supernowa
31.08.19, 10:15
Wzrusza mnie Diabolla nieustający zachwyt nad zachodnimi socjaldemokracjami, w których wysokie podatki nie gwarantują jakości usług publicznych, a tyłki rodzimym staruszkom podcierają imigranci, że nie wspomnę o ciemnych interesach będących stałym udziałem w strukturze ich PKB.
Pisowskie transfery socjalne położyły się bielmem na oku ich zwolenników, a wszelka ich krytyka podpada pod neoliberalne pierdolety, mimo że pierwsze badania pokazują, że nie likwidują one zjawiska biedy ani nie zwiększają dzietności. Nie rozwiążą też w perspektywie problemu wzrostu nierówności społecznych.
Krytycy neoliberalizmu w Polsce stoją jednakowoż w rozkroku, oczekując z jednej strony wysokich podatków (czyli ingerencji państwa w kieszeń obywatela), z drugiej strony wolności (niewtrącania się państwa) obywatelskich, np. w kwestiach światopoglądowych. Od zawsze mam wrażenie uczestniczenia w zbiorowej schizofrenii polskiego społeczeństwa, które z jednej strony oczekuje transferów socjalnych, z drugiej niskich podatków, z trzeciej, niewtrącania się państwa w życie prywatne.
Kaczyści przynajmniej pod tym względem są jednoznaczni: raźnym krokiem idą w kierunku totalitaryzmu. Kopalnie były, są i będą, wytniemy puszcze i przekopiemy Mierzeję, zaorzemy Mazury, przejmiemy instytucje prawa, obniżymy podatki. Po wyborach dalej będziemy latać w statusie head. Zatkamy wam gęby socjalem. Lud to kupi, ponieważ lud ma tak samo niskie standardy intelektualne i etyczne. Chleba i igrzysk, tak było, jest i będzie. Naparzanie na inteligencję i klasę średnią, czy jak kto woli elity, dopełni ten układ. Nie od parady Kaczyści jeżdżą z kampanią wyborczą po wsiach i prowincji .
Jeśli chodzi o budżet i jego domknięcie, kreatywną księgowość krytykuje nawet wiceminister finansów, ale to jest szczegół.
Generalnie rząd gra w grę o sumie zero. Żeby dać, komuś musi zabrać.
Podstawowym pierdoletem neoliberalnym jest podobno: budżet nie wytrzyma transferów socjalnych. Krytycy tego pierdoletu, żyją jednakowoż dniem dzisiejszym, podczas gdy głównym katalizatorem takiego myślenia, był światowy kryzys finansowy z lat 2007-2009. W moim pojęciu to właśnie ten kryzys miał główne oddziaływanie na wszelakie decyzje hamujące drenaż kolejnych budżetów państwa. Kaczyści przejęli ustabilizowaną gospodarkę i mogą rozdawać. A przeciwnicy neoliberalizmu mogą w niego nawalać ile wlezie, wspomagając się teoriami zachodnich socjalistów. Czyli w zasadzie układ dyskutantów w dyskusji nad ekonomicznym ładem świata, nie zmienia się od stuleci.