diabollo
03.02.19, 18:45
... tzw. "dzieci nienarodzonych" (oczywiście katolicki osymoron, bo albo dziecko, albo nienarodzone, ale kościół ginekologiczny nie kieruje swojej agitacji do ludzi szczególnie myślących czy lubujących się w logice), no więc słynny bojownik za ustawą kryminalizującą aborcję okazał się być prywatnie permisywnym i częstym klientem, co za stało właśnie wykorzystane politycznie przez PISS.
I tak nic w porównaniu do antyaborcyjnych przedstawicieli kleru, którzy okazali się profilami.
Ot, wyśrubowane katostandardy moralne.
Kłaniam się nisko.