gaika
23.05.19, 23:35
"Modliliśmy się o deszcz. Teraz módlmy się, żeby przestał padać" - powiedział w czwartek w Krakowie premier Mateusz Morawiecki, a mnie zatkało, choć już powinienem się przyzwyczaić, że prawicowi politycy tak mają. Jak trwoga, to do Boga.
Zamiast modlić się, aby deszcz padał/nie padał, proponuję przestać regulować rzeki i rzeczki, bo to przyśpiesza spływ wody i pogarsza naszą sytuację w czasie i suszy, i gwałtownych opadów.
Radzę przestać osuszać bagna, bo też są magazynem wody, i nie strzelać do bobrów, bo mała retencja w ich wykonaniu jest najlepsza.
Bardzo też polecam chronić naturalne i zbliżone do naturalnych lasy, a nie zamieniać je na plantacje desek (tak jak to się robi w Karpatach i w Puszczy Białowieskiej), bo to też przyspiesza spływ wody. Naturalne ekosystemy są najbardziej odporne na gwałtowne zaburzenia.
Gorąco rekomenduję postawienie na solidne planowanie przestrzenne, a nie demontowanie jego resztek w ramach kolejnego „lex developer”, bo w tych czasach nie jest obojętne, gdzie ludzie się budują.
Wreszcie sugeruję, by skończyć jak najszybciej z węglem, bo te gwałtowne zjawiska to efekt pompowania dwutlenku węgla do atmosfery i Polska ma w tym swój udział.
Dobrze też byłoby postawić na pogłębioną integrację europejską i zainwestować w system ratowniczy, bo ilość nieprzewidywalnych zjawisk pogodowych będzie narastać, więc lepiej mieć odpowiednie służby i być częścią dużej i bogatej wspólnoty.
Coś mi bowiem mówi, że poważne potraktowanie zmian klimatycznych przez pana premiera i innych polityków będzie jednak skuteczniejsze od modlitw. Amen.
wyborcza.pl/7,75400,24818470,moja-krotka-litania-do-premiera-ws-powodzi-i-ulew.html#S.main_topic-K.C-B.5-L.3.maly#s=BoxWyboImg3