diabollo
07.02.19, 10:19
... religijnych zabobonów o wielkim i dobrym mizmu z brodą na chmurce, który tak bardzo kocha swoich wyznawców, że z miłości do nich musiał zamordować własnego syna i wychłeptać jego krew, co na pamiątkę chłeptania wyznawcy symbolicznie ciągle pożeraja ciało i piją krew tego syna mizmu, którego z resztą też bardzo kochają.
W ogóle to ta miłość syna i ojca (obiektywnie patologiczna), wyznawców do obu i odwrotnie zapewni wyznawcą wieczne życie w raju po śmierci.
Oczywiście dla nie-wyznawców żywego, ale ciągle zjadanego syna mizmu, czekają po śmierci wieczne tortury (zawsze mam wrażenie, twórcy zabobonów byli niezłym dewiantami seksualnymi, to ciągle sado-maso, kanibalizm, zapładniane dziewice, etc).
Można pytać dalej, czy etyczne jest czerpanie gigantycznych profitów finansowych ze wciskania ludziom takich bzdur?
Czy etyczne jest tworzenie ponadnarodowych korporacji do dojenia ludzi z pieniędzy i przechwytywania wpływów i władzy przy pomocy powyższych zabobonów?
Czy etyczna może być praca dla takiej korporacji?
Kłaniam się nisko.