Dodaj do ulubionych

Tak wyglądają wszystkie kryzysy od 350 lat

12.04.20, 10:23

Wojciech Orliński

Jedno mocarstwo wpada w tarapaty, drugie zarabia, a na końcu przegrywają Polacy. Tak wyglądają wszystkie kryzysy od 350 lat


Kupiłem sobie piąte wydanie "Manias, Panics and Crashes" dziesięć lat temu, aby zrozumieć kryzys bankowy. Zdjąłem je teraz z półki, by zrozumieć obecny.

W latach 40. XIX wieku najgorętszym biznesem w Wielkiej Brytanii była budowa linii kolejowych. Każdy mógł ogłosić budowę połączenia i zacząć wykup ziemi, wymagana była tylko akceptacja parlamentu.

Wielu posłów miało udziały w spółkach kolejowych, więc załatwiali tę akceptację z marszu. Najsłynniejszym był niejaki George Hudson, zwany kolejowym królem.

Jego biznes był de facto piramidą finansową. Hudson emitował akcje szybciej, niż był w stanie budować.

Jakby tego było mało, okradał swoich akcjonariuszy. Nakazywał na przykład swoim spółkom, by kupowały stal po zawyżonych cenach w jego hutach.

Przekręt? No jasne! Ale mógł sobie na to pozwolić, bo nie było jeszcze żadnych odpowiedników współczesnego nadzoru finansowego ani nawet niezależnego audytu. Już po upadku Hudsona, podczas robienia porządków w jego papierach, zawód audytora praktycznie w pojedynkę stworzy niejaki William Welch Deloitte, wnuk uciekinierów przed rewolucją francuską.

Nic już nie było takie samo
Jak to bywa z kryzysami giełdowymi, po latach wszyscy są mądrzy i widzą, że to była bańka napędzana oszustwem. Około roku 1846 każdy jednak chciał na tym zarobić.

Ludzie z klasy średniej lokowali oszczędności życia w akcjach spółek kolejowych – większość potracili. Nawet szacowny Bank Anglii udzielił wielu absurdalnych kredytów, w wyniku których został potem właścicielem pewnej kopalni miedzi będącej zastawem dla niespłacalnej pożyczki.

Krach na londyńskiej giełdzie nastąpił w październiku 1847 r. i szybko się rozlał na całą Europę. Jednym z jego ubocznych skutków był wybuch w następnym roku Wiosny Ludów.

Pomyślmy, co ona przyniosła! We Francji ostatecznie upadła monarchia. Niemcy stały się na chwilę demokratyczną republiką ze stolicą we Frankfurcie. Republika wkrótce upadła, ale Marks i Engels, uniesieni bojowym nastrojem, zdążyli napisać „Manifest komunistyczny”.

Nawet stateczni poznaniacy zrobili wtedy powstanie wielkopolskie. W Galicji wybuchła zaś straszliwa rabacja, której ubocznym skutkiem było ostateczne zniknięcie z mapy Rzeczpospolitej Krakowskiej.

A to wszystko dlatego, że zbankrutowało kilku aferzystów na londyńskiej giełdzie. Giełda w Londynie szybko wróciła do normy, ale mapa Europy po 1848 r. już wyglądała inaczej.

Nikt nie obroni najsłabszego
Kryzysy finansowe od dawna potrafią więc zmieniać granice i wywoływać narodziny rozmaitych izmów. Ich wspólną cechą jest zazwyczaj to, że zaczynają się w kraju, który w danej epoce jest liderem światowej gospodarki – w 1848 r. była to Anglia. To państwo, które zapoczątkowało kryzys, znosi go jednak stosunkowo łagodnie, najboleśniejsze skutki spadają zaś na kraje peryferyjne.

W tej roli od dobrych 400 lat występuje Polska. Charles Kindleberger i Robert Aliber, autorzy książki o historii kryzysów finansowych „Manias, Panics and Crashes”, za pierwszy globalny kryzys tego typu uważają czasy psucia monety (Kipper und Wipperzeit) w Świętym Cesarstwie Rzymskim w 1621 r.

CDN...
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Tak wyglądają wszystkie kryzysy od 350 lat 12.04.20, 10:24
      Szykując się do wojny trzydziestoletniej, niemieckie królestwa, księstwa i republiki miejskie psuły kruszcowe monety, okrawając je z kruszcu. Spekulanci przewozili monety przez granice, żeby wymieniać je tam po starym kursie, dopóki miejscowa ludność się nie zorientuje – doprowadzając sąsiednie państwo do bankructwa, co zmuszało je z kolei do psucia monety.

      Kryzys zaatakował też Polskę i zapewne nieprzypadkowo zbiega się to z końcem jej złotego wieku.

      Zgodnie z zasadą: „Gdy hegemon kichnie, reszta świata dostaje gorączki”, Niemcy po apogeum kryzysu (luty 1622 r.) szybko wróciły do gospodarczej świetności. Polska nie odzyskała jej już nigdy, bo nawet pan Wołodyjowski nie obroni kraju, w którego skarbcu hula wiatr.

      Potem hegemonami globalnego kapitalizmu stały się Holandia, Francja, Anglia i wreszcie USA. Od 1929 r. to Stany Zjednoczone mają wyłączność na generowanie globalnych kryzysów, z których same wychodzą wzmocnione, a gdzie indziej wybuchają wojny i rewolucje.

      Narodziny nowego hegemona
      Z książki Kindlebergera i Alibera wynika, że to nie ma większego znaczenia, czy kryzys dotknął gospodarki realnej czy tylko finansowości. Przebiega to podobnie, czy chodziło o cebulki tulipanów, parcele w zamorskich koloniach, linie kolejowe, plantacje kawy, czy akcje na giełdzie.

      Książkę napisali w 1978 r., tworząc wydawnicze perpetuum mobile. Co kilkanaście lat wybucha jakiś globalny kryzys, ukazuje się więc kolejne wydanie z nowym wstępem – bo kolejne kapitalistyczne kryzysy niezmiennie pasują do tego modelu opisu, równie trafnego w 1623 jak w 2008 r.

      Ja kupiłem sobie piąte wydanie dziesięć lat temu, chcąc zrozumieć kryzys bankowy. Zdjąłem je teraz z półki, by zrozumieć obecny.

      Jeśli ten model jest trafny, to by oznaczało, że widzimy narodziny nowej epoki. Mamy pierwszy od I wojny globalny kryzys, który nie zaczął się w USA. I wszystko wskazuje na to, że Chiny zniosą go stosunkowo najłagodniej, ergo obserwujemy narodziny nowego hegemona.

      A Polska, zgodnie z uświęconą przez stulecia tradycją, jak zwykle najmocniej dostanie po pupie.

      wyborcza.pl/magazyn/7,124059,25856573,wojciech-orlinski-najbolesniejsze-skutki-kryzysow-spadaja.html

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka