diabollo
03.12.19, 07:24
wyborcza.pl/7,75968,25470602,czy-pracownicy-w-polsce-juz-zasluzyli-na-prawa-czlowieka-polemika.html#S.main_topic-K.C-B.2-L.2.glowka
Czy pracownicy w Polsce już zasłużyli na prawa człowieka? Polemika z Błażejem Lenkowskim
Igor Rakowski-Kłos
Rynkowy fundamentalizm, o który ociera się Lenkowski, to zagrożenie dla podstawowych wartości współczesnej Europy
Najpierw uwaga terminologiczna. Wbrew temu, co pisze Błażej Lenkowski w tekście „Zandbergizm nas nie zbawi”, ale nie tylko on, Partia Razem to nie radykalna lewica, lecz najzwyklejsza socjaldemokracja w zachodnioeuropejskim wydaniu, znanym z drugiej połowy XX w. Razem na poziomie deklaracji spełnia najprostsze kryteria socjaldemokracji: uważa, że państwo jako władza polityczna jest zobowiązane do ingerencji w życie gospodarcze i społeczne, by korygować negatywne skutki gospodarki kapitalistycznej, dąży do podwyższania poziomu usług publicznych, popiera podstawowe zasady państwa liberalno-demokratycznego i przyjmuje pokojowe metody działania, a przede wszystkim akcentuje ochronę praw pracowniczych, bo socjaldemokracja narodziła się jako ruch polityczny reprezentujący robotników.
Dlatego zarzut Lenkowskiego, że Partia Razem nie kieruje przekazu do przedsiębiorców, nie jest najtrafniejszy. Podobnie partie agrarystyczne nie stawiają przede wszystkim na wielkomiejski elektorat, a Zieloni niewiele ciepłych słów mają dla potentatów węglowych. Różne partie reprezentują odmienne grupy społeczne – i to jest w porządku. Bo różne grupy miewają sprzeczne interesy. I o tym jest również – choć chyba w sposób niezamierzony – tekst Lenkowskiego.
Cytat z tekstu Lenkowskiego – długi, ale ważny:
„Razem wydaje się wyrazicielem nowego roszczeniowego podejścia do zagadnienia pracy wielu przedstawicieli wchodzącego na rynek pracy pokolenia milenialsów. W odróżnieniu od pokolenia swoich rodziców, budowniczych III RP, dla których kult wysiłku, ciężkiej pracy, przedsiębiorczości były kręgosłupem ich moralnego kompasu, młodzi dziś szukają równowagi w życiu zawodowym i prywatnym, chcą pracować konieczne minimum, uważając, że należy im się godziwa zapłata. Oczywiście dzisiejsza sytuacja gospodarcza coraz większej liczbie osób na to pozwala, choć nie sprzyja zwiększaniu produktywności naszych firm. Ale zarówno tzw. slow life, jak i wielkie wygodne programy socjalne – dwie strony mentalnie tej samej przypadłości – możliwe są tylko do czasu. Do czasu takiego wydrenowania ludzi pracowitych i przedsiębiorczych, że system po prostu się załamie”.
Coś z nim nie tak, skoro chce odpocząć...
Błażej Lenkowski podpisuje się jako przedsiębiorca i jego pogląd na sens życia pracowników najemnych jest zgodny z krótkoterminowymi interesami przedsiębiorców: ludzie są ważni jako części składowe firmy zwiększające jej produktywność, a chęć rozwijania przez nich innych aspektów egzystencji to przypadłość. Człowiek, który szuka równowagi między różnymi swoimi aktywnościami, jest chory, niedysponowany lub wadliwy.
Przyjmuję do wiadomości, że są właściciele firm, którzy w taki przedmiotowy sposób myślą o pracownikach najemnych. Warunki pracy w niektórych firmach rzeczywiście potwierdzają istnienie takiego sposobu myślenia.
Żądanie urlopu, godziwej zapłaty i niechęć do spędzenia całego życia za biurkiem nie jest wyrazem roszczeniowego podejścia pokolenia milenialsów.
CDN...