diabollo
14.09.19, 10:55
Jacek Kurski mówił: ciemny lud to kupi. Sprawdziliśmy: lud to kupuje, ale nie jest ciemny
Przemysław Sadura, Sławomir Sierakowski
"Jesteśmy chyba interesowni". Polityka to siedlisko zła, więc chociaż na tym skorzystajmy. To przekonanie łączy wyborców PiS, PO, PSL, Lewicy. Raport z badań fundacji Pole Dialogu
Wynik wyborów do Parlamentu Europejskiego oraz frekwencja i jej rozkład tak zaskoczyły uczestników życia publicznego, że postanowiliśmy przeprowadzić własne badania elektoratu. Chcieliśmy zrozumieć jak najwięcej z motywacji Polaków przed październikowymi wyborami parlamentarnymi. Szczególny nacisk położyliśmy na badanie prowincji.
Przeanalizowaliśmy istniejące dane, opracowaliśmy kwestionariusz i zrobiliśmy własny sondaż. Następnie przeprowadziliśmy serię badań fokusowych.
Interesowało nas, co przyciąga wyborców do PiS, jak reagują na działania władzy, na programy socjalne, ujawniane afery, politykę historyczną, zagraniczną oraz które media oglądają. PiS podzieliliśmy na żelazny elektorat, który głosuje na partię od dawna, i nowy, składający się z wyborców, którzy dołączyli, gdy PiS już rządził.
Nieco inaczej podzieliliśmy elektorat PO. Chcieliśmy zbadać, jakie szanse mobilizacji wyborców ma Platforma. Oprócz stabilnego zaplecza PO w dużych miastach zbadaliśmy bardziej labilny elektorat z prowincji, składający się z wyborców, którym zdarzało się głosować na Platformę, ale ostatnio zostali w domu. Dekompozycja Koalicji Europejskiej i zjednoczenie lewicy skłoniły nas do dodatkowych badań wielkomiejskiego i małomiasteczkowego elektoratu Lewicy i PSL.
Wyłonił się z tego obraz wyborców zupełnie innych niż naiwni odbiorcy partyjnych „przekazów dnia”, kazań kościelnych czy propagandy telewizyjnej. Wyborcy polskich partii doskonale wiedzą, co robią, postępują racjonalnie i są świetnie zorientowani w polityce, a przynajmniej w tym, co – jak uważają – ich dotyczy.
Nie znaczy to, że nie mogą zaraz wpaść w pułapkę. Przed Polską rysują się trzy scenariusze, które nazwaliśmy węgierskim, słowackim i bawarskim.
Przedstawiamy najważniejsze konkluzje naszego raportu, który ukaże się na łamach „Krytyki Politycznej” i stronie fundacji Pole Dialogu.
POLACY CYNICZNIE WYKORZYSTUJĄ POLITYKÓW
Nowym, a może już dominującym, zjawiskiem w polskiej polityce jest świadoma i otwarta akceptacja przez wyborców patologicznych zachowań partii. Cynizm polityczny można przypisać wyborcom wszystkich stron. Jego skala zależy od oferowanych i możliwych korzyści. Jest niejako wyższym stopniem politycznej inicjacji, czymś w rodzaju „współuczestnictwa w robieniu polityki”, która jest – według wszystkich wyborców – siedliskiem zła. Dlatego uczestnictwo w polityce rośnie, czego przykładem jest podwójny wzrost frekwencji w ostatnich wyborach europejskich.
Gdy robi się wywiad na temat polityki, wyborcy zaczynają się zachowywać jak politycy i kalkulować, jak „zagrać”, żeby wygrać wybory – otwarcie akceptują zagrania nieczyste. Co powiedzieć, z kim się dogadać, co obiecać, komu dać. Tak jak politycy między sobą, tak i oni nie udają, że w to, co mówią o drugiej stronie, naprawdę wierzą.
Można odnieść wrażenie, że podział w Polsce jest tak głęboki, iż wyborcy żadnej z dwóch głównych sił nie czują, że mają się przed kim wstydzić. Dla obu stron zniknął punkt odniesienia, którym kiedyś były dla siebie nawzajem. Dlatego mogą istnieć dwa obiegi medialne i poczucie, że istnieją dwa światy polityczne.
Cynizm w wariancie dotyczącym PO to relatywnie powszechne przekonanie, że choć politycy tej formacji mają na koncie afery i kłamstwa, że są wygodni, bogaci i wyniośli, to jednak nie przynoszą nam wstydu w świecie, dbają o rozwój gospodarczy i wolności demokratyczne. Wyborcy nie udają idealistów. Mówią wprost wywiadującemu i innym uczestnikom, że czekają na to, kto da więcej.
Nasze tezy będziemy ilustrować wypowiedziami z fokusów:
A co by się musiało wydarzyć, żebyście w najbliższych wyborach zagłosowali na Koalicję Europejską czy na Platformę w jakimś zestawie?
– Musieliby coś obiecać dobrego. (śmiech)
– Obiecać coś realnego, co zrobią, i poprzeć to czymś takim, że już jest blisko do sfinalizowania tego, że jak już wygramy, na pewno to już wejdzie, co nam pomoże.
– Nie wiem, bo jesteśmy chyba interesowni i też wierzymy, że będziemy czerpać z tego jakąś korzyść, więc patrzymy…
Jaką korzyść czerpałaś z głosowania na Platformę Obywatelską?
– To, że np. program coś zrobi, może z tego programu skorzystam.
(Puławy, potencjalny elektorat PO, młodsi, 8 lipca)
Wyborcy PO uważają, że opozycja nie może sobie pozwolić na powiedzenie wprost, iż należy odejść od programu socjalnego PiS, choć często tego oczekują. Dlatego zdaniem części badanych Platforma powinna deklarować, że nic, co dane, nie zostanie odebrane, dorzucać kolejne obietnice, a jak ich partia dojdzie do władzy, pod jakimś pretekstem obciąć 500 plus:
Ale jeżeli dobrze rozumiem, to chcielibyście, żeby tak pod kątem wyborów nie mówili absolutnie nic o zabieraniu, ale jak dojdą do władzy, to żeby wprowadzili zmiany, tak?
– Tak…
– Nie, ja uważam, że tak nie można robić. Trzeba uświadomić ludzi, że ten budżet nie jest z gumy. Żeby rozdawać, to muszą mieć jakieś wpływy.
– Ja bym raczej poszedł w stronę ściemy, tak? (śmiech). Zgadzam się, że trzeba edukować, pokazywać ludziom…
– Ale nie od razu…
– Ja bym wolał powiedzieć tak: damy, to zostawimy i tak dalej… Damy, ale w innej formie, nie? A później po prostu, w innej formie – nie w chamski sposób – zabrać. Ja cały czas mówię, że być może trzeba będzie się wytłumaczyć, że wtedy była taka sytuacja, a teraz na przykład trzeba zredukować z 500 do 300...
– A może od razu do 100, nie trzeba się rozdrabniać… (śmiech).
(Warszawa, twardy elektorat PO, 11 lipca)
CDN...