diabollo
05.10.19, 09:13
Homoseksualiści w obozach koncentracyjnych byli na samym dole więziennej drabiny, razem z Żydami
Marta Grzywacz
Naziści próbowali "leczyć" homoseksualistów, zmuszając ich do wizyt w obozowych burdelach. Wielu zostało poddanych przymusowej lub "dobrowolnej" kastracji. Władze obozowe były również przekonane, że homoseksualizm da się wyleczyć za pomocą ciężkiej pracy.
Dla Ernsta Ellsona 23 marca 1941 r. miał być szczęśliwym dniem, właśnie wychodził z więzienia. Ale gdy był już przy bramie, zatrzymał go strażnik z nakazem tymczasowego aresztowania prewencyjnego.
Urodzony w Düsseldorfie w 1904 r. Ellson był homoseksualistą i policja obyczajowa o tym wiedziała. Od czasu do czasu robiła naloty na lokale czy toalety publiczne, gdzie spotykali się geje, ale Ellsona nie złapała na gorącym uczynku. Doniósł na niego niejaki Willi M. zatrzymany w listopadzie 1940 r. za prostytucję. Zeznał, że Ellson był jego klientem.
Na podstawie art. 175 niemieckiego kodeksu karnego sąd w Essen skazał Ellsona na cztery miesiące odsiadki. Jednak według dyrektywy szefa SS Heinricha Himmlera z 12 lipca 1940 r. wszyscy homoseksualiści, którzy mieli więcej niż jednego partnera, po zwolnieniu z więzienia powinni być obejmowani „aresztem prewencyjnym”, który w praktyce oznaczał obóz koncentracyjny. Jako zagrażający egzystencji i bezpieczeństwu narodu Ellson pojechał do Buchenwaldu. We wrześniu 1942 r. przeniesiono go do Gross-Rosen, a miesiąc później do Auschwitz.
Zagrożenie rasy
Artykuł 175 obowiązywał w Niemczech od 1871 r. i przewidywał dwa lata więzienia i utratę praw obywatelskich za przeciwny naturze nierząd, do którego dochodzi pomiędzy osobami płci męskiej albo między człowiekiem i zwierzęciem. W porównaniu z Wielką Brytanią czy ze Stanami Zjednoczonymi, gdzie groziła za to nawet kara śmierci, były to regulacje łagodne. Jeszcze w Republice Weimarskiej o homoseksualizmie dyskutowano swobodnie. W środowiskach akademickich powstał nawet Komitet Naukowo-Humanitarny pod kierunkiem berlińskiego lekarza seksuologa Magnusa Hirschfelda, który domagał się zniesienia artykułu 175, propagował edukację seksualną, a w 1912 r. zapobiegł rozszerzeniu tego przepisu na kobiety. Ale gdy w 1924 r. policja w Hanowerze aresztowała Fritza Haarmanna, który razem z kochankiem zamordował co najmniej 27 nastoletnich chłopców, homofobia w społeczeństwie się nasiliła. Liczba spraw sądowych z art. 175 zaczęła rosnąć – o ile w 1923 r. skazano 503 osoby, o tyle w 1927 r. było ich już prawie dwa razy tyle.
Im silniejsza była władza Hitlera, tym ostrzej traktowano homoseksualistów, których Himmler uważał za degeneratów i odszczepieńców zagrażających aryjskiej rasie i prorodzinnej polityce Niemiec. Im mniej dzieci się rodzi, tym słabszy jest kraj, uważał szef SS.
Dla naszych przodków – mówił – te indywidua były po prostu czymś niemoralnym. Homoseksualiści, nazywani urningami, byli topieni w bagnach. (…) To nie była kara – to było po prostu pozbywanie się czegoś nienormalnego.
Lesbijki nie szkodzą
Kurs jeszcze się zaostrzył po nocy długich noży i rozprawieniu się przez Hitlera z przywódcą SA Ernstem Röhmem. Powodem były względy polityczne, jednak jawny homoseksualizm zamordowanego w monachijskim więzieniu Röhma odegrał też rolę. 3 lipca 1934 r., dwa dni po jego śmierci, bawarskie ministerstwo spraw wewnętrznych rozpoczęło aresztowania w środowisku homoseksualistów. W nocy z 20 na 21 października podczas obławy w Bawarii w ręce policji wpadło ich kilkuset. Część wysłano do obozu koncentracyjnego w Dachau.
Krótko potem MSW zarekomendowało zaostrzenie przepisów. Do art. 175 miały dojść punkty przewidujące kary za jakikolwiek kontakt seksualny między mężczyznami, a nawet za trzymanie się za ręce, niewłaściwe spojrzenie czy choćby samo podejrzenie kontaktu. Kara za „ciężki nierząd” wzrosła do 10 lat więzienia.
Spośród około 50 tys. mężczyzn ukaranych w III Rzeszy za homoseksualizm według różnych szacunków od 5 tys. do 15 tys. uwięzionych zostało w obozach koncentracyjnych. Naziści uznali, że to wystarczy, aby odstraszyć resztę.
Z art. 175 nie karano Żydów, Polaków i przedstawicieli innych narodowości na terenach okupowanych. Himmler uważał bowiem, że skoro homoseksualizm niszczy morale narodu i biologicznie go osłabia, to w państwach podbitych powinien istnieć.
Przepisów nigdy też nie rozszerzono na kobiety, choć brano to pod uwagę. W związkach lesbijskich Himmler ostatecznie nie dostrzegł zagrożenia dla zdolności reprodukcyjnych narodu. Lesbijki były w obozach koncentracyjnych, ale z powodu innych przestępstw, jako kryminalistki albo asocjalne – prostytutki, bezdomne, chore umysłowo czy alkoholiczki, które niszczyły jakoby zdrową tkankę narodu.
"Pedalska świnia"
Josef Kohout pochodził z porządnej, katolickiej, wiedeńskiej rodziny. Polityką się nie interesował. Całe to gadanie o rasie panów i opatrzności, która zesłała niemiecki naród, żeby rządził Europą, wydawało mu się przesadzone. Jako wysoki, atletycznie zbudowany blondyn mógł uchodzić za modelowego Aryjczyka. Ale był homoseksualistą. Swego partnera poznał pod koniec 1938 r. podczas studiów. Franz był synem nazistowskiego dygnitarza i studentem medycyny. Ich marzenia o wspólnej przyszłości skończyły się w marcu 1939 r., gdy gestapo aresztowało Josefa jako „pedalską świnię”. Wyrok: sześć miesięcy ciężkiego więzienia. U jego przyjaciela stwierdzono „chorobę umysłową” i został zwolniony.
CDN...