diabollo
16.11.19, 09:17
Nie wiem skąd to się bierze, ale wśród yntelygencji (gołodupcowej) występuje niezwykle silny trend solidaryzowania się... z ultrabogatymi.
Może to wynika z wiary yntlygencji, że zasługuje na coś więcej i że już niedługo będzie bogata, więc obrona interesów bogaczy to działanie we "własnym" interesie?
Nie zbadane są meandry katolickich zabobonów yntelygencji.
Oczywiście piję do planów zniesienia progu składek ZUS dla ultrabogaczy (trzydziestokrotny próg obecnie podobono obowiązuje).
Działanie jest słuszne (plany zniesienia progu), choć muszą być powiązane ze zmianą paradygmatu systemu emerytalnego, co dla katozabobonnej yntelygencji może być nie do przełknięcia.
Mianowicie, składki emerytalne to nie jest żadna "inwestycja" we własną emeryturę, czas porzucić pierdolety AWS/PO o "zbieraniu" na własne konto emerytalne do inwestowania w OFE czy w ZUS.
Takie zbieranie, to sobie każdy może wykupić i zbierać na prywatną polisę emerytalną, żeby kiedy będzie staruchem parę groszy mu z tej polisy wpadało dodatkowo do emerytury.
Niemniej państwowy system emerytalny to solidarność międzypokoleniowa.
Składki emerytalne to solidarnościowy podatek na rzecz utrzymania aktualnych emerytów. Koniec. Kropka.
Bogaci oczywiście powinni płacić więcej.
A wysokość przyszłych emerytur jak zawsze opierać się będzie na sile gospodarki polskiej, demografii i co za tym idzie sumie zbieranych w przyszłości składek ZUS oraz decyzji politycznych jak te środki pomiędzy emerytów podzielić.
Osobiście jestem za równą, państwową emeryturą dla wszystkich taką samą umożliwiającą godne życie dla każdego starucha.
A poza tym to ciekawe, jak to "podatek liniowy" dla zaczadzonych profesorem Januszem Mikke-Balcerowiczem przynajmniej w ZUSie dla bogaczy musi się gdzieś kończyć...
Kłaniam się nisko.