Ilu Polaków jest w IPN?

04.03.19, 07:55
Dawid Warszawski

(Katolicki) Wiceszef Instytutu Pamięci Narodowej prowadzi badania historyczno-rasowe.

„Nie da się mówić o systemie komunistycznym i stalinizmie bez przywoływania pewnych nazwisk i bez wspominania chociażby o roli osób pochodzenia żydowskiego w strukturach komunistycznego aparatu represji” – powiedział wiceprezes IPN prof. Krzysztof Szwagrzyk w wywiadzie dla Polskiego Radia 24. Nie sposób się z nim nie zgodzić – ot, banalne stwierdzenie metodologiczne. Nie da się przecież badać stalinowskich represji bez zajmowania się, powiedzmy, działalnością Jakuba Bermana, Julii „Luny” Bristigerowej czy Józefa Różańskiego.

Tyle tylko, że powinno temu towarzyszyć analogiczne stwierdzenie o „roli osób pochodzenia polskiego” w stalinowskich represjach. Choć Żydzi byli istotnie „nadreprezentowani” wśród kadr kierowniczych MBP (według ustaleń samego Szwagrzyka stanowili 37,1 proc. kadr kierowniczych resortu), to większość stanowili tam przecież jednak Polacy. Nie da się badać stalinowskich represji bez zajmowania się, powiedzmy, działalnością Bolesława Bieruta, Grzegorza Korczyńskiego czy Jana Ptasińskiego. To równie banalne stwierdzenie metodologiczne. Podobnie nie da się tych struktur badać bez wspominania o roli kobiet, ale również mężczyzn, czy grubych, lecz także chudych. W sumie więc wychodzi na to, że nie da się badać struktur komunistycznego aparatu represji bez wspominania o roli różnych osób w strukturach komunistycznego aparatu represji. Trochę to mało odkrywcze.
Jeśli więc prof. Szwagrzyk zwrócił uwagę akurat na Żydów, to należy rozumieć, że ich żydostwu przypisuje jakieś szczególne znaczenie. Być może chodziło mu o to, że – mimo „nadreprezentacji” – Żydzi byli dla rozwoju komunistycznych represji absolutnie zbędni: w latach 40. krzepnięciu struktur MBP towarzyszyła masowa emigracja Żydów z Polski, wstrzymana w końcu, wbrew żydowskim protestom, przez samo ministerstwo. Może chciał więc powiedzieć: im mniej Żydów, tym więcej represji. Jeżeli jednak tak, to dobrze byłoby, żeby swą myśl dopowiedział do końca; ponieważ w przeciwnym wypadku dopuszczalny jest domysł, że pochodzenie narodowe jest w jego oczach istotnym czynnikiem rozumienia politycznych wyborów jednostek.
A jeśli tak, to dlaczego ograniczać się jedynie do badania struktur komunistycznego aparatu represji? A co z innymi działami życia politycznego czy społecznego? Czy nie należałoby rzucić kadr IPN na tak ciekawe odcinki jak badanie procentu Żydów wśród twórców kultury? Albo działaczy opozycji? Albo – bo ja wiem – szewców na Dolnym Śląsku? Będą pewne trudności metodologiczne (na przykład definicja Żyda), ale zyskamy ogromną wiedzę o naszym społeczeństwie. Zgodnie bowiem z tym założeniem żydowskość Bermana pozwala zrozumieć jego postępowanie, dokładnie zresztą tak samo, jak polskość Bieruta wyjaśnia jego z kolei wybory. Ustalenie zaś procentu Polaków w kierownictwie IPN da nam wgląd w metodologiczne wybory profesora Szwagrzyka.

wyborcza.pl/7,75968,24512916,ilu-polakow-jest-w-ipn.html#S.-K.P-B.1-L.2.glowka
    • diabollo Re: Ilu Polaków jest w IPN? 04.03.19, 14:05
      A Panie Warszawski, to bardzo proste jest.

      Dla polskiego endeckiego prawactwa, każdy kto katolikiem nie jest, jest wyrzucany poza polskość.
      Konstytucja wprawdzie (demokratycza) definiuje przynależność do narodu polskiego na podstawie polskiego obywatelstwa, ale katofaszyści oczywiście Konstytucję mają gdzieś.

      A grzanie mitu "żydokomuny" jest potrzebne katofaszystom dzisiaj z tych samych powodów, dla których był potrzebny Władysławowi Gomułce (który osądził dokładnie tylko trzech zbrodniarzy stalinowskiego kierownictwa MBP i dziwnym trafem wszyscy trzej mieli pochodzenie żydowskie).

      No więc Gomułce i katofaszystom dzisiaj "żydokomuna" była/jest potrzeba, żeby polskie zbrodnie stalinowskie zrzucić na "obcych", a z "Narodu Polskiego" (ograniczonego do obywateli polskich spełniających kryteria czystości rasy według ustaw norymberskich) zrobić niewinną dziewicę orleańską, która zbrodniami (stalinowskimi czy jakimikolwiek innymi) umoczona być nie może.

      Kłaniam się nisko.
Pełna wersja