diabollo
15.03.19, 07:26
Wściekłość, zdumienie, wstyd i ohyda. Mówiąc o pedofilach, biskupi tworzyli konstrukcje urągające przyzwoitości
Michał Danielewski
Jeśli ktoś oczekiwał po polskim Kościele skruchy i wstydu, musiał przeżyć spory zawód. Konferencja Episkopatu na temat pedofilii wśród księży była farsą wywołującą palące zażenowanie, bezbrzeżne zdumienie i trudną do opanowania wściekłość.
Biskupi Marek Jędraszewski i Stanisław Gądecki, usprawiedliwiając pedofilów w sutannach, tworzyli konstrukcje urągające elementarnej logice i poczuciu przyzwoitości. Wiele mówili o miłosierdziu dla sprawców. Nic o zadośćuczynieniu wobec ofiar.
Od biskupa Gądeckiego dowiedzieliśmy się na przykład, że w ogóle nie ma czegoś takiego jak pedofilia w Kościele, że to „ideologiczny konstrukt” wymyślony celowo w ten sposób, by osłabiać instytucję powołaną do strzeżenia tradycyjnych wartości. Gądecki z bezwstydną beztroską obwieścił również, że gwałty na dzieciach zdarzają się wszędzie, na całym świecie i we wszystkich środowiskach, więc wyróżnianie jedynie sprawców w sutannach jest nieuprawnioną manipulacją.
Według biskupa winni są wszyscy inni, tylko nie Kościół: internet, pornografia, turystyka seksualna oraz – cokolwiek miałoby to znaczyć w kontekście pedofilii – handel organami.
Od biskupa Jędraszewskiego usłyszeliśmy w kontekście pedofilii, że zasada „zero tolerancji” jest pojęciem totalitarnym – wykorzystywanym przez nazistów wobec Żydów i przez bolszewików wobec wrogów politycznych. Jędraszewski nie miał odwagi, by wyrazić swoją myśl wprost, ale jeśli jego pokrętny wywód ma mieć jakiś sens, był on następujący: księża katoliccy w Polsce są poddawani analogicznemu traktowaniu jak Żydzi w nazistowskich Niemczech. To już nie jest aberracja intelektualna, to po prostu ohyda.
Dane dotyczące pedofilii w Kościele biskupi podawali z niechęcią. Wyglądali jak zakładnicy trzymani na muszce przez papieża Franciszka, recytujący nieprzekonująco napisane pod przymusem kwestie. Gdy mówili swoim głosem, wyraźnie się ożywiali i dowiadywaliśmy się, co naprawdę myślą.
– Z jednej strony tworzy się programy seksualizacji dzieci, aby jak najwięcej zarobić na środkach antykoncepcyjnych i puścić w ruch życie seksualne. A z drugiej strony atakuje się skutki, to, co doprowadziło do późniejszego przestępstwa – mówił Gądecki. Gdyby nie nosił sutanny, która w Polsce najwyraźniej daje licencję na wygadywanie oburzających bzdur, i był szefem jakiejkolwiek innej instytucji, gdzie jest problem nadużyć seksualnych na masową skalę, po takich słowach musiałby się podać do dymisji. Ale jest szefem polskiego Episkopatu, więc zapewne ujdzie mu to na sucho. Miejmy nadzieję, że do czasu.
wyborcza.pl/7,75398,24549630,wscieklosc-zdumienie-wstyd-i-ohyda-mowiac-o-pedofilach-biskupi.html#S.srodkowaNajwieksza-K.C-P.-B.5-L.1.glowka