oby.watel
08.02.20, 08:11
Czy ktoś może wyjaśnić o co chodzi redaktorzynie z Wyborczej?
Nawet nominowanych przez PiS rzeczników praw pacjenta i finansowego niepokoi sytuacja po wyroku wydanym przez sędziów nowej izby Sądu Najwyższego zawdzięczających swoje kariery sądowej reformie
Do niedawna sądy nie miały wątpliwości – rodzinie osoby ciężko poszkodowanej np. w wypadku przysługuje zadośćuczynienie. Teraz sędziowie będą musieli decydować, argumenty której izby Sądu Najwyższego ich przekonują.
– Mamy dziś dwa Sądy Najwyższe. Rozjechało się orzecznictwo w sprawach, które dotyczą tysięcy rodzin – komentuje radca prawny, który w liście do „Wyborczej” zwrócił uwagę na problem, który wskutek sądowej reformy PiS mają dziś osoby walczące o odszkodowania [list poniżej].
Do niedawna sądy nie miały wątpliwości – rodzinie osoby ciężko poszkodowanej w wypadku lub w wyniku błędu medycznego przysługuje prawo do zadośćuczynienia za poniesioną krzywdę.
Od października każdy, kto walczy o pieniądze w tego typu sprawie, musi się spodziewać, że sąd może nie przyznać mu zadośćuczynienia. Może nawet zabrać już to prawomocnie przyznane. Bo w obiegu są całkowicie wykluczające się uchwały dwóch izb SN w tej sprawie – Izby Cywilnej i utworzonej w ramach reformowania sądów przez PiS Izby Kontroli Nadzwyczajnej.
– Nowa izba stanęła wbrew ugruntowanemu orzecznictwu. Do chwili rozstrzygnięcia tej rozbieżności każdy prawnik i jego klienci będą w niepewności – mówi mec. Sylwia Gregorczyk-Abram z inicjatywy Wolne Sądy. Zamieszanie jest tak poważne, że gubią się nawet mianowani przez pisowski rząd urzędnicy. I proszą SN o usunięcie sprzeczności.
A chodzi o sytuacje dramatyczne. Np. Sąd Apelacyjny w Krakowie dwa lata temu zasądził 120 tys. zł odszkodowania z ubezpieczenia sprawcy dla rodziny kobiety ciężko poszkodowanej w wypadku samochodowym. Miała wtedy pięcioletniego syna, prawie dwuletnią córkę i była w zaawansowanej ciąży. W wyniku wypadku poroniła, zapadła w śpiączkę. Po tej stracie dzieci zaczęły się mierzyć z ogromnymi problemami rozwojowymi i emocjonalnymi.
Sąd Apelacyjny w Gdańsku przyznał 80 tys. zł zadośćuczynienia rodzinie mężczyzny ciężko rannego w wypadku, w którym uczestniczył jako pasażer. Przykuty do łóżka wymagał stałej opieki. Jej ciężar oraz wychowanie dwójki dzieci spoczęły na żonie.
Sprzeczne orzeczenia
Taką linię orzeczniczą dla sądów powszechnych potwierdziła w 2018 r. Izba Cywilna Sądu Najwyższego.
Sytuacja zmieniła się, kiedy w podobnej sprawie cztery miesiące temu wypowiedziała się Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Powstała na mocy prezydenckiej reformy Sądu Najwyższego i obsadzona z pomocą nowej Krajowej Rady Sądownictwa rozstrzyga skargi nadzwyczajne umożliwiające wzruszenie prawomocnych wyroków.
Skargi w imieniu obywateli może składać m.in. prokurator generalny. Pełniący tę funkcję minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro skorzystał z takiej możliwości w sprawie rodziny pacjenta, u którego lekarze zbyt późno wykryli nowotwór. Sąd apelacyjny nie przyznał bliskim odszkodowania, bo uznał, że się nie należy, póki mężczyzna żyje.
Do identycznego wniosku doszli sędziowie z Izby Kontroli Nadzwyczajnej. – Z nowej uchwały cieszą się zakłady ubezpieczeń. Czy po to była „reforma” Sądu Najwyższego? A nie dla szarych obywateli? – pyta radca prawny w liście do redakcji.
Pisowscy urzędnicy powołują się na konstytucję
– Doszło do niepokojącej rozbieżności w orzecznictwie, która wymaga pilnego rozstrzygnięcia przez Sąd Najwyższy. Osoby, które już dochodzą lub zamierzają dochodzić roszczeń, jak i (...) ubezpieczyciele powinni mieć pewność co do tego, jaka wykładnia prawa jest stosowana przez sądy – stwierdził rzecznik praw pacjenta Bartłomiej Chmielowiec powołany w 2017 r. przez premier Beatę Szydło. Zwrócił się do Izby Cywilnej o rozstrzygnięcie sprawy.
O to samo u pierwszej prezes SN Małgorzaty Gersdorf wnioskuje rzecznik finansowy Jerzy Golecki mianowany na to stanowisko jesienią przez pisowskiego ministra finansów. Obaj powołują się przy tym na gwarantowaną w konstytucji zasadę pewności prawa.
Sędzia Bartłomiej Przymusiński, rzecznik Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”: – To jeden z fatalnych skutków działań władz wymierzonych w sądownictwo. Sąd Najwyższy ma za zadanie gwarantować pewność orzecznictwa w całej Polsce. Obywatele nie mają pewności stanu prawnego.
Pod wpływem uchwały Izby Kontroli Nadzwyczajnej niezadowoleni z sądowych wyroków dotyczących zadośćuczynienia mogą teraz składać skargi nadzwyczajne na prawomocne orzeczenia w swoich sprawach. Firmy ubezpieczeniowe zapowiadają, że nie będą się godzić na wypłaty dla bliskich ofiar wypadków. Rodziny poszkodowanych, które dostały pieniądze, muszą liczyć się z tym, że ubezpieczyciele będą chcieli je odzyskać.
„Prowadzić to będzie do absolutnej nieprzewidywalności (...) orzecznictwa sądów powszechnych. (...) Generować to będzie daleko idące problemy w odniesieniu do spraw w toku, przyszłych, jak i prawomocnie osądzonych” – ostrzega rzecznik finansowy.
Nie ma jak z tego wybrnąć
Rozbieżności w orzecznictwie sądów się zdarzały, ale w końcu je ujednolicano.
– W normalnych warunkach taką rozbieżność mogłaby rozstrzygnąć uchwała połączonych izb, których uchwały się różnią. Ujednolicenie orzecznictwa byłoby w interesie obywateli. Na razie jednak taka droga jest niemożliwa – wyjaśnia prezes Izby Cywilnej sędzia Dariusz Zawistowski.
To dlatego, że zgodnie z uchwałą Sądu Najwyższego z 23 stycznia sędziowie m.in. z Izby Kontroli Nadzwyczajnej jako powołani przez nową KRS powinni wstrzymać się od orzekania. I na razie stosują się do tego. Każde orzeczenie tej Izby wydane po 23 stycznia jest obciążone wadą. Izba Cywilna nie może więc wydać wspólnej uchwały z tymi sędziami, bo byłaby ona nieważna. – W tej sytuacji to sędziowie sądów powszechnych muszą decydować, argumenty której izby ich przekonują – tłumaczy sędzia Zawistowski.
– Nowa izba stanęła wbrew ugruntowanemu już orzecznictwu. Do chwili rozstrzygnięcia tej rozbieżności, a nie wiadomo, kiedy to będzie możliwe, każdy prawnik i jego klienci będą w niepewności – ocenia mec. Sylwia Gregorczyk-Abram z inicjatywy Wolne Sądy.
– Dopóki chaos w Sądzie Najwyższym się nie skończy, nie widzę szansy na rozwiązanie tego problemu – mówi sędzia Przymusiński.
– Izba Cywilna miała utrwaloną linię orzecznictwa w tej sprawie i pozostaje konsekwentna. Uchwała Izby Kontroli Nadzwyczajnej idzie w odwrotnym kierunku – twierdzi mec. Gregorczyk-Abram. Do czasu udzielenia odpowiedzi na pytanie prawne zadane przez rzecznika praw pacjenta sądy na podstawie podobnych stanów faktycznych mogą wydawać odmienne rozstrzygnięcia.
W kwietniu zeszłego roku Trybunał Praw Człowieka zajmował się podobnym problemem bułgarskiego wymiaru sprawiedliwości.
Skargę złożyli rodzice ofiary wypadku samochodowego, którym sąd nie przyznał odszkodowania. Para uznała, że rozbieżne orzecznictwo krajowych sądów naruszyło ich prawo do rzetelnego procesu. Trybunał nie dopatrzył się naruszenia, bo Bułgarzy w końcu wypracowali jednolitą linię orzeczniczą.
Czyli wygląda na to, że musimy załatwić tę sprawę sami.
>>>