diabollo
02.06.19, 10:40
Mieliśmy 30 lat, żeby zbudować otwarte społeczeństwo. Zamiast tego zostawiliśmy ludzi z księdzem i z krzyżami w szkołach
Maciej Jarkowiec
Może musieliśmy otworzyć rynek, pozamykać huty i PGR-y. Ale trzeba też było pojechać do ludzi opuszczonych nagle przez zdechły system, posłuchać, co mówią, postarać się im pomóc.
Polskie społeczeństwo jest konserwatywne – brzmi ostateczny werdykt po wyborach. Powtarzają go wszyscy ze wszystkich stron. PiS upatruje w tym swojego zwycięstwa. Podnieśliście rękę na Kościół, domalowaliście tęczę Matce Boskiej i zostaliście ukarani – mówią politycy PiS-u politykom Koalicji. Platforma przesunęła się za bardzo w lewo – analizują publicyści sprzyjający opozycji. Triumf zapewnił ponoć prawicy Leszek Jażdżewski swoim wystąpieniem na Uniwersytecie Warszawskim, w którym ostro zaatakował Kościół katolicki. Dla polskiego społeczeństwa to było za wiele. Jeśli opozycja nie odbuduje swojej centroprawicowej, przyjaznej konserwatywnym sentymentom flanki, polegnie z kretesem.
Polak wybiera racjonalnie
No, nie wiem.
Pamiętam np. kampanię prezydencką w roku 2000. W jej szczycie sztab Mariana Krzaklewskiego, kandydata prawicowej koalicji AWS, wyciągnął asa z rękawa: klip, na którym jego kontrkandydat, były komunistyczny aparatczyk Aleksander Kwaśniewski, nabija się z Jana Pawła II. Wysiadając z helikoptera, pośród gromady rozbawionych działaczy każe swojemu ministrowi Markowi Siwcowi „całować ziemię kaliską”. Siwiec najpierw robi znak krzyża, a potem klęka w papieskim geście i całuje trawnik.
To nie był jedyny hit. Na innym pokazanym społeczeństwu filmie Kwaśniewski w czasie wizyty na cmentarzu w Charkowie, gdzie spoczywają ponad 4 tysiące zamordowanych przez NKWD Polaków, jest tak pijany, że ledwie trzyma się na nogach. Prawie upada na mogiły. Jego sztab tłumaczy niedyspozycję „urazem goleni prawej”.
Polskie społeczeństwo przełknęło te zniewagi. Kwaśniewski wygrał w pierwszej turze. Krzaklewski zdobył 15 proc. głosów, a Andrzej Olechowski – wystawiony przez partię ze słowem „konserwatywna” w nazwie – 17 proc.
Pięć lat wcześniej Kwaśniewski pokonał Lecha Wałęsę, człowieka legendę z Matką Boską w klapie.
Ludzie postawili na Kwaśniewskiego nie dlatego, że aprobują naśmiewanie się z papieża Polaka albo pijaństwo nad grobami poległych bohaterów. Wybrali go, bo przedstawił im najlepszą ofertę. Jego hasło wyborcze w 2000 r. brzmiało: „Dom wszystkich Polska”. Kandydat oferował rozsądek, spokój i skłonność do porozumienia.
Po drugiej stronie wyborcy mieli ofertę chaosu i awanturnictwa – najpierw pod marką Wałęsy, a później burzliwych rządów AWS-UW.
Dziś Polacy w większości popierają prawo kobiety do aborcji. Ponad połowa badanych chce, aby pary homoseksualne mogły zawierać związki partnerskie. Polacy z roku na rok coraz mniej licznie chodzą na niedzielne msze. Wbrew nawoływaniu Kościoła naród polski uprawia seks przed ślubem, rozwodzi się, używa prezerwatyw. Polacy we wsiach i w małych miasteczkach potrafią wyklinać na proboszcza z pasją, jakiej Jażdżewski mógłby im tylko pozazdrościć. Wiem, bo słyszałem niejeden raz na własne uszy.
Polscy wyborcy nie są ciemnym, konserwatywnym ludem. Z reguły dokonują w miarę racjonalnych – ze swojego punktu widzenia – wyborów spośród ofert, jakie składają im politycy.
Strategia kija bez marchewki
Niedziela wyborcza, godzina 21.55, SMS od przyjaciela: „Ku..., co za naród? Za garstkę srebrników gotowi głosować na każdego”. Poniedziałek, 9.26, inny znajomy: „Cwaniacy populiści bez skrupułów wykorzystują ciemnotę narodu”. Profesor nauk humanistycznych Jan Hartman na blogu: „Większość Polaków jest (...) zepsuta w takim stopniu, że nie robią na niej wrażenia kolejne afery (...). Wartości moralne i polityczne nie mają już prawie żadnego znaczenia (...) liczy się po prostu identyfikacja plemienna i korzyść materialna. Mają rządzić swoi (nawet jak złodzieje) i dawać pieniądze do ręki”.
CDN...