gaika
30.05.19, 01:01
Z trybu „idziemy po PiS” opozycja przechodzi teraz w tryb „ratujmy, co się da”. A lewica?
Nie oszukujmy się: wynik wyborczy sił na lewo od KE to kompletna porażka. O wyniku komitetu Lewicy Razem nie ma się co nawet rozpisywać. Całkowita klęska jest oczywista i bezdyskusyjna. Jak na swoim Facebooku zwrócił uwagę politolog Łukasz Drozda, wszyscy kandydaci Razem zdobyli mniej niż 169 tysięcy głosów – więcej zdobył sam Włodzimierz Cimoszewicz (200 tys.). Nie wspominając nawet o rekordzistce tych wyborów, Beacie Szydło, która w okręgu małopolsko-świętokrzyskim uzyskała ponad pół miliona głosów.
Wynik Wiosny teoretycznie jest lepszy. Partia Roberta Biedronia wzięła trzy mandaty. To jednak znacznie poniżej oczekiwań. Biedroń nie tyle udowodnił w niedzielę, że jest liderem trzeciej siły, ile ledwo co uniknął zmielenia przez duopol KE–PiS. Wynik 6% z niewielkim hakiem nie daje żadnej pewności na samodzielne przekroczenie progu w wyborach parlamentarnych jesienią. Nacisk na Wiosnę, by dołączyła do KE, będzie ogromny, a cały polityczny projekt Wiosny jako trzeciej siły może się skończyć, zanim się tak naprawdę zaczął.
krytykapolityczna.pl/kraj/majmurek-eurowybory-lewica/