Dodaj do ulubionych

Czym się różni Covid19 od malarii czy HIV?

29.03.20, 14:37
Koronawirus tym różni się od HIV i malarii, że zabija starszych, bogatych, białych mężczyzn
Krzysztof Pacewicz

Biali i bogaci po raz pierwszy na serio boją się śmierci. Tak bardzo, że sami szeroko otwierają drzwi koronadyktaturze. Motto naszych nowych czasów to "Higiena, praca, rodzina"

Krzysztof Pacewicz – socjolog, kulturoznawca, filozof, autor książki „Fluks. Wspólnota płynów ustrojowych”. Publicysta „Wyborczej”.

COVID-19 nie jest pierwszą ani jedyną globalną pandemią naszych czasów. Na malarię co roku umiera ponad milion osób, na HIV prawie milion. Obie te choroby mają jednak jedną wspólną cechę: teoretycznie mogą się przydarzyć każdemu, ale w praktyce przydarzają się głównie biednym mieszkańcom globalnego Południa. Premierzy, inwestorzy i prezesi banków raz na jakiś czas przeznaczali drobną sumkę na ratowanie ofiar AIDS, ale tak generalnie mogli spać spokojnie.

Koronawirus zmienił reguły gry. Mówi się, że przypomina średniowieczną dżumę, bo atakując zarówno bogaczy, jak i biedaków, przypomina, że wobec śmierci jesteśmy równie bezbronni, ale to nieprawda: możni mają dziś gorzej.

Najbardziej narażeni okazują się starsi przedstawiciele tzw. klasy metropolitalnej – mieszkańcy dużych miast, którzy regularnie podróżują i w sumie bardziej „u siebie” czują się w innym dużym mieście, nawet w obcym kraju, niż na obrzeżach własnego. Wczoraj w interesach latali do Nowego Jorku, na zakupy do Mediolanu, a na weekend do Barcelony, dziś idą na pierwszy ogień; w Portugalii drugą śmiertelną ofiarą był prezes portugalskiego oddziału banku Santander.

Niech plajtują, byleby byli zdrowi
Bogaci, niespodziewanie skonfrontowani z perspektywą rychłej śmierci, przemówili nagle ludzkim głosem: niech giełdy toną, niech firmy upadają, byleby ludzie byli zdrowi! Ba, zamożni tego świata postanowili poświęcić obie najważniejsze wartości naszych czasów naraz, czyli zarówno indywidualną wolność do konsumpcji, jak i globalny wzrost gospodarczy. Poświęcić w cudzym imieniu, bo kapitanów kapitalizmu recesja dotknie najmniej.

Równolegle trwa klimatyczna katastrofa, której skutki będą stokroć gorsze od najczarniejszych przewidywań rozwoju COVID-19. Mimo to ludzkość nie była skłonna podjąć nawet niewielkich działań w rodzaju zaprzestania dotowania koncernów węglowych i naftowych miliardami dolarów i zainwestowania tych miliardów w energetykę odnawialną.

Paradoks polega na tym, że choć globalne ocieplenie jest większym wyzwaniem niż obecna pandemia, to poświęcenia konieczne, by zatrzymać wzrost temperatury, są dużo łagodniejsze niż te, które obecnie podejmujemy. Nie trzeba zamykać firm ani zabraniać zakupów, wystarczy po prostu sprytnie zainwestować kilka procent globalnego PKB w rozwój odnawialnych źródeł energii oraz wprowadzić sztywne regulacje i wysokie podatki w najbardziej szkodliwych branżach; kilkanaście lat takiej konsekwentnej polityki może nas uratować.

Dlaczego więc ludzkość nie chce się do tego zabrać? Odwrotnie niż przy koronawirusie możni czują się na globalne ocieplenie uodpornieni. Starsi, bogaci, w większości biali, w większości mężczyźni wierzą, że oni sami nie dożyją już najgorszych skutków zmian klimatu, a ich dzieci i wnuki ochronią się przed nimi dzięki zgromadzonym pieniądzom.

Ta wiara jest złudna: jeśli będziemy dalej emitować gazy cieplarniane w obecnym tempie, to temperatura Ziemi wzrośnie w ciągu stu lat o 4-5 stopni, spora część planety stanie się niezamieszkiwalna bezpośrednio z powodu temperatury, a resztę zniszczą powodzie, susze, huragany, pożary i wojny wywoływane przez klęski głodu, nie mówiąc już o setkach milionów uchodźców. Do władzy dojdą żądni krwi populiści, a międzynarodowe instytucje i system finansowy się załamią. W świecie rodem z „Mad Maxa” nawet miliony nie zapewnią komfortowego życia.

Można pozwolić sobie na odrobinę nadziei: może dzięki koronawirusowi bogaci zauważą, że nie są odporni na globalne kataklizmy?

CDN...


--
Religia jest dla ludzi bez rozumu.
/Józef Piłsudski/
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Czym się różni Covid19 od malarii czy HIV? 29.03.20, 14:39
      Być może zdecydowana reakcja całej planety będzie nauką wspólnego działania i solidarności?

      Niestety, rozum podpowiada, że stanie się coś przeciwnego: w otchłani recesji o wspólnym działaniu na poziomie międzynarodowym w ogóle nie będzie mowy, a pierwsze dwie dekady XXI wieku będziemy jeszcze długo wspominać jako złoty okres harmonii i dobrobytu.

      Koronawirus zamknął granice. Kto je otworzy?
      Dżuma miała głębsze skutki niż tylko przyspieszony kurs memento mori dla całego kontynentu. W odpowiedzi na kolejne fale epidemii Europa uczyła się technik nadzoru i kwarantanny: oddzielano od siebie dzielnice, przedzielano ulice, zabraniano wychodzić z domu pod karą śmierci.

      W czasach epidemii władze z dnia na dzień wprowadzały nowe, eksperymentalne metody dyscypliny, które w normalnej sytuacji wywołałyby bunt. Niektóre z tych technik – takie jak administracyjny nadzór nad osobami uznanymi za niebezpieczne – zagościły później w naszych społeczeństwach na dobre. Jak pokazują Michel Foucault i Giorgio Agamben, środki dyscyplinarne przyjęte tymczasowo w stanie wyjątkowym stają się później nową normalnością.

      Dziś dzieje się to samo. Chiny i Korea Południowa już śledzą obywateli poddanych kwarantannie przez smartfony, a USA i inne państwa zachodnie się do tego przymierzają. Zamknięcie granic? Zakaz spotkań towarzyskich? Godzina policyjna? Śledzące oprogramowanie? Codzienne wizyty funkcjonariuszy? Proszę bardzo! Jesteśmy tak przerażeni, że zgodzimy się dziś na wszystko: Sejm przegłosował właśnie kryzysową specustawę, w której o trzeciej nad ranem został dodany zapis umożliwiający korespondencyjne głosowanie w wyborach, ale tylko dla niektórych obywateli. Oczywiście dla tych po sześćdziesiątym roku życia, czyli głównie elektoratu Prawa i Sprawiedliwości. Węgry procedują zaś właśnie ustawę, która umożliwi rządowi przedłużanie stanu wyjątkowego w nieskończoność; w stanie wyjątkowym Orbán może rządzić dekretami, a za „dezinformację w mediach” i „obstrukcję przy usuwaniu skutków epidemii” będzie grozić pięć lat więzienia. Epoka koronadyktatury właśnie się rozpoczęła.

      Historia pokazuje, że raz zamknięte granice bardzo trudno ponownie otworzyć, a raz uruchomione programy inwigilacji nigdy się nie zamykają. „Normalnie” przed autorytarnymi ciągotami władzy powstrzymywał nas sprzeciw instytucji międzynarodowych oraz lokalnych liberalnych elit, czyli klasy metropolitalnej: wykształconych i zamożnych obywateli świata, których życie opiera się nie tylko na wolności gospodarczej i wolności do nieskrępowanej konsumpcji, ale również na wolności podróżowania, wolności słowa, wolności zrzeszania się. Dziś jednak przerażone śmiertelnym wirusem elity zgodzą się na wszystko, tak samo jak masy i instytucje międzynarodowe.

      Koronowirus, strażnik czystości
      Jednym z najczęstszych zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych jest potrzeba ciągłego mycia rąk. Terapia polega m.in. na powstrzymywaniu się od tego przez jakiś czas, by udowodnić sobie, że „nic się nie dzieje”. Jak zauważa David Adam w „Guardianie”, obecna pandemia może cofnąć obsesyjnych pacjentów w leczeniu o całe lata – ich „chorobliwe” poczucie, że ciągłe mycie rąk jest konieczne dla zdrowia, stało się bowiem nagle czymś w rodzaju świeckiej religii.

      Obsesyjna troska o higienę, lęk przez zakażeniem już przed epidemią był problemem naszych społeczeństw.

      Współczesny wysyp alergii i innych chorób autoimmunologicznych bierze się przecież właśnie stąd, że w dzieciństwie nie jesteśmy narażeni na kontakt z wystarczającą ilością biologicznych „zanieczyszczeń”. W naszych sterylnych mieszkaniach jest po prostu za czysto.
      Dlatego badania pokazują, że dzieci, które wychowują się ze zwierzętami (domowymi lub gospodarskimi), mają wielokrotnie mniejszą skłonność do alergii.

      Ta sterylność dotyczyła nie tylko naszego życia biologicznego, ale też społecznego: nawet przed wirusem żyliśmy w społeczeństwie skrajnie indywidualistycznym, w którym zamiast nawiązania kontaktu z kimś obcym wybieraliśmy raczej wieczór z Netflixem (z rodziną albo samemu), zamiast miłej pogawędki w pracy pisaliśmy szybkiego maila, a zamiast wyjścia do knajpy czy na imprezę – zamawialiśmy Uber Eats.

      Podczas kwarantanny jednak nasz świat zamienił się w parodię samego siebie: wszystko, co się da, załatwiamy przez telekonferencję, zamiast spotkań z przyjaciółmi stukamy w telefony, a zamiast randki z kimś nieznajomym oglądamy pornografię. Gumowe rękawiczki i maseczki zakładamy już dosłownie do wszystkiego, ręce myjemy nieustannie i polewamy alkoholem, a myśl o tym, by pocałować się z kimś na powitanie, wydaje się wręcz zbrodnicza. „Ochrona granic ciała, utrzymywanie bezpiecznych odległości, eliminacja przypadkowego mieszania się płynów ustrojowych jest nasza? higieniczna?, etyczna? i polityczna? obsesja?” – pisałem w książce „Fluks. Wspólnota płynów ustrojowych” z 2017 roku.

      W normalnych warunkach przed totalną samotnością ratował nas przynajmniej szczytowy wynalazek kultury liberalizmu, czyli konsumpcyjny przemysł rozrywki: kino, koncerty, imprezy czy widowiska sportowe dawały namiastkę spontanicznego i realnego kontaktu z obcymi. W normalnych warunkach ani masy, ani tym bardziej liberalne elity nie dałyby sobie tej rozrywki odebrać.

      CDN...

      --
      Religia jest dla ludzi bez rozumu.
      /Józef Piłsudski/
      • diabollo Re: Czym się różni Covid19 od malarii czy HIV? 29.03.20, 14:39
        Dziś jednak wszystkie imprezy zostały zakazane, a taniec, całowanie czy seks są dozwolone wyłącznie w obrębie gospodarstw domowych. Jedyna uzasadniona przyczyna spotkania z innym człowiekiem to praca, choć same zakłady pracy w większym stopniu przypominają laboratoria biologiczne niż miejsca spotkań.

        Nowoczesna obsesja sterylności idealnie łączy się z tradycyjnym konserwatyzmem; motto naszych nowych czasów to „Higiena, praca, rodzina”.
        Nie ma wątpliwości, że msze święte zostaną znowu dozwolone, gdy tylko będzie to możliwe, ale kto wie, jak długo poczekamy na otwarcie restauracji, barów, klubów czy dyskotek.

        Co gorsza, kategorie „czystego” i „skażonego” są nie tylko kategoriami higienicznymi, ale też moralnymi, a obecny higieniczny stan wyjątkowy zapewne wywrze na naszą moralność trwały wpływ. Bliskość fizyczna z kimkolwiek spoza najbliższej rodziny jeszcze latami będzie nam się kojarzyć z czymś obrzydliwym, niebezpiecznym, złym. Zwykły kontakt międzyludzki – podanie ręki, przybicie piątki, szeptanie do ucha czy pocałunek w policzek – będzie uznawany za niestosowny.

        Najgorzej będzie zaś ze sferą erotyki: skoro nawet pocałunek z kimś spoza rodziny może stanowić śmiertelne zagrożenie (nie tylko dla ciebie, ale też dla twojej rodziny), to koronawirus może na lata przekreślić całą zdobycz seksualnej emancypacji i w zasadzie cofnąć nas do czasów wiktoriańskich.

        Witajcie w sterylnym piekle.

        wyborcza.pl/magazyn/7,124059,25826298,koronawirus-tym-rozni-sie-od-hiv-i-malarii-ze-zagraza.html
        --
        Religia jest dla ludzi bez rozumu.
        /Józef Piłsudski/
        • oby.watel Re: Czym się różni Covid19 od malarii czy HIV? 29.03.20, 16:04
          Głębokie niczym Rów Mariański. Świat bez bogatych byłby zdecydowanie szczęśliwszy. Tylko kto by dał biednym pracę? Inni biedni? No ale wtedy by się wzbogacili i cała kołomyja zaczęłaby się od początku i znowu koronawirus musiałby ich eliminować. Błędne koło. Jedyne wyjście cofnąć ludzi do czasów wspólnoty pierwotnej. No ale przecież nawet u zwierząt jest hierarchia, są przywódcy stada. Co robić? Jak żyć?

          Ale są i dobre wieści. Skoro nawet pocałunek z kimś spoza rodziny może stanowić śmiertelne zagrożenie (nie tylko dla ciebie, ale też dla rodziny), to ustanie produkcja dzieci i program 500+ będzie tańszy w obsłudze.

          --
          Śpieszmy się czytać posty, tak szybko znikają wraz z autorami. Trybunał Konstytucyjny padł, nietykalność funkcjonariusza Frasyniuk narusza...
        • leda16 Re: Czym się różni Covid19 od malarii czy HIV? 31.03.20, 09:26
          diabollo napisał:
          > Najgorzej będzie zaś ze sferą erotyki: skoro nawet pocałunek z kimś spoza rodzi
          > ny może stanowić śmiertelne zagrożenie (nie tylko dla ciebie, ale też dla twoje
          > j rodziny), to koronawirus może na lata przekreślić całą zdobycz seksualnej ema
          > ncypacji i w zasadzie cofnąć nas do czasów wiktoriańskich.


          Przekreśli też rozsiewanie wirusa HIV przez wyuzdane seksualnie pedalstwo i zapewni powrót zdrowych moralnie, miłych Bogu wartości rodzinnych.

          > Witajcie w sterylnym piekle.

          Witajcie synowie marnotrawni na łonie Kościoła, Cerkwi, Synagogi i Meczetu.





          --
          www.pmiska.pl
            • uff.o Re: Czym się różni Covid19 od malarii czy HIV? 01.04.20, 00:04
              jak już nie raz się wypowiadałem w takich tematach, wszystko na tym padole dzieje się wedle zasady ścierania się przeciwieństw. Cała dynamika życia, rozwój, ewolucja na tym się opierają. Obecna sytuacja według mojego odczucia jest mieczem obosiecznym. Z jednej strony, jak mówisz Diabollo, wzmacniają się systemy opresyjne, z drugiej czaszki bogaczy, ziemskich bożyszczów, posiadaczy zaczynaja pękać, sraczka się wzmaga, papier toaletowy znika z półek. Z drugiej determinacja sił demokratycznych, rewolucyjnych intensyfikuje się. Wystarczy iskra. Świat biznesu powoli zacznie pojmować że doraźne zyski bez wyobraźni i myślenia perspektywicznego to gałąź na której wszyscy siedzimy....etc., etc. Każda zmiana ma swoją cenę i przynosi postęp zarówno zła jak i dobra. Wysublimowanie. Na razie jesteśmy w stanie początkowym, szok dopiero się zaczął, jeszcze będą fajerwerki. Proces mieszania się składników tej zupki musi dojść do stanu wrzenia, potem trzeba gaz przykręcić i będzie się marmolada dusić we własnym sosie.... Czysta alchemia. Jedni umierają, inni w gacie srają. Akurat jeszcze do tego czas ukrzyżowania Jezusa i Zmartwychwstania, i czas Paschy, przejścia ostatniej plagi egipskiej, rzezi niewiniąterk... Trzeba smarować swoje domy krwią baranka...energią aktywności twórczej....wzmacniać odporność na te zarazy obłudy i pasywności..Religijni powinni dostawać orgazmu. Z jednej strony darwinowski dobór naturalny, z drugiej pokolenie niepokornych Baby Boomers składa się w ofierze dla dobra przyszłych pokoleń. Cóż ludzkość być może wchodzi w młodzieńczy okres dojrzewania, hormony buzują, fizjologia szaleje, eksperymenty ze złym i zakazanym, orgiastycznym bezmózgowiem, wola mocy, wola woli. Chaos. A z chaosu nowy początek. Jaki, jeszcze nie wiadomo. Świat linieje....
        • uff.o Re: Czym się różni Covid19 od malarii czy HIV? 01.04.20, 07:39
          a poza tym, prawdziwie twórcze działanie odbywa się w samotności. W takim odizolowaniu może rozkwitnąć innowacyjność. Resztę niech robią roboty. Człowiek zmuszony do samotności może w końcu zajmie się rozwojem siebie samego. Stanie się faktycznie homo sapiens, a nie tylko homo viator. Natomiast najgłębsza rozmowa jak mawiał Nietzsche odbywa się w cztery oczy. Co akurat mieści się w najostrzejszych restrykcjach społecznej interakcji w czasach zarazy....
      • uff.o Re: Czym się różni Covid19 od malarii czy HIV? 01.04.20, 09:35
        złoty okres harmonii i dobrobytu? Chyba raczysz sobie żartować Diabollo. Raczej okres martwoty materialistyczno-zmysłowej. Rozum Ci podpowiada? Diaballo, wyluzuj z tym swoim rozumem z epoki Oświecenia, bo Twoje biadolenia niby racjonalistyczne jedynie świadczą o bezgranicznym przywiązaniu do tradycjonalizmu nad którego upadkiem ronisz krokodyle łzy. I gdzie ta Twoja rewolucyjność? Na obrazku z xix wieku? Mi wytykasz optymizm, w podtekście, oczywistym, naiwny, a sam siejesz defetyzm i konserwatyzm w lamentach nad utratą cywilizacji, harmonii i dobrobytu? Człowiek to istota zdolna do adaptacji, a Ty nawet nie chcesz mieć jakiejś wizji pozytywnej ażeby tę energię akceptacji potencjału jaki się może wyzwolić w zaistniałej sytuacji, uwolnić.

        'Długo będziemy wspominać'? Mów za siebie, bo ja już nie pamiętam! Ksiądz Jankowski jak biegł na skargę do JP II też mówił 'MY'. Troszkę trzeźwości (racjonalnej) i odpowiedzialności.
        Dżuma doprowadziła do rozwinięcia ulepszonych technik kontroli. A do czego to doprowadziło, skoro wspominasz o historii? O rewolucjach już zapomniałeś? Wzięły się z powietrza? Są takie wartości i cechy osiągnięte, wykształcone przez pracę pokoleń. Pokoleń które nierzadko nie widziały upragnionych skutków swoich działań ale nigdy nie traciły zapału i wiary w ich osiągnięcie, bo poza rozumem miały wizję którą pragnęły stworzyć bez względu na osobiste spełnienie i ambicje.Tak jak Mojżesz który prowadził naród wybrany do Ziemi Obiecanej, której nigdy sam nie doświadczył.
        Epoka koronadyktatury? Zagrożenie jest oczywiste, ale sposobów na przetrwanie wolności jednostki jest multum. Trzeba tylko chcieć. Trzeba zaprząc crozum do pracy i wyobrazić sobie wyjście z sytuacji! Jak na razie nadmiar dyktatury cięgle pokazuje wszystkim chętnym do bycia dyktatorami do czego to może prowadzić w takiej np. Korei Północnej. Historia też wiele ma przykładów pouczających, i właściwie nie pamiętam dykjtatury która skończyłaby się dobrze dla niej samej. O teoriach spiskowych nie chcę mówić bo to wykracza poza zdrowy rozsądek i racjonalizm.Demonizujesz i siejesz samo-destrukcyjność, chory pesymizm etc. wśród młodzieży. Uspokój się, nie histeryzuj!
        Za bardzo też nie martwiłbym się o wysyp alergii, na skutek nadmiernej czystości, bo zmiany klimatyczne już nam tak w dupę dają że i alergii było i jest sporo, gdyż zaliczono je do chorób cywilizacyjnych, i wirusów, bakterii i innych stymulacji systemów odpornościowych. Wiem o tym od lekarzy. Bardziej martwiłbym się nadużywaniem antybiotyków i sterydów, i nachemizowaniem środowiska, co w pewnym stopniu zostało zahamowane wskutek przymusowej izolacji. Zresztą teraz środków czystości brak. Natomiast istnieje spore prawdopodobieństwo iż z powodu niewydolności systemów medycznych czeka nas wysyp zainteresowania zdrowym stylem życia, odżywianiem etc., wszystkim tym co wzmacnia odporność organizmu.
        Jak ja kocham to narzekanie na samotność. Otóż nie! Człowiekowi współczesnemu jak najbardziej brakowało samotności. Żyliśmy w czasach przerostu informacji nad zdolnością do jej trawienia. Trzeba troszkę nadrobić te zaległości. Samotność jest tu przyjacielem.Natomiast dotychczasowe wysiłki big-korpów zdławienia jakości edukacji i instytucji edukacyjnych, mogą w obecnej sytuacji dać człowiekowi możliwość samo-dokształcenia. Sprowadzanie samotności do poziomu samo-gwałtu jest jakimś prymitywnym spłyceniem, arogancją ignorancji,
        a być może też paranoicznym strachem przed samotnością i przebywaniem z samym sobą. Wierz mi, bo wiem z doświadczenia, że można samotność spędzać bardziej konstruktywnie, a nawet bardziej konstruktywnie niż w tzw. realu. Tak że kiepski to argument i świadczący o nieznajomości tego stanu. Nasza cywilizacja i edukacja były/są bardzo powierzchowne. Człowiek w biegu, przepracowaniu, nie mający czasu na głębszą refleksyjność, uczuciowość. Życzę trochę wiary w naturę człowieka, w jego potencjał, zdolności twórcze. Zresztą co doświadczają ludzie sztuki, i życia twórcvzego jako takiego, zazwyczaj jest zapowiedzią tego co w przyszłości będzie zaakceptowane i praktykowane przez masy. CDN...










        diabollo napisał:




        złoty okres ha
        > rmonii i dobrobytu.
        >
        > CDN...
        >

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka