diabollo
06.03.19, 08:03
Matematycy potrafią wygrywać wojny. Sprawę Enigmy odtajniono w czasach, w których większość bohaterów już nie żyła
Wojciech Orliński
Zawsze tak będzie, że najpierw wymyślimy superbezpieczne procedury dostępu do tajnego sejfu albo hasła do tajnego serwera, a potem się okaże, że dla wygody ktoś je udostępni serwisantowi, a on podwykonawcy. Rozmowa z Dermotem Turingiem
Sir Dermot Turing – ur. w 1961 r., prawnik, w międzynarodowych kancelariach zajmował się prawem finansowym, upadłościami bankowymi, zarządzaniem ryzykiem. Bratanek słynnego kryptologa, ojca informatyki Alana Turinga. Autor wydanej właśnie w Polsce (Rebis) książki „X, Y, Z. Prawdziwa historia złamania szyfru Enigmy”
WOJCIECH ORLIŃSKI: W pisanych przez niepolskich autorów książkach o przełamaniu Enigmy Polacy są zazwyczaj wspomniani w przypisie, jeśli w ogóle. Pan nam poświęcił całą książkę – „X, Y, Z”. Naprawdę bez nas genialny Alan Turing nie dałby rady?
DERMOT TURING: Zilustruję to przykładem, którym się posługuję przed publicznością, zwłaszcza brytyjską. Znalazłem w archiwach dokument z 1939 r., z którego wynika, że Brytyjczycy jeszcze wtedy nie tylko nie mieli pojęcia, jak działa Enigma, ale co gorsza, mieli błędne wyobrażenia, które prowadziły ich w ślepą uliczkę. I byli w niej aż do lipca 1939 r., kiedy Polacy zdecydowali się wreszcie ujawnić swoje odkrycia. Zaraz potem widać gwałtowny postęp w brytyjskiej kryptografii.
Co wiemy na pewno? Że Brytyjczycy byli wiele mil za Polakami, a w dodatku szli w złym kierunku. Oczywiście nikt nie odpowie na hipotetyczne pytanie, ile by im zajęło nadrabianie straty. Ale nawet dysponując informacjami od Polaków, Turing ledwie zdążył ze swoim projektem kryptograficznym w Bletchley Park na początek bitwy o Anglię.
Dysponując sztabem współpracowników i dużym budżetem, był w stanie zaprojektować swoją maszynę do końca 1939 r. Prototyp trafił do Bletchley Park w połowie marca 1940 r. i nie działał jeszcze całkiem dobrze. Bitwa o Anglię zaczyna się w lipcu 1940 r. i mniej więcej w tym samym czasie Bletchley Park było już w stanie odczytywać niemieckie depesze na bieżąco.
Jeśli spojrzymy na ten kalendarz, wydaje się prawdopodobne, że bez wkładu Polaków Brytyjczycy by po prostu nie zdążyli rozpracować Enigmy do wybuchu bitwy o Anglię. Niemcy mogliby wygrać walkę o dominację w powietrzu, sparaliżować atlantyckie konwoje, opanować Afrykę Północną... Tu już piszemy alternatywną historię świata, pańskie domysły będą równie dobre jak moje.
Co zrozumieli Polacy, a na co nie wpadli Brytyjczycy?
– Sercem Enigmy były trzy wirniki, których wzajemne położenia dawały 17 576 możliwych kombinacji szyfru. Z tym kryptograf może sobie poradzić, ale pozostawało pytanie, jak klawiatura jest połączona z tymi wirnikami. W każdym z trzech pracujących nad tym wywiadów nadano temu problemowi inną nazwę.
Polacy nazywali tę część „łącznicą”, bo mieli dokładne wyobrażenie jej działania. Francuzi – „couronne fixe”, „sztywną koroną”, co pokazuje, że wiedzieli, jak łącznica wygląda, ale nie wiedzieli, jak działa i co ma w środku. Brytyjczycy nazywali to „zagadnieniem QWERTZU”, co pokazuje, że w ogóle nie wiedzieli, że między klawiaturą a wirnikami jest jeszcze jedno urządzenie.
Przełamanie Enigmy wymagało rozwiązania dwóch osobnych problemów. Jednym było odgadnięcie właściwego dla danej depeszy położenia wirników. Drugim – rozpracowanie wewnętrznego okablowania łącznicy. Każdy z osobna jest stosunkowo prosty do rozwiązania. Ale jeżeli w ogóle nie wiemy, że po drodze jest jakaś łącznica, nie można nawet zacząć. Tymczasem sama łącznica daje nam miliardy miliardów miliardów (dokładnie: 26 silnia) możliwości ustawień.
Rejewski właściwe ustawienie po prostu odgadł, w przypływie geniuszu, już w 1932 r. Brytyjczykom i Francuzom to się nie udało do samego końca. Francuzi przynajmniej wiedzieli, czego nie wiedzą, a Brytyjczycy nie wiedzieli nawet tego.
CDN...