A biskupi szaleją

19.08.19, 22:13

wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,25092316,a-biskupi-szaleja-boya-zelenskiego-bez-wiekszych-zmian.html#S.main_topic-K.C-B.3-L.2.glowka
    • diabollo Re: A biskupi szaleją 19.08.19, 22:17
      "Reflektorem w mrok" czytałem jako student.
      Boy i ta książka pomogła mi zrozumieć Polskę czy raczej odwieczne stosunki panujące w Polsce.
      Jak to mówią kato-zabobonni - książka dla mnie "formacyjna".

      Kłaniam się nisko.
      • walmart.ca Re: A biskupi szaleją 20.08.19, 06:12
        diabollo napisał:

        > "Reflektorem w mrok" czytałem jako student.
        > Boy i ta książka pomogła mi zrozumieć Polskę czy raczej odwieczne stosunki panu
        > jące w Polsce.gł
        > Jak to mówią kato-zabobonni - książka dla mnie "formacyjna".

        To już od tamtych czasów ta 'niechęć' do rodzimej yntelygencyji? Bo to w sumie trochę zagadkowe, dlaczego Boy nigdy nie był tak naprawdę w 'polskim kanonie lektur obow'.?
        • diabollo Re: A biskupi szaleją 20.08.19, 10:28
          Oczywiście rozczarowanie tępotą polskiej klasy średniej nie może sięgać czasów przedwojennych, bo wtedy ta klasa nie istniała.

          Kłaniam się nisko.
    • diabollo A biskupi szaleją 19.08.19, 22:37
      Wojciech Orliński

      A biskupi szaleją! Boya-Żeleńskiego bez większych zmian można by dzisiaj przedrukować

      Sięgnąłem ostatnio po Boya-Żeleńskiego (a konkretnie wybór tekstów "Reflektorem w mrok", z którego będą pochodziły wszystkie cytaty) i oniemiałem.

      Niby wszyscy znamy ten frazes, że historia się powtarza – ale to jednak robi niesamowite wrażenie, gdy czytamy publicystykę prasową sprzed prawie stu lat i widzimy, że bez większych zmian można by ją dzisiaj przedrukować.

      Otóż polski Kościół wszystkich swoich przeciwników tak dzisiaj, jak sto lat temu nazywał „bolszewikami”. Dopiero z perspektywy historycznej widać, jak bardzo to nie ma sensu.

      Jakiś co bardziej zdezorientowany wyborca PiS może faktycznie uwierzyć, że istnieje jakaś „ideologia LGBT” albo „ideologia gender” (ciekawe swoją drogą, czy to jest to samo, czy też jakieś dwie konkurencyjne ideologie?). I może nawet uwierzyć, że tę ideologię lansują jacyś „bolszewicy”.

      Ale kto dziś uwierzy, że „bolszewikami” byli przedwojenni „rektorowie, profesorowie uniwersytetu, sędziowie i prezesi Sądu Najwyższego”? Tymczasem nazywał ich tak w 1931 ówczesny prymas August Hlond, który w liście pasterskim zrugał ich jak ostatnich pętaków („napiętnowałem niesłychany projekt”, „komisja ośmieliła się jednak zlekceważyć”, „haniebne zakusy” itd.).

      Czym go tak przedwojenni prawnicy zirytowali? Otóż tym, że przygotowali „niesłychany projekt” kodeksu cywilnego, przewidujący śluby cywilne – a więc i cywilne rozwody.

      To wystarczyło, żeby rozsierdzony prymas użył obelg, które kogoś innego narażałyby na wyzwanie na pojedynek, ale duchowny stan nadawał mu immunitet od „rygorów Boziewicza”. Za prymasem poszli biskupi i – jakże by inaczej! – prawicowi publicyści, w efekcie więc wolna Polska w ogóle nie zdążyła uchwalić kodeksu cywilnego.

      Brak cywilnych rozwodów był wówczas dla Kościoła żyłą złota, co bogatsi sięgali więc w związku z tym po tzw. unieważnienie małżeństwa ze względu na jakąś mniej lub bardziej zmyśloną nieprawidłowość. „Akta takich spraw mają to do siebie, że każda kartka powinna być przekładana grubym banknotem” – pisał Boy.

      Mniej zamożnym pozostawała fikcyjna zmiana wiary. Prowadziło to do fenomenu „katolika z zawodu”.

      „Znaczna część szermierzy katolicyzmu w naszych dziennikach to ewangelicy! Nie przerywając pracy w klerykalnym piśmie, zmienia się wiarę dla celów małżeńskich i – przeprowadziwszy własny rozwód – pyskuje się dalej o nierozerwalności małżeństwa”.

      Dziś w pierwszym szeregu obrońców tradycyjnej rodziny oraz świętego, nierozerwalnego małżeństwa walczą Pereira, Ziemkiewicz i Marta Kaczyńska. Plus ça change, plus c’est la meme chose.

      Niedawno, jak pamiętamy, Kościół protestował przeciwko wystawieniu „Klątwy” Wyspiańskiego. Boy pisze o protestach kleru przeciwko tej samej sztuce sprzed stu lat – tak naprawdę nie chodzi o konkretne wystawienie. Kler po prostu nigdy nie lubił Wyspiańskiego (z wzajemnością zresztą).

      „A biskupi szaleją. Niedługo czekaliśmy na skutki konkordatu, owego niepoczytalnego konkordatu, dającego biskupom przywileje, jakich nie mieli w Polsce nawet w średniowieczu, który czyni z nich wyłącznie przedstawicieli Rzymu, luźnie związanych z naszym społeczeństwem, czujących się ponad naszym prawem” – pisał Boy, a ja z tego zrobię puentę.

      wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,25092316,a-biskupi-szaleja-boya-zelenskiego-bez-wiekszych-zmian.html
      • oby.watel Jestem pod wrażeniem oniemiałego Orlińskiego 20.08.19, 11:17
        Jednakowoż gdyby zaglądał na portal opinii, oniemiały byłby od siedmiu lat w najlepszym razie, w najgorszym od kwietnia.
    • edico Re: A biskupi szaleją, Jak go zwał... 21.09.19, 14:30
      Niby walczą o wolność, tolerancję i szacunek... "Gratulujemy Panu Tomaszowi odwagi w wyznawaniu i obronie wiary w codziennym życiu" - brzmią słowa w oświadczeniu Episkopatu ws. LGBT. Afera w IKEA zaczęła się od tego, że niejaki Pan Tomasz napisał na wewnętrznym forum internetowym, że akceptacja i promowanie homoseksualizmu i innych dewiacji to sianie zgorszenia.

      Jeden z watykańskich dyplomatów powiedział dwa lata temu podczas rozmowy ze studentami na Ukrainie, że ktokolwiek łamie prawa człowieka, tym samym łamie prawa samego Boga, dlatego obrona praw człowieka jest dla chrześcijaństwa wartością absolutną.
      Czy rzeczywiście naprawdę Kościół tak wysoko stawia prawa człowieka? A jeśli tak, to jak możliwe jest poczynając od papieża Piusa XII i dalej poprzez jego następców zdecydowanie przeciwstawianie się wszelkiemu uznaniu i podpisaniu Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych, czego oświadczenie KEP jest tylko potwierdzeniem tego stanowiska Kościoła katolickiego do dnia dzisiejszego?
Pełna wersja