diabollo
10.02.19, 12:21
Spekulacje po słowach Franciszka o Janie Pawle II i molestowaniu w Kościele
Michał Wilgocki
Kardynał Stanisław Dziwisz w "Tygodniku Powszechnym" odnosi się do zarzutów, że Jan Paweł II ignorował sygnały dotyczące molestowania w jednym ze zgromadzeń zakonnych. Spekulacje wybuchły po "anegdocie", którą opowiedział dziennikarzom papież Franciszek.
Chodzi o słowa, które padły podczas spontanicznej konferencji prasowej Franciszka na pokładzie samolotu z Abu Zabi do Rzymu. Dziennikarka Associated Press Nicole Winfield zapytała Franciszka o wykorzystywanie seksualne zakonnic przez księży. Odniosła się do artykułu "L'Osservatore Romano", w którym Lucetta Scaraffia opisała nadużycia wobec zakonnic, m.in. zmuszanie ich do aborcji. Autorka domagała się też ostrej reakcji Watykanu.
Franciszek przyznał, że w Kościele byli duchowni, którzy wykorzystywali siostry zakonne. Opowiedział o tym, jak Watykan walczył z tym procederem.
- Czy trzeba w tym względzie zrobić jeszcze więcej? Tak! Czy chcemy to zrobić? Tak! Jest to pewien proces, który trwa już od dawna - powiedział papież. Po czym przytoczył "anegdotę", która w Polsce wzbudziła wielkie kontrowersje. Dotyczyła bowiem Jana Pawła II. Ponieważ jest niejasna, za portalem Deon.pl przytaczamy ją w całości:
"Chciałbym podkreślić, że papież Benedykt wykazał się wielką odwagą, by z tym walczyć. Istnieje na ten temat pewna anegdota: miał wszystkie papiery, wszystkie dokumenty na temat organizacji zakonnej, w której łonie dochodziło do deprawacji seksualnej i ekonomicznej. On [jako kardynał] poszedł i były filtry, i nie mógł nic osiągnąć. W końcu papież [św. Jan Paweł II], pragnąc pojąć prawdę, zwołał spotkanie, a Joseph Ratzinger poszedł tam z teczką i wszystkimi dokumentami. A kiedy wrócił, powiedział swojemu sekretarzowi: 'Złóż to w archiwum, wygrała druga strona'. Nie wolno nam się gorszyć z tego powodu, są to etapy pewnego procesu. Ale potem, gdy został papieżem, pierwszą rzeczą, którą powiedział, było: 'Przynieś mi te papiery z archiwum', i zaczął sprawę".
01:03 / 15:32
Czego w sprawie księży pedofilów nie zrobił polski Kościół? Odpowiedź ma dać film Tomasza Sekielskiego
Następnego dnia rzecznik Watykanu doprecyzował, że Franciszkowi chodziło o siostry kontemplacyjne należące do Wspólnoty św. Jana. Część komentatorów zinterpretowała sprawę zupełnie inaczej, twierdząc, że chodzi o ks. Maciela Degollado i Legion Chrystusa.
O "anegdocie" Franciszka dziennikarze "Tygodnika Powszechnego" rozmawiali z kardynałem Stanisławem Dziwiszem, osobistym sekretarzem Jana Pawła II. Kardynał stwierdził, że "nie wie", jaką sprawę miał na myśli Franciszek.
- Przez wiele lat pracowałem u boku papieża i nigdy nie słyszałem o „dwóch partiach” w Watykanie. Nie wierzę, żeby Jan Paweł II beztrosko nie wierzył w przedstawiane dowody winy. To nie był jego styl. Ojciec święty był człowiekiem Soboru - mówi kard. Dziwisz.
- Pragnę z całą mocą podkreślić, że nie było żadnych "filtrów", żadnej blokady informacji, która miała dotrzeć do papieża i o której miał prawo wiedzieć. Instytucją bezpośrednio współpracującą z papieżem do załatwiania spraw był sekretariat stanu - dodał kardynał.
wyborcza.pl/7,75399,24445329,kardynal-dziwisz-o-anegdocie-franciszka-to-nie-byl-jego-styl.html