diabollo
29.04.19, 07:27
Wyborca głupi jest politykowi o wiele bardziej potrzebny niż ten świadomy i wykształcony
Filip Springer
Tak naprawdę globalnego ocieplenia nie ma, ponieważ na Arktyce powinien lód topnieć, a przybywa. Dlaczego mówią nam inaczej? Bo to kosmiczna kasa, ekolodzy takie pieniądze zarabiają na tym ociepleniu – to słowa Anny Zalewskiej, która, gdy je wypowiadała, była jeszcze posłanką, a dziś kieruje podobno Ministerstwem Edukacji Narodowej (ale nawet ona nie ma co do tego pewności).
Gdyby wychynęła z ukrycia, zobaczyłaby w ub. tygodniu burze. Naukowcy są zgodni, że zjawiska te są konsekwencją postępującej zmiany klimatu. Sucha zima, brak przedwiośnia i trwająca już kilka tygodni susza sprawiły, że lasy w całej Polsce płoną na potęgę, rolnicy apelują o ogłoszenie klęski żywiołowej, a tumany piasku podrywane przez wiatr ograniczają widoczność na drogach.
Przy odrobinie dobrej woli można by uznać, że to, co kiedyś plotła posłanka Zalewska, nie przejdzie przez usta minister Zalewskiej. Kłopot w tym, że z podstawy programowej ministerstwa wypadły właśnie zagadnienia dotyczące zmiany klimatu. Zaniepokoił się tym nawet Komitet Biologii Środowiskowej i Ewolucyjnej Polskiej Akademii Nauk, który w specjalnym oświadczeniu z niepokojem napisał:
„Zagrożenia środowiskowe, takie jak globalne ocieplenie (które zaczyna już w istotny sposób wpływać na życie wielu społeczeństw) czy kwestia zagospodarowywania śmieci i odpadów, powinny być znane każdemu obywatelowi, bowiem bez powszechnej świadomości i akceptacji niezbędnych zmian w gospodarce nie będziemy w stanie podjąć skutecznych działań zapobiegających degradacji środowiska”.
Kto by tam jednak słuchał naukowców. Pewnie też zarabiają na tym całym ociepleniu.
Można jednak na tę historię spojrzeć nieco inaczej.
Wszystkim w tym sporze, jak się wydaje, zależy, by szkoła kształtowała aktywnych obywateli, świadomych cywilizacyjnych wyzwań. Wizje tej szkoły są różne, podobnie jak sposób ich realizacji, ale cel z grubsza wspólny.
I to jest prawdopodobnie założenie błędne.
Rządzącym, nie tylko z tej partii i tego rządu, nie zależy na kształtowaniu świadomych, mądrych obywateli. Jaki interes miałyby partie polityczne w kształtowaniu takiego społeczeństwa? Czy wyborca krytyczny, świadomy tego, co naprawdę jest ważne, i zdający sobie sprawę z powagi sytuacji, w jakiej wszyscy się znaleźliśmy jako cywilizacja, jest politykom do czegokolwiek potrzebny? Przecież taki wyborca może zorganizować się w coś w rodzaju Extinction Rebellion i zablokować kawał miasta albo dojazd do najważniejszego portu lotniczego w kraju, tak jak to się ostatnio wydarzyło w Londynie.
Wyborca głupi jest politykowi o wiele bardziej potrzebny.
Pozwala mu trwać.
wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,24700497,wyborca-glupi-jest-politykowi-o-wiele-bardziej-potrzebny.html