustaleniu o jakich w tej drugiej normach się mówi. Tego typu problemy wychodzą na jaw np. w procesach sądowych gdzie wyrok ma być za tzw. naruszenia NWS. Jest wiele przykładów, że od takowych wyroków są częste apelacje, gdyż obrońca miał inne zdanie w tej kwestii niż sędzia. Tak się dzieje z głównego powody, że NWS nie mają satywnie zdefiniowanych norm postępowania.

        Z drugiej strony: Sam przymiotnik SPOŁECZNE nie precyzuje o jakie społeczności chodzi, ogólno-światowe, europejskie, krajowe, lokalne, małe i b. małe.
        W szkołach uczą o wąskim pojmowaniu NWS, tj. w ramach jednej szkoły, a nawet klasy a tak wyedukowane dzieci gubią się kiedy przychodzi im się zderzyć z NWS w najszerszym zakresie.

        Wniosek: NWS nigdy nie dorównają ETYCE!

        Pozdr.
        • diabollo Re: Etyka a Normy współżycia społecznego ..... 06.02.19, 07:47
          Po głębszym zastanowieniu, i o ile dobrze i tak samo rozumiemy pojęcia, o których rozmawiamy, to z pewnością tzw. normy współżycia społecznego, np. Kodeks Karny zmienia się wolniej niż aktualny konsensus społeczny szeroko rozumianej etyki i dlatego NWS co najwyżej "gonią" etykę, ale dogonić jej nigdy nie mogą.

          Przykłady: kryminalizacja posiadania i używania marihuany czy kryminalizacja dobrowolnego seksu dorosłych, świadomych ludzi (dodajmy z prezerwatywą) tylko z powodu ich pokrewieństwa.
          Z punktu widzenia etycznego to bez sensu, ale z punktu widzenia historycznego można to wyjaśnić wpływem rozumienia etyki wiele wieków temu.

          Kłaniam się nisko.
          • suender Re: Etyka a Normy współżycia społecznego ..... 06.02.19, 09:19
            diabollo 06.02.19, 07:47

            > to z pewnością tzw. normy współżycia społecznego, np. Kodeks Karny z

            - Tylko, że Kodeks Karny, Kodeks Drogowy, KPA, + itp. nie należą do NWS.
            NWS (też zwane Zasadami Współżycia Społecznego ZWS) to zupełnie coś innego (nie mają charakteru norm prawnych):

            pl.wikipedia.org/wiki/Zasady_wsp%C3%B3%C5%82%C5%BCycia_spo%C5%82ecznego

            - Czy częściowe spełnienie prośby typu: "A czy mógłbyś nam podrzucić ten jasny katalog norm ETYKI?" poskutkowało na tyle, że można się do tej kwestii już odnieść, - czy mam szukać więcej?

            - Na resztówkę Pana postu będę starał się odpowiedzieć później.

            Odkłaniam się nisko.
            • diabollo Re: Etyka a Normy współżycia społecznego ..... 06.02.19, 09:41
              Jaja sobie robisz, czcigodny Grzeszniku, tym kodeksem etycznym pana Hartmana.
              Pan H. napisał same słuszne postulaty, ale wszak przez samych polityków odrzucane.

              To coś jak z "katalogiem katolickim", odrzucanym w części czy nawet w całości w zależności od aktualnie obowiązującej interpretacji.

              Kłaniam się nisko.
              • suender Re: Etyka a Normy współżycia społecznego ..... 06.02.19, 11:42
                diabollo 06.02.19, 09:41

                > Pan H. napisał same słuszne postulaty, ale wszak przez samych polityków odrzucane.

                Ładnie to tak przekręcać to co sam J. Hartman napisał, a napisał nie POSTULATY, lecz KODEKS!

                A co ma do rzeczy, że ODRZUCANE? Dekalog przez wielu ludzi też jest odrzucany, co w najmniejszym stopniu nie umniejsza jego wartości.

                Czy nie lepiej szukać racjonalnych argumentów?

                Odkłaniam się nisko.
            • diabollo Re: Etyka a Normy współżycia społecznego ..... 06.02.19, 10:03
              Czy "dobrym obyczajem" dodajmy pokolenia JP2, jest wtrącanie do więzienia za znalezionego skręta z marihuaną podczas, kiedy dużo groźniejszy narkotyk, druga najbardziej uzależniająca substancja na naszej planecie - alkohol- jest dostępna na każdej ulicy, a pobierana przy sprzedaży akcyza jest ważnym źródłem finansowania budżetu państwa...

              Kłaniam się nisko.
              • suender Re: Etyka a Normy współżycia społecznego ..... 06.02.19, 15:26
                diabollo 06.02.19, 10:03

                > No, fajnie, ale gdzie jest ten jasny katalog?

                A tu jeszcze, proszę bardzo, mamy nie tylko jeden katalog, ale cała gamę katalogów etycznych:

                pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Kodeksy_etyczne
                I całkiem słuszne, bo żeby móc pisać na forum ETYKA trzeba swą wiedzę w tej materii stale pogłębiać.
                Więc czy nie dobrze, że na to forum przypadkiem trafiłem, gdzie tak ciężko o ludzi obeznanych w tej materii.
                No, - ale każdy kiedyś zaczynał, - czyli ciągle aktualna zasada: "Ucz się synku ucz, bo nauka to potęgi klucz!"

                Odkłaniam się nisko.
        • suender Re: Etyka a Normy współżycia społecznego ..... 04.02.19, 08:36
          diabollo 04.02.19, 07:27

          > A czy mógłbyś nam podrzucić ten jasny katalog norm ETYKI?

          Po prostu wierzę Panu Diabollo, że z książki J. Hartmana wszystkie tajniki o ETYCE jasno i bez wątpliwości da się wyczytać, czyli włącznie z katalogiem norm etycznych, bo jak by inaczej było wiadomo: "Jak rozróżnić dobro od zła"., a człowiek musi przecież to zrozumieć na 100%.

          "I tam jest taki rozdział pt. "Jak rozróżnić dobro od zła". Na pewno tam zrozumiesz 100% o co chodzi z tą etyką."

          Pozdrawiam serdecznie.
            • ur-nammu Re: Etyka a Normy współżycia społecznego ..... 04.02.19, 12:53
              diabollo: A czy mógłbyś nam podrzucić ten jasny katalog norm ETYKI?
              suender: Po prostu wierzę Panu Diabollo, że z książki J. Hartmana wszystkie tajniki o ETYCE jasno i bez wątpliwości da się wyczytać, czyli włącznie z katalogiem norm etycznych
              diabollo: No, fajnie, ale gdzie jest ten jasny katalog?
              I tak można pytać w nieskończoność, a odpowiedzi i tak nie będzie.
              Czasami się zastanawiam, iloma niedorzecznymi wpisami trzeba zarzucić forum, żeby jego użytkownicy zrozumieli, że mają do czynienia z personą o ułomnej umysłowości i żeby odechciało im się udawać, że jest inaczej. Czy tutejsze forum jest w tak fatalnej kondycji, że nawet z osobnikiem, który nie ma zupełnie nic do powiedzenia, a jego umysł jest przeżarty urojeniami religijnymi, trzeba udawać normalną rozmowę? Jeśli tak, panie Diabollo, to chyba lepiej już zgasić światło i zamknąć teatrzyk.
            • suender Re: Etyka a Normy współżycia społecznego ..... 04.02.19, 17:08
              diabollo 04.02.19, 11:28

              > No, fajnie, ale gdzie jest ten jasny katalog?

              Pan Hartman tworzył już różne kodeksy etyczne, ja je znajduje nie tylko w przesłanej książce (tam wg. Diabollo przyciężki w tej sprawie maiła być jasność na 100%, - czy on się już z tej "jasności" wycofuje?).
              Ale nie tylko tam.
              Tu oto jego autorstwa kodeks exakt wylistowany (na 10 pozycji):

              "KODEKS ETYCZNY POLITYKA
              wg prof. Jana Hartmana
              1. Polityk szanuje prawo, a zwłaszcza konstytucję, oraz dotrzymuje umów i przyrzeczeń.

              2. Polityk działa przede wszystkim na rzecz dobra wspólnego i dobra kraju, przedkładając je nad dobro swojego ugrupowania i swoje własne.

              3.Polityk wystrzega się stosowania przemocy oraz wszelkich autorytarnych metod rządzenia, naruszających zasady demokratycznego państwa prawa. 4. Reprezentując kraj na zewnątrz, polityk dba o jego jak najlepszy wizerunek.

              5. Zachowując prawo do jak najsurowszej krytyki działań instytucji i funkcjonariuszy publicznych, polityk nie powinien okazywać lekceważenia państwu ani deprecjonować zawodu polityka.

              6. W rywalizacji politycznej nie wolno posługiwać się kłamstwem, insynuacją ani oszczerstwem. Polityk opozycji ma prawo do stronniczej krytyki sprawujących władzę, lecz nie wolno mu posługiwać się w tej krytyce językiem pogardy i nienawiści.

              7. Politykowi wolno formułować jedynie takie obietnice, których spełnienie będzie możliwe, a następnie zobowiązany jest dokładać starań, by dane obietnice realizować, jeśli tylko jego funkcja mu na to pozwala.

              8. Jątrzenie, sianie wrogości i lęku w społeczeństwie, jak również odwoływanie się do niskich uczuć i pobudek celem zwiększenia własnej popularności jest zachowaniem niegodnym polityka.

              9. W rywalizacji z przedstawicielami innych ugrupowań, jak również w rywalizacji z kolegami i koleżankami z własnego środowiska politycznego politykowi nie wolno uciekać się do podstępu, obmowy, spisku ani innych tego rodzaju niegodnych środków.

              10. Realizując swoją misję programową i zobowiązania wobec ugrupowania politycznego, wobec swego regionu bądź wyborców, od których uzyskał swój mandat, polityk musi wystrzegać się działania przynoszącego korzyści jednym obywatelom kosztem krzywdy innych obywateli."


              natemat.pl/66399,co-wolno-politykowi-a-czego-nie-prof-jan-hartman-opracowal-kodeks-etyczny-polityka
              Czyli wszystko tak jak pisałem.

              Na poparcie mojej tezy przypominam, że ETYKA chrześcijańska ma swój wzorzec w postaci dekalogu.

              No i na koniec jeszcze mam poparcie od forumowicza o nicku: grzespelc 03.02.19, 23:38

              "Co najmniej większość. A może wręcz jedno jest równoznaczne z drugim."

              Co dobitnie świadczy, że jego zdaniem wylistowany Kodek etyki porównał z wylistowanym kodeksem NWS. Dwu Kodeksów nie wylistowanych nie da się przecież porównać.

              To ostatnie mnie trochę jednak dziwi, bo jestem przekonany, że NWS nie ma wylistowanego kodeksu.

              Odkłaniam się nisko.
    • suender Re: Etyka a Normy współżycia społecznego ..... 05.02.19, 17:10
      Zanim Pan Diabollo uwzględni moje racje ze wpisu: suender 04.02.19, 17:08, i by w między czasie nasza dyskusja dalej mogła się z pożytkiem rozwijać, warte będzie zapoznanie się z ETYKĄ w rożnych spojrzeniach na nią samą, tj. przez ateistów, agnostyków, bardziej i mniej silnie wierzących, oraz innych których nie wymieniłem, bo nie wiedziałem na prędce jak ich nazwać..

      To będą rozważania wielu różnej proweniencji myślicieli i naukowców, z których b. mało jest z grupy mnie bliskiej.
      Ja do niedawna też takiego obszernego zestawu poglądów o etyce nie znałem, - myślę że i nie znała ich większość tutejszych forumowiczów, choć być może nieco się mylę, za co z góry przepraszam.
      A więc zanim przejdę do rzeczy z góry informuję, że fragmenty tekstu które wydają mi się istotne to będę podkreślał, co niech będzie znakiem mojego pewnego rodzaju "przetrawienia" zawartych tam tez.
      Zapraszam:

      Wstęp
      Według sondażu portalu Philpapers.org, przeprowadzonego wśród 3226 zawodowych filozofów i studentów studiów doktoranckich, spośród których około
      80% to filozofowie analityczni, 31% z nich akceptuje lub skłania się ku antyrealizmowi etycznemu. Wśród specjalistów zajmujących się głównie metaetyką, odsetek ten wynosi 26,4% (Bourget, Chalmers, i McQueen 2009).
      Choć realizm wciąż jest najbardziej popularnym poglądem z metafizyki moralności,
      odrzuca go ponad 1/4 filozofów. W tradycji filozofii analitycznej wśród zdeklarowanych antyrealistów i akognitywistów znajdują się takie postacie, jak
      R. Carnap (1975), A.J. Ayer (1946), Ch.L. Stevenson (1944) i R.M. Hare (2001,
      2002), S. Blackburn (1984), A. Gibbard (1990, 2003), M. Timmons (1999),
      E. Kalderon (2007)1. Konkurencyjnym nurtem antyrealizmu, rozwijanym od
      lat 80. XX wieku, są tzw. teorie globalnego błędu – J. Mackie (1977), R. Joyce
      (2001), I. Hinckfus (1987), R. Garner (2007).

      Antyrealizm etyczny przedstawia się najczęściej jako stanowisko ontologii
      moralności, które głosi, że nie istnieją moralne wartości, własności czy fakty.
      1 Akognitywizm tradycyjnie definiowany jest jako pogląd głoszący, iż wypowiedzi oceniające, więc również takie, w których orzeka się, że coś jest dobre, nie mogą być prawdziwe lub fałszywe, nie odnoszą się do faktów, nie wchodzą w skład ludzkiej wiedzy, nie są nawet przekonaniami, wyrażają bowiem inne stany umysłu, tj. emocje, preferencje lub nasze zaangażowanie. Do przedstawicieli emotywizmu, oprócz postaci wymienionych w tekście, zalicza się również Axela Hägerstroma, Charlesa K. Ogdena, Ivora A. Richardsa, Winstona H.F. Barnesa, Patricka H. Nowella-Smitha.

      Według antyrealistów egzystencjalna teza realistów o istnieniu realnych bytów nie
      ma dobrego uzasadnienia.
      Z tego względu nie można odkryć prawdziwości przekonań etycznych, nie istnieje wiedza moralna, lecz jedynie przekonania moralne,
      które nigdy nie będą mogły być uprawdziwione. W konsekwencji, antyrealiści
      odmawiają istnienia przedmiotu badań tradycyjnie rozumianej aksjologii i etyki.
      Istnienie własności i faktów moralnych budzi podejrzenie ze strony tych
      filozofów, którzy cenią naukowy obraz świata i wskazują na sprzeczności
      potocznego rozumienia etyki. Większość argumentów przeciwko etycznemu
      realizmowi sprowadzić można do przekonania, że idea realnych bytów moralnych nie jest potrzebna oraz nie jest spójna z naukami.
      Jako przykład podać
      można jeden z bardziej wpływowych argumentów, który przedstawił J. Mackie
      (1977: 38–42). Według niego, realne własności moralne wydają się dziwaczne,
      bowiem mają cechy niespotykane wśród innych własności opisywanych przez
      nauki.
      Z jednej strony są one niezależne od naszych umysłów, z drugiej zaś
      mają tajemniczy, „magnetyczny” wpływ na nasze działania – motywują nas
      do odpowiednich postaw. Kolejny ważny argument zaprezentował G. Harman
      (1977). Jego zdaniem, wszelkie nauki świetnie sobie radzą bez realnych wartości moralnych, sferę moralności sprowadzając do socjologii – wiedzy na temat
      tego, co ludzie w danej chwili cenią lub dezaprobują. Jeśli realne byty moralne
      nie są potrzebne naukowcom w procedurach wyjaśniających, nie warto wierzyć
      w ich realne istnienie. Są one jedynie zbędnymi hipostazami wymyślonymi
      przez filozofów.
      Stwarzają więcej problemów, niż ich rozwiązują.
      Podstawowym powodem przyjmowania antyrealizmu etycznego jest uznanie
      jednego z bardzo wielu argumentów przeciwko etycznemu realizmowi (Miller
      (2003). W tym miejscu nie poddam ich analizie. Wstępnie założę prawdziwość
      antyrealizmu i teorii globalnego błędu, a następnie zastanowię się nad wartością
      dwóch jego typowych strategii – fikcjonalizmu i eliminatywizmu. Skupiając
      się przede wszystkim na pomyśle eliminacji etyki, przeanalizuję powody, dla
      których warto wyeliminować etykę, i powody, dla których moglibyśmy mieć
      z tym problem.
      Na koniec przedstawię argumenty, ze względu na które pomysł
      eliminacji etyki pośrednio wspiera zmianę myślenia o realizmie etycznym
      z paradygmatu ontologicznego na racjonalistyczny. W związku z tym zaprezentuję szkic rewizyjnego realizmu racji oraz będę dowodził, że nie poddaje się
      ona argumentom zwolenników eliminacji etyki. Celem artykułu jest wykazanie, że analiza powodów eliminacji etyki wspierać może etyczny realizm racji.


      P.S. Na końcu opracowania podam INFO o autorze/autorach.
      • suender Ciąg dalszy ..... 05.02.19, 20:53
        Ciąg dalszy:

        "Teoria globalnego błędu

        Zwolenników teorii globalnego błędu odróżnia od akognitywistów odmienne pojmowanie semantyki moralności oraz stanów umysłowych osób, które
        dokonują moralnych ocen. W przeciwieństwie do akognitywistów, przedsta
        wiciele koncepcji globalnego błędu twierdzą, że ludzie wypowiadając oceny
        moralne faktycznie starają się opisać niezależną od nich rzeczywistość oraz
        posiadają moralne przekonania (beliefs) o tym, jak się rzeczy mają (np. że
        konkretny przypadek eutanazji jest moralnie zły).
        Sądy moralne są opisami
        i mogą być prawdziwe lub fałszywe, ponieważ jednak nie istnieją realne fakty
        moralne, które mogłyby je uprawdziwiać, rodzi to przewrotną i dalekosiężną konkluzję: większość normatywnych przekonań moralnych jest fałszywa, a dyskurs moralny jest fikcyjny. Fałszywe są wszystkie te sądy moralne
        pierwszego rzędu, które orzekają moralne cechy osób lub sytuacji, np. „Jaś
        jest sprawiedliwym człowiekiem” lub „Kradzież, której dokonała Mariola,
        jest moralnie zła”.
        Fałszywe jest zarówno zdanie, że „Umyślne morderstwo
        jest moralnie dobre”, jak i że „Jest ono moralnie złe”. Z perspektywy klasycznej teorii prawdy w podobny sposób fałszywe są zdania teorii flogistonu,
        mitów greckich czy np. religii animistycznych. Nie jest bowiem prawdą, że:
        „Drewno dobrze się pali, gdyż ma dużo cieplika”, „Helios jest władcą słońca”, a „Driady są opiekunkami dębów”. Według zwolenników globalnego
        błędu dyskurs moralny podobny jest do opowieści mitycznych czy religijnych
        widzianych oczami ateistów.
        Jest fikcją, w której większość z nas na co dzień
        uczestniczy, a jej kapłanami są przede wszystkim przekonani do realizmu
        etycy i teologowie. Ponieważ większość osób podziela intuicje realistyczne, niemal wszyscy podlegamy globalnemu błędowi fałszywych przekonań
        moralnych.
        "

        Pozdr.
      • suender Re: Etyka a Normy współżycia społecznego ..... 06.02.19, 15:42
        Ciąg dalszy:

        "Fikcjonalizm asertoryczny, nieasertoryczny
        i eliminatywizm


        Jeśli przyjmiemy, że chorobą etyki jest systematyczny globalny błąd, to co
        powinno być lekarstwem?
        Dyskusja zwolenników teorii globalnego błędu,
        która dotyczy ewentualnych postaw w stosunku do odkrycia fikcyjnego charakteru etyki, podobna jest do sporu między ateistami, którzy odrzucając istnienie
        Boga, nie zgadzają się między sobą w kwestii społecznej roli religii i sposobu
        jej traktowania. W literaturze spotkać można trzy istotne recepty: fikcjonalizm
        asertoryczny, nieasertoryczny i eliminatywizm.

        Według fikcjonalistów3 dyskurs moralny jest fikcyjny – pojęcia w nim
        użyte nie odnoszą się do żadnej rzeczywistości.
        Etyka podobna jest do astrologii, mitologii, błędnych teorii chemii, czy – jak sądzą ateiści – teologii.
        Jednak zdaniem fikcjonalistów takich jak J. Mackie (1977), D. Nolan, G. Restall,
        C. West (2005) i R. Joyce (2001) istnieje różnica między np. mitologią grecką
        a dyskursem etycznym. Moralność, podobnie jak niektóre religie, choć jest
        jedynie zbiorem mitów, jest społecznie użyteczna.
        Z tego względu nie warto
        walczyć z tak zasłużonym, biologicznie zdeterminowanym, wpisanym w dyskurs wszystkich największych religii sposobem patrzenia na świat. Ponieważ
        społeczeństwa bez wiary w autorytet realnych obowiązków, wartości czy
        obiektywnych racji byłyby mniej stabilne, bardziej chaotyczne, nieprzewidywalne i skonfliktowane, nie wolno naukowcom zabijać powszechnej wiary
        w realizm. Z powodu użyteczności dyskursu moralnego ludzie powinni kultywować przekonania moralne i wyrażać zdania moralne poprzedzając je asercją
        (fikcjonalizm asertoryczny lub konserwatywny – Olson 2011).

        Powyższy pogląd wydaje się jednak niestabilny. Nie uda się bowiem długo
        utrzymać w tajemnicy mityczności dyskursu moralnego.
        Koncepcja taka rodzi
        również zarzut elitaryzmu, który sprzeczny jest z wypracowanym demokratycznym konsensusem i akceptowanymi wartościami. W celach promocji użyteczności masy ludzi utrzymywane powinny być w tajemnicy, a jedynie garstka „oświeconych”, tworzących intelektualną elitę naukowców, znać będzie tajemną prawdę globalnego błędu.
        W odpowiedzi na powyższą krytykę Richard Joyce zaprezentował alternatywną wersję fikcjonalizmu – fikcjonalizm nieasertoryczny (2001). Według
        niego możemy i powinniśmy starać się zmienić sposób postrzegania dyskursu
        moralnego przez zwykłych ludzi. Ponieważ moralność jest społecznie użyteczna, nie powinniśmy jej porzucać, lecz jedynie przestać wierzyć, że formułowanie sądów etycznych polega na skutecznym opisywaniu niezależnej rzeczywistości moralnej. Opowieści o realnych wartościach i racjach moralnych
        powinniśmy traktować tak, jak np. historie o Świętym Mikołaju. Choć prawie
        nikt z dorosłych nie wierzy w białobrodego starca, który mieszka w Laponii
        i podrzuca dzieciom prezenty, olbrzymia większość osób kultywuje tę tradycję, wmawia jego istnienie dzieciom i w jego imieniu wręcza upominki.

        Choć Święty Mikołaj jest postacią fikcyjną, ma duży wpływ na rzeczywistość. Jako
        „byt kulturowy”, generuje corocznie wielkie wpływy finansowe z tytułu zakupów i reklam. Zdaniem Joyce’a, podobną postawę powinniśmy przyjąć w stoprzekonań etycznych (Kalderon 2007). W niniejszym artykule nie będę rozważał fikcjonalizmu opisowego, gdyż uznaję go za błędną diagnozę powszechnego użycia słów i zdań moralnych.
        Wydaje się, że większość ludzi, uczestnicząc w dyskursie moralnym, jest przekonana o literalnej prawdziwości niektórych swoich sądów moralnych. Z perspektywy doświadczenia wewnętrznego istnieje duża różnica między normalnymi wypowiedziami moralnymi a rozmowami na temat
        Świętego Mikołaja, Czerwonego Kapturka czy Alicji w Krainie Czarów. Krytykę fikcjonalizmu
        opisowego znaleźć można w: Lenman 2008; Eklund 2008.
        Eliminacja etyki a realizm racji stosunku do wartości, moralnych faktów i obiektywnych racji moralnych. Choć pojęcia etyczne nie mają realnych desygnatów, mogą one wywrzeć pozytywny wpływ na życie osobiste i społeczne. Potrzebujemy bowiem jakichś reguł do
        komunikacji i koordynacji naszych działań, wspólnych celów oraz promowania
        pewnych cech charakteru. Reguły moralne, wartości i cnoty mogą nas skutecznie motywować, nawet jeśli nie wierzymy w ich prawdziwość, podobnie jak informacje o zbliżających się świętach Bożego Narodzenia. Choć wiemy, że Święty Mikołaj nie istnieje, w jego imieniu obdarowujemy się upominkami.
        (Joyce 2001: 215)."

        Pozdrawiam.
      • suender Ciąg dalszy ....... 10.02.19, 12:58
        Ciąg dalszy:

        "Eliminatywizm

        Powyżej przedstawione panaceum w postaci fikcjonalizmu jest możliwe do
        zaakceptowania jedynie przez tych zwolenników teorii globalnego błędu,
        którzy uznają, że etyka realistyczna jest społecznie użyteczna. Fikcjonaliści
        wątpią, czy eliminacja etyki będzie lepsza niż jej podtrzymywanie
        . Obawa ta
        wyraża się często w przekonaniu, że powszechne uznanie mityczności etyki
        w praktyce pociągnie za sobą relatywizm, subiektywizm, nihilizm, a w końcu
        amoralizm. Bez powszechnej wiary w realne obowiązki, wartości i powinności czeka nas moralna katastrofa. Jednak I. Hinckfuss oraz R. Garner dowodzą, że realistyczna moralność jest prawdopodobnie bardziej szkodliwa niż jej eliminacja. Zamiast fikcjonalizmu proponują całkowite odrzucenie dyskursu moralnego (Hinckfuss 1987: 21–27; Garner 2007: 512).
        Przez długi okres rozwoju metaetyki pozycje scjentystyczne zajmowali
        przede wszystkim etyczni naturaliści. Jednak dla kogoś, kto nie chce postulować istnienia pozamoralnych bytów oraz pokłada dużą nadzieję w metodach współczesnej nauki, eliminatywizm reprezentowany przez Hinckfussa i Garnera może wydać się bardziej atrakcyjny. Naturalizm etyczny boryka się z wieloma klasycznymi problemami (Janikowski 2008). Może zamiast próbować znaturalizować etykę, redefiniować potoczne, zanurzone w tradycjach religijnych pojęcia moralności, tworzyć coraz bardziej skomplikowane konstrukty w celu
        ominięcia kolejnych zarzutów, powinniśmy pozbyć się dyskursu etycznego?
        Jeśli tradycyjne pojęcia etyki nie są empirycznie adekwatne, nie starajmy się
        ich ulepszyć, zredefiniować, unaukowić, lecz je wyeliminujmy. Tak jak według
        ateistów nie można naukowo mówić o Bogu (co najwyżej o religiach, wierzeniach, praktykach, przekonaniach), tak też nigdy nie uda nam się sensownie rozprawiać o moralnych faktach czy wartościach.
        Jeśli powszechne przekonanie o obiektywności sfery etycznej jest ewolucyjną, systematyczną iluzją (Dawkins 1996; Ruse 2002; Joyce 2007), powinniśmy pozbyć się tej iluzji
        wraz z całym bagażem pojęć, które jej służą.

        Przekonanie, że etyka jako nauka o moralnych faktach pełni istotną rolę
        społeczną, jest jedynie pokrzepiającym etyków mitem. Zawodowi etycy nie
        piastują istotnych funkcji publicznych – na pewno nie jako eksperci od wiedzy
        na temat realnych wartości i faktów moralnych. Etyka nie pełni również roli,
        jaką przypisywali jej szukający mądrości filozofowie starożytni – już dawno
        nie jest drogowskazem wskazującym, jak żyć szczęśliwie i sensownie. Nie
        zaspokaja ona w tym samym stopniu, co religie, potrzeby duchowości i poczucia sensu życia.

        Udzielane przez etyków rady często są ze sobą sprzeczne. Etycy, od czasów nowożytnych skupiając się na ocenie różnych kazusów i uzasadnieniu swoich teorii, zrezygnowali z sensotwórczego charakteru etyki (choć czasem utyskują na to jeszcze etycy cnót (Szutta 2007). Wszystkie istotne role etyki przejęli terapeuci, kapłani, psychologowie czy krzewiciele różnych praktyk duchowych, ideologii i polityki. Etyka w dyskursie publicznym zastępowana jest więc przez wiedzę z psychologii społecznej, psychologii pozytywnej (która zaczęła niedawno specjalizować się w badaniu szczęścia i dobrostanu) (Diener i Biswas-Diener 2010), zwykłą cnotę roztropności i politykę jako metodę dochodzenia do konsensusu w grupie.
        Podstawowym gwarantem ładu już od wielu dziesięcioleci stało się prawo, umowa społeczna oraz wola demokratycznej większości. Wypracowane na drodze konsensusu wybrane standardy wzmacniane są przez „misyjne media” jako krzewiciela prospołecznych
        postaw. Według eliminatywistów, bez realistycznej etyki i etyków-odkrywcówrealnych-prawd społeczeństwo poradzi sobie całkiem dobrze.


        Ciąg dalszy nastąpi.

        Pozdrawiam.
    • oby.watel Etyka a współżycie... 06.02.19, 15:28
      Papież przeprasza, biskupi biją się w piersi (choć przeważnie cudze), a jak przychodzi co do czego...

      Czy to etyczne, żeby ksiądz molestował ministranta przez lata, a sąd biskupi go uniewinnił? Przy okazji wyszło na jaw, że jeśli ksiądz molestuje ministranta, to z tej pary tylko ministrant jest homoseksualistą i swoim zboczeniem zaraził bogu ducha winnego sługę bożego.

      Czy w tej sytuacje nie powinno zostać zastosowane prawo boże? Bóg wyraźnie mówi, że Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość i nakazuje eutanazję: Obaj będą ukarani śmiercią, sami tę śmierć na siebie ściągnęli. Nie ma klauzuli "nie dotyczy naszych".
      • suender Re: Etyka a współżycie... 06.02.19, 20:45
        oby.watel 06.02.19, 15:28

        > Czy to etyczne, żeby ksiądz molestował ministranta przez lata, a sąd biskupi go uniewinnił?

        - Najpierw dziękuję z komentarz do mego postu.

        - Czy to jest etyczne, czy nie, to jest do sprawdzenia w Kodeksie etycznym .....

        - Biskupskie prawo uniewinniania jest bardzo chyba wątpliwe, ale że Prezydent taki prawo ma to wiem. Poza tym samego by mnie ciekawiło, kto takie prawo by tym biskupom miał dać?

        > Przy okazji wyszło na jaw, że jeśli ksiądz molestuje ministranta,
        > to z tej pary tylko ministrant jest homoseksualistą i swoim zboczeniem zaraził
        > bogu ducha winnego sługę bożego.

        Nie jest to tylko jakieś GDYBANIE?

        > .... i nakazuje eutanazję:

        Czy to prawda, - że EUTANAZJA jest tylko za zgodą nieboraka?

        Pozdrawiam.
        • oby.watel Re: Etyka a współżycie... 07.02.19, 10:12
          W imię pańskie! Amen
          Trybunał Kolegialny stwierdza, że nie udowodniono księdzu Jarosławowi P. zarzucanych mu czynów. Wobec czego został on uwolniony od oskarżenia.


          Kierując się etyką swojego patrona zakon chrystusowców, którego członek kilkanaście miesięcy gwałcił i więził 13-letnią dziewczynkę, złożył kasację do Sądu Najwyższego, ponieważ uważa, że skazanie go na płacenie odszkodowania za krzywdy, które wyrządził, woła o pomstę do nieba.

          suender zapytał:
          > Nie jest to tylko jakieś GDYBANIE?

          Nie jest.
          • suender Re: Etyka a współżycie... 07.02.19, 20:39
            oby.watel 07.02.19, 10:12

            > Trybunał Kolegialny stwierdza, że nie udowodniono księdzu Jarosławowi P. zarzucanych mu czynów.

            W/w zdaniu nie potrafię znaleźć terminu: "uniewinnienie".
            Panu Al Capone sąd też nie udowodnił żadnych z jego świństw, więc go z nich też nie uniewinnił, ale skazał go na lata paki za ...... podatki.

            > > Nie jest to tylko jakieś GDYBANIE?

            > Nie jest.

            Jestem zaskoczony ponawianiem twierdzenia, że:

            > to z tej pary tylko ministrant jest homoseksualistą i swoim zboczeniem zaraził
            > bogu ducha winnego sługę bożego.

            Ale na takie upieranie się nie mam rady, bo taka możliwość istniała, że: "ministrant był homoseksualistą i zaraził ........."

            Pozdrawiam serdecznie.
            • oby.watel Re: Etyka a współżycie... 08.02.19, 08:50
              suender napisał:

              > Panu Al Capone sąd też nie udowodnił żadnych z jego świństw, więc go z nich też
              > nie uniewinnił, ale skazał go na lata paki za ...... podatki.

              Panu Al Capone nie postawiono zarzutu udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Stąd sąd nie stwierdził, że "nie udowodniono panu Al Capone zarzucanych mu czynów." Tym niemniej analogia doskonała.

              > Ale na takie upieranie się nie mam rady, bo taka możliwość istniała, że: "minis
              > trant był homoseksualistą i zaraził ........."

              Jednym z argumentów podnoszonych przez sąd biskupi było, że poszkodowany "ogłaszał się w internecie", prowadzi firmę zajmującą się tańcem i robi "obrzydliwe" pokazy podczas zajęć. Co prawda gdy go ksiądz zaczął obracać miał 9 lat, ale jakie to ma znaczenie dla jakże celnie zastawionych z Al Caponem sług bożych?
              • suender Re: Etyka a współżycie... 10.02.19, 12:39
                oby.watel 10.02.19, 09:53

                > fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/kosciol-uniewinnil-ksiedza-oskarzonego-o-molestowanie-sad-skazal,908138.html

                Już gdzieś pisałem, że prawo UNIEWINNIANIA w RP ma tylko Prezydent, a nie Kościół.
                Hierarchia ma tylko prawo uznać, czy dowody w danej sprawie są dla niej przekonywujące, czy nie .......

                Pozdrawiam.
                • oby.watel Re: Etyka a współżycie... 10.02.19, 21:27
                  suender napisał:

                  > Już gdzieś pisałem, że prawo UNIEWINNIANIA w RP ma tylko Prezydent, a nie Kości
                  > ół.
                  > Hierarchia ma tylko prawo uznać, czy dowody w danej sprawie są dla niej przekon
                  > ywujące, czy nie .......

                  Klecha molestował, czyli był winny. "Sąd" boski uznał, że wcale nie co oznacza, że jest niewinny jak niemowlę. W tym znaczeniu użyte zostało określenie "uniewinnił".
                • ur-nammu Re: Etyka a współżycie... 11.02.19, 01:16
                  suender: Już gdzieś pisałem, że prawo UNIEWINNIANIA w RP ma tylko Prezydent, a nie Kościół. Hierarchia ma tylko prawo uznać, czy dowody w danej sprawie są dla niej przekonywujące, czy nie
                  Jak zwykle wypisujesz bzdury.
                  Uniewinnienie orzeka sąd (gdy w toku postępowania nie zebrano dostatecznych dowodów winy oskarżonego), natomiast w gestii Prezydenta RP leży prawo łaski, czyli ułaskawienie, nie ma ono jednak wpływu na orzeczenie o winie.
                  W omawianym tu wypadku Sąd Biskupi Diecezji Toruńskiej w wyroku w sprawie karnej 1/PK/13 uwolnił księdza od oskarżenia, czyli go uniewinnił. Sądy powszechne uznały księdza winnym i skazały na karę trzech lat pozbawienia wolności.

                  Przekomiczny jest zwłaszcza jeden fragment uzasadnienia wyroku sądu biskupiego: należy zauważyć, że trudno pogodzić aktywne zaangażowanie się w pomoc egzorcyście z zachowaniami stanowiącymi usiłowanie przestępstw, jakich, według pana Mariusza Milewskiego, miałby dokonać ks. Jarosław P.

                  I tak to wygląda walka Kościoła z pedofilią wśród duchownych. Kościół tonie w szambie, które sam stworzył.
                  • oby.watel Re: Etyka a współżycie... 11.02.19, 11:12
                    ur-nammu napisał:
                    > suender: Już gdzieś pisałem, że prawo UNIEWINNIANIA w RP ma tylko Prezydent,
                    > a nie Kościół. Hierarchia ma tylko prawo uznać, czy dowody w danej sprawie są
                    > dla niej przekonywujące, czy nie


                    Dla przypomnienia: w pierwszym poście na ten temat napisałem:
                    > Czy to etyczne, żeby ksiądz molestował ministranta przez lata, a sąd biskupi go
                    > uniewinnił?

                    ur-nammu zaplątał się w swoje własne sidła (wyróżnienia moje):
                    > Uniewinnienie orzeka sąd (gdy w toku postępowania nie zebrano dostatecznych
                    > dowodów winy oskarżonego), natomiast w gestii Prezydenta RP leży prawo łaski,
                    > czyli ułaskawienie, nie ma ono jednak wpływu na orzeczenie o winie. W
                    > omawianym tu wypadku Sąd Biskupi Diecezji Toruńskiej w wyroku w sprawie karnej
                    > 1/PK/13 uwolnił księdza od oskarżenia, czyli go uniewinnił. Sądy powszechne
                    > uznały księdza winnym i skazały na karę trzech lat pozbawienia wolności.

                    ur-nammu wreszcie na koniec przyznał to, czemu tak żarliwie zaprzeczał:

                    > I tak to wygląda walka Kościoła z pedofilią wśród duchownych. Kościół tonie w
                    > szambie, które sam stworzył.

                    Na szczęście nasz oświecony kolega @budduga wyjaśnił dlaczego tak się dzieje. Otóż okazuje się, że Słowo Boże to "teksty czysto poetyckie". Taki tekst poetycki "rozumiany dosłownie służy tylko ślepej ignorancji lub założonemu a priori szyderstwu względem tego czego nie pojmie się językiem intelektu opierającym się na czysto zmysłowej percepcji". Kościół od wieków tak uważa, dlatego już dawno odszedł od dosłownego rozumienia czegokolwiek, dzięki czemu odkryto na przykład, że Maria jest dziewicą i została niepokalanie poczęta, a także że Jezus urodził się w stajni. Po koronacji mędrców ustalono, że było ich trzech. Ponieważ o stosunkach z dziećmi Pismo nie wspomina, więc to oczywiste, że pedofil w sutannie to niewinna ofiara zboczonego dziecka.
                    • oby.watel Ale plama 11.02.19, 11:18
                      Wygląda na to, że sam się zaplątałem. Dziękuję @ur-nammu za wsparcie. Nauka na przyszłość — należy nie tylko czytać co jest napisane, ale także kto pisze i kogo cytuje. Wybacz zjadliwy ton, w tym przypadku kulą w płot.
                    • budduga Re: Etyka a współżycie... 11.02.19, 20:00
                      pan Obywatel jest w błędzie Kościół od wieków nie interpretuje Biblii w sposób symboliczny, psychologiczny, tylko dosłowny i historyczny. A symbolikę stosuje tylko w wyjątkowych absurdach, których nie da się już inaczej wytłumaczyć jak przenośnią, metaforą, wówczas KK używa symboliki kościelnej, a nie analizy psychologicznej.


                      obywatel napisał:
                      Na szczęście nasz oświecony kolega @budduga wyjaśnił dlaczego tak się dzieje. Otóż okazuje się, że Słowo Boże to "teksty czysto poetyckie". Taki tekst poetycki "rozumiany dosłownie służy tylko ślepej ignorancji lub założonemu a priori szyderstwu względem tego czego nie pojmie się językiem intelektu opierającym się na czysto zmysłowej percepcji". Kościół od wieków tak uważa, dlatego już dawno odszedł od dosłownego rozumienia czegokolwiek, dzięki czemu odkryto na przykład, że Maria jest dziewicą i została niepokalanie poczęta, a także że Jezus urodził się w stajni. Po koronacji mędrców ustalono, że było ich trzech. Ponieważ o stosunkach z dziećmi Pismo nie wspomina, więc to oczywiste, że pedofil w sutannie to niewinna ofiara zboczonego dziecka.
                      • oby.watel Re: Etyka a współżycie... 11.02.19, 20:42
                        budduga napisał:

                        > pan Obywatel jest w błędzie Kościół od wieków nie interpretuje Biblii w sposób
                        > symboliczny, psychologiczny, tylko dosłowny i historyczny. A symbolikę stosuje
                        > tylko w wyjątkowych absurdach, których nie da się już inaczej wytłumaczyć jak p
                        > rzenośnią, metaforą, wówczas KK używa symboliki kościelnej, a nie analizy psych
                        > ologicznej.

                        To wizja, prawda objawiona czy coś jeszcze innego? Skoro nie interpretuje, to odnieś się do podanych przeze mnie przykładów. Gdzie w Biblii jest mowa o trójcy? Albo o celibacie? Co bóg stworzył najpierw zwierzęta czy człowieka?
                  • suender Lepsza bajka "O Docencie", - czy nie ? ......... 11.02.19, 14:12
                    ur-nammu 11.02.19, 01:16

                    > Uniewinnienie orzeka sąd (gdy w toku postępowania nie zebrano dostatecznych dowodów winy oskarżonego),

                    - Najpierw bardzo dziękuję za zainteresowanie się mym postem.

                    - Z powody "nie zebrania dostatecznych dowodów winy", oskarżony jest nadal uznawany za niewinnego, a owo UNIEWINNIENIE idzie się bujać !!!!!!!!!!!!!!!!!!

                    Teraz już sam nie wiem: Czy ma odwiedź jest lepsza od bajki "O Docencie", - czy odwrotnie ..............

                    Łączę pozdrowienia z Rabki.
                      • suender Re: Lepsza bajka "O Docencie", - czy nie ? ...... 11.02.19, 18:30
                        ur-nammu 11.02.19, 14:23

                        > Koniecznie odwiedź psychiatrę,

                        - Już do kilku przychodni w tym celu zaglądałem, ale zawsze zmuszony byłem do zrezygnowania, bo tam stale kolejkę blokowa rodzina Ur-nammu.

                        - Brak argumentów zabija kolegę interlokutora i tworzy mu mętlik w głowie, - dlaczego?

                        Łączę pozdrowienia teraz już z okolic Rabki ....
                        • oby.watel Re: Lepsza bajka "O Docencie", - czy nie 11.02.19, 20:50
                          suender napisał:
                          > To była odpowiedź dla Ur-nammu, do Ciebie ten problem jest za trudny .....

                          Ach, faktycznie. Ty nie mogłeś znaleźć, więc nie wiedziałeś co o sprawie myśleć.

                          suender napisał:
                          > W/w zdaniu nie potrafię znaleźć terminu: "uniewinnienie".
                          • suender Re: Lepsza bajka "O Docencie", - czy nie 12.02.19, 13:28
                            oby.watel 11.02.19, 20:50

                            > Ach, faktycznie.

                            - Tak FAKTYCZNIE ......

                            - Ur-nammu co jest mimo, że dużo mądrzejszy od tego Oby.watel też nie był w stanie ogarnąć merytorycznie mego posta, więc postąpił bardzo słusznie i roztropnie i przemilczał jego merytorykę, - bo lepiej nic nie napisać jak wyjść na głupka..

                            Niestety, Oby.watel wysilił się swoim skromnym intelektem by ogarnąć to co do niego nie jest do ogarnięcia, i wygenerował z wnętrza swego jestestwa dostojne KOCPOPŁY!

                            Pozdrawiam.
                            • oby.watel Bajka "O Docencie" 12.02.19, 15:17
                              suender napisał:

                              > - Ur-nammu co jest mimo, że dużo mądrzejszy od tego Oby.watel też nie był w sta
                              > nie ogarnąć merytorycznie mego posta, więc postąpił bardzo słusznie i roztropnie
                              > i przemilczał jego merytorykę, - bo lepiej nic nie napisać jak wyjść na głupka..

                              No i pogubiłem się. Którego posta nie był w stanie ogarnąć Ur-nammu co jest dużo mądrzejszy od tego Oby.watel? To oczywiste, że post jest tak mądry, że jest nie do ogarnięcia, ale wkleić tutaj też się go nie dało? Mądrości nigdy dość! A przecież wystarczy zaznaczyć i wcisnąć kombinację klawiszy Ctrl+C lub kliknąć prawym klawiszem myszy i wybrać polecenie "Kopiuj" żeby skopiować, a potem ustawić kursor na właściwym miejscu i wcisnąć Ctrl+V lub wybrać "Wklej". Piszę o tym, ponieważ nie znalazłem żadnego posta spełniającego kryteria braku możliwości ogarnięcia merytorycznego.

                              > Niestety, Oby.watel wysilił się swoim skromnym intelektem by ogarnąć to co do
                              > niego nie jest do ogarnięcia, i wygenerował z wnętrza swego jestestwa dostojne
                              > KOCPOPŁY!

                              Gdzie?
                              • suender Re: Bajka "O Docencie" 12.02.19, 15:46
                                oby.watel 12.02.19, 15:17

                                > Gdzie?

                                Dajmy szansę do wypowiedzenia się najpierw Ur-nammu, bo jego wynurzenia są bardziej językowo i merytorycznie zborne niż tego forumowicza Oby.watel ........

                                Lepszemu trza dać koniecznie pierwszeństwo!

                                Pozdr.
                                • oby.watel Re: Bajka "O Docencie" 12.02.19, 20:16
                                  suender napisał:

                                  > Dajmy szansę do wypowiedzenia się najpierw Ur-nammu, bo jego wynurzenia są bard
                                  > ziej językowo i merytorycznie zborne niż tego forumowicza Oby.watel ........
                                  >
                                  > Lepszemu trza dać koniecznie pierwszeństwo!

                                  Nie mam nic przeciwko, a wręcz popieram, tylko obawiam się, że z pustego i Salomon nie naleje. Co to za szansa jeśli nie wiadomo który post jest tak mądry, że lepszy też nie dał rady zrozumieć o co w nim chodzi?
                                  • suender Re: Bajka "O Docencie" 12.02.19, 21:05
                                    oby.watel 12.02.19, 20:16

                                    > jeśli nie wiadomo który post jest tak mądry, że lepszy też nie dał rady zrozumieć o co w nim chodzi?

                                    Nauka zna bardzo dużo takich przypadków. Przed Newtonem było wielu mądrych naukowców, a nikt z nich nie potrafił zrozumieć zasady powszechnego ciążenia.

                                    Pozdrawiam.
                                    • oby.watel Re: Bajka "O Docencie" 12.02.19, 21:44
                                      suender napisał:

                                      > Nauka zna bardzo dużo takich przypadków. Przed Newtonem było wielu mądrych
                                      > naukowców, a nikt z nich nie potrafił zrozumieć zasady powszechnego ciążenia.

                                      Owszem, przed Newtonem było wielu. Ale Newton nie wstydził się ujawnić o którą zasadę chodzi.
                                    • budduga Re: Bajka "O Docencie" 13.02.19, 00:10
                                      najwidoczniej dlatego bo Newton poza prymitywnym intelektualizowaniem scjentystycznym, zajmował się również okultyzmem, symboliką biblijną, alchemią, wszelkimi proroctwami, czyli miał mocno rozwiniętą wyobraźnię. Poza tym był uważany za heretyka. Znaczy się potrafił siłą swojego umysłu. wiedzy i wyobraźni iść pod prąd dominującym kanonom. Samym intelektem nigdy nie przekracza się żadnych dominujących konwencji czy norm. Potrzebny do tego jest aspekt irracjonalny, intuicyjny. Myślenie twórcze, innowacyjne to nie jest powielanie bezpiecznych logicznych, ustalonych norm i prawd.
                                      • oby.watel Re: Bajka "O Docencie" 13.02.19, 07:39
                                        budduga napisał:

                                        > Samym intelektem nigdy nie przekracza się żadnych dominujących konwencji
                                        > czy norm. Potrzebny do tego jest aspekt irracjonalny, intuicyjny. Myślenie
                                        > twórcze, innowacyjne to nie jest powielanie bezpiecznych logicznych,
                                        > ustalonych norm i prawd.

                                        I dlatego na tych, którzy wystają ponad przeciętność przeciętniacy wieszają psy, odsądzają od czci i wiary, szykanują, oskarżają o herezje, bluźnierstwo i pozbywają się jeśli tylko mogą. Ilu słyszało jak się nie podoba to wyp... ad z kraju?
                                        • grzespelc Re: Bajka "O Docencie" 14.02.19, 18:12
                                          "na tych, którzy wystają ponad przeciętność przeciętniacy wieszają psy, odsądzają od czci i wiary, szykanują, oskarżają o herezje, bluźnierstwo'

                                          Mnie tam się podoba, jak mnie odsądzają od wiary i oskarżają o herezję smile

                                          A tak na serio, to przyłączam się do zdania kolegów. Budduga duby smalone bredzi.
                                      • ur-nammu Re: Bajka "O Docencie" 13.02.19, 19:11
                                        budduga: Newton poza prymitywnym intelektualizowaniem scjentystycznym, zajmował się również okultyzmem, symboliką biblijną, alchemią, wszelkimi proroctwami, czyli miał mocno rozwiniętą wyobraźnię.
                                        Ależ oczywiście, wszak wiadomo nie od dziś, że rozważania nad zagadnieniami naukowymi (takimi jak choćby mechanika klasyczna, teoria doboru naturalnego, teoria względności) są prymitywnym intelektualizowaniem i nawet się nie umywają do zajęć wymagających „rozwiniętej wyobraźni” jak wywoływanie duchów, snucie rozważań o tym, czy wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, poszukiwanie kamienia filozoficznego czy bajdurzenie o durnowatych proroctwach.

                                        budduga: Samym intelektem nigdy nie przekracza się żadnych dominujących konwencji czy norm. Potrzebny do tego jest aspekt irracjonalny, intuicyjny. Myślenie twórcze, innowacyjne to nie jest powielanie bezpiecznych logicznych, ustalonych norm i prawd.
                                        Jasne, intelektem się nie da, bo bez mamrotania pacierzy, udziału w seansach spirytystycznych, kierowania się wróżbami czy w ogóle naiwnej wiary w byty urojone człowiek – według niedouczonych religiantów i guślarzy – nic nie może zdziałać.

                                        Nieboraku, jest XXI wiek, jak i gdzie ty spędziłeś życie, że wypisujesz takie idiotyzmy?
                                        • budduga Re: Bajka "O Docencie" 14.02.19, 21:28
                                          A ty gdzie się uchowałeś że w xxi wieku podejmujesz się oskarżeń i deprecjacji roli poznawczej intuicji? Z zaścianka polszewizmu? Czytałeś ty chłopczyku jakieś teksty współczesnej socjologii lub filozofii egzystencjalnej, post-strukturalizmu, personalizmu, dekonstrukcji czy choćby fenomenologiczne? O całej krytyce sztuki współczesnej nie wspominając! NIc dziwnego że ten naród zacofany o co najmniej 100 lat za innymi, skoro młodzież jak widać jurna a durna z zakutymi łbami, nie potrafiąca strawić pierwotnego intelektualizmu! Wstydziłbyś się tak kompromitować! A kysz do książek! W dobie internetu żeby mieć tyle białych plam, to choroba jakaś na infantylizm i zarozumiałość!
                                          • ur-nammu Re: Bajka "O Docencie" 15.02.19, 14:37
                                            budduga: A ty gdzie się uchowałeś że w xxi wieku podejmujesz się oskarżeń i deprecjacji roli poznawczej intuicji?
                                            W cytacie nad moim wpisem specjalnie wytłuściłem fragment, do którego się odniosłem. Rozgarnięty czytelnik powinien to dostrzec. Nie kwestionowałem roli poznawczej intuicji, lecz zachwalane przez ciebie walory aspektu irracjonalnego, tak doskonale skomponowanego z twoją wcześniejszą wypowiedzią o tym, jak to dywagacje o proroctwach, alchemii czy okultyzmie rozwijają wyobraźnię.

                                            budduga: Czytałeś ty chłopczyku jakieś teksty współczesnej socjologii lub filozofii egzystencjalnej, post-strukturalizmu, personalizmu, dekonstrukcji czy choćby fenomenologiczne? O całej krytyce sztuki współczesnej nie wspominając!
                                            Nie zaimponujesz mi przechwałkami o swojej wiedzy z zakresu socjologii czy filozofii, bo to jest po prostu wydmuszka, a w środku jest pustka. Taka sama jak w twoich wpisach, i to mimo obfitości użytych w nich słów.
                                              • ur-nammu Re: Bajka "O Docencie" 20.02.19, 19:43
                                                budduga: Czytałeś ty chłopczyku jakieś teksty współczesnej socjologii lub filozofii egzystencjalnej ...
                                                ur-nammu: Nie zaimponujesz mi przechwałkami o swojej wiedzy z zakresu socjologii czy filozofii, bo to jest po prostu wydmuszka, a w środku jest pustka.
                                                budduga: Hmm...czyli chodzi o to żeby Ci zaimponować?
                                                Sądzę, że tobie chodziło o zaimponowanie, inaczej nie wstawiłbyś tak żałosnego wpisu.
                                                Jest zabawnie, gdy się człowiek natknie na bufona powołującego się na swoje urojone obycie z tekstami socjologicznymi czy filozoficznymi, a po zakwestionowaniu tych nieprawdziwych kompetencji dostaje po kilku dniach odpowiedź, z której wynika, że z balonika właśnie uszło powietrze. Cóż za smętny flaczek, przypomina mi zużytą pre..., no, mniejsza o to.
                    • oby.watel Re: Lepsza bajka "O Docencie", - czy nie ? ...... 11.02.19, 15:54
                      suender napisał:
                      > - Z powody "nie zebrania dostatecznych dowodów winy", oskarżony jest
                      > nadal uznawany za niewinnego, a owo UNIEWINNIENIE idzie się bujać !!!!!!!!!!
                      > !!!!!!!!


                      No i? Co w ten sposób udowodniłeś? Że nie uniewinniono klechy tylko uznano go za niewinnego, bo dano wiarę starannie dobranym świadkom, którzy szkalowali ofiarę? Taka parodia sądu jest najlepszym dowodem na nieistnienie bozi. Gdyby bóg istniał biskupi nie pozwoliliby sobie na tak jawne kpiny.
    • budduga Re: Etyka a Normy współżycia społecznego ..... 07.02.19, 00:53
      mnie bardziej od filozoficznej dyskusji na temat Etyka a NWS interesuje to dlaczego np. w Polsce dzisiejszej, ale nie tylko, moralność, etyka to jedynie parawany Wszechmogącego, Wszech-panującego nam niemiłosiernie, egoizmu. Ta nieustanna korozja, relatywizacja etycznych relacji. Czy przypadkiem ta korozja nie bierze się jeszcze z kościelnej, kapłańskiej dominacji, która dbała jedynie o zachowywanie pozorów etycznych zachowań, od wczesnych instytucji kościelnych, nie tylko chrześcijańskich? Przy jednoczesnym zaniedbywaniu rzetelnego treningu duchowego, medytacyjnego. I bierne poddanie się rytuałom, tradycjom ze strony społeczeństwa? Stopniowy zanik jakościowego istnienia? Dominacja materialistycznych wartości, od protestanckiej etyki kapitalizmu przemysłowego, po komunistyczny prymitywizm zmysłowy, kulminująca w kulturze konsumpcji, systemach opresyjnych, represyjnych, kulturach masowych, zaniku indywidualizmu, zastąpionego egoistycznym wyścigiem szczurów lub masową biernością i apatią społeczną? A przecież wydaje się że początki etycznego zachowania czyli troski o zgodne współistnienie można chyba zauważyć wszędzie tam gdzie tworzono większe współdziałające grupy społeczne, miasta, komuny. Jak też z samego indywidualnego odczuwania empatii, czy wszelkich uczuć (takich jak litość, miłość) związanych z odczuciem zależności własnego dobrobytu od bytu drugiego. Czyżby zatem źródłem zachowań etycznych był świat uczuć? Co zatem sprawiło że człowiek odszedł tak daleko do całkowitej relatywizacji etyki mającej jedynie służyć własnemu przetrwaniu?
      • suender Re: Etyka a Normy współżycia społecznego ..... 07.02.19, 10:34
        budduga 07.02.19, 00:53

        mnie bardziej od filozoficznej dyskusji na temat Etyka a NWS interesuje to dlaczego np. w Polsce dzisiejszej, ale nie tylko, moralność, etyka to jedynie parawany Wszechmogącego, Wszech-panującego nam niemiłosiernie, egoizmu. Ta nieustanna korozja, relatywizacja etycznych relacji. Czy przypadkiem ta korozja nie bierze się jeszcze z kościelnej, kapłańskiej dominacji, która dbała jedynie o zachowywanie pozorów etycznych zachowań, od wczesnych instytucji kościelnych, nie tylko chrześcijańskich? Przy jednoczesnym zaniedbywaniu rzetelnego treningu duchowego, medytacyjnego. I bierne poddanie się rytuałom, tradycjom ze strony społeczeństwa? Stopniowy zanik jakościowego istnienia? Dominacja materialistycznych wartości, od protestanckiej etyki kapitalizmu przemysłowego, po komunistyczny prymitywizm zmysłowy, kulminująca w kulturze konsumpcji, systemach opresyjnych, represyjnych, kulturach masowych, zaniku indywidualizmu, zastąpionego egoistycznym wyścigiem szczurów lub masową biernością i apatią społeczną? A przecież wydaje się że początki etycznego zachowania czyli troski o zgodne współistnienie można chyba zauważyć wszędzie tam gdzie tworzono większe współdziałające grupy społeczne, miasta, komuny. Jak też z samego indywidualnego odczuwania empatii, czy wszelkich uczuć (takich jak litość, miłość) związanych z odczuciem zależności własnego dobrobytu od bytu drugiego. Czyżby zatem źródłem zachowań etycznych był świat uczuć? Co zatem sprawiło że człowiek odszedł tak daleko do całkowitej relatywizacji etyki mającej jedynie służyć własnemu przetrwaniu?
        ===================================================================

        Po rozebraniu na detale trochę drobne w/w tekstu widać wyraźnie, że ta ocena współczesności polskiej jest też oparta o prywatny kodeks etyczny autora. Ktoś inny zatem wg. własnego subiektywizmu może w swej krytyce wskazać na całkiem inne przyczyny, niż winny tylko: egoizm, Kościół, itp. Nie chcę się ale czymś takim zajmować, dlatego ja tylko ze strony formalnej:

        1. Nie jest ETYKA po to, by się we wspólnocie przyjemnie i dostatnio osobnikom żyło. Ona jest po to, by człowiek się do niej stosował dla jego egoistycznego tj. osobistego interesu doczesnego i wiecznego. No, oczywiście , jak przy okazji (powtarzam: tylko przy okazji) inni członkowie wspólnoty na tym to korzyść dodatkowa, co płynie dla obydwu stron.

        2. "Ta nieustanna korozja, relatywizacja etycznych relacji." <-
        • budduga Re: Etyka a Normy współżycia społecznego ..... 07.02.19, 16:37
          skoro rozbierasz (się) od strony kościelnej, religijnej to mam pewne uwagi odnośnie owego rozbierania:
          Ad. 1. Bóg stworzył człowieka w RAJU, czyli w stanie spełnienia. Z którego został wyrzucony po zgrzeszeniu. A zatem powrót do RAJU, tego symbolicznego stanu współ-istnienia (przeciwieństw i różnorodności) może być i powinien być tym idealnym Celem etyki w kwestii wspł-istnienia społecznego, zarówno w sferze relacji międzyludzkich, jak też instytucjonalnych. Nie mówiąc o kwestii Przebóstwienia Człowieka, czyli ażeby 'człowiek stawał się tak doskonały jak Jego Ojciec jest'. Właśnie w tym momencie kiedy Kościół i jego pasterze odrzucają dobrobyt, ład jako (egoistyczną) przyjemność, implikują konieczność cierpienia, wyrzeczenia, znoszenia bólu i niewygód życia i współ-życia, popełniając od razu błąd interpretacyjny podstawy etycznego wspł-istnienia, który uważam za nieuchronny dla osób pretendujących do bycvia pasterzami, czyli posiadającymi jakieś tajemne prawo do posiadania autorytetu i kontroli wobec drugich istot. To już jest akt egoistycznego zdeformowania przekazu źródła religijnego. Przyjemność, spełnienie, zakorzenione jest w energii życia. Implikowany przez Ciebie ideał wyrzeczenia się siebie, jest niczym innym tylko gloryfikacją egoizmu i zarozumiałości egoizmu kasty kapłańskiej, przeciwko której Jezus otwarcie występował, twierdząc iż są mordercami proroków.
          Ad. 2. Powtarzam, skuteczność czy to propagandy komunistycznej, czy jakiegokolwiek innego systemu opresyjnego, tudzież propaganda 'kultury' konsumpcyjnej, jak też religia obłudy moralnej w łonie samego Kościoła, powodują iż społeczeństwo jest de facto osaczone i zniewolone przez wszelkiego rodzaju krwiopijców i pasożytów, uniemożliwiających człowiekowi na wzniesienie się ponad przeciętność, miernotę, poziom czysto zmysłowego materializmu, ku jakościowemu istnieniu, i refleksji. A cóż dopiero do twórczego istnienia. Można, ale wymaga to ogromnego wysiłki i determinacji, kosztem często utraty egzystencjalnej stabilizacji, etc.
          Ad. 3. Nie kompromituj się, bo takimi stwierdzeniami dowodzisz jedynie braku głębszej refleksji na temat natury istnienia.
          Ad, 4. Materialistycznej ideologii? Masz na myśli materialistyczny Kościół który poprzez wieki deprawował, kłamał. kradł, gwałcił. nierzadko posuwając si do wymuszania aborcji na ciężarnych zakonnicach, molestował dzieci?! I Bóg jeden raczy wiedzieć co jeszcze?! Tacy.... 'ludzie'....mają wiarę w Boga? Oczywiście można długo stosować technikę 'oczy nie widzą serce nie boli'. Ale, to następne kłamstwo i obłuda która przenika całą rzeczywistość społeczną, totalnym relatywizmem i cynizmem.
              • budduga Re: Etyka a Normy współżycia społecznego ..... 07.02.19, 21:41
                powiem jeszcze inaczej, stan optymalnego spełnienia, czyli symbolicznego Raju człowieka jest stanem w którym zdołał on uzyskać maksymalną harmonię zarówno wewnętrzną jak i zewnętrzną. Dzięki źródłu życia znajdującym się zarówno poza nim, jak wewnątrz jego istoty. Zarówno w relacji z własnymi instynktami, pragnieniami, potrzebami, intelektualnymi, zmysłowymi, emocjonalnymi etc., jak też w relacjach z innymi, czy to w bezpośrednim związku intymno-rodzinnym czy w zakresie innych społecznych uwarunkowań.
                Pytanie jakie mnie tutaj drąży to dlaczego nastąpiła utrata tego stanu. Czy był on (człowiek) zbyt pasywny, jałowy i uniemożliwiał dalszy rozwój? Dlatego został wprowadzony aspekt dywersyjny? Zło i jego kuszenie i obietnica posiadania? (wiedzy, rozkoszy...?). Każdy w zasadzie ma możliwość wolnego wyboru. Czy żyć w symbolicznym Raju czy poza nim, czy dominować, posiadać, czy współ-uczestniczyć w tworzeniu pokojowego współ-istnienia.
              • oby.watel Re: Etyka a Normy współżycia społecznego ..... 08.02.19, 09:20
                budduga napisał:

                > Mówię z perspektywy tego mitu religijnego. Co więcej, człowiek był szczęśliwy i
                > bogaty. Wszystkie istoty współ-istniały harmonijnie. Aż do momentu pojawienia
                > się rodzaju wężowego.

                Jeśli coś jest nieprawdą, to pozostanie z każdej perspektywy. Bóg NIE stworzył człowieka w raju. Najpierw stworzył człowieka, a dopiero potem powołał do życia raj. Potem powołał do życia wszystkie zwierzęta, a więc i węża. To, że jeden z nich zaczął gadać było zasługą inżynierii genetycznej z piekła rodem. Twierdzenie, że człowiek, który na golasa snuł się po raju bez celu, "był szczęśliwy i bogaty" brzmi jak ponury żart.

                > Pytanie jakie mnie tutaj drąży to dlaczego nastąpiła utrata tego stanu. Czy był on
                > (człowiek) zbyt pasywny, jałowy i uniemożliwiał dalszy rozwój? Dlatego został
                > wprowadzony aspekt dywersyjny? Zło i jego kuszenie i obietnica posiadania?
                > (wiedzy, rozkoszy...?). Każdy w zasadzie ma możliwość wolnego wyboru. Czy
                > żyć w symbolicznym Raju czy poza nim, czy dominować, posiadać, czy współ-
                > uczestniczyć w tworzeniu pokojowego współ-istnienia.

                Żartujesz prawda? Jaki "dalszy rozwój"? "Dalszy rozwój" czego? Sztuki obgryzania korzonków i zbierania jagód? Czego mogło nauczyć się dwoje dorosłych ludzi i od kogo? Rozwój, owszem, odbywał się poza rajem i bez ingerencji bożej. Dlatego po opuszczeniu go nieszczęśnicy przekonali się, że już istnieją miasta i żyją w nich ludzie.
                • budduga Re: Etyka a Normy współżycia społecznego ..... 10.02.19, 19:58
                  słuszne-nie-słuszne spostrzeżenie chronologiczne, jeśli w ogóle stosowanie chronologii do tekstów czysto poetyckich ma jakiś sens, ale czy to znaczy że równie kategorycznie uważasz że, wedle sztywnego i logicznego trzymania się tekstu, kobieta też nie została stworzona w Raju, natomiast człowiek na pewno nie został stworzony w raju tylko w nim umieszczony? A może podział człowieka w Raju na kobietę i mężczyznę był częścią stworzenia? A zatem czy mogłem użyć takiego sformułowania 'człowiek stworzony w raju' czy nie? A jeśli nie, to kto tu hoduje rasistowskie uprzedzenia?

                  'Chyba żartujesz?' Jak dorosłymi mieliby być ci pierwsi 'dorośli ludzie' w stanie rajskiej niewinności? Ten tekst jest tekstem poetyckim, i rozumiany dosłownie służy tylko ślepej ignorancji lub założonemu a priori szyderstwu względem tego czego nie pojmie się językiem intelektu opierającym się na czysto zmysłowej percepcji. Jak to mawiał poeta: 'poetę zrozumie tylko poeta.' Czyli potrzebny tu jest poetycki wgląd a nie logiczno-historyczny intelektualizm. Trzeba tu stosować intuicyjno-intelektualny wgląd. Często te opisy muszą stosować różne narracje tych samych wydarzeń ponieważ nie można w sposób logicznie chronologiczny przedstawić kompleksowości i jednoczesności wielu warstw opisywanej rzeczywistości.

                  Jeśli coś jest nieprawdą, to pozostanie z każdej perspektywy. Bóg NIE stworzył człowieka w raju. Najpierw stworzył człowieka, a dopiero potem powołał do życia raj. Potem powołał do życia wszystkie zwierzęta, a więc i węża. To, że jeden z nich zaczął gadać było zasługą inżynierii genetycznej z piekła rodem. Twierdzenie, że człowiek, który na golasa snuł się po raju bez celu, "był szczęśliwy i bogaty" brzmi jak ponury żart.
                  • oby.watel Re: Etyka a Normy współżycia społecznego ..... 10.02.19, 21:04
                    budduga napisał:

                    > słuszne-nie-słuszne spostrzeżenie chronologiczne, jeśli w ogóle stosowanie chro
                    > nologii do tekstów czysto poetyckich ma jakiś sens, ale czy to znaczy że równie
                    > kategorycznie uważasz że, wedle sztywnego i logicznego trzymania się tekstu, k
                    > obieta też nie została stworzona w Raju, natomiast człowiek na pewno nie został
                    > stworzony w raju tylko w nim umieszczony? A może podział człowieka w Raju na k
                    > obietę i mężczyznę był częścią stworzenia? A zatem czy mogłem użyć takiego sfor
                    > mułowania 'człowiek stworzony w raju' czy nie? A jeśli nie, to kto tu hoduje ra
                    > sistowskie uprzedzenia?

                    W oparciu o te czytso poetyckie teksty organizowano wyprawy krzyżowe, palono czarownice, wieszano heretyków.

                    > 'Chyba żartujesz?' Jak dorosłymi mieliby być ci pierwsi 'dorośli ludzie' w stan
                    > ie rajskiej niewinności? Ten tekst jest tekstem poetyckim, i rozumiany dosłowni
                    > e służy tylko ślepej ignorancji lub założonemu a priori szyderstwu względem teg
                    > o czego nie pojmie się językiem intelektu opierającym się na czysto zmysłowej p
                    > ercepcji. Jak to mawiał poeta: 'poetę zrozumie tylko poeta.' Czyli potrzebny tu
                    > jest poetycki wgląd a nie logiczno-historyczny intelektualizm. Trzeba tu stoso
                    > wać intuicyjno-intelektualny wgląd. Często te opisy muszą stosować różne narrac
                    > je tych samych wydarzeń ponieważ nie można w sposób logicznie chronologiczny pr
                    > zedstawić kompleksowości i jednoczesności wielu warstw opisywanej rzeczywistośc
                    > i.

                    Ten poetycki tekst nierozumiany dosłownie inspirował do mordów i pożogi. Do dziś inspiruje.
                    • budduga Re: Etyka a Normy współżycia społecznego ..... 10.02.19, 21:54
                      tak się kończy czytanie trudnych tekstów przez infantylnych egoistów zmysłowo-intelektualnych. Ten tekst nie jest źródłem zła tylko to co ludzie z nim zrobili. Ale wolna wola i wybór człowieka zostały tu uszanowane. A żeby nastąpił jakiś postęp musiały objawić się konsekwencje takich nieporozumień i absurdów ludzkich. Kasty kapłańskie zawsze deformowały wizje proroków, twórców, dzięki wygodzie pospólstwa, które zrzucało odpowiedzialność za 'duchowe' kwestie na kastę wybrańców, dzieki czemu samo nie musiało rozwijać się ponad swoją instynktowną prymitywną egzystencję. Prorocy zawsze byli mordowani, przeinaczani odrzucani lub histerycznie deifikowani przez własnych. Byleby tylko zachować bierność, powierzchowność i łatwiznę życia. Wszystkie innowacje cywilizacyjne były odkrywane i wprowadzane przez ludzi uważanych zazwyczaj za idiotów, irracjonalistów, albo niedosięgalnych przez nas 'prostaczków' geniuszy, bożków. Co nam do nich.... A każda rewolucja zjadała własne dzieci. No co, chcesz przykładać tę miarkę tylko do religii? A czym kończyło się wyzwalanie z religii? Raj komunistyczny? Mamy to przerabiać w nieskończoność? Masz taką karmę? że musisz walić głową ciągle w ten sam w mur? Miłego walenia.
                      • oby.watel Re: Etyka a Normy współżycia społecznego ..... 10.02.19, 22:15
                        Nie ideologia, wiara, są odpowiedzialne za zbrodnie, tylko kurczowe trzymanie się doktryny wbrew rozsądkowi i faktom. To ludzie zinterpretowali czysto poetyckie teksy ideologów, których zadaniem było podniesienie na duchu prześladowanego narodu, wmówienie mu, że został wybrany, ze jest wyjątkowy. Każdą zbrodnię, ludobójstwo inicjował jakiś ideolog w imię jakieś idei, która wymagała ofiar. Bo każda ideologia kurczowo trzymająca się dogmatów musi posiłkować się przemocą, inaczej straci wyznawców. Stawianie jednej ideologii ponad inną jest dziecinne i znamionuje ciasnotę umysłową.
                        • budduga Re: Etyka a Normy współżycia społecznego ..... 11.02.19, 02:40
                          nikt nie powiedział że zdobywanie mądrości będzie drogą usłaną samymi kwiatkami. Ale jakoś nie dostrzegam żadnych 'ideologów' wśród piszących czysto poetyckie teksty Pisma. A to że zaćmienie słońca można też było wykorzystać do manipulowania masami to zupełnie inna rzecz, a nie wina Słońca. I wcale nie chodziło o podnoszenie na duchu narodu wybranego. A przynajmniej nie w samej esencji tych tekstów. Ani posiłkowanie się przemocą. To są konsekwencje ludzkich ograniczeń, które musiały się jakoś ujawnić ażeby można było je przezwyciężyć. Np. wojny nacjonalistyczne które wyżerały przez wieki Europę zaowocowały w końcu...trwałym pokojem, a nawet zjednoczeniem, ideą zjednoczonej Europy. Ile krwi głupoty patriotycznej musiało upłynąć? W wypadku tekstów Pisma to ludzie/kapłani interpretujący te teksty w sposób manipulatorski wykorzystali i wykorzystują niewiedzę i naiwność mas. Nie zapominaj że KK długo zabraniał czytania samodzielnego i samodzielnego interpretowania Pisma, a nawet ustanowił imprimatur. Gdyby te teksty pisali jak mówisz 'ideolodzy' to właściwie żadnych utrudnień kapłani, ani dzierżący doczesną władzę, by nie robili z dostępnością. A nawet wiele tekstów uznawanych przez wczesne wyznania zostało przez Watykan zniszczonych, odrzuconych i napiętnowanych jako heretyckie. Stąd jakby nie było wyłamali się gnostycy, których wykończono, potem protestanci, których nie zdążono wyrżnąć bo pojawiła się zaraza turecka. Protestanci którzy choć uczynili znaczny postęp, w porównaniu do KK, rozwijając kultury narodowe, popadli w błąd dosłowności. Ale i tak jakby nie było cały zamęt reformacyjny skutkował nie tylko Kontrreformacją ale również całą masą ruchów niezależnych, wolnomularskich, eklektycznych, i w końcu oświeceniowych, rewolucyjnych (nie zapominaj że rewolucjoniści francuscy, tak samo jak i amerykańscy byli mocno zakorzenieni w tradycjach gnostycznych) a potem świeckich. Nie mówiąc o całej sztuce kultury zachodu inspirowanej w przeważającej mierze przez religijne idee zaczerpnięte bezpośrednio z tekstu Pisma, aż do czasu powstania klasy kupieckiej, która kazała się portretować. Tak samo z współczesną nauką i technologią które wywodzą się z Alchemii arabsko-europejskiej. Istnieje tu bezpośrednia współ-zależność rozwojowa ludzkiej świadomości i cywilizacji. A nie tylko dogmaty, zabobony, doktryny i przemoc. Wszystko zresztą ma swoje przeciwne strony, jak noc i dzień. Laicyzacja, demokracja wyzwoliły jednostkę spod dominacji Kościoła i monarchii ale wpędziły ludzi w niewolę bestii egoizmu bez ograniczeń, cynizmu i relatywizmu.
                          • oby.watel Re: Etyka a Normy współżycia społecznego ..... 11.02.19, 12:09
                            budduga napisał:
                            > Ale jakoś nie dostrzegam żadnych 'ideologów' wśród piszących czysto poetyckie
                            > teksty Pisma. A to że zaćmienie słońca można też było wykorzystać do manipulow
                            > ania masami to zupełnie inna rzecz, a nie wina Słońca. I wcale nie chodziło o p
                            > odnoszenie na duchu narodu wybranego.

                            Cóż, niedostrzeganie można złożyć na karb krótkowzroczności. Ale zaprzeczanie faktom historycznym, ustaleniom uczonych to już dużo poważniejsza sprawa.

                            > W wypadku tekstów Pisma to ludzie/kapłani interpretujący te teksty w sposób
                            > manipulatorski wykorzystali i wykorzystują niewiedzę i naiwność mas. Nie
                            > zapominaj że KK długo zabraniał czytania samodzielnego i samodzielnego
                            > interpretowania Pisma, a nawet ustanowił imprimatur. Gdyby te teksty pisali
                            > jak mówisz 'ideolodzy' to właściwie żadnych utrudnień kapłani, ani dzierżący
                            > doczesną władzę, by nie robili z dostępnością.

                            Powalający argument. Gdyby kwiatuszek miał skrzydełka, to by była miotełka. Te teksty powstawały przez stulecia. To w zasadzie antologia mitów i legend, the best of Middle East, zebrane do kupy opowieści, legendy i wierzenia w które wpleciono sugestię, że pan bóg stworzył człowieka, ale tym człowiekiem był żyd. Pozostali to podludzie, więc można ich rżnąć w imię pana i z jego błogosławieństwem.

                            > A nawet wiele tekstów uznawanych przez wczesne wyznania zostało przez Watykan
                            > zniszczonych, odrzuconych i napiętnowanych jako heretyckie. Stąd jakby nie było
                            > wyłamali się gnostycy, których wykończono, potem protestanci, których nie zdążono
                            > wyrżnąć bo pojawiła się zaraza turecka.

                            W wielu odłamach chrześcijaństwa Biblia jest obszerniejsza. Protestancki Stary Testament jest uboższy o 7 ksiąg w stosunku do katolickiego. Choć to niby słowo boże, to traktowane nadzwyczaj wybiórczo i swobodnie.

                            > Wszystko zresztą ma swoje przeciwne strony, jak noc i dzień. Laicyzacja, demokracja
                            > wyzwoliły jednostkę spod dominacji Kościoła i monarchii ale wpędziły ludzi w niewolę
                            > bestii egoizmu bez ograniczeń, cynizmu i relatywizmu.

                            Czego jak czego, ale egoizmu chrześcijanom zarzucić nie sposób. Od dwóch tysięcy lat łożą na utrzymanie sług, których wszechmogący mógłby obsypać złotem, ale najwidoczniej uznał, że taka służba nie jest warta funta kłaków. Niesłusznie, bo to jego słudzy rozsławiali ogniem i mieczem na całym świecie jego imię.

                            Niestety, wygląda na to, że niebawem wyznawcy z bogiem na ustach zakończą panowanie bozi na ziemi. Tramp mianował fanatyków, a klecha z radością pobłogosławi bomby i rakiety. Bo dekalog to tekst poetycki i nie można przykazania 'nie zabijaj' odczytywać dosłownie.
          • suender Re: Etyka a Normy współżycia społecznego ..... 07.02.19, 20:23
            budduga 07.02.19, 16:37

            Ad. 1. Bóg stworzył człowieka w RAJU, czyli w stanie spełnienia. Z którego został wyrzucony po zgrzeszeniu. A zatem powrót do RAJU, tego symbolicznego stanu współ-istnienia (przeciwieństw i różnorodności) może być i powinien być tym idealnym Celem etyki w kwestii wspł-istnienia społecznego, zarówno w sferze relacji międzyludzkich, jak też instytucjonalnych. Nie mówiąc o kwestii Przebóstwienia Człowieka, czyli ażeby 'człowiek stawał się tak doskonały jak Jego Ojciec jest'. Właśnie w tym momencie kiedy Kościół i jego pasterze odrzucają dobrobyt, ład jako (egoistyczną) przyjemność, implikują konieczność cierpienia, wyrzeczenia, znoszenia bólu i niewygód życia i współ-życia, popełniając od razu błąd interpretacyjny podstawy etycznego wspł-istnienia, który uważam za nieuchronny dla osób pretendujących do bycvia pasterzami, czyli posiadającymi jakieś tajemne prawo do posiadania autorytetu i kontroli wobec drugich istot. To już jest akt egoistycznego zdeformowania przekazu źródła religijnego. Przyjemność, spełnienie, zakorzenione jest w energii życia. Implikowany przez Ciebie ideał wyrzeczenia się siebie, jest niczym innym tylko gloryfikacją egoizmu i zarozumiałości egoizmu kasty kapłańskiej, przeciwko której Jezus otwarcie występował, twierdząc iż są mordercami proroków.
            Ad. 2. Powtarzam, skuteczność czy to propagandy komunistycznej, czy jakiegokolwiek innego systemu opresyjnego, tudzież propaganda 'kultury' konsumpcyjnej, jak też religia obłudy moralnej w łonie samego Kościoła, powodują iż społeczeństwo jest de facto osaczone i zniewolone przez wszelkiego rodzaju krwiopijców i pasożytów, uniemożliwiających człowiekowi na wzniesienie się ponad przeciętność, miernotę, poziom czysto zmysłowego materializmu, ku jakościowemu istnieniu, i refleksji. A cóż dopiero do twórczego istnienia. Można, ale wymaga to ogromnego wysiłki i determinacji, kosztem często utraty egzystencjalnej stabilizacji, etc.
            Ad. 3. Nie kompromituj się, bo takimi stwierdzeniami dowodzisz jedynie braku głębszej refleksji na temat natury istnienia.
            Ad, 4. Materialistycznej ideologii? Masz na myśli materialistyczny Kościół który poprzez wieki deprawował, kłamał. kradł, gwałcił. nierzadko posuwając si do wymuszania aborcji na ciężarnych zakonnicach, molestował dzieci?! I Bóg jeden raczy wiedzieć co jeszcze?! Tacy.... 'ludzie'....mają wiarę w Boga? Oczywiście można długo stosować technikę 'oczy nie widzą serce nie boli'. Ale, to następne kłamstwo i obłuda która przenika całą rzeczywistość społeczną, totalnym relatywizmem i cynizmem.
            ============================================================

            To jest bardzo ładne ustosunkowanie się, - ale nie do moich punktów, - widocznie kogoś innego.
            W moich nie pisałem ani o jakichś RAJACH, ani Przebóstwieniach Człowieka, ani o kapłanach, ani o pasterzach, ani o Kościele, również terminów religijnych prawie też nie użyłem. Radzę się przenieść się na forum RACJONALISTA, tam można zaleźć dyskutantów metafizycznie natchnionych i dla Cię spolegliwych. Szkoda byś się tu marnował.

            Łączę sympatyczny świst sań Królowej Śniegu ....
            • budduga Re: Etyka a Normy współżycia społecznego ..... 07.02.19, 21:08
              przypomnę Ci Twoje własne słowa które jednoznacznie zahaczają o kontekst religijny, lub sugerują brak owego jako przyczynę nieetycznego stanu. A zatem albo unikasz odpowiedzialności za własne słowa świadomie, albo instynktownie bronisz własnej irracjonalnej pozycji wcale nie po to by dojść do prawdy, tylko żeby za wszelką cenę nie utracić dobrego mniemanie o sobie. Rozumiem że zmiana lub akceptacja odmiennych poglądów to trudna sprawa, ale bez minimum otwartości dyskusja gaśnie jak nadmuchany z wielkim wysiłkiem sztuczny penis. Ani pożytku społecznego ani żadnej przyjemności, poza samym.... dmuchaniem....

              P.S. Ty tam kolego nic nie musisz łączyć bo jesteśmy wszyscy naczyniami połączonymi, czy Ci się to podoba czy nie.


              'osobistego interesu doczesnego i wiecznego'.
              'dla jednych jest to Omnipotent, dla innych jakiś rodzaj determinizmu.'
              ' to jest raczej do podziękowania materialistycznej ideologii.'
      • walmart.ca Re: Etyka a Normy współżycia społecznego ..... 15.02.19, 03:54
        Richard Wrangham sugeruje w swojej najnowszej książce The Goodness Paradox: The Strange Relationship Between Virtue and Violence in Human Evolution, że to przemoc, a dokładniej: wybicie alpha samców setki tysięcy lat temu, gdy pojęcia dobra i zła nie istniały, położyło podwaliny tego, co dzisiaj ludzkie zwierzęta nazywają moralnością.

        www.newyorker.com/books/under-review/did-capital-punishment-create-morality

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka