diabollo
03.07.19, 20:16
Grzegorz Sroczyński
Poglądy społeczne: nieobecne. Przekonania: stadne. Empatia: zerowa.
Moje własne pokolenie - czterdziestolatków - omijam na wszelkich imprezach szerokim łukiem. Uważam je za stracone. Nie w sensie karier, te zrobiliśmy całkiem miłe, ale w głowach mamy głównie sieczkę. Tak jakby ideowa próżnia lat 90., w której nas wychowano, niczym się już później nie zapełniła. Co czterdziestolatek sądzi o świecie? Najczęściej nic nie sądzi. Oczywiście wie, że wypada "się interesować", więc wygłasza na rzeczonym przyjęciu teksty jak ze sztuki Michała Borczucha: "Straszne to, ta wojna, ta Rosja, ta Afryka, ta Ukraina. A jak Kaczyński dojdzie do władzy? Straszne".
Socjolog Henryk Domański twierdzi, że w Polsce społeczna norma sprawiedliwości aprobuje istniejącą hierarchię. Innymi słowy: sprawiedliwe jest to, co jest. Czterdziestolatków dotyczy to szczególnie, są absolutnie ślepi na problem jakichkolwiek nierówności, coś takiego jak solidarność społeczna według nich nie istnieje, a jak ktoś się nie dorobił, to widocznie niewystarczająco się starał. Osoby, którym się w życiu nie powiodło, to "królowe na zasiłkach" i "alimenciary", na które ja muszę płacić podatki. Ponadto: ZUS to złodziejstwo, trzeba by to zlikwidować, państwo to draństwo, rząd ukradł moje pieniądze z OFE itd. Ten zestaw mądrości wygłaszany co niedziela przy rodzinnym obiedzie przejmują obecnie dzieci czterdziestolatków, co daje Korwinowi świetne wyniki w gimnazjach i liceach. Na szczęście później dzieci dorośleją bardziej niż ich rodzice.
Kiedy czytacie, że sędzia wydał jakiś wyjątkowo niesprawiedliwy wyrok - eksmitował ze sprywatyzowanej kamienicy matkę bez prawa do lokalu socjalnego albo uznał, że lichwiarz ma prawo żyłować emerytkę na 1200 proc. miesięcznie - sprawdźcie sobie nazwisko tego sędziego pod wyrokiem, a potem poszukajcie go na Facebooku. Bum, jest nasz dzielny sędzia! Oczywiście czterdziestolatek z imponującą galerią pasjonujących rozrywek czterdziestolatków, jak strzelanie się kulkami z farbą lub jazda na quadzie Yamaha Grizzly 700.
Kiedy czytacie o komorniku, który zajął komuś niesłusznie pensję i mówi: "a co mnie to obchodzi" - będzie to niechybnie czterdziestolatek. Kiedy wkurzacie się na prokuratora, który swastykę uważa za symbol szczęścia i odmawia wszczęcia sprawy - czterdziestolatek. Kiedy łapiecie się za głowę, czytając o wyczynach czyścicieli kamienic, którzy są z siebie dumni, bo "rewitalizują miasto" - czterdziestolatkowie. Jeśli wybucha żenujący, niesmaczny skandal w tzw. dobrym środowisku, krążą jakieś zeznania łóżkowe, po których przeczytaniu zbiera się wam na wymioty, możecie być pewni, że plącze się tam czterdziestolatek. I tak dalej.
Jeszcze ciekawsze typy znajdziecie w biznesie. Oto czterdziestolatek z listy najbogatszych (rocznik 1975) wpada na genialny pomysł, że będzie nagrywać w restauracjach prezesów spółek giełdowych i wyłuskiwać z tych nagrań, co planują. Do konkurencyjnej firmy wysyła segregator z wbudowanym mikrofonem, ma tam stać i nadawać mu co trzeba. Infantylizm wręcz rozczulający.
Jestem przekonany, że gdybym się zatrudnił w Google'u i posprawdzał na serwerach, kto się kryje pod najbardziej durnymi komentarzami spod moich tekstów, z pewnością by się okazało, że wystukały je spocone rączki czterdziestolatków.
Wszystkie osoby w tym wieku bardzo proszę o omijanie mnie, niedzwonienie do mnie, niezapraszanie. Inne roczniki szanuję i kocham, zwłaszcza osiemdziesięciolatków (największą przyjemność w ostatnim roku dała mi rozmowa z Karolem Modzelewskim, który ma lat 77), natomiast czterdziestolatków spisuję na straty i liczę, że dokładnie to samo zrobią ze mną, obrażą się za ten tekst i wreszcie zamilkną.
wyborcza.pl/1,155290,17112344,Wstretni_czterdziestoletni.html