diabollo
01.03.20, 14:14
Córka Jerzego Turowicza: Byłam w Kościele ponad 70 lat. A teraz jestem byłą katoliczką
wywiad
Mateusz Burzyk
Moja wiara w świętość Kościoła katolickiego legła w gruzach. Uznałam, że pozostawanie w nim byłoby hipokryzją. Rozmowa z dr hab. Magdaleną Smoczyńską, córką Jerzego Turowicza
MATEUSZ BURZYK: W trakcie kilku publicznych dyskusji wyznała pani, że nie uważa się już za katoliczkę. Co to w praktyce oznacza?
MAGDALENA SMOCZYŃSKA: Ostateczne odejście od Kościoła katolickiego. Byłam w nim ponad 70 lat. A teraz jestem byłą katoliczką.
Ale nie dokonała pani formalnej apostazji.
– Nie. I nie zamierzam. Każdy ma prawo sam określać swoją tożsamość, w tym wyznaniową. Dlaczego miałabym prosić o cokolwiek instytucję, w której autorytet nie wierzę?
Co spowodowało pani decyzję?
– To był długi proces. Od dawna wiele rzeczy w polskim Kościele mi się nie podobało. Trzymałam się jednak zasady wpojonej mi w domu i w środowisku, w którym się obracałam, że można, a nawet trzeba, krytykować złe zachowania osób reprezentujących Kościół, ale z wewnątrz, jako katolicy. Żeby zawsze pamiętać, że księża, biskupi to tylko ludzie, którzy mogą być grzeszni, ale Kościół jest święty.
Jednak z roku na rok narastało we mnie zgorszenie – w sensie ewangelicznym. Coraz bardziej stawało się dla mnie jasne, że wielu księży i biskupów nie wierzy w naukę Chrystusa i nawet nie próbują się do niej stosować, bo mają inne priorytety. I że Kościołowi jako instytucji to wcale nie przeszkadza.
Co było powodem tego zgorszenia?
– Działalność Tadeusza Rydzyka, której nikt nie potrafił (czytaj: nie chciał) przerwać. Radia, które propaguje wrogość i pogardę dla wszystkich ludzi innych niż sztandarowy Polak katolik. (…) Nazwa tego radia: „Maryja”, jest bezwstydną uzurpacją i obelgą rzuconą w twarz Matce Boskiej. To jest prawdziwym skandalem, a nie tęczowe aureole na częstochowskim wizerunku, które miały powiedzieć tylko tyle, że Maryja z Dzieciątkiem obejmują swą miłością wszystkich, a szczególnie osoby wykluczone i prześladowane, a takimi są u nas niewątpliwie osoby nieheteronormatywne.
A inne rażące panią sprawy?
– Jawne, aktywne popieranie nacjonalizmu przez paulinów na Jasnej Górze, organizowanie za aprobatą władz kościelnych i państwowych mityngów kiboli i narodowców. Gołym okiem widać, że to faszyzm. On się nie rodzi – on już jest i hula w najlepsze. A przecież wiemy, do czego faszyzm doprowadził.
Następnie coraz bardziej otwarcie demonstrowany alians przedstawicieli kleru i Episkopatu z obecną władzą, pielęgnowany przez obie strony dla wzajemnych zysków politycznych i ekonomicznych.
Tolerowanie przez kościelnych zwierzchników wypowiedzi pojedynczych księży, w tym i księży profesorów, które nie tylko urągają zdrowemu rozsądkowi, ale stoją w jawnej sprzeczności z przesłaniem Ewangelii. I jednocześnie brutalne i nader skuteczne uciszanie odważnych księży sygnalistów, których zresztą jest bardzo mało, zdumiewająco mało. Last but not least, otwarte ignorowanie i podważanie autorytetu papieża Franciszka i jego prób przywracania zasad ewangelicznych.
Ostatni rok można by nazwać Festiwalem Grzechów Głównych z kościelną pedofilią jako motywem wiodącym. Ale molestowanie seksualne dzieci przez duchownych to nie jest „zwykły” grzech nieczystości, jak się wielu księżom i biskupom wydaje. To zbrodnia. (…) Moja wiara w świętość Kościoła katolickiego legła w gruzach. Uznałam, że pozostawanie w nim byłoby hipokryzją.
Pani odejście nie dokonało się z dnia na dzień.
– Już parę lat wcześniej przestałam chodzić w niedzielę do kościoła. Zauważyłam, że co tydzień wracam z niego wściekła z powodu tego, co usłyszałam. Jawna propaganda polityczna, szczucie ludzi jednych na drugich, a czasem opowiadanie jakichś niesłychanych głupot. A nade wszystko (…) milczenie w sprawach społecznych wymagających pilnej interwencji. Kto słyszał kazanie o przemocy w rodzinie? O złym traktowaniu dzieci (tych, które już się urodziły)? O mowie nienawiści? (…)
Przyjaciele doradzali mi, żebym sobie poszukała w Krakowie takiego kościoła, który będzie mi odpowiadał. Ale niby dlaczego mam się poruszać wśród krakowskich parafii jak po polu minowym, szukając bezpiecznego miejsca? To ma być święty powszechny Kościół, który ma głosić Ewangelię, a nie telewizja, żeby sobie zmieniać kanały.
Myślała pani o zmianie wyznania?
– Doszłam do wniosku, że już nie chcę należeć do żadnego kościoła. Postanowiłam obejść się bez pośredników i bez wspólnoty. Staram się dobrze żyć i jeżeli jest coś potem, jeżeli jest Bóg, to ufam, że On już sobie ze mną poradzi. W każdym razie zapowiedziałam rodzinie, że mój pogrzeb ma być świecki.
A czy próbowała pani angażować się na rzecz zmian w Kościele, protestować przeciw temu, co w nim złe?
– Już nie, już jestem out. Pojawiają się teraz u nas – zresztą zdumiewająco późno – protesty świeckich, którzy domagają się zmian. Ale oni piszą: „My katolicy”, i ja już się z tym nie mogę utożsamić. To byłoby nieuczciwe. Ktoś mi nawet niedawno miał za złe, że odmówiłam podpisu.
Natomiast po skandalicznej wypowiedzi metropolity krakowskiego Marka Jędraszewskiego na temat osób LGBT+ stanęłam solidarnie razem z tymi osobami pod kurią na Franciszkańskiej i zabrałam tam głos. Szczucie na osoby o odmiennej orientacji seksualnej przez chrześcijanina, co więcej: przez księdza katolickiego, do tego jeszcze metropolitę krakowskiego, to coś naprawdę niesłychanego. To ma bardzo konkretne i straszliwe konsekwencje. Ci niedouczeni konsekrowani „teoretycy seksu” nie wiedzą, że homoseksualności nie nabywa się na lekcjach edukacji seksualnej i że nie można jej oduczyć żadną terapią. Nie mają pojęcia, na czym polega dramat młodej osoby odkrywającej swoją nietypową tożsamość płciową w tak nietolerancyjnym społeczeństwie jak nasze. I zamiast starać się ten stan zmienić, ładują do głowy niekoniecznie wykształconym wiernym, że to jest zaraza, z którą trzeba walczyć. I bywa, że rodzice tych osób, czasem w najlepszej wierze, wyrzucają swoje dzieci z domu, katują je pseudoterapiami czy egzorcyzmami, zamiast je zaakceptować i dać wsparcie. Trzeba powiedzieć, że ci ludzie, te dzieci stosunkowo często popełniają samobójstwa. Propagując taką postawę, polski Kościół będzie miał (i, niestety, już ma) krew na rękach.
CDN...