diabollo
01.07.20, 07:38
Pokaż mi więzienia, a ja ci opowiem o społeczeństwie, które je stworzyło.
Pacjent w Gostyninie: "Do więzienia wrócę na kolanach"
WYWIADKatarzyna Włodkowska
Gostynin to jedyne miejsce w Polsce, gdzie kontroluje się nie tylko umysły, ale też ciała - o ośrodku dla osób uznanych za niebezpiecznych dla społeczeństwa mówi Hanna Machińska, prawniczka i zastępczyni rzecznika praw obywatelskich.
Katarzyna Włodkowska: Była tam pani?
Hanna Machińska: Kilka razy, w 2018 i 2019 roku.
Pierwsze wrażenie?
– Kolorowe kanapy, fioletowe, żółte ściany, rozmaite obrazki. Nowe meble.
Ładnie.
– Też tak pomyślałam, ale potem zdałam sobie sprawę, że takiej mieszaniny nie ma w żadnym szpitalu psychiatrycznym. Ostre kolory pobudzają.
Drugie wrażenie?
– Stłoczenie. Ośrodek działa od stycznia 2014 roku, przewidywany był na dziesięć osób, w ciągu pierwszych pięciu lat trafiło tam 65. Wysoki parter, jedno piętro, cztery oddziały, sala gimnastyczna. To miał być podmiot leczniczy do prowadzenia terapii, w pokojach więc po dwie osoby, ale że dziś jest tam już 89 pacjentów (ostatni został skierowany na początku czerwca), wstawiono piętrowe łóżka. Jest jak w więziennej celi, w pokojach po pięć, siedem osób, duszno i parno, można jedynie uchylić lufcik.
Klimatyzacja?
– Tylko na korytarzach i w pomieszczeniach dla pracowników. Przez co w pokojach pacjentów temperatura wynosi nawet 29 stopni. Uderza liczba ochroniarzy – 170. Są na każdym kroku, z pasa zwisają im ogromne gumowe pałki, obok gaz pieprzowy i kajdanki. Ochroniarz potrafi iść krok w krok za pacjentem wchodzącym po schodach. Gdy to zobaczyłam, podeszłam i zapytałam, dlaczego odległość między nimi jest zaledwie 20-centymetrowa. „Żeby się nie przewrócił”. A nie było widać, by istniało niebezpieczeństwo upadku.
Pacjenci nie mogą się poruszać samodzielnie?
– Zależy, co ma pani na myśli, mówiąc samodzielnie. W regulaminie ośrodka jest napisane – dotyczy to nawet wizyty u lekarza – że wszędzie wchodzi się z pracownikiem ochrony. Niemal co drugi punkt zawiera sformułowanie „pracownik ochrony”. Msza święta? Z ochroną. Spowiedź? Też. Proszę sobie wyobrazić intymną rozmowę w takich warunkach. Tego nie ma nawet w więzieniach. Umarła matka? Nie pojedziesz na pogrzeb, bo nie ma przepustek, choć to sprzeczne z europejską konwencją praw człowieka.
Dyrekcja twierdzi, że o nie wnioskuje, ale to sądy odmawiają.
– Kolejność jest inna. Wnioskuje pacjent, a dyrekcja odmawia. Zażalenie na to zarządzenie trafia do sądu, a ten odrzuca je, wskazując, że ustawa o ośrodku w Gostyninie zawiera zamknięty katalog spraw podlegających rozpoznaniu przez sąd i nie obejmuje przepustek. Oczywista luka w prawie.
Ograniczeń jest więcej. Zadzwonić? Można, ale tylko z własnego pokoju, czyli w obecności kilku osób, nie wolno udostępnić komórki osobie, która jej nie posiada. A tam są też osoby bez choćby zasiłku. Komputer? Niedozwolony. Szkoła, studia? W życiu. Wysłać swoje zdjęcie rodzinie? Absolutnie. Musieliśmy nawet interweniować w sprawie wyrobienia nowego dowodu osobistego.
Mogę spojrzeć na regulamin?
– Bardzo proszę, ale tych regulaminów jest kilka, pan dyrektor cały czas je zmienia. Oczywiście w pewnym sensie nie ma wyjścia – ustawa o ośrodku w Gostyninie nie reguluje podstawowych spraw, jak sankcje czy uczestniczenie w praktykach religijnych, jednak kolejne jego wersje sprowadzają się do poniżającego traktowania.
„Pacjent pod nadzorem personelu może korzystać z kuchenki mikrofalowej”.
– Sami nie mogą sobie zrobić nawet herbaty. Ani włączyć pralki. W pokoju mogą mieć wyłącznie dwie łyżeczki plastikowe. Gdyby ktoś chciał skorzystać z plastikowego nożyka, musi to zrobić w obecności pracownika.
Dzień wypełniają spotkania z psychologami, posiłki, popołudniowa gimnastyka i grupowy spacer. Jest boisko do siatkówki.
Czas wolny?
– Czytanie książek lub warsztaty zajęciowe, na których można malować czy wyszywać. Płyty CD zostały uznane za narzędzie bezpieczne, więc muzyki można słuchać, jeśli utwory zostaną przegrane na kartę pamięci.
Ośrodek jest przeludniony, nie ma choć jednego miejsca, w którym można pobyć w ciszy, życie toczy się w świetlicy – jednej na każdy oddział. Atrakcją jest telewizor. Kanały przełącza personel.
Nie można wziąć do ręki pilota?
– Nie. A jeśli pracownik ochrony uzna, że dana scena lub serial są niewłaściwe, ma prawo przełączyć.
Chodzi o erotykę?
– Tego typu treści są niedozwolone z automatu. To może być wszystko. Próbuję pani pokazać stopień ingerencji. Z niejasnych dla mnie powodów pacjenci nie mogą nawet skopiować trzech stron książki.
Pewnie chodzi o ochronę praw autorskich.
– Jeśli mowa o całej książce, zgoda. Ale kto zabrania skserować kilka stron? Cenzurowana jest też prasa. Dyrektor ośrodka, pytany o to, odpowiedział, że „jeśli materiały zawierają erotykę, pacjent proszony jest o samodzielne zamaskowanie odpowiednich fragmentów”. Tylko proszę mi wyjaśnić, o jaką erotykę może chodzić w „Gazecie Wyborczej”? Czytam od lat i nie przypominam sobie takich treści. W tym przypadku niedozwolone treści zamazują pracownicy ośrodka. Pacjenci dostają gazetę już ocenzurowaną. Ostatnio zamazano rysunek z czerwcowego „Dużego Formatu”. Bo przedstawiał nagie plecy kobiety.
Kolejny cytat z regulaminu: „Nie można przekazywać innemu pacjentowi jedzenia". Dlaczego?
– Też bym chciała wiedzieć.
W więzieniu mogę oddać swoją porcję?
– Oczywiście.
„Dopuszcza się golenie miejsc intymnych. Zainteresowany pacjent dokonuje tej czynności samodzielnie raz w tygodniu, tj. w piątek w godzinach popołudniowych w obecności sanitariusza i pracownika ochrony tej samej płci”.
– Może się pani wydepilować tylko w piątek i muszą na to patrzeć dwie osoby. Przecież to szokujące. Ludzie są pozbawieni jakiejkolwiek kontroli nad własnym ciałem i umysłem. To jedyne takie miejsce w Polsce. Nawet w toalecie nie są sami.
Jak to?
– Toalety także są monitorowane.
Jesteście od nich wolni
KOZZD ma status więzienia?
– Krajowy Ośrodek Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie ma status placówki leczniczej, czyli jest to miejsce, w którym przeprowadza się terapie. Ustawa mówi, że mają tam trafiać byli więźniowie, którzy zdaniem sądu dalej stwarzają zagrożenie dla życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób. Chodzi o skazanych z zaburzeniami psychicznymi w postaci upośledzenia umysłowego, zaburzeń osobowości lub zaburzeń preferencji seksualnych. Powstał, bo w 2013 roku gruchnęło, że w lutym 2014 na wolność wyjdzie Trynkiewicz.
Skazany w PRL na karę śmierci, w 1989 roku, w ramach amnestii, Mariusz Trynkiewicz – pedofil i morderca – dostaje 25 lat.
– To porażka naszego systemu, którą próbuje się teraz przykryć czymś jeszcze gorszym. Jak odtworzymy rok 2013 i początek 2014, zobaczymy medialną histerię. Niemal codziennie pompowano strach przed seryjnym mordercą, a stacje telewizyjne zapraszały panią psycholog, która ponad 20 lat temu badała Trynkiewicza. Orzekła: „Na pewno będzie zabijał”. Skąd wiedziała, skoro przez ten czas nie mieli kontaktu? Dołączyli niektórzy politycy. A minister Gowin, szef resortu sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska, zaproponował ośrodek w Gostyninie.
CDN...