diabollo
02.07.19, 19:53
Kto odpowiada za pogrom kielecki? Przełomowa książka Joanny Tokarskiej-Bakir "Pod klątwą"
Joanna Tokarska-Bakir
Ludzie zaczęli udawać się, jedni na Planty, a drudzy na posterunek MO przy ulicy Sienkiewicza, gdzie słyszałem, jak milicjanci mówili, że miał ten Żyd bardzo dużo przy sobie pieniędzy i że to jest ten Żyd, który tego chłopaka zamknął w piwnicy. Fragmenty książki "Pod klątwą. Społeczny portret pogromu kieleckiego"
„Pod klątwą. Społeczny portret pogromu kieleckiego” Joanny Tokarskiej-Bakir (wyd. Czarna Owca) to książka, bez której trudno będzie sobie wyobrazić nie tylko dyskusję o wydarzeniach z 4 lipca 1946 r. Autorka przeczytała dokumenty i relacje rozproszone po archiwach państwowych i prywatnych. Wiele z nich upubliczniła po raz pierwszy. Przemawiają w nich żołnierze Armii Krajowej i funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa, żydowscy repatrianci i przyszli emigranci, dozorcy i kolejarze, ludzie ze świecznika i ludzie zbędni. Warsztat antropologa opisujący świat z bliska i od dołu umożliwił pokazanie, że partyjna lub ubecka legitymacja, milicyjny mundur czy sowiecki szynel nie przesądzają ani o poglądach, ani o przeszłości ich posiadacza. Ani tym bardziej o jego powiązaniach ze społecznym systemem. "Łączył on w Kielcach ludzi z różnych stron politycznej barykady. Taki sojusz i stojące za nim pragnienie życia i przeżycia stanowi klucz do zrozumienia pogromu kieleckiego, a także powojennej historii Polski. Zadaje kłam wyobrażeniu o toczącej się wówczas antykomunistycznej guerrilli, w której po jednej stronie byli 'swoi', czyli Polacy, po drugiej – 'obcy', czyli Żydzi i Rosjanie. Pokazuje natomiast wyraźnie przewlekłą i brudną wojnę domową, którą ocaleni z poprzedniej wojny na wszelkie sposoby usiłowali przetrwać" – pisze Tokarska-Bakir.
Ujęta w dwóch tomach gęsta, rozrastająca się z każdym rozdziałem sieć faktów i osób opiera się łatwemu streszczeniu. Narracja podąża i cofa się do tych samych miejsc i wydarzeń, by z różnych perspektyw naświetlić złożoność sytuacji, nie tracąc przy tym indywidualnego doświadczenia i psychologicznej motywacji uczestników pogromu.
Od jutra w sprzedaży nowy numer „Książek. Magazynu do Czytania”, w którym znajdzie się wywiad z Joanną Tokarską-Bakir, a w weekendowym wydaniu „Gazety Wyborczej” zostanie opublikowana rozmowa z historykiem Jackiem Leociakiem.
Poniżej fragmenty trzech rozdziałów w nieco innej niż w książce kolejności.
Kumoterstwo
Kielce w 1946 r. nie były dużym miastem. Może nie wszyscy się znali, ale nie mogli też udawać, że nikt nie zna nikogo. Zwłaszcza gdy nosili to samo nazwisko. Kaczmarek to nazwisko biskupa, ale też pierwszego komendanta wojewódzkiego MO, który zresztą niedawno zdezerterował. Zaufany kapłan biskupa, przed wojną senator z list chrześcijańskiej demokracji, nazywa się tak samo jak szef bezpieki, Sobczyński. Notariusz sądu biskupiego – jak jego zastępca Jan Mucha (zgadza się też imię). W kurii pracuje również ksiądz Józef Błaszczyk, noszący to samo nazwisko co zaginiony Henio, więc ludzie się śmieją, że każda rodzina ma tu swoich delegatów. (…)
Przez lata zaborów i okupacji kielczanie, tak jak Sycylijczycy, nauczyli się nie ufać i lekceważyć wszelkie prawo pisane, szczególnie to odczuwane jako obce. Zastąpili je domorosłymi instytucjami typu mafijnego, które nie były wprawdzie satysfakcjonujące, (…) ale były przynajmniej własne i wspierały rodzinę. Wszyscy w Kielcach są czyimiś kumami lub chrześniakami, to zaś tworzy związki równie mocne jak krew. (…)
Kielecka wersja „amoralnego familizmu” to wypróbowany w czasach okupacji sposób życia w warunkach niesprzyjających życiu. Więzi są bezpośrednie, opierają się na wzajemności, wymianie usług i informacji, przymykaniu oczu i nastawianiu ucha. Jedno i drugie przydaje się w atmosferze podejrzliwości i nieustannej czystki, którą prowadzi komunistyczna władza, a także w sytuacji, gdy wszystkiego brakuje. (…)
Jedna z najpopularniejszych [knajp] położona jest niemal naprzeciw komisariatu na Sienkiewicza 45. Należy do Stanisława Błaszczyka. (…) W czasie wojny był w NSZ i w 1943 r. zaproponował koledze Mieczysławowi Sierantowi, niegdyś w AL, teraz w bezpieczeństwie, że o ile zwycięży NSZ, on, Błaszczyk, udzieli mu pomocy, w przeciwnym wypadku będzie oczekiwał na pomoc z jego strony.
CDN...