diabollo
30.05.20, 09:59
Pedofilia nie ma nic wspólnego z homoseksualizmem. Ksiądz, który ma prywatnie chłopaka na stałe, nie molestuje dzieci
Frédéric Martel
Nie ma zwykle kłopotów z pedofilią heteroseksualny ksiądz, który mieszka potajemnie z kobietą. Podobnie jak nie stwarza problemu ksiądz homoseksualista, który ma prywatnie chłopaka na stałe.
W zeszłym tygodniu papież Franciszek uczcił 100. urodziny Jana Pawła II mszą odprawioną przy jego grobie w bazylice św. Piotra. W Polsce obchodzono je inaczej. Film braci Sekielskich „Zabawa w chowanego” miał ponad 5 mln odsłon. Przywykliśmy uważać Polskę za kraj ultrakatolicki, w którym prawo do krytykowania Kościoła jest bardzo ograniczone. Teraz odkrywamy, że jest inaczej. Dobra wiadomość.
W USA, we Francji i w ogóle w Europie konstytucja chroni religię, ale też prawo do jej krytyki. Dlatego mówimy o świeckim państwie: mamy prawo wierzyć, ale także nie wierzyć. Mamy prawo do ochrony naszych przekonań, ale mają również prawo do ochrony ci, którzy z wiary szydzą lub przeciw niej bluźnią. Ma więc miejsce ścisły rozdział Kościoła od państwa i to jest podstawa zdrowej demokracji. Ani Kościół, ani państwo nie wkraczają nawzajem w swoje kompetencje.
We Francji ludzie często potępiają Kościół i czasem go wyśmiewają – mają do tego konstytucyjne prawo. Ale ostatnio, mimo zagrożenia koronawirusem, Rada Stanu, coś w rodzaju sądu najwyższego, nakazała rządowi otwarcie kościołów, meczetów i synagog, żeby znów można było odprawiać zabronione od ponad dwóch miesięcy nabożeństwa. Konstytucja w równej mierze chroni wolność wyznania.
Film braci Sekielskich wpisuje się w dyskusję o miejscu religii w demokracji. Nie jest bluźnierstwem, tylko poważną analizą wielkiego problemu polskiego Kościoła: nadużyć seksualnych. Dotyczy on dziesiątek tysięcy księży na całym świecie (5948 przypadków w USA czy 1670 w Niemczech). Skandale seksualne wykrwawiły Kościół w Meksyku i Chile. Czy mamy prawo krytykować Kościół za to, że kryje wykorzystywanie seksualne? Oczywiście.
W przypadku Polski problemem jest wsparcie, jakiego księżom pedofilom udzielają od co najmniej lat 70. hierarchowie Kościoła, i to, że krył ich Rzym – Jan Paweł II i jego otoczenie. Dlatego wielu katolików chce teraz przyjrzenia się jego pontyfikatowi i złożenia przed sądem wyjaśnień przez dwóch najważniejszych jego współpracowników, kardynałów Angela Sodano i Stanisława Dziwisza. Nie osądzam ich, ale niech się bronią, żebyśmy mogli poznać prawdę.
Chcemy też zrozumieć, dlaczego za Jana Pawła II tak częste były w Watykanie przypadki męskiej prostytucji i dlaczego tylu jego rzymskich współpracowników było czynnymi homoseksualistami – tacy kardynałowie jak Agostino Casaroli, Achille Silvestrini czy Jean-Louis Tauran. Dlaczego bliscy papieżowi biskupi uwodzili bezwstydnie młodych seminarzystów i Szwajcarów ze straży? Oczywiście nie jest wykluczone, że papież nie był informowany o wszystkich faktach i sam nie krył świadomie pedofilów.
Teraz ukazują się wszędzie książki, których autorzy postulują dekanonizację Jana Pawła II, bo on i jego świta chronili pedofilów, takich jak Marcial Maciel albo kardynałowie Groër czy McCarrick. Musi się to odbyć – i odbędzie się – publicznie.
Prawdziwymi obrońcami Kościoła są ci, którzy – jak bracia Sekielscy – mówią prawdę i próbują uczciwie ustalić fakty. Nie ma np. żadnego związku między homoseksualizmem a wykorzystywaniem seksualnym. Chodzi o powszechne zakłamanie w kwestii seksualności księży.
Nie ma zwykle kłopotów z pedofilią heteroseksualny ksiądz, który mieszka potajemnie z kobietą. Podobnie jak nie stwarza problemu ksiądz homoseksualista, który ma prywatnie chłopaka na stałe. Tym, co prowadzi zwykle do nadużyć na tle seksualnym, jest okłamywanie innych i siebie samego w kwestii własnej seksualności. To nieakceptowanie swego homo- lub heteroseksualizmu, jego stłumienie, zaprzeczanie i zakłamywanie, które wiodą czasem do nadużyć.
Jeśli Polska chce naprawdę stać się krajem demokratycznym, musi zobowiązać się do ostatecznego rozdziału Kościoła od państwa, znieść wszelkie przywileje finansowe, podatkowe i majątkowe, z których korzysta Kościół, zorganizować okrągły stół na temat nadużyć seksualnych w Kościele i postawić przed sądem tysiące winnych ich księży, a także hierarchów, którzy ich kryli; wreszcie musi uprawomocnić krytykę katolicyzmu. Wszystko to robić trzeba z poszanowaniem wolności wyznania, chroniąc religię. Ale nie ma demokracji ani wolności prasy bez swobody krytyki Kościoła. Tym właśnie jest film braci Sekielskich.
Przeł. Sergiusz Kowalski
Frédéric Martel – ur. w 1967 r., francuski socjolog i dziennikarz. Autor m.in. książki „Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie”, wydanie polskie Agora, 2019
wyborcza.pl/magazyn/7,124059,25978986,pedofilia-nie-ma-nic-wspolnego-z-homoseksualizmem-ksiadz.html
www.youtube.com/watch?v=70CYR_uPFOk&feature=youtu.be