oby.watel
10.05.19, 12:07
Opowiem wam jak byłem mobbingowany w wiośnie i jak nie znalazłem nigdzie pomocy.
Do tej pory działałem tylko w radiu studenckim w Lublinie i polityków spotykałem tylko po drugiej stronie mikrofonu. Wiosna to było moje pierwsze zetknięcie z polityka. W zeszłym roku, we wrześniu dołączyłem do młodzieżówki Wiosny i wkrótce potem zostałem koordynatorem lubelskiej młodzieżówki. Tydzień temu odszedłem. Nikomu nie życzę aby przeżył to co ja przeżyłem
Postanowiłem opisać swoją historie z nadzieją, że nikt inny nie doświadczy już takiej przemocy. Przemoc psychiczna boli tak samo.
Chciałbym opowiedzieć wam, czemu to zrobiłem, bo było to dla mnie trudne i dość, jakby to ująć... traumatyczne przeżycie.
Nie ukrywam, parę razy zdarzyło mi się płakać godzinami i nie przespać paru nocy.
Ostatnimi czasy Monika Pawłowska - koordynatorka regionalna partii Wiosna na Lubelskie - w bardzo dosadny sposób zniechęcała mnie do działania wykorzystując do tego swoją pozycję. Na przykład atakując mnie w bardzo ostry sposób przy grupie obserwatorów, za rzeczy, za które nie byłem odpowiedzialny. Jechaliśmy tego dnia na pierwsze zbieranie podpisów. Monika zaatakowała mnie przy trzech osobach że ,,jakim cudem ona kurwa nie wie, że pierdolona dzieciarnia organizuje jakieś kurwa malowanie tęczy". Tamtego dnia poczułem, że wszystko co robię, kompletnie nie ma sensu, bo wszystko jest na pokaz. Monika po wszystkim dodała, że ,,jak już kurwa coś takiego robią, to chociaż ona ma być na zdjęciach".
W prywatnych rozmowach o nas - młodzieżówce mówiła per „pierdolona dzieciarnia”, bo nie realizowaliśmy targetów zbierania podpisów dla osób do europarlamentu. A poza tym przecież to wszystko jest „i tak na pokaz, więc po co my się kurwa żalimy”.
Innym razem zostałem skurwiony za to, że dostatecznie szybko nie podałem jej ręki. Kiedy odbywałem w kawiarni rozmowe ze Zbigniewem Bujakiem, weszła koordynatorka, spojrzała groźnie i mnie minęła. Później wzięła mnie na stronę i powiedziała, że ,,jak jeszcze raz kurwa nie wstanę odrazu żeby się przywitać to mnie rozkurwi..”
Jak sami wiecie, w praktyce sam od zera zacząłem działać i zbudowałem struktury młodzieżówki Wiosny w Lublinie, więc każdy kto mnie zna- powie, że nie okłamuje ludzi i nie jestem osobą, która pcha się na świecznik.
Każde działanie Moniki było i jest podszyte tylko chęcią pokazania się, podlizywania się. Nie wiem czy w partii dla ludzi powinny być osoby, które są przeciw ludziom. Nie jestem osobą, która chcę wspinać się po trupach i wiem, że wy- moi znajomi- też to wiecie.
Kiedy zgłosiłem wspomniane sytuacje, sprawa została oddalona i na ten momet zamieciona pod dywan, a przejął ją (o ironio!) przyjaciel Moniki. Więc tak się załatwia teraz sprawy - oskarżać ma ją osoba, która jej broni.
Dowiedziałem się też, że w Wiośnie nie ma procedur antymobbingowych.
Wiem, że nie jestem jedyny i mam nadzieje, że ten post sprawi, że inne osoby również się odważą.
Liczyłem, że Wiosna coś zmieni ale z takimi ludźmi jak opisałem niczym się nie różnimy od innych ugrupowań, które krytykujemy. Nikt nie zasługuje na takie traktowanie. To my jesteśmy zmiana a nie wierchuszka z telewizji czy jedynki z list. Jeżeli dla was jesteśmy pierdoloną dzieciarnia od malowania tęczy to wiecie co? Chce mi się płakać bo w Polsce nic się nie zmieni.
Mam nadzieję, że mnie zrozumiecie i wesprzecie bo w ostatnich dniach słyszę, że to są moje „personalne awersje a jest kampania do wygrania”.
Dobrego dnia życzę.
Przemysław Stefaniak
Co na to dowódcy Wiosny? Rzucili się na sprawę i dalejże łgać. Gazeta:
O sprawę był pytany w czwartek wieczorem w Polsat News dr Krzysztof Śmiszek, kandydat Wiosny do Parlamentu Europejskiego, prywatnie partner lidera ugrupowania Roberta Biedronia. Podkreślił, że sytuacja będzie wyjaśniona i w partii nie ma miejsca na takie zachowania. Dodał, że Przemysław Stefaniak "nie przyszedł do niego" w sprawie swoich zarzutów wobec funkcjonowania lubelskich struktur.
Tymczasem, jak wynika ze screenów rozmów, które opublikował Stefaniak na Facebooku i które także otrzymała redakcja Gazeta.pl, działacz nawiązał kontakt z Krzysztofem Śmiszkiem w kwietniu.
Napisał, że "ma problem z koordynatorem okręgu" i "średnio po prostu wie, co ma na to poradzić". Śmiszek odpisał, że nie wie nic o procedurach antymobbingowych, poprosił jednak o wiadomość ze szczegółami dotyczącymi sprawy i zwrócenie się jednocześnie do jednej z koordynatorek młodzieżówki Wiosny Karoliny Molskiej.
To oznacza, że wbrew temu, co sugerował w Polsat News, Krzysztof Śmiszek miał jednak kontakt z działaczem Przedwiośnia i otrzymał wstępną informację o ewentualnych nieprawidłowościach.