Dodaj do ulubionych

Niech Putin ujawnia kolejne dokumenty o Polsce.

19.01.20, 11:05
Łukasz Adamski: Niech Putin ujawnia kolejne dokumenty o Polsce. Niech się dalej kompromituje
Mirosław Maciorowski

- Nie powinniśmy zakładać, że w Rosji został opracowany jakiś drobiazgowo przemyślany plan uderzenia w Polskę historią. Bardziej wygląda to na jakieś emocjonalne reakcje i ad hoc wydawane dyrektywy: macie znaleźć jakieś dokumenty, dzięki którym będziemy mogli dokopać Polakom - mówi dr Łukasz Adamski, zastępca dyrektora Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Pojednania.

W piątek szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow poinformował na konferencji prasowej, że odtajnione zostały dokumenty dotyczące „wyzwolenia Polski spod okupacji niemieckiej”. Link do specjalnej strony internetowej, na której znalazły się fotokopie dokumentów zamieściło Ministerstwo Obrony Rosji.
Kilkadziesiąt pożółkłych papierów (jest wśród nich też album fotograficzny) pod wspólnym tytułem „Warszawa w ogniu” zostało pogrupowane na kilka rozdziałów: „Powstanie Warszawskie” „Działalność Armii Krajowej”, „Obozy koncentracyjne na terenie Polski”, „Bój o Warszawę”, „Na wyzwolonej polskiej ziemi”, „Materiały o nagrodach” (dot. odznaczeń dla za walki w o stolice Polski) i „Pomoc ekonomiczna dla ludności”.

Zbiór to w większości oficjalne dokumenty - raporty, relacje i wycinki prasowe.
Rozmowa z dr. Łukaszem Adamskim*
Mirosław Maciorowski: Siergiej Ławrow informując o ujawnieniu nowych dokumentów dotyczących wkraczania Armii Czerwonej do Polski, stwierdził, że „byłoby ważne dowiedzieć się, co strona polska powie, jak je przestudiuje”. Pan przestudiował. Mamy się bać? Co powinniśmy powiedzieć?
Dr Łukasz Adamski*: Nie jestem „stroną polską”, mogę się wypowiadać jako osoba zaangażowana w dialog z Rosjanami, a przede wszystkim jako historyk, który od lat bada źródła z tego okresu.


Te dokumenty w niewielkim stopniu posuwają naszą wiedzę historyczną. Natomiast dobrze, że Rosjanie je publikują.
Dlaczego?
- Bo po pierwsze, każdy dokument jest cenny, a po drugie, po opublikowaniu tych materiałów łatwo można zadać Rosjanom szereg niewygodnych pytań.

Na przykład?
- Jeśli publikują dokumenty pokazujące sytuację panującą po wkroczeniu Armii Czerwonej na Suwalszczyznę i w Augustowskie w maju i czerwcu 1945 r., to dlaczego od razu nie opublikowali materiałów, które pozwoliłby odpowiedzieć na pytanie, gdzie pogrzebano ofiary obławy augustowskiej schwytane wówczas przez sowieckie służby. Chodzi o co najmniej 592 Polaków, którzy przepadli bez wieści.


Jeśli Rosjanie ujawniają dokumenty o powstaniu warszawskim mające przekonać, że to była zwykła awantura nieuzgodniona z Armią Czerwoną, na którą rząd polski bezmyślnie pozwolił, choć Sowieci chcieli pomóc, to powinniśmy zapytać, dlaczego Stalin początkowo w ogóle zaprzeczał, że w Warszawie wybuchło powstanie? Dlaczego później przez ponad miesiąc odmawiał Anglikom i Amerykanom zgody na lądowanie na terenach zajętych przez Armię Czerwoną samolotów ze wsparciem dla powstania?
Jeśli publikują raporty pokazujące wielki entuzjazm Polaków w czasie wkraczania Sowietów, to w wielu przypadkach na początku on był rzeczywiście duży i zrozumiały, bo przecież Niemcy dążyli do fizycznego unicestwienia polskiego narodu. Ale powinniśmy też uzmysłowić Rosjanom, że szybko zaniknął, pod wpływem tego, co robiła Armia Czerwona.

Trzeba też pamiętać, że Sowieci w swych raportach pisali tylko to, co mogli, i co było zgodne z oczekiwaniami przełożonych. Wielokrotnie analizowałem dokumenty organów władzy ZSRR i RP na ten sam temat, choćby z rozmów Stalina z gen. Władysławem Sikorskim czy Stanisławem Mikołajczykiem, i widać wyraźnie, że sowieckie są pisane językiem beznamiętnym, bez szczegółów i emocji.
Takich raportów jest mnóstwo, z Wołynia czy Galicji, niedawno opublikowało je pod moją współredakcją Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia. Wszystkie zaczynają się mniej więcej tak samo: od stwierdzeń, że ludność z entuzjazmem wita Armię Czerwoną i zgadza się z tezami, które głoszą sowieccy agitatorzy. Wyjątkiem są tylko „reakcyjne grupy” czy „bandy terrorystyczne”.
Te dokumenty nie rozwijają więc naszej wiedzy historycznej. Może z wyjątkiem jednego dotyczącego obozu zagłady w Treblince.

CDN...


--
Religia jest dla ludzi bez rozumu.
/Józef Piłsudski/
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Niech Putin ujawnia kolejne dokumenty o Polsc 19.01.20, 11:06
      Co się w nim znalazło?
      - To relacja o tym, że w 1942 r. kilkuset Amerykanów i Anglików zostało przez Niemców wywiezionych do Treblinki i ślad o nich zaginął. Nie jestem badaczem Holokaustu, ale nie spotkałem się dotąd z informacją, że tam ginęli obywatele tych państw. Zwłaszcza, że Amerykanie, nawet żydowskiego pochodzenia, mogli do końca 1941 r. wyjechać z okupowanej Polski, bo przecież Hitler dopiero w grudniu wypowiedział wojnę Stanom Zjednoczonym. Tę informację oczywiście powinni zweryfikować badacze zajmujący się zagładą Żydów w Polsce. Czy jest prawdziwa, czy w dokumencie znalazła się niesprawdzona pogłoska.
      Druga ciekawa rzecz to wspomniane dokumenty dotyczące Suwalszczyzny i rejonu Augustowa.
      Raport, w który Armia Krajowa nazwana jest właśnie „terrorystyczną grupą bandycką” z okręgu białorusko-litewskiego?

      - Tak. Polskie podziemie niepodległościowe, które powstało po rozwiązanej w styczniu 1945 r. Armii Krajowej, działało na większości obszaru zajętego przez Sowietów. Zastanawia, dlaczego z całej Polski wybrano akurat dokumenty z Suwalszczyzny? Moim zdaniem to ewidentnie reakcja na opublikowanie pół roku temu (pod redakcją prof. Grzegorza Motyki, prof. Grzegorza Hryciuka i moją) zbioru dostępnych dokumentów polskich i sowieckich właśnie o obławie augustowskiej. Ewidentnie pokazują one sowiecką odpowiedzialność za ta zbrodnię.
      Podejrzewam więc, że ktoś podjął decyzję, żeby może nie tyle polemizować z nami, co pokazać, w jakich okolicznościach doszło do tych dramatycznych wydarzeń. Że w tym rejonie dochodziło do zamachów na żołnierzy Armii Czerwonej i było tam po prostu niebezpiecznie.
      Moją uwagę zwrócił dokument, który zawiera relację jeńca, niemieckiego kaprala Weimanna, „o pogromach w getcie warszawskim”. Doszło do nich, według jego relacji, między 20 kwietnia a 15 maja 1943 r. To przecież okres powstania w getcie. Co to za sensacja? Wiemy, że było, tak jak wiemy, że była Treblinka. I że 17 stycznia Armia Czerwona wkroczyła do Warszawy. Nikt temu nie zaprzecza.
      - Mam te same refleksje. Jest absolutnie niejasne, według jakiego kryterium wybrano te dokumenty. Relacja tego niemieckiego kaprala to ewidentnie jakiś przypadkowy dokument. Trudno zrozumieć, co ma wspólnego z relacjami polsko-sowieckimi. Nie wykluczam więc, że została wydana jakaś dyrektywa z góry: znajdźcie coś w dokumentach, któreśmy odtajnili.

      Rosjanie rzeczywiście sporo ich formalnie odtajnili, ale wcale nie przekazali do publicznej wiadomości. To było jeszcze w czasach działalności Polsko-Rosyjskiej Grupy ds. Trudnych i pierwszych latach istnienia Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia. Zobowiązali się wówczas do ujawnienia wielu dokumentów dotyczących relacji z polskim podziemiem, w tym także o obławie augustowskiej. Nigdy ich nie przekazali, a podejrzewam, że część z nich także dla rosyjskich badaczy pozostaje niedostępna. Zdjęcie z nich pieczątki „tajne” nie oznacza jeszcze, że każdy może do nich zajrzeć. Ale władze mogą i biorą sobie z tego zbioru to, co im akurat pasuje. Prawdopodobnie właśnie mamy z tym do czynienia.
      Zwracam uwagę, że zostały opublikowane tylko fotografie tych dokumentów. Nie ma przy nich jakiegokolwiek wstępu, profesjonalnego omówienia przez historyków. I co widać wyraźnie, zostały wyselekcjonowane, i to dość przypadkowo.
      Jakby pod wyraźną tezę, która wspiera narrację historyczną Władimira Putina. Potem wrzucili te dokumenty na stronę internetową, zrobili szum na cały świat, że nieznane dokumenty zadają kłam polskiej propagandzie historycznej.

      Jest tam też czołobitny apel gen. Juliana Stokowskiego, dowódcy Armii Ludowej podczas powstania warszawskiego, który dziękuje Stalinowi za pomoc i jakby zaprasza go do Polski. Nie wiem, czy ten dokument był znany, ale o samym Skokowskim wiadomo dużo. Przecież to on stał za osławioną odezwą do mieszkańców Warszawy rozlepioną na murach miasta w przeddzień powstania. Informował w niej, że przejmuje dowództwo nad całym podziemiem, ponieważ dowództwo AK uciekło z miasta, co było kłamstwem.
      - To są wydarzenia, które nasi historycy już bardzo głęboko zbadali. Jest na ten temat mnóstwo dokumentów i opracowań. Natomiast w Rosji badaczy jest niewiele, a główna specjalistka, prof. Albina Noskowa ma już ponad 80 lat.

      CDN...

      --
      Religia jest dla ludzi bez rozumu.
      /Józef Piłsudski/
      • diabollo Re: Niech Putin ujawnia kolejne dokumenty o Polsc 19.01.20, 11:07
        Chyba nie musimy zakładać, że w Rosji został opracowany jakiś profesjonalny, drobiazgowo przemyślany plan uderzenia w Polskę historią. Bardziej wygląda to na jakieś emocjonalne reakcje i ad hoc wydawane dyrektywy: macie znaleźć jakieś dokumenty, dzięki którym będziemy mogli dokopać Polakom.

        Z tych dokumentów nie wynika np., że uczestniczyliśmy w Holokauście, co niemal wprost sugerował Putin. Ani że Sowieci traktowali Armię Krajową jak sojusznika, a ona - niewdzięczna - odpłaciła jej napaściami. W rzeczywistości AK była dla nich od początku wrogiem.
        - Oczywiście, to żadna nowość. AK to była banda, a w najlepszym razie, wrogie siły podporządkowane burżuazyjnemu rządowi „białopolaków” w Londynie.
        Putin zapowiedział artykuł i książkę naukową o sowieckiej agresji 17 wrześniu 1939 r. Możemy się spodziewać jakichś rewelacji?

        - Zwracam uwagę na naradę rosyjskich specjalistów od polityki historycznej, która odbyła się w specyficznym okresie – tuż przez Nowym Rokiem. Prowadził ją związany z Kremlem ekspert Fiodor Łukjanow. Moim zdaniem została zorganizowana w pośpiechu, jako reakcja na to, że Polacy podjęli jednak wyzwanie, odpowiedzieli na oskarżenia. Uznano, że rozpoczęła się de facto wojna „pamięciologiczna” o interpretację historii, a decydenci kremlowscy, nie czując się pewni wygranej, rzucili hasło: „wszystkie ręce na pokład”. Łukjanow realizował więc wytyczne z Kremla i pytał, co należy robić. Padały odpowiedzi, że skoro Izrael i przynajmniej część europejskiej lewicy są naturalnym sprzymierzeńcem Rosji, a Polska jest wrogiem, to należy podkreślać polski antysemityzm, oraz że II wojna światowa wcale nie zaczęła się w Polsce, ale na Dalekim Wschodzie, no i oczywiście – że pakt Ribbentrop-Mołotow nie był, jak chcą Polacy, paktem o agresji, ale jednym z wielu układów o nieagresji.
        Moim zdaniem, jeśli Putin opublikuje artykuł albo jakieś opracowanie, to będą w nich zreasumowane właśnie takie tezy, ujęte w taki sposób, żeby wywrzeć wrażenie na zachodniej i izraelskiej opinii publicznej. Nie powinniśmy się tego bać.
        Ba – cieszmy się, że na Kremlu postanowiono, że oto sam prezydent, z reputacją poza Rosją zgoła plugawą, ma być naczelnym rzecznikiem rosyjskiej pamięci historycznej.
        Tłum propagandzistów zawsze przegra z tłumem zawodowych badaczy z wolnym dostępem do archiwów. Zresztą nie trzeba pogłębionej analizy, aby dostrzec, że gdy się rzuca wyrwanymi z kontekstu papierami, a ogromną liczbę innych dokumentów trzyma się za siedmioma pieczęciami, to nie o historię tu chodzi, lecz o politykę. W demokratycznych państwach źródła do badania II wojny światowej są od dawna dostępne dla każdego.
        Jak więc pan ocenia dotychczasowy przebieg tego polsko-rosyjskiego starcia o pamięć?
        - Uważam, że Polska zdecydowanie wygrywa ten bój. Ja bym wręcz zachęcał Putina do wygłaszania kolejnych propagandowych tez i publikacji dokumentów. A my na nie powinniśmy odpowiadać. Rosyjskich opracowań naukowych też bym się nie bał, bo jak już mówiłem, każdy nowy dokument to przyrost wiedzy. Natomiast chciałbym też, choć za Putina to na pewno nie nastąpi, żeby Rosjanie opublikowali nie tylko to, co w ich mniemaniu utwierdza pozytywną rolę Związku Sowieckiego w czasie II wojny światowej, ale też kilka dokumentów ważnych dla polskiej opinii publicznej i świata nauki. Na przykład protokoły przesłuchań ostatniego komendanta AK Leopolda Okulickiego, całą dokumentację obławy augustowskiej, czy procesu decyzyjnego, który doprowadził do decyzji o wstrzymaniu sowieckiej ofensywy, gdy wybuchło powstanie warszawskie.
        Nie mamy czego się bać, musimy tylko stosować profesjonalny warsztat historyczny. A Putina zachęcam do pisania artykułów, niech się dalej kompromituje.
        Dr Łukasz Adamski, historyk i politolog, specjalizuje się w historii krajów Europy Wschodniej. Pracował jako analityk w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych, był sprawozdawcą Specjalnej Misji Obserwacyjnej OBWE na Ukrainie, od 2016 r. jest zastępcą dyrektora Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Pojednania.

        wyborcza.pl/alehistoria/7,121681,25613198,niech-putin-ujawniania-kolejne-dokumenty-o-polsce-niech-sie.html#S.DT-K.C-B.1-L.1.duzy
        --
        Religia jest dla ludzi bez rozumu.
        /Józef Piłsudski/
    • diabollo Re: Niech Putin ujawnia kolejne dokumenty o Polsc 20.01.20, 07:35
      No i putinowska zagrywka obliczona jest obliczona jest na polską histerię negacjonizmu polskiego wpółudziału w Holokauście.

      Wystarczy powiedzieć: tak, liczni katoliccy obywatele II RP współuczestniczyli w zbrodniach na Żydach, tak, dotyczy to też pewnych niezależnych i zupełnie zależnych polskich instytucji jak część Armii Krajowej, OSP, wójtów, sołtysów, polskiej Policji Państwowej.

      I z wielkich putinowskich armat robi się kapiszon. No, bo o ssso chodzi? My to wszystko wiemy i w cale nie zaprzeczamy? A gdzie są zwłoki ofiar obławy augustowskiej, panie Putin?

      Tak długo jak Polska będzie się zachowywać jak dziecko (albo jak Turcja negująca ludobójstwo Ormian), tak długo historyczny "wściekły atak na Polskę" prawackiego reżimu Putina nie będzie śmiesznym kapiszonem.

      Kłaniam się nisko.

      --
      Religia jest dla ludzi bez rozumu.
      /Józef Piłsudski/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka